Bieżanów pod wodą. Mieszkańcy: zablokujemy ulice
2010-07-28
, aktualizacja: 28.07.2010 23:04
Zaczęło się po godz. 8. W kilkadziesiąt minut woda z Serafy wlała się na ulice Starego Bieżanowa. Niektóre domy zalane zostały już szósty raz w tym roku. - Mamy dość bezczynności urzędników. Zmusimy ich do pomocy - zapowiadają mieszkańcy.

Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Kraków. Pani Irena Kłak już po raz trzeci w tym roku ucierpiała w powodzi. Posiadana przez nią wylęgarnia drobiu to cały jej majątek

Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Kraków. Zatopiony sklep monopolowy na ul. Bieżanowskiej

Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Kraków. Zatopiona ul. Bieżanowska

Fot. Krzysztof Karolczyk / Agenc
Kraków, Łuczanowice - zalane pola uprawne
ZOBACZ TAKŻE
- Pomoc dla firm poszkodowanych przez powódź (02-09-10, 11:47)
- Jak w Dobczycach walczyli, by nie zalało Sandomierza (29-07-10, 09:00)
- Zabezpieczenia przed powodzią czy podziemne muzeum? (26-08-10, 00:00)
- Protestuje, bo inwestycja może uaktywnić osuwiska (21-08-10, 07:00)
- Czy uda się okiełznać niesforną Serafę (12-08-10, 22:59)
- Osuwiska w Łapanowie, maleje zagrożenie na Podhalu (29-07-10, 09:27)
- Wielkiej wody w Małopolsce nie będzie? (28-07-10, 23:00)
- Nowe ściany nie wyschły, a woda znów na podwórku (28-07-10, 23:00)
- Czynsz dla powodzian: 1000 zł za miesiąc w kontenerze (04-08-10, 08:00)
- Powodzianie mogą dostać pieniądze także w 2011 roku (13-08-10, 07:00)
- Kolejna fala powodziowa w Małopolsce? (28-07-10, 10:47)
- Pięć masztów na jednym dachu. Sąsiedzi protestują (07-08-10, 09:00)
Środowy poranek w Krakowie był jak złe wspomnienie maja. Znowu przelały się Serafa w Bieżanowie i Dłubnia. Znów podtopione zostały rejony Rybitw, Ruszczy i Wadowa. Z koryta wyszła Wilga w Swoszowicach. Zalane zostały również domy w sąsiednich Opatkowicach. Łącznie woda stała na ponad 30 ulicach.
Najgorzej sytuacja wyglądała na Bieżanowie, gdzie rozlewisko miało największe rozmiary. Między ulicami Popiełuszki, Bieżanowską i Sucharskiego woda wlała się do większości piwnic, w niektórych domach zalało także parter. Ucierpiało co najmniej pół setki domów. Mieszkańcy brodzili po ulicach po kolana w wodzie. Zabezpieczenia z worków, które znów szybko trzeba było przywozić, nie na wiele się zdały. Woda przyszła zbyt szybko.
- Pierwsze informacje o zagrożeniach z rzeką Serafą dostaliśmy już o godzinie 2 w nocy. Cały czas pracuje tam około ośmiu zastępów strażaków - powiedział "Gazecie" rzecznik prasowy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej.
Mieszkańcy Bieżanowa twierdzą, że środowa powódź była największą z tegorocznych. Zbigniew Kieniewicz, u którego po raz pierwszy w tym roku na podwórku była się woda, potwierdza. - Od godz. 9 wody cały czas przybywało. To już szósty raz w tym roku, kiedy Serafa wylewa. Pech chciał, że dwa dni temu miasto sprzątnęło worki, które leżały tu jeszcze od majowej powodzi - mówi Kieniewicz.
Właścicielka pobliskiej wylęgarni kurczaków była załamana: tydzień temu skończyła remont fermy po poprzedniej powodzi, wszystko za pożyczone od rodziny 20 tys. zł. - Chyba zbankrutuję i pójdę siedzieć za długi. Bez zarobku nie będę miała jak oddać pieniędzy. A ubezpieczalnia od miesiąca zwleka z wypłaceniem mi odszkodowania - płakała przy dziennikarzach. - Zgłaszaliśmy już dwie szkody w PZU, gdzie byliśmy ubezpieczeni. Inspektorzy nie chcą uznać szkód albo ich wycenić. Dziś w ogóle nie udało się nam zgłosić kolejnego zalania. PZU tłumaczy to awarią systemu komputerowego. Nie rozumiemy, jak można wątpić, że z powodu zalania mamy szkody. Od kilku tygodni nasz zakład ledwo funkcjonuje - wtóruje matce Wojciech Czapla.
Mieszkańcom puszczają już nerwy. - Słaliśmy pisma, organizowaliśmy spotkania dotyczące zagrożeń. Padały obietnice, ale żadna nie została zrealizowana. Mamy już dość. Wszyscy na naszym osiedlu stracili dziś cierpliwość do urzędników miejskich i wojewódzkich. Będziemy chcieli wymusić inwestycje blokując ulicę Bieżanowską. Do niedawna udawało nam się powstrzymać co bardziej zapalczywych, ale teraz nie mamy już skrupułów - mówią Marcin i Wojtek zajmujący się z ramienia mieszkańców dialogiem z Urzędem Miasta.
Grażyna Fijałkowska, radna dzielnicy Bieżanów, mówi, że od kilku lat rada dzielnicy odmawia wydania potrzebnych opinii dla pozwoleń budowlanych i tzw. "wuzetek" dla nowych budynków w tym rejonie. - Nasze opinie były jednak ignorowane, choć wszyscy wiedzieli, że o zalanie w tym rejonie jest bardzo łatwo. Być może po tegorocznych powodziach ktoś wreszcie wstrzyma inwestycje, albo znajdą się pieniądze na regulację Serafy.
Rzecznik prasowy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu Jacek Bartlewicz nie był zaskoczony zalaniem. - Ulice Bieżanowska, Sucharskiego i Półłanki są regularnie narażone na powódź. Do Serafy podłączono ostatnio kanalizację burzową z autostrady i obwodnicy miasta oraz kilku nowych osiedli, dlatego rzeczka tak często wylewa. Jedynym ratunkiem jest tu zwiększenie pojemności zbiorników retencyjnych - ocenia i dodaje, że miasto dba na razie jedynie o regularne oczyszczanie koryta Serafy.
Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych za pogłębianie rzeczki zabierze się w sierpniu. - Z puli, którą dostaliśmy na usuwanie szkód powodziowych, wydamy 280 tys. zł - mówi Bogusław Borowski, szef ZMiUW. - Ale na zbiornik retencyjny nie ma szans wcześniej niż w 2014 roku. Trzeba na niego 7 mln zł, a takie pieniądze dostaniemy tylko z krajowego projektu regulacji górnej Wisły.
Sprawdź, co nasi Czytelnicy zobaczyli przez okno [KONKURS FOTOGRAFICZNY]

Najgorzej sytuacja wyglądała na Bieżanowie, gdzie rozlewisko miało największe rozmiary. Między ulicami Popiełuszki, Bieżanowską i Sucharskiego woda wlała się do większości piwnic, w niektórych domach zalało także parter. Ucierpiało co najmniej pół setki domów. Mieszkańcy brodzili po ulicach po kolana w wodzie. Zabezpieczenia z worków, które znów szybko trzeba było przywozić, nie na wiele się zdały. Woda przyszła zbyt szybko.
- Pierwsze informacje o zagrożeniach z rzeką Serafą dostaliśmy już o godzinie 2 w nocy. Cały czas pracuje tam około ośmiu zastępów strażaków - powiedział "Gazecie" rzecznik prasowy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej.
Mieszkańcy Bieżanowa twierdzą, że środowa powódź była największą z tegorocznych. Zbigniew Kieniewicz, u którego po raz pierwszy w tym roku na podwórku była się woda, potwierdza. - Od godz. 9 wody cały czas przybywało. To już szósty raz w tym roku, kiedy Serafa wylewa. Pech chciał, że dwa dni temu miasto sprzątnęło worki, które leżały tu jeszcze od majowej powodzi - mówi Kieniewicz.
Właścicielka pobliskiej wylęgarni kurczaków była załamana: tydzień temu skończyła remont fermy po poprzedniej powodzi, wszystko za pożyczone od rodziny 20 tys. zł. - Chyba zbankrutuję i pójdę siedzieć za długi. Bez zarobku nie będę miała jak oddać pieniędzy. A ubezpieczalnia od miesiąca zwleka z wypłaceniem mi odszkodowania - płakała przy dziennikarzach. - Zgłaszaliśmy już dwie szkody w PZU, gdzie byliśmy ubezpieczeni. Inspektorzy nie chcą uznać szkód albo ich wycenić. Dziś w ogóle nie udało się nam zgłosić kolejnego zalania. PZU tłumaczy to awarią systemu komputerowego. Nie rozumiemy, jak można wątpić, że z powodu zalania mamy szkody. Od kilku tygodni nasz zakład ledwo funkcjonuje - wtóruje matce Wojciech Czapla.
Mieszkańcom puszczają już nerwy. - Słaliśmy pisma, organizowaliśmy spotkania dotyczące zagrożeń. Padały obietnice, ale żadna nie została zrealizowana. Mamy już dość. Wszyscy na naszym osiedlu stracili dziś cierpliwość do urzędników miejskich i wojewódzkich. Będziemy chcieli wymusić inwestycje blokując ulicę Bieżanowską. Do niedawna udawało nam się powstrzymać co bardziej zapalczywych, ale teraz nie mamy już skrupułów - mówią Marcin i Wojtek zajmujący się z ramienia mieszkańców dialogiem z Urzędem Miasta.
Grażyna Fijałkowska, radna dzielnicy Bieżanów, mówi, że od kilku lat rada dzielnicy odmawia wydania potrzebnych opinii dla pozwoleń budowlanych i tzw. "wuzetek" dla nowych budynków w tym rejonie. - Nasze opinie były jednak ignorowane, choć wszyscy wiedzieli, że o zalanie w tym rejonie jest bardzo łatwo. Być może po tegorocznych powodziach ktoś wreszcie wstrzyma inwestycje, albo znajdą się pieniądze na regulację Serafy.
Rzecznik prasowy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu Jacek Bartlewicz nie był zaskoczony zalaniem. - Ulice Bieżanowska, Sucharskiego i Półłanki są regularnie narażone na powódź. Do Serafy podłączono ostatnio kanalizację burzową z autostrady i obwodnicy miasta oraz kilku nowych osiedli, dlatego rzeczka tak często wylewa. Jedynym ratunkiem jest tu zwiększenie pojemności zbiorników retencyjnych - ocenia i dodaje, że miasto dba na razie jedynie o regularne oczyszczanie koryta Serafy.
Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych za pogłębianie rzeczki zabierze się w sierpniu. - Z puli, którą dostaliśmy na usuwanie szkód powodziowych, wydamy 280 tys. zł - mówi Bogusław Borowski, szef ZMiUW. - Ale na zbiornik retencyjny nie ma szans wcześniej niż w 2014 roku. Trzeba na niego 7 mln zł, a takie pieniądze dostaniemy tylko z krajowego projektu regulacji górnej Wisły.
Sprawdź, co nasi Czytelnicy zobaczyli przez okno [KONKURS FOTOGRAFICZNY]

- 40 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Re: Pogotowie przeciwpowodziowe w Krakowie
towot1
29.07.10, 09:46
Nieprawda.Jako dziecko w latach 80tych tam mieszkałem i pamiętam przynajmniej dwie powodzie.»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć

