Platforma - Kościół. Małżeństwo z nierozsądku

Wojciech Pelowski
2010-08-31 , aktualizacja: 30.08.2010 23:05
A A A Drukuj
Zjazd małopolskiej PO: Ireneusz Raś Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Zjazd małopolskiej PO: Ireneusz Raś
Platforma zachowuje się jak zdradzony mąż dżentelmen, który chciałby zadać bolesny cios kochankowi swojej żony, ale boi się pobrudzić ręce. Prawdziwego problemu jednak nie widzi: nie rozumie, że odpowiedzialna partia powinna wziąć z Kościołem rozwód. Raz na zawsze.
Listem szefa małopolskiej PO do proboszczów nie jestem zdziwiony. Bo małopolska PO lideruje najbardziej prawemu ogólnopolskiemu skrzydłu całej partii. Jej twarzą jest krakowski poseł Jarosław Gowin, dystansujący się wobec projektów nie po myśli Kościoła, m.in. in vitro. Przewodniczący Ireneusz Raś reprezentuje ten sam nurt. Dla porządku, znając obu panów, dodam, że ich poglądy uważam za niekoniunkturalne i gruntowane latami.

Dlatego rozumiem dzisiejsze emocje partyjnych działaczy, których linia światopoglądowa nie różni się od ich konkurentów z PiS-u. W ostatniej kampanii wyborczej Kościół ich bowiem zdradził, nie zostawiając wątpliwości, że jego faworytem jest Jarosław Kaczyński. Więcej - tylko PiS miał dawać gwarancję budowy polityki w oparciu na chrześcijańskich wartościach, a kandydat PO nierzadko był przedstawiany jako Kościoła wróg. Jak bolesny był to komunikat dla części Platformy, pokazuje list. Nie ma on zresztą wielkiej wartości społecznej i politycznej - księża wzruszają ramionami i wprost przyznają, że może się on nawet odbić Platformie rykoszetem - ma za to wartość psychologiczną, bo pokazuje kondycję środowiska, z którego wyszedł.

- Zdecydowaliśmy się na list do proboszczów po doświadczeniach z ostatnich wyborów. Byliśmy wówczas rozczarowani postawą niektórych księży - nie ukrywa Raś, który w piśmie żongluje kwotami wydatków z małopolskiego budżetu na zabytkowe kościoły (PO współrządzi województwem) i przypomina zaangażowanie w tworzenie Święta Trzech Króli. Stara się możliwie delikatnie wytknąć pretensje i zbudować pole do przyszłej współpracy.

Desperackie to myślenie. Tak jak nie mam wątpliwości, że polityczne wykorzystywanie krzyża spod Pałacu Prezydenckiego przez PiS obraża uczucia religijne i zwykłą przyzwoitość, tak finansowo-świąteczne argumenty listu PO do księży są próbą wejścia w ten sam ton gorszącej licytacji. To niedobry i nieskuteczny politycznie kierunek, bo istotą trzeźwo myślącej i odpowiedzialnej za państwo partii - również tej kierującej się wartościami chrześcijańskimi - powinien być rozdział Kościoła od państwa.

Co, jeśli te argumenty nie przekonają prawego skrzydła Platformy? Niech sobie wtedy ono przypomni nielojalność Kościoła jako politycznego partnera. Zabolało?

Więc niech politycy pozwolą Kościołowi wytrzymać w politycznym celibacie i nie wodzą go na pokuszenie.

Dla "Gazety":

Ksiądz Robert Nęcek, rzecznik prasowy kurii krakowskiej:

- Dobry list nie jest zły, ale kuria się z nim nie utożsamia.

Ksiądz biskup Tadeusz Pieronek:

- Każdy ma prawo pisać do drugiego człowieka. Platforma ma potrzebę wsparcia ze strony Kościoła, dlatego że, niestety, w ostatnich miesiącach dramatycznie duża liczba księży stanęła za PiS-em. To jest zrozumiałe, że partia, która została pominięta, będzie walczyła o swój elektorat. Nie wiem, czy list pomoże Platformie w wyborach, ale retoryka listu, czyli powoływanie się na zasługi, jest nietrafiona. Platforma nie ma takich zasług, chociażby w sprawie krzyża czy metody in vitro. To powinno być bardziej wyważone. Dziś wyborcy nie da się złapać na lizaki. Ludzie są zmęczeni polityką wyzwisk i szargania godności ludzkiej. Jeśli list miałby być przekonujący, powinien wskazywać pewne wartości i przedstawiać społeczeństwu i księżom, jak z nimi się uporać.

Co roku jako organizator konferencji naukowych zwracam się do proboszczów z listem zapraszającym. Raz zdarzyło się, że jeden z proboszczów odpisał z wyzwiskami. Dlatego sądzę, że reakcje mogą być różne.

Ksiądz infułat Bronisław Fidelus, proboszcz kościoła Mariackiego:

- Dostaję mnóstwo tego typu listów, zazwyczaj nawet ich nie czytam. Każdy człowiek może napisać list do proboszczów, więc nie robiłbym z tego wielkiej dyskusji. Wielu polityków wysyła listy do księży, by przedstawić siebie w jak najlepszym świetle. Jednak zapewniam, że Kościół nigdy nie będzie popierał konkretnej partii politycznej, może być zwolennikiem programu politycznego, ale nie ugrupowania.

Ksiądz Antoni Piś, proboszcz parafii św. Antoniego Opata w Męcinie:

- Jeszcze nie dostałem tego listu, nie wiem, co jest w nim napisane. Wsparcie na odbudowę zabytków kościoła nie wypłynęło ze strony Platformy Obywatelskiej, ale urzędu marszałkowskiego. Nie wiem, co sądzić o tym, że taką inicjatywę przypisuje sobie konkretna partia polityczna. Takie listy proboszczowie dostają od lat. Zazwyczaj piszą je konkretni politycy. Mają zawsze na celu ocieplenie stosunków autora i adresata listu. Jednak z tego co wiem, większość księży nie przywiązuje do nich szczególnej wagi.

Not. Błażej Strzelczyk





















Czy PO powinna wystosować do księży taki list?

Czekamy na opinie

www.krakow.gazeta.pl

redakcja@krakow.agora.pl





Podpis pod zdjęcie

Ireneusz Raś: - W naszym regionie program "Ochrona zabytków Małopolski" objął w latach 2007-2010 prawie 570 zadań łącznie na kwotę 27,8 mln zł. Cyfry mówią same za siebie

Podziel się

  • 42 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Platforma - Kościół. Małżeństwo z nierozsądku freeskawiniak 31.08.10, 07:47

    Podziwiam ,fantastyczny pomysł proponuję takie listy jeszcze skierowaćdo więźniów,bezdomnych,gołębi na krakowskim rynku ale POpłynęliście ciekawejaką opinię mają na ten temat szeregowi »

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.