Kolejny pseudotaksówkarz stanął przed sądem

mwi, PAP
2010-08-16 , aktualizacja: 16.08.2010 16:53
A A A Drukuj
Przed krakowskim sądem rozpoczął się w poniedziałek proces kolejnego taksówkarza-przewoźnika sprzed Dworca Głównego, oskarżonego o zawyżanie opłat.
Pseudotaksówkarz w oczekiwaniu na klientów na ul. Lubicz
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Pseudotaksówkarz w oczekiwaniu na klientów na ul. Lubicz
Prokuratura oskarżyła Krzysztofa R., że oszukał lub usiłował oszukać sześć osób wprowadzając je w błąd co do rodzaju świadczonych przez siebie usług przewozowych i domagając się zawyżonych opłat za przejazd.

Według zarzutów nastąpiło to w okresie od września do listopada ubiegłego roku, kiedy posiadający licencję na okazjonalny przewóz osób Krzysztof R. parkował razem z innymi przewoźnikami w pobliżu Dworca Głównego. Towarzyszyła im tablica "To nie jest postój TAXI", wprowadzająca podróżnych w błąd olbrzymimi literami "TAXI".

Oskarżony nie przyznał się do winy. Jak wyjaśnił, posiadał licencję na okazjonalny przewóz osób i mógł samodzielnie ustalać stawki. Podał także, że na bocznych drzwiach miał wywieszony cennik: "1 km 90 zł" oraz informację o monitoringu.

Przekazał sądowi płytkę z nagraniem kursu, podczas którego - jak twierdził - cały czas informował pasażerkę, iż nie jeździ taksówką, ale prowadzi usługi przewozowe. Sąd włączył nagranie do materiału dowodowego, zapozna się z nim w terminie późniejszym.

- Myślałem, że żyjemy w wolnym kraju. Działałem zgodnie z przepisami, informowałem pasażerów zaraz na początku albo przed zakończeniem kursu, że nie jadą taksówką. Nigdy nie żądałem najwyższej stawki, zawsze starałem się zawrzeć kompromis - mówił oskarżony.

Przyznał, że tablica "To nie jest postój TAXI" mogła być pewnego rodzaju reklamą. - Nie wyznaczono postojów, nie możemy z kolegami zarabiać na życie - powiedział.

Jest to już drugi proces przewoźnika spod dworca. Za podobne zarzuty stanął w czerwcu przed sądem inny przewoźnik Edward Z. Także on wyjaśniał, że nikogo nie oszukał i jest uczciwym człowiekiem.

Jego klienci np. za kurs z ul. Lubicz na Conrada w Krakowie płacili 177 zł, choć wcześniej taksówką jeździli tam za 18 zł, a z ul. Lubicz na św. Anny płacili 134 zł, zamiast - jak wcześniej - 12,60 zł. Edward Z. pozywał do sądu swoich klientów, którzy nie zapłacili mu wygórowanej opłaty za kurs. Sąd oddalił kilka takich pozwów. Uznał, że są one sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.