Szkoła po powodzi: pomagają więźniowie, taksówkarze...
2010-07-23
, aktualizacja: 22.07.2010 21:34
Ludzie podarowali swoje pianina, taksówkarze przywieźli sto kompletów pościeli, więźniowie osuszyli sale lekcyjne... W szkole przy Tynieckiej, którą zniszczyła majowa powódź, nie ma wakacji.
ZOBACZ TAKŻE
- Tyfloinformatyk pomoże niewidomym w obsłudze komputera (13-08-10, 11:00)
- Domy dziecka pod specjalnym nadzorem (29-07-10, 08:00)
- Popowodziowe kłopoty z uprawami i hodowlą zwierząt (26-07-10, 15:08)
- Belfer z własnej pensji książki do szkoły nie kupi (21-07-10, 07:00)
- Dlaczego Kraków boi się kontenera? (15-07-10, 11:30)
- Bony oświatowe z gwarancją na tłok w klasie (13-07-10, 11:00)
- Nauczyciele nie ufają egzaminatorom, bo robią błędy (08-07-10, 08:00)
- Podstawówki oblały egzamin z wpisywania wyników uczniów (01-07-10, 09:00)
- Dyrekcja liceum: maturzyści zniesławili nauczycieli (30-06-10, 13:23)
- Szkoły podsumowały szkody po wielkiej wodzie (28-06-10, 22:00)
- Wakacje za pasem: Krótka lekcja o miłości (15-06-10, 00:50)
Wszystko już policzone: woda zniszczyła więcej niż 2 tys. m kw. powierzchni (a właściwie kanalizacja, która okazała się niedrożna), straty to ponad 2 mln zł. Inne liczby też przerażają. I dlatego Barbara Planta, dyrektorka Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących, woli o nich nie myśleć. - Bo jeżeli o tym myślę, to wpadam w dygot - mówi. - Lepiej jest działać krok po kroczku.
Więźniowie zdejmowali tynki
Dyrektorka spędza swoje wakacje w szkole. Inaczej nie mogła, ponieważ musi pilnować prac przygotowawczych przed remontem. A ten zacznie się dopiero na początku września, czyli: całe wakacje są stracone. Wszystko przez procedury związane z wypłatą odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej. Ośrodek dostał już zaliczkę i za te pieniądze można było przeprowadzić osuszenie zalanego budynku oraz skuwanie tynków. Zaraz po tym, jak woda opadła, pomoc zaoferowali więźniowie z aresztu śledczego przy ulicy Montelupich - dyrekcja wysłała do ośrodka pięciu mężczyzn, którzy przez kilka dni zdejmowali stare tynki.
- Dostałam do pomocy nie byle kogo, ale panów, którzy znają się na budowlance - opowiada dyrektorka Planta. - Mieliśmy tutaj zawody, który z nich zrobi swoją pracę lepiej i szybciej.
Pomoc nadeszła też z niemieckiego Marburga, którego burmistrz zaoferował 10 tysięcy euro na zakup sprzętu do jednej z pracowni dydaktycznych. Przed powodzią ośrodek przy Tynieckiej realizował program nauczania w sześciu kierunkach, teraz nie można uczyć dzieci w pięciu specjalnościach, ponieważ pracownie i sprzęt zostały zniszczone - technik dźwięku, technik realizacji dźwięku, korektor i stroiciel instrumentów, monter instrumentów i technik prac biurowych. Woda zalała aż 16 pianin, na których dzieci uczyły się strojenia instrumentów, tego było szczególnie żal; na szczęście ośrodek dostał pięć egzemplarzy - podarowali je chcący zachować anonimowość krakowianie. Dyrektorkę Plantę wzruszyła pomoc od byłych uczniów ośrodka - wpłacali na konto po 30, 40 zł; na tyle było ich stać.
- I to świadczy o tym, że szkoła potrafi stworzyć z dziećmi więź, która trwa przez lata - mówi dyrektorka. - Dla naszych absolwentów, którym czasami jest trudniej niż osobom w pełni sprawnym, te 30-40 zł to naprawdę duża suma.
Dużo przyjaciół
Wciąż brakuje pieniędzy na wyposażenie pralni, która obsługiwała przyszkolny internat; nie ma też na specjalne meble dostosowane do potrzeb dzieci niewidomych i słabowidzących. Na początku roku uczniowie wrócą do budynku, w którym właśnie rozpocznie się remont; niektóre z zajęć będą więc prowadzone poza szkołą. Nauczyciele będą też musieli zmienić program nauczania: najpierw teoria, której można nauczać w pustej sali; potem praktyka w sali ze sprzętem - ale to już dopiero wtedy, kiedy ten sprzęt do szkoły dotrze.
- Ta nasza mała tragedia uświadomiła nam, że mamy dużo przyjaciół. W powodzi straciliśmy też takie rzeczy, wydawałoby się, że banalne, jak pościel z internatu. A parę dni później przyjeżdżają do nas taksówkarze z zaprzyjaźnionej sieci i przywożą nam sto kompletów nowiutkiej pościeli - opowiada dyrektorka. - Ogromnie wzruszające doświadczenie.
Ośrodek prosi krakowian o pomoc, pieniądze można wpłacać na konto Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Dzieci Niewidomych i Słabowidzących NADZIEJA, nr konta PKO SA 15 1240 4461 1111 0000 4661 0607 (z dopiskiem "Pomoc dla Ośrodka").
Więźniowie zdejmowali tynki
Dyrektorka spędza swoje wakacje w szkole. Inaczej nie mogła, ponieważ musi pilnować prac przygotowawczych przed remontem. A ten zacznie się dopiero na początku września, czyli: całe wakacje są stracone. Wszystko przez procedury związane z wypłatą odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej. Ośrodek dostał już zaliczkę i za te pieniądze można było przeprowadzić osuszenie zalanego budynku oraz skuwanie tynków. Zaraz po tym, jak woda opadła, pomoc zaoferowali więźniowie z aresztu śledczego przy ulicy Montelupich - dyrekcja wysłała do ośrodka pięciu mężczyzn, którzy przez kilka dni zdejmowali stare tynki.
- Dostałam do pomocy nie byle kogo, ale panów, którzy znają się na budowlance - opowiada dyrektorka Planta. - Mieliśmy tutaj zawody, który z nich zrobi swoją pracę lepiej i szybciej.
Pomoc nadeszła też z niemieckiego Marburga, którego burmistrz zaoferował 10 tysięcy euro na zakup sprzętu do jednej z pracowni dydaktycznych. Przed powodzią ośrodek przy Tynieckiej realizował program nauczania w sześciu kierunkach, teraz nie można uczyć dzieci w pięciu specjalnościach, ponieważ pracownie i sprzęt zostały zniszczone - technik dźwięku, technik realizacji dźwięku, korektor i stroiciel instrumentów, monter instrumentów i technik prac biurowych. Woda zalała aż 16 pianin, na których dzieci uczyły się strojenia instrumentów, tego było szczególnie żal; na szczęście ośrodek dostał pięć egzemplarzy - podarowali je chcący zachować anonimowość krakowianie. Dyrektorkę Plantę wzruszyła pomoc od byłych uczniów ośrodka - wpłacali na konto po 30, 40 zł; na tyle było ich stać.
- I to świadczy o tym, że szkoła potrafi stworzyć z dziećmi więź, która trwa przez lata - mówi dyrektorka. - Dla naszych absolwentów, którym czasami jest trudniej niż osobom w pełni sprawnym, te 30-40 zł to naprawdę duża suma.
Dużo przyjaciół
Wciąż brakuje pieniędzy na wyposażenie pralni, która obsługiwała przyszkolny internat; nie ma też na specjalne meble dostosowane do potrzeb dzieci niewidomych i słabowidzących. Na początku roku uczniowie wrócą do budynku, w którym właśnie rozpocznie się remont; niektóre z zajęć będą więc prowadzone poza szkołą. Nauczyciele będą też musieli zmienić program nauczania: najpierw teoria, której można nauczać w pustej sali; potem praktyka w sali ze sprzętem - ale to już dopiero wtedy, kiedy ten sprzęt do szkoły dotrze.
- Ta nasza mała tragedia uświadomiła nam, że mamy dużo przyjaciół. W powodzi straciliśmy też takie rzeczy, wydawałoby się, że banalne, jak pościel z internatu. A parę dni później przyjeżdżają do nas taksówkarze z zaprzyjaźnionej sieci i przywożą nam sto kompletów nowiutkiej pościeli - opowiada dyrektorka. - Ogromnie wzruszające doświadczenie.
Ośrodek prosi krakowian o pomoc, pieniądze można wpłacać na konto Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Dzieci Niewidomych i Słabowidzących NADZIEJA, nr konta PKO SA 15 1240 4461 1111 0000 4661 0607 (z dopiskiem "Pomoc dla Ośrodka").
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.





