www.ale-nudno-tu.pl, czyli dzielnice w sieci

Renata Radłowska
2010-07-26 , aktualizacja: 25.07.2010 22:32
A A A Drukuj
- Przewodniczący przywitał radnych, stwierdził praworządność obrad i rozpoczął XXXI sesję słowami....
Kraków - widok na Kazimierz
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Kraków - widok na Kazimierz
Są lepsze kawałki: "Wysokie temperatury mogą spowodować nasilenie się objawów meteorologicznych (...). Uszkodzeniu mogą ulec asfaltowe nawierzchnie dróg". Ten poradnik na czas upałów to wyraz troski radnych dzielnicy I o mieszkańców. Na WWW "Jedynki" są też wskazówki dla tych, którzy nie wiedzą, gdzie dokładnie mieszkają: "Dzielnica I położona w środku miasta". Nieco niżej znaleźć można coś, czego mieszkaniec "Jedynki" pragnie najbardziej, a więc opracowanie (fakt, solidne) "Zarys historii samorządu krakowskiego na tle zmian ustrojowych i politycznych w Polsce do 1939 roku". Czytać ten dokument, nie czytać? Polepszy się od tego komfort życia w dzielnicy, nie polepszy?

I tak się człowiek waha, przeglądając domeny większości dzielnic.

Za co aż tyle?

Wszystkie dzielnice mają swoje serwisy, w większości przypadków trzeba zapytać: po co? Transparentność? Pewnie, ale po co wieszać w sieci protokoły z sesji rady sprzed kilku lat? Jeżeli już muszą być sprawozdania z sesji, a przez to trudno przejść, bo pisane są językiem nonszalancko hermetycznym, to niech będą chociaż aktualne.

- No właśnie, brak aktualności to główny grzech rad dzielnic, jeżeli chodzi o ich strony internetowe - mówi Beata Kowalówka, dyrektorka Biura Kancelarii Rady Miasta i Dzielnic Krakowa. - Ależ nie, nie karzemy za to, zwracamy tylko uwagę.

Prowadzenie strony internetowej to jedno z zadań priorytetowych dzielnic (w ramach "informacji i łączności z mieszkańcami). Dzielnice nie mają na to ekstra pieniędzy, więc jeżeli zdecydują się powierzyć administrowanie stroną komuś z zewnątrz, muszą zapłacić z własnego budżetu. To średnio od 200 do 400 zł miesięcznie.

- O Jezu! Za co aż tyle? - dziwi się Jakub Błądek, współtwórca portalu społecznościowego Terazhuta.pl. - Przeglądając strony dzielnic, mam wrażenie, że chyba przepłacają.

Jedni więc płacą, inni robią stronę własnymi siłami. Ale czasami profesjonalista gorszy jest od amatora. Przykład? Dzielnica XIV, która w moim rankingu (a także w rankingu Kowalówki) jest najlepsza, pracuje nad swoją domeną rękami i głowami radnych. Jerzy Woźniakiewicz, szef "Czternastki", przeszkolił swoich radnych z nowych mediów - oni potrafią zredagować tekst i widać, że nie boją się internetu. Dzielnica XIV ma nawet swój profil na Facebooku.

- Mieszkańcy chcą mieć kontakt z radnymi także w sieci, to norma. Problem w tym, że niektórzy radni zostali na starcie... - mówi Woźniakiewicz.

Człowiek z człowiekiem

Wejdźmy na stronę dzielnicy XVIII. Trzy dni temu radni postanowili zaktualizować stronę i wrzucili zdjęcia z powodzi - sprzed półtora miesiąca (internauci napisaliby o nich: "Bystrzaki"). Na stronie startowej galeria innych zdjęć: przewodniczący ściska rękę prezydenta Krakowa, przewodniczący ściska rękę przewodniczącego rady miasta, przewodniczący tu, przewodniczący tam. Zapytałam przewodniczącego "Osiemnastki", czy naprawdę uważa, że mieszkańcy jego dzielnicy poszukują takich właśnie newsów.

- No, ja myślę, że mieszkańcy powinni znać swoich radnych. Powinni wiedzieć, jak wyglądają - odpowiedział Edward Porębski, przewodniczący "Osiemnastki".

- Powinni też wiedzieć, jak wyglądają ich radni, kiedy ściskają dłonie lokalnych VIP-ów?

- Oczywiście!

Statyczność strony internetowej "Jedynki" tłumaczy Bogusław Krzeczkowski, szef tej dzielnicy: - Mieszkańcy wciąż wolą przychodzić do swoich radnych osobiście, bo to przeważnie są starsze osoby; radni nadal cenią sobie taki kontakt, bo człowiek z człowiekiem lepiej sobie porozmawia niż człowiek z komputerem.

Dzielnica VIII funduje swoim mieszkańcom prasówkę. Teksty z gazet lokalnych na tematy związane z dzielnicą przeczytać można na stronie startowej, ale też w zakładkach: aktualności i prasa. Żeby nie było wątpliwości: wszędzie te same.

Józef Z. - od sportu

Wychodzi na to, że radnym nie zależy na dobrych stronach WWW - optymistyczniej będzie: nie wiedzą, jak zrobić dobrą stronę.

- To jest genialna platforma kontaktu między mieszkańcami a radnymi! Niech radni się przedstawią, niech powiedzą, który czym się zajmuje. Ja chcę wiedzieć, że radny - dla przykładu Józef Z. - jest od sportu i do niego pójdę, kiedy zobaczę zdezelowany kosz na boisku do koszykówki - tłumaczy Błądek. - Powinny być filmiki wideo, takie spociki z radnymi; niech pokażą się w terenie. Koniecznie forum i odtwarzacz galerii.

Co to forum i odtwarzacz? Wystarczy wejść do sieci. Do sieci wchodzi się przy pomocy komputera.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu