Krakowski Rynek wciąż głównie biesiadny

Wojciech Pelowski
2010-07-20 , aktualizacja: 19.07.2010 22:41
A A A Drukuj
Jarmark z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem i założenia Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta Jarmark z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem i założenia Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej
Nic się nie zmieniło i nic się nie zmieni. Mimo obietnic urzędników i władz miasta Rynek Główny jeszcze długo nie będzie reprezentacyjnym placem, a jego symbolem będzie drewniana buda i plastikowy kubek z piwem
Jarmark z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem i założenia Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Jarmark z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem i założenia Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej
Jarmark z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem i założenia Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Jarmark z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem i założenia Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Czy biesiady i targi znikną kiedyś z Rynku?

Tak - w końcu to się stanie
Nigdy - będą zawsze

O oryginalnym zagospodarowaniu krakowskiego Rynku na tle innych historycznych europejskich miast w "Gazecie" piszemy od lat. Koncepcją, do której przywiązany jest krakowski magistrat, jest zostawienie Rynku samemu sobie - pozwolenia na organizacje swoich imprez dostaje tu niemal każdy, kto o nie wystąpi. Na placu zobaczyć więc można i koncerty festiwalu Misteria Paschalia, i występy zespołu Modlnicanie. Są i wyścigi kolarskie, i pochody klubu "Gazety Polskiej". Targi Bożonarodzeniowe i Targi Rzemiosła. W 2008 r. odbyły się... 164 imprezy! Ile w tym? Zapytani wczoraj urzędnicy nie potrafili się doliczyć.

Wydarzenia często nakładają się na siebie, a chaos i wrażenie tandety potęgują obskurne drewniane budy ustawione tyłem do ulicy. Dlatego uważnie słuchaliśmy zapewnień miasta, że takie obrazki z Rynku Głównego znikną. Przypomnijmy:

* 14.01.2010. Prezydent Jacek Majchrowski podpisał regulamin Starego Miasta. - Niebawem centrum Krakowa przestanie wyglądać jak plac przed hipermarketem - obiecuje Genowefa Zań-Ograbek, miejski konserwator zabytków.

* 3.10.2008. "Koniec z dymiącym grillem, handlowymi budami i cepeliadą". Prezydent Jacek Majchrowski zaakceptował listę 17 imprez premium, które mogą odbywać się na Rynku Głównym.

* 24.04.2009. Jacek Majchrowski: - Wbrew temu, co państwo piszecie, mam poczucie, że Rynek jest teraz spokojniejszy i bardziej elegancki. Robimy to powolutku, krok po kroku. Wielu organizatorów podnosi standard swoich przedsięwzięć.

* 20.07.2009. Prezydent wydłużył listę imprez premium. Liczba wydarzeń na Rynku Głównym lawinowo rośnie. W kwietniu było ich 20, a do lipca zorganizowano ponad 70 dużych wydarzeń. Dyrektor wydziału spraw administracyjnych Tadeusz Czarny zapowiada, że lista imprez premium będzie kompletna, kiedy wyremontowany będzie pl. Szczepański. To miejsce razem z Małym Rynkiem ma odciążyć Rynek Główny.

Ostatni weekend, sobota. Prezydent Majchrowski otwiera biesiadę z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem i okrągłej rocznicy Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej. W powietrzu aromat bigosu, kiełbasy i kaszanki. Ze skromnej sceny dobiegają dźwięki kapeli biesiadnej Tęcza z gminy Iwanowice: skrzypce, akordeon, przenośna perkusja. Przed sceną nieśmiało podrygują nieco zdezorientowani zachodni turyści. Kto nie widział, ma szansę nadrobić, bo Tęcza wystąpi jeszcze raz pod Ratuszem w najbliższą niedzielę. Przez cały tydzień zaś można jeszcze raczyć się kiełbasą, piwem i żelkami Haribo, których stragany ustawione są przy obwieszonym krzyżackimi chorągwiami wyposażeniu sali tortur z zamku w Kazimierzu Dolnym.

Skąd ten tygiel? - zapytaliśmy dyrektora WSA.

Tadeusz Czarny: - Mamy pecha, że w tym roku nałożyły się na siebie rocznice bitwy i kongregacji. Nic na to nie poradzę.

Ale to miasto wydaje pozwolenia. Miasto zgadza się na tandetę...

-... Miasto wydaje pozwolenie na zajęcie terenu, tyle. O estetyce nie chcę mówić, od tego jest organizator i główny plastyk miasta.

Wyremontowany pl. Szczepański prezydent otworzył na początku czerwca. Co więc z zapowiedziami przeprowadzenia tam imprez?

- To będzie proces. Remont Sukiennic jeszcze się zresztą nie skończył. Pan prezydent wyraźnie zapowiadał, że ten proces potrwa. A na pl. Szczepańskim już kilka imprez się odbyło.

A czy podoba się Panu Rynek dziś?

- Dziś jeszcze nie widziałem. A o gustach rozmawiać nie chcę.

Miejski plastyk Jacek Stokłosa pozytywnie zaopiniował koncepcję obecnego targowiska. - Miało mieć charakter rustykalny, drewniany. Bez plastików - zaznacza.

Widział pan to targowisko? - zapytaliśmy.

Stokłosa: - Nie. Ale to, że targi odbywają się na Rynku, nie jest złe. Tak było i w przeszłości. To miejsce musi żyć.

Komentarz. Alibi dla grajdołu

Miesiąc przed otwarciem Placu Szczepańskiego przekornie namawiałem Państwa do szybkiej wycieczki na Rynek Główny, zapowiadając kres tego prowincjonalnego grajdołu. Według obietnic władz, miały się wtedy z niego wynieść biesiady, targi i podwórkowe kapele.

Piszę, że namawiałem przekornie, bo w tę przemianę i uprzątnięcie Rynku nie wierzyłem. Był to jeden z tych kilkudziesięciu już tekstów "Gazety", które urzędnikom i ich szefowi pokazać miały prosty fakt: Rynek Główny topi się sosie zrozumiałych tylko dla garstki zainteresowanych festynami. A to źle dla miasta, bo plac ten powinien być jego elegancką wizytówką - z kilkoma, kilkunastoma najbardziej prestiżowymi imprezami w roku, bez "rustykalnych szop", bez nocnych limuzyn z półnagimi tancerkami go-go, bez taksówek bezkarnie parkujących pod Kościołem Mariackim.

To wszystko postulaty-truizmy. W Krakowie jednak nie do zrealizowania. Budy - okazuje się - stać muszą, grille muszą dymić, a piwo lać trzeba w plastikowe kubki. Mechanizm wydawania zezwoleń na dochodowe imprezy dla rozmaitych środowisk jest na tyle utarty, że jego przecięcie przerasta urzędniczą i prezydencką odwagę. A dla braku zmian zawsze znajdzie się jakieś alibi.

Wszystko to jednak nie jest najgorsze. Zatrważające, że urzędnikom i prezydentowi Rynek w obecnym stanie może się podobać. To gwarancja, że nic się tu nie zmieni.

Wojciech Pelowski

Współpraca: Błażej Strzelczyk, Maku

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

  • Nie ma sie czego wstydzic garnek_z_neolitu 20.07.10, 12:07

    Krakow jest (i byl) miastem prowincjonalnym. Taki jego charakter i nalezy towykorzystac a nie zwalczac. Ile jeszcze jest miast na swiecie z infrastrukturaduzych miast a z prowincjonalna »

  • Krakowski Rynek wciąż głównie biesiadny kored 22.07.10, 16:55

    Ogólny syf i brzydota miast odziedziczone po komunie zamiast znikać, nabierają nowego, kapitalistyczno-plastkowego blichtru wprost z odpustu, z przyzwoleniem i poparciem urzędników. A może »

  • Re: Krakowski Rynek wciąż głównie biesiadny wyspianska1982 20.08.10, 12:57

    :) w pełni sie zgadzam»

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.