Zofia Gołubiew: jestem dyrektorem, nie dyrektorką
- Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krakowianie (25-09-10, 11:00)
- Wróżka Dzidzianna o przyszłości Krakowa [WIDEO] (08-09-10, 18:30)
- Kraków, czyli stolica, prowincja, Panteon, kosmopolityzm (11-08-10, 07:00)
- Małopolska roku 2020: będziemy żyli dłużej (06-08-10, 08:00)
- Nazwy, których turysta nie zrozumie i nie powtórzy (04-08-10, 09:00)
- Przepraszają za "zimnego Lecha" i zdejmują reklamę (02-08-10, 22:00)
- www.ale-nudno-tu.pl, czyli dzielnice w sieci (26-07-10, 09:00)
Szanowny Panie Redaktorze,
Wiele osób zwraca się do mnie, wyrażając zdziwienie nazywaniem mnie przez "Gazetę Wyborczą" "dyrektorką", pytając, o co chodzi, dlaczego tak poważna i dla wielu ważna "Gazeta" umniejsza znaczenie funkcji dyrektora jednej z największych w kraju instytucji kultury. Parokrotnie zwracałam się do poszczególnych dziennikarzy, aby zmienili to nad wyraz niewłaściwe nazewnictwo, bez skutku. Dlatego pozwalam sobie zwrócić się bezpośrednio do Pana Redaktora, prosząc o zaprzestanie stosowania takiej nazwy.
Znawcy języka rozróżniają znaczenia: na dyrektorkę, np. małego przedszkola, małej szkoły czy niewielkiego domu kultury, i na dyrektora dużych jednostek. Muzeum Narodowe w Krakowie jest największą instytucją muzealną w Polsce - opiekuje się największą liczbą zbiorów (ok. 800 tys.), ma najwięcej Oddziałów (11), najwięcej stałych galerii (10), najwięcej pracowników (ponad 600). Odpowiedzialność osoby kierującej takim muzeum jest ogromna, zwłaszcza że wśród oddanych pod opiekę dzieł jest także najcenniejszy obraz w zbiorach polskich, czyli "Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci.
Nikt z redaktorów nie nazywa np. pani prezes prezeską, gdyż to również brzmi deprecjonująco, jak prezeska w samorządzie klasowym. A jak by brzmiało np. sformułowanie: "profesorka Maria Janion" lub "prezydentka X" czy "sekretarka generała Y"?
Nie ma też żadnego powodu, by funkcję dyrektora wielkiej instytucji zamieniać na "dyrektorkę" w imię bardzo źle pojętych idei feministycznych: takie sformułowanie działa właśnie niejako przeciwko kobiecie, która jest pierwszym w historii i jedynym jak dotąd dyrektorem muzeum narodowego.
Licząc na uwzględnienie powyższego, łączę wyrazy szacunku
Zofia Gołubiew
Dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie
"-ka" może obniżać rangę. Rozmowa z prof. Renatą Przybylską
Małgorzata Skowrońska: Pani Prof... Proszę Pani, mam problem językowy...
Prof. Renata Przybylska, prodziekan Wydziału Polonistyki UJ: Słucham.
Nie wiem, jak zacząć rozmowę, bo nie wiem, czy należy się do Pani zwracać "profesorze", czy "profesorko".
- Gdyby przyszła do mnie na egzamin studentka i przywitałaby się słowami: "Dzień dobry, profesorko", bardzo bym się zdziwiła. Zastanawiałabym się, czy chodzi jej o ujawnienie opcji światopoglądowej, czy też przyzwyczaiła się w liceum mówić do nauczycielki "profesorko".
Czy forma "profesorka" jest niepoprawna?
- Z tym nasz język ma problem. Przemiany społeczne wpływają na język. Feministki wprowadzają do niego formy żeńskie typu psycholożka, redaktorka, socjolożka. Nie wszystkim się to podoba. Z językiem jest tak, że trzeba poczekać, w którą stronę będzie ewoluował i co się przyjmie. To tak jak z wyrazami "tekściarz" czy "ochroniarz". Kto dziś pamięta, że kiedyś nas śmieszyły? Dziś już nie wzbudzają takich emocji.
Dziennikarka brzmi dobrze, ale już ministerka okropnie. Na dodatek jedne panie się obrażają, gdy piszemy, że są psycholożkami czy architektkami. Inne z kolei żądają, byśmy właśnie tak je nazywali. Przy autoryzacji tekstów zawsze poprawiają słowo "dyrektor" na "dyrektorka". Może trzeba zrobić tak, jak sugeruje dyrektor Zofia Gołubiew: małą instytucją kieruje dyrektorka, a dużą dyrektor?
- Bez wątpienia sufiks "-ka" może obniżać rangę. Tak to jest w naszym języku odbierane. Dlatego w sytuacjach oficjalnych zalecałabym jednak stosowanie końcówki męskiej.
Małgorzata Skowrońska: Redaktorka czy redaktor?
Beata Kozak, redaktorka naczelna "Zadry": Zdecydowanie redaktorka.
Dlaczego?
- Bo to forma poprawna językowo. Jestem kobietą i jeśli zawodowo zajmuję się redagowaniem, jestem redaktorką, a nie redaktorem. Nie chodzi tu o kwestie światopoglądowe, ale o zwykłą poprawność językową.
Wiele kobiet żąda jednak, by nie nazywać ich dyrektorkami, ale dyrektorami.
- Szkoda, że tak jest. Gdyby kobiety, które pracują w prestiżowych zawodach, na wysokich stanowiskach, nie unikały poprawnych żeńskich form na określenie siebie, ludzie oswoiliby się z tymi formami. Zmieniłby się też język, który pod tym względem jest konserwatywny.
Dyrektorka jeszcze brzmi dobrze, ale ministerka, prezeska czy prezydentka dziwacznie.
- W naszym języku są luki leksykalne, które trzeba wypełniać. Jest na ten temat anegdota: ojciec i syn jadą autem, dochodzi do wypadku, rannego syna wiozą do szpitala na operację. Do sali operacyjnej wchodzi chirurg i mówi: "Boże, przecież to mój syn!".
Zaraz, zaraz. Przecież ojciec był w samochodzie.
- Ojciec tak, ale chirurgiem była matka. Nikt nie używa jednak słowa "chirurżka" czy "chirurgini". Jak widać, brak kobiecych form językowych może prowadzić do nieporozumień. Poza tym w naszym języku wciąż istnieją pozostałości dominacji mężczyzn w życiu społecznym. Mówi się: męska decyzja, ale babskie gadanie. Takie przykłady można mnożyć.
Dlaczego nie wszystkie kobiety chcą używać żeńskich końcówek?
- Czują, że używanie formy męskiej daje większy prestiż. Ale język będzie się zmieniał i już się zmienia razem z rzeczywistością. Takie formy jak psycholożka, socjolożka, dyrektorka nie są niczym dziwnym, a poza tym są poprawne i logiczne.
Dyrektor czy dyrektorka? Jakie jest Państwa zdanie na ten temat? Czekamy na opinie i zapraszamy do dyskusji na forum. Zachęcamy też do wysyłania przykładów form, dla których trudno o żeńskie odpowiedniki, jak np. psychiatra, płetwonurek czy baca
- 82 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Zofia Gołubiew: jestem dyrektorem, nie dyrektorką
z_czarnolasu
16.08.10, 07:36
Podrzucam nazwy, które z żeńską końcówką brzmiałyby dziwacznie:ortopeda, adiunkt, doktor.»
-
Zofia Gołubiew: jestem dyrektorem, nie dyrektorką
astrum-on-line
16.08.10, 08:30
Widzę, że pani dyrektorka ma poważne problemy z samooceną i poczuciem własnejwartości. Pierwsze słyszę, żeby dyrektorka oznaczała kierownika małej placówkia dyrektor dużej. Czy te twórcze »
-
Zofia Gołubiew: jestem dyrektorem, nie dyrektorką
rock73
16.08.10, 11:00
To jasne, że jeśli pani nazywa się Gołubiew, to jest dyrektorem. Żeby byćdyrektorką, musiałaby się nazywać Gołubiewa. Swoją drogą dziwię się, że paniKozak nie zmieniła nazwiska na formę »
- Policja i straż miejska usunęła ...
- Kierowca potrącił dwulatka przy Kleparzu. ...
- Naukowcy przebadali Berlinkę. Odkryli ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 1]
- Dziewczynka zmarła przygnieciona przez drzewo
- Okiem kierowcy. Rowerzyści i motocykliści ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 2]






