Bieżanów pod wodą. Mieszkańcy: zablokujemy ulice

Bartosz Piłat, mnd
2010-07-28 , aktualizacja: 28.07.2010 23:04
A A A Drukuj
Zatopiona ul. Bieżanowska. Mieszkańcy próbują bronić swoich domów przed wodą Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gaze Zatopiona ul. Bieżanowska. Mieszkańcy próbują bronić swoich domów przed wodą
Zaczęło się po godz. 8. W kilkadziesiąt minut woda z Serafy wlała się na ulice Starego Bieżanowa. Niektóre domy zalane zostały już szósty raz w tym roku. - Mamy dość bezczynności urzędników. Zmusimy ich do pomocy - zapowiadają mieszkańcy.
Kraków. Pani Irena Kłak już po raz trzeci w tym roku ucierpiała w powodzi. Posiadana przez nią wylęgarnia drobiu to cały jej majątek
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Kraków. Pani Irena Kłak już po raz trzeci w tym roku ucierpiała w powodzi. Posiadana przez nią wylęgarnia drobiu to cały jej majątek
Kraków. Zatopiony sklep monopolowy na ul. Bieżanowskiej
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Kraków. Zatopiony sklep monopolowy na ul. Bieżanowskiej
Kraków. Zatopiona ul. Bieżanowska
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Kraków. Zatopiona ul. Bieżanowska
Kraków, Łuczanowice - zalane pola uprawne
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agenc
Kraków, Łuczanowice - zalane pola uprawne
Środowy poranek w Krakowie był jak złe wspomnienie maja. Znowu przelały się Serafa w Bieżanowie i Dłubnia. Znów podtopione zostały rejony Rybitw, Ruszczy i Wadowa. Z koryta wyszła Wilga w Swoszowicach. Zalane zostały również domy w sąsiednich Opatkowicach. Łącznie woda stała na ponad 30 ulicach.

Najgorzej sytuacja wyglądała na Bieżanowie, gdzie rozlewisko miało największe rozmiary. Między ulicami Popiełuszki, Bieżanowską i Sucharskiego woda wlała się do większości piwnic, w niektórych domach zalało także parter. Ucierpiało co najmniej pół setki domów. Mieszkańcy brodzili po ulicach po kolana w wodzie. Zabezpieczenia z worków, które znów szybko trzeba było przywozić, nie na wiele się zdały. Woda przyszła zbyt szybko.

- Pierwsze informacje o zagrożeniach z rzeką Serafą dostaliśmy już o godzinie 2 w nocy. Cały czas pracuje tam około ośmiu zastępów strażaków - powiedział "Gazecie" rzecznik prasowy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej.

Mieszkańcy Bieżanowa twierdzą, że środowa powódź była największą z tegorocznych. Zbigniew Kieniewicz, u którego po raz pierwszy w tym roku na podwórku była się woda, potwierdza. - Od godz. 9 wody cały czas przybywało. To już szósty raz w tym roku, kiedy Serafa wylewa. Pech chciał, że dwa dni temu miasto sprzątnęło worki, które leżały tu jeszcze od majowej powodzi - mówi Kieniewicz.

Właścicielka pobliskiej wylęgarni kurczaków była załamana: tydzień temu skończyła remont fermy po poprzedniej powodzi, wszystko za pożyczone od rodziny 20 tys. zł. - Chyba zbankrutuję i pójdę siedzieć za długi. Bez zarobku nie będę miała jak oddać pieniędzy. A ubezpieczalnia od miesiąca zwleka z wypłaceniem mi odszkodowania - płakała przy dziennikarzach. - Zgłaszaliśmy już dwie szkody w PZU, gdzie byliśmy ubezpieczeni. Inspektorzy nie chcą uznać szkód albo ich wycenić. Dziś w ogóle nie udało się nam zgłosić kolejnego zalania. PZU tłumaczy to awarią systemu komputerowego. Nie rozumiemy, jak można wątpić, że z powodu zalania mamy szkody. Od kilku tygodni nasz zakład ledwo funkcjonuje - wtóruje matce Wojciech Czapla.

Mieszkańcom puszczają już nerwy. - Słaliśmy pisma, organizowaliśmy spotkania dotyczące zagrożeń. Padały obietnice, ale żadna nie została zrealizowana. Mamy już dość. Wszyscy na naszym osiedlu stracili dziś cierpliwość do urzędników miejskich i wojewódzkich. Będziemy chcieli wymusić inwestycje blokując ulicę Bieżanowską. Do niedawna udawało nam się powstrzymać co bardziej zapalczywych, ale teraz nie mamy już skrupułów - mówią Marcin i Wojtek zajmujący się z ramienia mieszkańców dialogiem z Urzędem Miasta.

Grażyna Fijałkowska, radna dzielnicy Bieżanów, mówi, że od kilku lat rada dzielnicy odmawia wydania potrzebnych opinii dla pozwoleń budowlanych i tzw. "wuzetek" dla nowych budynków w tym rejonie. - Nasze opinie były jednak ignorowane, choć wszyscy wiedzieli, że o zalanie w tym rejonie jest bardzo łatwo. Być może po tegorocznych powodziach ktoś wreszcie wstrzyma inwestycje, albo znajdą się pieniądze na regulację Serafy.

Rzecznik prasowy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu Jacek Bartlewicz nie był zaskoczony zalaniem. - Ulice Bieżanowska, Sucharskiego i Półłanki są regularnie narażone na powódź. Do Serafy podłączono ostatnio kanalizację burzową z autostrady i obwodnicy miasta oraz kilku nowych osiedli, dlatego rzeczka tak często wylewa. Jedynym ratunkiem jest tu zwiększenie pojemności zbiorników retencyjnych - ocenia i dodaje, że miasto dba na razie jedynie o regularne oczyszczanie koryta Serafy.

Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych za pogłębianie rzeczki zabierze się w sierpniu. - Z puli, którą dostaliśmy na usuwanie szkód powodziowych, wydamy 280 tys. zł - mówi Bogusław Borowski, szef ZMiUW. - Ale na zbiornik retencyjny nie ma szans wcześniej niż w 2014 roku. Trzeba na niego 7 mln zł, a takie pieniądze dostaniemy tylko z krajowego projektu regulacji górnej Wisły.

Sprawdź, co nasi Czytelnicy zobaczyli przez okno [KONKURS FOTOGRAFICZNY]


Podziel się

  • 40 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy