Plebiscyt kulinarny. Kariera pijanej kremówki

Małgorzata Skowrońska
07.08.2010 , aktualizacja: 06.08.2010 21:35
A A A Drukuj
Wadowice mają słynne kremówki. Opole będzie mieć festiwalki? A może Karolinki?

Wadowice mają słynne kremówki. Opole będzie mieć festiwalki? A może Karolinki? (Fot. KRZYSZTOF KAROLCZYK / AGENCJA GAZETA)

Czy wadowickie kremówki to ciastka regionalne? Niby tak, bo w papieskim mieście produkuje się je od dawna. Zdanie nie do końca prawdziwe, bo tych prawdziwych papieskich kremówek w Wadowicach nie uświadczysz.
Żeby odkryć tajemnicę wadowickich kremówek, zwanych papieskimi, trzeba cofnąć się do 1936 r. Wtedy przybywa do Wadowic wiedeńczyk, cukiernik pochodzenia żydowskiego Karol Hagenhuber. Wynajmuje lokal od rodziny Lisków i urządza modną cukiernię, do której chętnie przychodzi wadowicka elita. Cukiernia znajdowała się na rogu rynku i ul. Mickiewicza, dzisiaj jest tu bank.

Papieskie wspominanie kremówek z 1999 r. nie tylko sprawiło, że ciastka stały się słynne, lecz także zaczęto dociekać, co znaczył ten uśmiech na twarzy Wojtyły, gdy o nich opowiadał. Początkowo podejrzewano, że ciastka zawierały alkohol, i cukiernicza brać nie tylko z Wadowic, lecz także z okolic rzuciła się do produkowania alkoholowych kremówek - do tego stopnia nasączonych procentami, że małżonek wyżej podpisanej, spożywszy takie ciastko w cukierni w Kalwarii Zebrzydowskiej, odmówił dalszej jazdy samochodem.

Tymczasem "pijane" kremówki, które tak rozpanoszyły się w Małopolsce, to zaprzeczenie tradycji. Skąd to wiemy? Stąd, że po papieskiej pielgrzymce do miasta przyjechał syn Hagenhubera, który przyznał, że co prawda receptury nie zna, ale zarzekał się, że jego ojciec nie używał do produkcji kremówek alkoholu. Cała tajemnica wybornego smaku kryła się w doskonałej jakości produktów - jedynym tłuszczem, jakiego używał cukiernik do produkcji kremu, było świeże wiejskie masło. Kremówki były zawsze świeże, wykonane ze znawstwem przedwojennego mistrza.

Skoro nie alkohol był przyczyną papieskiego uśmiechu, to o co chodziło? W Wadowicach wspomina się, że Lolek z kolegami po maturze założyli się, kto zje więcej ciastek. Podobno przy 18. kremówce żołądek Lolka odmówił posłuszeństwa, zrobiło mu się niedobrze i musiał natychmiast udać się w miejsce ustronne. Walczył do końca, choć nie wygrał. Znalazł się lepszy od niego maturzysta.

Polska je je je!

Na zgłoszenia w kategoriach * potrawa regionalna i * produkt regionalny czekamy do 17 sierpnia. Zgłoszenia prosimy przesyłać e-mailem na adres: jejeje@krakow.agora.pl (można je także dostarczać bezpośrednio do naszej redakcji - ul. Szewska 5, Kraków). Na podstawie zgłoszeń redakcja stworzy listę propozycji najlepszego produktu i potrawy. Głosowanie odbędzie się 19-27 sierpnia (szczegóły podamy w dniu rozpoczęcia głosowania). Spośród wszystkich, którzy wezmą udział w plebiscycie i zagłosują na najlepszy produkt i potrawę, rozlosujemy nagrody (sprzęt kuchenny, prenumeraty miesięcznika "Kuchnia" oraz zestawy gadżetów "Gazety"). Zwycięzców plebiscytu ogłosimy 30 sierpnia.

Do tego czasu czekamy też na Państwa wspomnienia kulinarne, przepisy i opowieści od kuchni. Można je wysyłać na adres e-mailowy plebiscytu albo dostarczyć do redakcji. Najciekawsze opublikujemy. Na wasze przepisy czeka też portal www.ugotuj.to. Regulamin plebiscytu dostępny jest na stronie www.gazeta.pl/plebiscyt oraz w siedzibie redakcji.

  • 7
  • Plebiscyt kulinarny. Kariera pijanej kremówki astrum-on-line 07.08.10, 15:49

    Byłam w Wadowicach dwa lata temu. Kremówka jak kremówka, w smaku przeciętna.Cukiernie w Rynku podajże trzy, obskurne strasznie wszystkie. W dodatku wcukierniach uważają, że szczytem marzeń »