Parkujące samochody psują nowohuckie chodniki
2010-08-07
, aktualizacja: 06.08.2010 20:55
Kilkanaście milionów złotych wydaje rocznie miasto na naprawę chodników. Co je psuje? W 90 procentach parkujące samochody, często pozostawione nielegalnie. Najgorzej jest w starej części Nowej Huty.
ZOBACZ TAKŻE
- Kurdwanów: czerwona fala dla kierowców (13-08-10, 10:00)
- NHbryka, czyli wycieczka literacka po Nowej Hucie (08-08-10, 07:00)
- Klub Fruwająca ryba wreszcie fruwa! (21-09-10, 10:00)
- Ciasny bubel, czyli długi remont ulicy Długiej (24-08-10, 00:00)
- Kolejne miliony na lokalne drogi z budżetu państwa (22-08-10, 10:00)
- Panie prezydencie, Nowa Huta znika pod styropianem (20-09-10, 09:00)
- Czy sygnalizacja świetlna w centrum jest zbędna? (18-08-10, 08:00)
- Ruch wraca nareszcie na ulicę Długą (12-08-10, 22:00)
- Długa lista błędów na remontowanej ul. Długiej (11-08-10, 10:30)
- Wyjście ewakuacyjne w tramwaju tylko dla szczupłych (10-08-10, 19:48)
- Basztowa i Długa - zakończony remont wciąż trwa (09-08-10, 07:00)
SERWISY
Nie trzeba daleko szukać. Wystarczy przejść aleją Róż - płytki chodnikowe zapadają się pod stopami, można wpaść w dziurę i złamać nogę. Osiedle Teatralne? To samo. Osiedle Zgody? Również. - I nie dotyczy to tylko chodników, na których można parkować zgodnie z prawem; ludzie zostawiają auta nawet na chodnikach, które dochodzą pod same klatki - opowiada jeden z naszych Czytelników. - Chodniki w starej części Nowej Huty są bardzo szerokie i ludzie po prostu traktują je jak wielkie parkingi.
Tam, gdzie na chodnikach kierowcy parkują legalnie, muszą zawsze pamiętać o zostawieniu przepisowego półtora metra wolnej przestrzeni dla pieszych. Ale nie o te miejsca chodzi. W Nowej Hucie kierowcy zostawiają auta na chodnikach daleko od miejsca, w którym mogą one stać. Efekt? Klawiszujące płytki chodnikowe, zapadające się całe fragmenty. Zdarza się, że samochody wjeżdżają na chodniki, które właśnie były remontowane - miesiąc później po remoncie nie ma śladu. Nacisk jest tak duży, że płytki po prostu go nie wytrzymują - bo chodnik był przeznaczony dla pieszych, a nie samochodów.
- Na nic tłumaczenie, że nie wszędzie wolno parkować; ludzie muszą gdzieś zostawić samochód, a parkingów mamy w Hucie jak na lekarstwo, chociaż w ostatnich latach budujemy ich pięć rocznie - mówi Edward Porębski, przewodniczący dzielnicy XVIII (stara część Nowej Huty). - Co robić? Jeżeli wymieniamy stare chodniki, to nie układamy ich z płyt, ale z kostki brukowej, która jest o wiele bardziej wytrzymała. Oczywiście nie da się ułożyć kostki w każdym miejscu, ponieważ zgodę na to musi wyrazić miejski konserwator zabytków, bo układ urbanistyczny starej Huty jest wpisany do rejestru zabytków.
Naprawy zniszczonych chodników kosztują miasto rocznie kilkanaście milionów złotych. W Nowej Hucie jest najgorzej.
Naprawami zajmuje się Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu, który dostaje listę usterek od dzielnic. - W 90 procentach te zniszczenia są spowodowane parkowaniem samochodów - mówi Michał Pyclik z ZIKiT. - Dla przykładu: w ubiegłym roku w dzielnicy II wydaliśmy z tego powodu milion dwieście tysięcy złotych.
- Jeżeli kierowcy parkują nielegalnie i to jest ewidentne, bo wiele tych miejsc nie jest oznaczonych: tu można parkować; to gdzie się pochowali strażnicy miejscy? - pyta nasz Czytelnik.
Nowohucki oddział straży miejskiej mieści się na osiedlu w starej części Nowej Huty - niedaleko alei Róż. Na ulicach rzadko kiedy można jednak spotkać strażników.
- Nieprawda, ciągle jesteśmy w terenie i mamy mnóstwo interwencji - odpowiada Andrzej Dadał, naczelnik nowohuckiego oddziału straży miejskiej. - Interwencji związanych z parkowaniem na chodnikach rzeczywiście nie podejmujemy zbyt wiele, bo często ogranicza nas prawo. Przepisy prawa o ruchu drogowym obowiązują w pełnym zakresie tylko na drogach uznanych za publiczne; są jednak mocno ograniczone w przypadku dróg wewnętrznych, czyli po prostu osiedlowych. A o takich drogach mówimy przeważnie w kontekście parkowania w Nowej Hucie.
Będą jednak zmiany. MSWiA przygotowało projekt nowelizacji ustawy "Prawo o ruchu drogowym", który zakłada, że możliwe będzie karanie kierowców niewłaściwie parkujących także na drogach wewnętrznych. Być może posłowie zajmą się nim jeszcze w tym roku.
Tam, gdzie na chodnikach kierowcy parkują legalnie, muszą zawsze pamiętać o zostawieniu przepisowego półtora metra wolnej przestrzeni dla pieszych. Ale nie o te miejsca chodzi. W Nowej Hucie kierowcy zostawiają auta na chodnikach daleko od miejsca, w którym mogą one stać. Efekt? Klawiszujące płytki chodnikowe, zapadające się całe fragmenty. Zdarza się, że samochody wjeżdżają na chodniki, które właśnie były remontowane - miesiąc później po remoncie nie ma śladu. Nacisk jest tak duży, że płytki po prostu go nie wytrzymują - bo chodnik był przeznaczony dla pieszych, a nie samochodów.
- Na nic tłumaczenie, że nie wszędzie wolno parkować; ludzie muszą gdzieś zostawić samochód, a parkingów mamy w Hucie jak na lekarstwo, chociaż w ostatnich latach budujemy ich pięć rocznie - mówi Edward Porębski, przewodniczący dzielnicy XVIII (stara część Nowej Huty). - Co robić? Jeżeli wymieniamy stare chodniki, to nie układamy ich z płyt, ale z kostki brukowej, która jest o wiele bardziej wytrzymała. Oczywiście nie da się ułożyć kostki w każdym miejscu, ponieważ zgodę na to musi wyrazić miejski konserwator zabytków, bo układ urbanistyczny starej Huty jest wpisany do rejestru zabytków.
Naprawy zniszczonych chodników kosztują miasto rocznie kilkanaście milionów złotych. W Nowej Hucie jest najgorzej.
Naprawami zajmuje się Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu, który dostaje listę usterek od dzielnic. - W 90 procentach te zniszczenia są spowodowane parkowaniem samochodów - mówi Michał Pyclik z ZIKiT. - Dla przykładu: w ubiegłym roku w dzielnicy II wydaliśmy z tego powodu milion dwieście tysięcy złotych.
- Jeżeli kierowcy parkują nielegalnie i to jest ewidentne, bo wiele tych miejsc nie jest oznaczonych: tu można parkować; to gdzie się pochowali strażnicy miejscy? - pyta nasz Czytelnik.
Nowohucki oddział straży miejskiej mieści się na osiedlu w starej części Nowej Huty - niedaleko alei Róż. Na ulicach rzadko kiedy można jednak spotkać strażników.
- Nieprawda, ciągle jesteśmy w terenie i mamy mnóstwo interwencji - odpowiada Andrzej Dadał, naczelnik nowohuckiego oddziału straży miejskiej. - Interwencji związanych z parkowaniem na chodnikach rzeczywiście nie podejmujemy zbyt wiele, bo często ogranicza nas prawo. Przepisy prawa o ruchu drogowym obowiązują w pełnym zakresie tylko na drogach uznanych za publiczne; są jednak mocno ograniczone w przypadku dróg wewnętrznych, czyli po prostu osiedlowych. A o takich drogach mówimy przeważnie w kontekście parkowania w Nowej Hucie.
Będą jednak zmiany. MSWiA przygotowało projekt nowelizacji ustawy "Prawo o ruchu drogowym", który zakłada, że możliwe będzie karanie kierowców niewłaściwie parkujących także na drogach wewnętrznych. Być może posłowie zajmą się nim jeszcze w tym roku.
- 71 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
proponuję robić dobrze chodniki
q-ku
07.08.10, 13:27
dobre się nie zapadają, słabe zapadną się i bez samochodów, tyle że później»
-
Parkujące samochody psują nowohuckie chodniki
chris2010
07.08.10, 13:42
No fajnie ludkowie,że zaczynacie wokół siebie coś zauważać.Oczywiście każde niszczenie naszego mienia jest naganne i parkujących na chodnikach trzeba uczyć kultury(najlepiej przez »
-
Parkujące samochody psują nowohuckie chodniki
inkwizytorstarszy
08.08.10, 04:45
No proszę,jaka spostrzegawczość dziennikarzy! Niszczenie chodników to istna plaga naszych miast,gdzie pozwala się parkować na chodnikach!Więc albo robić mocne chodniki tam gdzie wolno,albo »
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.






więcej zdjęć