Krakowianie do kuli: o Rynku, o komunikacji...

Małgorzata Skowrońska
2010-08-24 , aktualizacja: 23.08.2010 22:51
A A A Drukuj
Tylko do piątku czekamy na teksty o Krakowie i życiu w królewskim grodzie, które znajdą się w kuli czasu na Sukiennicach. Pierwsze relacje dotyczą... bałaganu na Rynku, inne chwalą krakowskie MPK
Widok na Wawel z Wieży Mariackiej
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Widok na Wawel z Wieży Mariackiej
Największa scena Europy - tak piszą o krakowskim Rynku Marek i Bogdan Zabiegajowie. "Kwadrat o boku nieco powyżej 200 metrów stanowi największą publiczną przestrzeń miasta. (...) Tak dużej scenie towarzyszy największa widownia Europy, okalająca scenę wianuszkiem stylizowanych stolików z krzesłami, fotelami, etc. Dodatkowo w tym europejskim teatrze widzowie zostali obdarzeni wyjątkowym, rzec można królewskim, przywilejem. Otóż w dowolnym czasie mogą poruszać się po scenie, opuszczać ją nawet w trakcie spektaklu. Tutaj każdy uczestniczy (wielokrotnie bez pełnej świadomości, co stanowi najwyższy atut) w tworzeniu spektaklu teatralnego o wielobarwnym i wielokulturowym wymiarze. Na tej scenie, w tej realizacji, w tym teatrze wszystko jest NAJ. Największa w Europie liczba występujących jednocześnie aktorów, najdłuższy, bo 24-godzinny, spektakl oraz możliwość jednoczesnego zaistnienia wszystkich gatunków sztuki scenicznej od komedii, farsy, operetki po dramat czy tragedię" - piszą autorzy. Zauważają w postaciach występujących na Rynku "potencjał twórczy od dekoracyjnego patosu po bolesny turpizm". Dodają, że - niestety - prym wśród rynkowych aktorów wiodą pijani Anglicy ("Cóż, na obsadę sztuki nie mamy wpływu, w naszym teatrze reżyserem jest samo życie"). Zabiegajowie przyznają, że od lat siadają w niedzielne przedpołudnie w którymś z rynkowych ogródków i spierają się o to, któremu z rynkowych aktorów przyznać prym. Czasami są to wędrowni grajkowie, czasami dziadek-kozak, a czasami Biała Dama. Tych, którzy - ich zdaniem - najbardziej rzucają się w oczy, uwiecznia na fotografiach Sebastian Zabiegaj (cały tekst znajdziesz tutaj).

Pojawiają się też nowe propozycje pamiątek, które zaświadczą, jak żyło się w Krakowie w 2010 r. Anna Wawrzyniak podsunęła pomysł, by włożyć do gałki bilety MPK i Krakowską Kartę Miejską. Dla wiecznie narzekających na miejską komunikację krakowian jej uzasadnienie może być zaskakujące. „Niech potomni wiedzą, jak wygodnie jeździło się kiedyś po Krakowie - dla mnie, przyzwyczajonej wcześniej do poznańskich »minutówek «, tudzież do poruszania się per pedes, czyli - jak mówią tutejsi - na nogach, było to wspaniałe odkrycie: mogę dotrzeć niemal wszędzie, a kupując bilet dobowy, mam szansę zrobić sobie szalony, wielogodzinny rajd po mieście, z której to możliwości kilkakrotnie i z wielką uciechą korzystałam!” - pisze poznanianka przeszczepiona na grunt Krakowa. Na kolejne teksty czekamy do piątku.

Akcja "Kula czasu"

Do północy 27 sierpnia czekamy na Państwa teksty o życiu Krakowa, które znajdą się w kuli czasu umieszczonej na Sukiennicach. Gatunek dowolny: opis, reportaż, wywiad, ogłoszenie itd. Warunek jest jeden: tekst nie może być dłuższy niż 3 tys. znaków (ze spacjami). Można go dostarczyć mailem (kula@krakow.agora.pl), pocztą (adres: Redakcja "Gazety Wyborczej", ul. Szewska 5, 31-009 Kraków, dopisek "Kula" - będziemy brali pod uwagę tylko te listy, które dotrą do nas najpóźniej 27 sierpnia) albo przynieść je osobiście. Jury, w skład którego wejdą przedstawiciele Muzeum Narodowego i redakcji "Gazety", wybierze najlepsze prace. Nagrodą dla zwycięzców będzie udział we wrześniowej gali otwarcia muzeum w Sukiennicach oraz albumowe wydawnictwa Muzeum Narodowego. Więcej: Wypełnij z nami kulę czasu! - Raport o akcji.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.