Krakowskim targiem oskubiemy turystę. I to nie raz
2010-08-05
, aktualizacja: 04.08.2010 22:09
100 zł za kilometr taksówką, 3 zł za euro w skupie w kantorze, ale darmowy kurs limuzyną z Rynku do domu uciech. Wieczorem drink za 500 euro albo walka z ochroniarzami. Koszmar? Nie, wspomnienia z Krakowa.
ZOBACZ TAKŻE
- Sanepid: krakowskie fontanny są pełne zarazków (04-08-10, 23:00)
- Couchsurfing, czyli sposób na darmowe noclegi (13-08-10, 11:00)
- W kolejce na Wawel. Szybciej będzie za rok (11-08-10, 23:00)
- Najsławniejsze zabytki Krakowa w rękach niewidomych (12-08-10, 11:00)
- Coraz jaskrawsze nadużycia kantorów w Krakowie (10-08-10, 07:00)
- TOPR radzi, jak uciec przed burzą w górach [FILM] (04-08-10, 18:00)
- Miejsce w kolejce na Kasprowy Wierch do kupienia (04-08-10, 06:00)
- Małopolska turystyka popłynęła na powodzi (02-08-10, 08:00)
- Bydgoszcz wygrywa z szyldami. A Kraków? (21-07-10, 10:00)
- Milcząca promocja krakowskich muzeów w Londynie (21-07-10, 07:00)
- Kraków nie może sobie wybierać gości (20-07-10, 11:00)
- Krakowski Rynek wciąż głównie biesiadny (20-07-10, 06:00)
- Zbadają zawartość obwarzanka w obwarzanku (19-07-10, 08:00)
- Mieszkańcy uciekają, bo władze źle sprzedają miasto (16-07-10, 12:00)
- Nazwy, których turysta nie zrozumie i nie powtórzy (04-08-10, 09:00)
- Turyści w Małopolsce to głównie Ślązacy i Brytyjczycy (02-09-10, 19:02)
Oszukano nas! Skandal! Kraków miastem oszustów i złodziei! Nie jedźcie tam! - na takie opinie w internecie i prywatnych rozmowach można się natknąć coraz częściej. Do naszej redakcji niemal codziennie napływają skargi oszukanych i rozgoryczonych turystów. Przynoszą je też krakowscy przewodnicy.
Przyjrzeliśmy się najczęściej spotykanym oszustwom, z którymi spotyka się John Smith przyjeżdżający do Krakowa, na przykład pociągiem.
* Dworzec PKP. John przez chwilę myślał, że Kraków kończy się na Galerii Krakowskiej. Kiedy wreszcie z niej wyszedł, taksówkarz przymilnie zaprosił go do auta. Przy Rynku wystawił rachunek - 90 zł za niecały kilometr. Rozgoryczony wycieczkowicz nie miał wyjścia, płaci. A jeśli nie miałby gotówki? Skóra cierpnie. Taksówkarz grozi karnymi odsetkami i skierowaniem sprawy do sądu. Takie historie opisywaliśmy wielokrotnie. Za taksówkarzy naciągaczy zabrała się krakowska prokuratura, ale liczba nielegalnych przewoźników - m.in. podszywających się pod sieć przewozową iCar - wciąż rośnie.
* John tuż przy Rynku wymienia pieniądze w najbardziej przyciągającym wzrok kantorze. Dostaje przy okienku trochę ponad 3 zł za jedno euro. Tymczasem na szybie od strony ulicy widział kolorową tablicę z wypisanym jak byk: 4 zł! Jak się okazuje, to cena sprzedaży. Informacje o stawkach za kupno znajdują się wewnątrz kantoru, za szybą, w prawie niewidocznym miejscu. Rozzłoszczony próbuje reklamować. Oczywiście może to zrobić - wystarczy zwrócić się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów lub miejskiego rzecznika konsumentów i dochodzić swoich praw na drodze sądowej. Ale na to już nie wystarczy czasu podczas kilkudniowego pobytu.
* Toaleta miejska. Na drzwiach wisi kartka: 1 zł, czyli... 0,5 euro.
* Wieczór, John nie przyjechał tu, żeby się złościć. Rundka limuzyną dookoła Rynku - przejazd bezpłatny. Limuzyna zatrzymuje się przy kościele Mariackim. Wychodzą z niej skąpo ubrane panie. John daje się skusić. Wycieczka kończy się pod drzwiami agencji towarzyskiej. Dlaczego limuzyna mogła swobodnie jeździć po Rynku? Opisywaliśmy ten temat wielokrotnie. Bo jej właścicielem jest "niepełnosprawny", który ma prawo wjazdu na teren Rynku. Poza tym jednorazowy wjazd na Rynek można sobie w Krakowie kupić.
* Limuzyna to nie był dobry pomysł. Więc może klub w centrum? Na przykład przenoszony właśnie z ulicy Tomasza: młode, atrakcyjne dziewczyny zachęcają do odwiedzin ich klubu, wręczając ulotki, oferują taniec, pyszne drinki i swoje roześmiane towarzystwo. Skuszony John turysta stawia nowo poznanym koleżankom kilka drinków. Po godzinie barman wręcza mu rachunek: 500 euro za drinka, łącznie kilka tysięcy "w plecy". Nie płacisz, jest ochrona, która straszy policją i "polskim aresztem".
* Hostel. John trafia do jednego z lokali na Floriańskiej. Do każdej potrawy doliczana jest "opłata manipulacyjna" w wysokości 10 zł. Nieopodal w popularnym wśród brytyjskich turystów piwnym barze do piwa serwowane są orzeszki za... 15 złotych. Nasz Anglik ma sporego pecha, bo hostel doliczył mu opłatę... za poduszki. Koniec tego, wymeldowanie, John musi jeszcze zapłacić za rzekome zniszczenia w pokoju. Metoda windykacji "na ochroniarza" skutkuje i tym razem.
Do widzenia Krakowie!
Dla Gazety
Filip Szatanik, kierownik biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa
W sezonie turystycznym Kraków staje się miejscem, do którego ściągają wszyscy ci, którzy żerują na ruchu turystycznym. I do nas docierają zgłoszenia oszukanych na różne sposoby turystów. Dlatego wydajemy ulotkę, w której przestrzegamy turystów przed możliwymi niebezpieczeństwami. Zalecamy w niej np. korzystanie z legalnych form wymiany pieniędzy. Ulotki rozprowadzane są w ponad stu krakowskich hotelach, a także na lotnisku w Balicach. Nasza strona internetowa jest ważnym źródłem informacji dla turystów. Dlatego i tam zamieściliśmy odpowiednie ostrzeżenia.
Komentarz
Historia Smitha to oczywiście zbiór różnych przypadków, które - mamy nadzieję - nie przytrafiły się w rzeczywistości na raz żadnemu z gości w Krakowie. Ale większość takich i podobnych zdarzeń opisaliśmy, bo przytrafiły się różnym naszym Czytelnikom. Policyjne statystyki niepokojący trend wzrostu oszustw pod Wawelem potwierdzają tylko w części, bo wiele pokrzywdzonych nie zgłasza się na komisariat, wiedząc, że w ciągu kilkudniowego pobytu w mieście i tak nie odzyskają straconych pieniędzy. Czekamy więc na państwa zgłoszenia. A zbieramy je nie po to, aby zniechęcać do odwiedzenia miasta, ale po to, żeby nie opłacało się w nim oszukiwać turystów.
Przyjrzeliśmy się najczęściej spotykanym oszustwom, z którymi spotyka się John Smith przyjeżdżający do Krakowa, na przykład pociągiem.
* Dworzec PKP. John przez chwilę myślał, że Kraków kończy się na Galerii Krakowskiej. Kiedy wreszcie z niej wyszedł, taksówkarz przymilnie zaprosił go do auta. Przy Rynku wystawił rachunek - 90 zł za niecały kilometr. Rozgoryczony wycieczkowicz nie miał wyjścia, płaci. A jeśli nie miałby gotówki? Skóra cierpnie. Taksówkarz grozi karnymi odsetkami i skierowaniem sprawy do sądu. Takie historie opisywaliśmy wielokrotnie. Za taksówkarzy naciągaczy zabrała się krakowska prokuratura, ale liczba nielegalnych przewoźników - m.in. podszywających się pod sieć przewozową iCar - wciąż rośnie.
* John tuż przy Rynku wymienia pieniądze w najbardziej przyciągającym wzrok kantorze. Dostaje przy okienku trochę ponad 3 zł za jedno euro. Tymczasem na szybie od strony ulicy widział kolorową tablicę z wypisanym jak byk: 4 zł! Jak się okazuje, to cena sprzedaży. Informacje o stawkach za kupno znajdują się wewnątrz kantoru, za szybą, w prawie niewidocznym miejscu. Rozzłoszczony próbuje reklamować. Oczywiście może to zrobić - wystarczy zwrócić się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów lub miejskiego rzecznika konsumentów i dochodzić swoich praw na drodze sądowej. Ale na to już nie wystarczy czasu podczas kilkudniowego pobytu.
* Toaleta miejska. Na drzwiach wisi kartka: 1 zł, czyli... 0,5 euro.
* Wieczór, John nie przyjechał tu, żeby się złościć. Rundka limuzyną dookoła Rynku - przejazd bezpłatny. Limuzyna zatrzymuje się przy kościele Mariackim. Wychodzą z niej skąpo ubrane panie. John daje się skusić. Wycieczka kończy się pod drzwiami agencji towarzyskiej. Dlaczego limuzyna mogła swobodnie jeździć po Rynku? Opisywaliśmy ten temat wielokrotnie. Bo jej właścicielem jest "niepełnosprawny", który ma prawo wjazdu na teren Rynku. Poza tym jednorazowy wjazd na Rynek można sobie w Krakowie kupić.
* Limuzyna to nie był dobry pomysł. Więc może klub w centrum? Na przykład przenoszony właśnie z ulicy Tomasza: młode, atrakcyjne dziewczyny zachęcają do odwiedzin ich klubu, wręczając ulotki, oferują taniec, pyszne drinki i swoje roześmiane towarzystwo. Skuszony John turysta stawia nowo poznanym koleżankom kilka drinków. Po godzinie barman wręcza mu rachunek: 500 euro za drinka, łącznie kilka tysięcy "w plecy". Nie płacisz, jest ochrona, która straszy policją i "polskim aresztem".
* Hostel. John trafia do jednego z lokali na Floriańskiej. Do każdej potrawy doliczana jest "opłata manipulacyjna" w wysokości 10 zł. Nieopodal w popularnym wśród brytyjskich turystów piwnym barze do piwa serwowane są orzeszki za... 15 złotych. Nasz Anglik ma sporego pecha, bo hostel doliczył mu opłatę... za poduszki. Koniec tego, wymeldowanie, John musi jeszcze zapłacić za rzekome zniszczenia w pokoju. Metoda windykacji "na ochroniarza" skutkuje i tym razem.
Do widzenia Krakowie!
Dla Gazety
Filip Szatanik, kierownik biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa
W sezonie turystycznym Kraków staje się miejscem, do którego ściągają wszyscy ci, którzy żerują na ruchu turystycznym. I do nas docierają zgłoszenia oszukanych na różne sposoby turystów. Dlatego wydajemy ulotkę, w której przestrzegamy turystów przed możliwymi niebezpieczeństwami. Zalecamy w niej np. korzystanie z legalnych form wymiany pieniędzy. Ulotki rozprowadzane są w ponad stu krakowskich hotelach, a także na lotnisku w Balicach. Nasza strona internetowa jest ważnym źródłem informacji dla turystów. Dlatego i tam zamieściliśmy odpowiednie ostrzeżenia.
Komentarz
Historia Smitha to oczywiście zbiór różnych przypadków, które - mamy nadzieję - nie przytrafiły się w rzeczywistości na raz żadnemu z gości w Krakowie. Ale większość takich i podobnych zdarzeń opisaliśmy, bo przytrafiły się różnym naszym Czytelnikom. Policyjne statystyki niepokojący trend wzrostu oszustw pod Wawelem potwierdzają tylko w części, bo wiele pokrzywdzonych nie zgłasza się na komisariat, wiedząc, że w ciągu kilkudniowego pobytu w mieście i tak nie odzyskają straconych pieniędzy. Czekamy więc na państwa zgłoszenia. A zbieramy je nie po to, aby zniechęcać do odwiedzenia miasta, ale po to, żeby nie opłacało się w nim oszukiwać turystów.
- 48 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
33 głosy
-
inna, dawna afera krakowskich naciagaczy :-)
sosasola
05.08.10, 10:41
Kiedys glosno bylo o aferze krakowskich przewodnikow wycieczek, ktorzy zbierali pieniadze od grup turysow w zamian za co rzekomo zalatwiali z trebaczem zagranie o 12 hejnalu mariackiego, »
-
Krakowskim targiem oskubiemy turystę. I to nie raz
bejto
05.08.10, 18:56
To już standart,nieudolność Straży Miejskiej sięgnęła zenitu.Nawet na Rynku,gdzie patrole są cały czas,a kamery śledzą wszystko chłopcy nie widzą jak potrzeba.Wszyscy widzą tą brykę i »
-
Niestety nie roznicie sie wiele od Meksyku!!
zadymausa
06.08.10, 01:15
A krakowskie cwaniactwo przegonilo warszawskie!!!Wole do Pragi !!!Slonecznosciz Kaliforni !!»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.





