Prywatna fundacja prześwietla służbę zdrowia
2010-07-22
, aktualizacja: 21.07.2010 23:24
Misja: odkłamać system i dostarczyć pacjentom rzetelnych informacji, na jakie świadczenia i procedury medyczne nie mają szans mimo zapewnień ministra zdrowia, że mają, i pomimo tego, że płacą składki ubezpieczeniowe. Taki cel postawiła przed sobą powstała niedawno w Krakowie fundacja Watch Health Care
ZOBACZ TAKŻE
- Miejsc w szpitalu brak, chory wraca do domu (06-08-10, 22:00)
- Nowa siedziba szpitala okulistycznego ruszy w 2012 r. (21-07-10, 17:35)
- Sąd za samotną walkę pacjentki z rakiem nerki (09-08-10, 20:41)
- Geje, satanizm i okultyzm czyli logo Nowego Sącza (22-07-10, 07:00)
- Zapamiętajcie ten numer, może się przydać: 12 413 71 33 (13-07-10, 10:00)
- Łatwiej wyrobić nowy dowód niż książeczkę zdrowia (09-07-10, 22:00)
- PiS broni nierentownego oddziału rehabilitacji (16-07-10, 07:00)
Fundacja na stronie internetowej gromadzi informacje o tym, na jakie leczenie polski pacjent ma szansę tylko w świecie wirtualnym, bo w realnym już nie. Są to świadczenia z koszyka gwarantowanego, które - wbrew nazwie - takimi nie są. Mimo że należą do świadczeń ratujących zdrowie czy życie, a leczenie ich gwarantuje konstytucja.
Oto kilka przykładów:
* kobieta, 40 lat, z guzem mózgu potwierdzonym w tomografii komputerowej i skierowaniem od neurologa - ma czekać pięć miesięcy na operację,
* nieoperacyjny nowotwór przełyku - do czterech miesięcy na leczenie,
* rak gruczołu krokowego, przerzuty do kręgosłupa - dwa miesiące na leczenie,
* rak płuc niekwalifikujący się do zabiegu operacyjnego, stopień zaawansowania III - kolejka do leczenia - dwa miesiące,
* chorobliwa otyłość - czas oczekiwania na operację - dwa lata,
* wirusowe zapalenie wątroby typu B odporne na lamiwudynę - rok czekania na leczenie innym preparatem.
Każdy z tych przykładów to dramat, bo wynika z niego, że w Polsce ludzie nieuleczalnie chorzy, w stanach terminalnych ustawiani są w kolejki do umierania w godnych warunkach.
- Chcemy pomagać osobom, które - mimo że płacą składki na podstawowe ubezpieczenie zdrowotne - czują się poszkodowane w wyniku ograniczonego dostępu do podstawowych świadczeń zdrowotnych - mówi Krzysztof Łanda, prezes fundacji. - Chcemy pokazywać dysproporcje pomiędzy zawartością koszyka świadczeń gwarantowanych a wysokością środków finansowych przeznaczanych na świadczenia zdrowotne w Polsce, czego skutkiem jest ograniczenie chorym dostępu do podstawowych świadczeń zdrowotnych lub pozbawienie go.
Zdaniem Łandy pokazanie obszarów nierówności w dostępie do świadczeń pozwoli pacjentom podejmować w przyszłości racjonalne decyzje, od czego się ubezpieczać dodatkowo, gdy będą mieć taką możliwość.
- Naszym celem jest też dostarczanie możliwie szerokich, kompletnych i opartych na naukowych podstawach informacji decydentom w ochronie zdrowia - Ministerstwu Zdrowia czy Narodowemu Funduszowi Zdrowia - o ograniczeniach w dostępie do leczenia - wyjaśnia prezes Łanda.
Fundacja jako przykład bezsensownych limitów narzucanych przez Fundusz podaje przychodnię, w której pacjenci słyszeli, że limit na badania USG (koszt - 50 zł) już się skończył i dlatego będą mieć tomografię (koszt - 600 zł), gdyż "tu limitów NFZ jeszcze nie wyczerpaliśmy".
Czy Fundusz skorzysta z pracy fundacji? - Każda inicjatywa zmierzająca do poprawy dostępności świadczeń i zracjonalizowania wydawania pieniędzy publicznych jest cenna - uważa Krzysztof Mawlichanów, zastępca dyrektora ds. medycznych małopolskiego oddziału NFZ-etu. - Nasz system nie jest pozbawiony przecież błędów, działamy zaledwie od dziesięciu lat. W porównaniu do systemów europejskich mamy więc krótką historię. Mimo tak krótkiego czasu od transformacji udaje nam się dorównać standardom europejskim.
Zdaniem dyrektora wnioski fundacji poparte analizą ekspercką mogłyby stać się użyteczne już jesienią, gdy Fundusz przystąpi do kontraktowania świadczeń na najbliższe lata. Byłoby dobrze, gdyby miały one formę raczej wniosków niż zarzutów.
Łanda podkreśla niezależność fundacji. Ma o tym świadczyć choćby fakt, że nie przyjmuje ona datków od sektora farmaceutycznego ani producentów sprzętu medycznego.
Upały w Krakowie [ZDJĘCIA] Kliknij na zdjęcie, aby zobaczyć galerię

Oto kilka przykładów:
* kobieta, 40 lat, z guzem mózgu potwierdzonym w tomografii komputerowej i skierowaniem od neurologa - ma czekać pięć miesięcy na operację,
* nieoperacyjny nowotwór przełyku - do czterech miesięcy na leczenie,
* rak gruczołu krokowego, przerzuty do kręgosłupa - dwa miesiące na leczenie,
* rak płuc niekwalifikujący się do zabiegu operacyjnego, stopień zaawansowania III - kolejka do leczenia - dwa miesiące,
* chorobliwa otyłość - czas oczekiwania na operację - dwa lata,
* wirusowe zapalenie wątroby typu B odporne na lamiwudynę - rok czekania na leczenie innym preparatem.
Każdy z tych przykładów to dramat, bo wynika z niego, że w Polsce ludzie nieuleczalnie chorzy, w stanach terminalnych ustawiani są w kolejki do umierania w godnych warunkach.
- Chcemy pomagać osobom, które - mimo że płacą składki na podstawowe ubezpieczenie zdrowotne - czują się poszkodowane w wyniku ograniczonego dostępu do podstawowych świadczeń zdrowotnych - mówi Krzysztof Łanda, prezes fundacji. - Chcemy pokazywać dysproporcje pomiędzy zawartością koszyka świadczeń gwarantowanych a wysokością środków finansowych przeznaczanych na świadczenia zdrowotne w Polsce, czego skutkiem jest ograniczenie chorym dostępu do podstawowych świadczeń zdrowotnych lub pozbawienie go.
Zdaniem Łandy pokazanie obszarów nierówności w dostępie do świadczeń pozwoli pacjentom podejmować w przyszłości racjonalne decyzje, od czego się ubezpieczać dodatkowo, gdy będą mieć taką możliwość.
- Naszym celem jest też dostarczanie możliwie szerokich, kompletnych i opartych na naukowych podstawach informacji decydentom w ochronie zdrowia - Ministerstwu Zdrowia czy Narodowemu Funduszowi Zdrowia - o ograniczeniach w dostępie do leczenia - wyjaśnia prezes Łanda.
Fundacja jako przykład bezsensownych limitów narzucanych przez Fundusz podaje przychodnię, w której pacjenci słyszeli, że limit na badania USG (koszt - 50 zł) już się skończył i dlatego będą mieć tomografię (koszt - 600 zł), gdyż "tu limitów NFZ jeszcze nie wyczerpaliśmy".
Czy Fundusz skorzysta z pracy fundacji? - Każda inicjatywa zmierzająca do poprawy dostępności świadczeń i zracjonalizowania wydawania pieniędzy publicznych jest cenna - uważa Krzysztof Mawlichanów, zastępca dyrektora ds. medycznych małopolskiego oddziału NFZ-etu. - Nasz system nie jest pozbawiony przecież błędów, działamy zaledwie od dziesięciu lat. W porównaniu do systemów europejskich mamy więc krótką historię. Mimo tak krótkiego czasu od transformacji udaje nam się dorównać standardom europejskim.
Zdaniem dyrektora wnioski fundacji poparte analizą ekspercką mogłyby stać się użyteczne już jesienią, gdy Fundusz przystąpi do kontraktowania świadczeń na najbliższe lata. Byłoby dobrze, gdyby miały one formę raczej wniosków niż zarzutów.
Łanda podkreśla niezależność fundacji. Ma o tym świadczyć choćby fakt, że nie przyjmuje ona datków od sektora farmaceutycznego ani producentów sprzętu medycznego.
Upały w Krakowie [ZDJĘCIA] Kliknij na zdjęcie, aby zobaczyć galerię

- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień






