Czternaście krakowskich szkół przyjaznych sześciolatkom
2010-09-01
, aktualizacja: 01.09.2010 18:51
- Ale suuuper! - jęknęły z zachwytem sześciolatki z podstawówki nr 90, gdy zobaczyły swoją salę lekcyjną. Ktoś chce siku? Zapraszamy do nowiutkich toalet z miniaturowymi ubikacjami. Niestety, nie wszystkie dzieci w szkołach mają takie warunki. Dziś sześciolatki rozpoczęły rok szkolny.

Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
MEN ma nowy pomysł. Trwają prace nad połączeniem placówek oświatowych: liceów z gimnazjami, podstawówek z przedszkolami. By łatwiej w nich było o specjalistów - dowiedziała się "Rzeczpospolita".

Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Rozpoczęcie roku szkolnego w Szkole Podstawowej nr 90 w Krakowie

Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Rozpoczęcie roku szkolnego w Szkole Podstawowej nr 90 w Krakowie
ZOBACZ TAKŻE
- Od 1 września więcej wolnego i tolerancji (01-09-10, 00:00)
- Uczniowie z Rabki zdali poprawkę z matury (27-08-10, 06:00)
- Remonty dla maluchów ze zniszczonego żłobka przy Majora (26-08-10, 19:49)
- Przewoźnik nie dojechał po niepełnosprawnych uczniów (09-09-10, 08:00)
- Szkolna wyprawka z maścią na siniaki (08-09-10, 12:00)
- W podstawówce sprawdzą, co potrafi dziesięciolatek (07-09-10, 07:00)
- Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi (03-09-10, 07:00)
- Ogólnopolska kampania informacyjna dla maturzystów (02-09-10, 18:03)
- Darmowa edukacja online rośnie w siłę (02-09-10, 07:00)
- Kiedy egzaminy i matury? CKE podała terminy (25-08-10, 13:10)
- Na Orliku zamiast uczniów grają urzędnicy (31-08-10, 09:00)
Artur Ławrowski, dyrektor Zespołu Szkół Integracyjnych nr 7 (to w nim mieści się podstawówka nr 90), otwiera przed nami drzwi toalet na piętrze, gdzie uczą się najmłodsze klasy. Pachną nowością. Jeszcze przedwczoraj pracowali tu robotnicy. Czujemy się jak w świecie dla krasnoludków. Maleńkie umywalki, ubikacje, nisko zawieszone lusterka. Kilka kroków dalej jest sala lekcyjna. W niej małe ławeczki i krzesełka, z tyłu miękka wykładzina, materace, nowe zabawki. - Jej, ale super - mówią sześciolatki, gdy wychowawczyni Małgorzata Czop otwiera przed nimi drzwi i mówi: - To będzie wasza klasa.
- Kiedy pierwszy raz przyszedłem po córkę do przedszkola, płakała, że chce zostać dłużej. Teraz płakała, że chce iść do szkoły, bo w przedszkolu jest nudno. Jest bystra, pisze, czyta. Żona trochę się zastanawiała, czy nie skrócimy jej dzieciństwa, ale w końcu pomyśleliśmy, że skoro sama chce już się uczyć, to czemu nie - mówi Marek Kutnik, tato Weroniki.
Sześciolatki będą miały w szkole zapewnioną opiekę do godziny 17. W tym celu dyrektor zatrudnił dla nich na pół etatu drugą nauczycielkę do opieki. Jeśli rodzice wyrażą takie życzenie, maluchy mogą jeść w szkole drugie śniadanie i podwieczorek.
SP nr 90 jest jedną z krakowskich szkół, w których powstała klasa tylko dla sześciolatków. W całym mieście jest ich 14. Wydział Edukacji planował stworzyć ich 50 przy założeniu, że do klas pierwszych pójdzie 1200 sześciolatków. Poszło 800. W specjalnych salach ze swoimi rówieśnikami będzie się ich uczyć 300. Pozostali zasiądą przed tablicą w ławkach ze starszymi o rok kolegami. - Jeśli do jednej szkoły zostało zapisanych na przykład tylko dziesięcioro sześciolatków, dla tak małej liczby nie byliśmy w stanie otworzyć odrębnej klasy - tłumaczy Jan Żądło, dyrektor krakowskiego wydziału edukacji.
Sala i łazienki dla maluchów w SP nr 90 pochłonęły blisko 100 tys. zł. 80 tys. zł dało miasto, reszta to finanse szkoły. W sumie Kraków na przystosowanie klas dla najmłodszych wydał blisko 2 mln zł. Dostało je wszystkie 50 szkół, w których uczą się sześciolatki (również we wspólnych z siedmiolatkami klasach).
By SP nr 90 była dla najmłodszych uczniów szkołą na miarę reformy, brakuje placu zabaw. Wielokrotnie pisaliśmy, że resort edukacji widzi na nim: drążki, ścianki wspinaczkowe, pomosty, zjeżdżalnie, równoważnie oraz kolorowe huśtawki. Za taki plac zabaw gmina musi zapłacić pół na pół z MEN. W ubiegłym roku chciało je budować 39 krakowskich szkół. Miasto mogło dać pieniądze dla czterech, ale MEN nie dał żadnej. Nic więc nie powstało. W tym roku MEN chciał dać czterem szkołom ponad 211 tys. zł, ale tym razem miasto nie dało, bo pieniądze przeznaczone na drabinki poszły na usuwanie skutków powodzi.
- Nie róbmy ze szkoły przedszkola - mówi o konieczności instalowania zjeżdżalni przy każdej z podstawówek Jan Żądło. Zapewnia jednocześnie, że skoro jest taki wymóg, Kraków znów będzie składał wnioski w ministerstwie o pieniądze na budowę placów.
W całej Małopolsce do szkoły poszło 2,5 tys. sześciolatków. Są w grupie 480 tys. uczniów, którzy rozpoczęli wczoraj rok szkolny.
- Kiedy pierwszy raz przyszedłem po córkę do przedszkola, płakała, że chce zostać dłużej. Teraz płakała, że chce iść do szkoły, bo w przedszkolu jest nudno. Jest bystra, pisze, czyta. Żona trochę się zastanawiała, czy nie skrócimy jej dzieciństwa, ale w końcu pomyśleliśmy, że skoro sama chce już się uczyć, to czemu nie - mówi Marek Kutnik, tato Weroniki.
Sześciolatki będą miały w szkole zapewnioną opiekę do godziny 17. W tym celu dyrektor zatrudnił dla nich na pół etatu drugą nauczycielkę do opieki. Jeśli rodzice wyrażą takie życzenie, maluchy mogą jeść w szkole drugie śniadanie i podwieczorek.
SP nr 90 jest jedną z krakowskich szkół, w których powstała klasa tylko dla sześciolatków. W całym mieście jest ich 14. Wydział Edukacji planował stworzyć ich 50 przy założeniu, że do klas pierwszych pójdzie 1200 sześciolatków. Poszło 800. W specjalnych salach ze swoimi rówieśnikami będzie się ich uczyć 300. Pozostali zasiądą przed tablicą w ławkach ze starszymi o rok kolegami. - Jeśli do jednej szkoły zostało zapisanych na przykład tylko dziesięcioro sześciolatków, dla tak małej liczby nie byliśmy w stanie otworzyć odrębnej klasy - tłumaczy Jan Żądło, dyrektor krakowskiego wydziału edukacji.
Sala i łazienki dla maluchów w SP nr 90 pochłonęły blisko 100 tys. zł. 80 tys. zł dało miasto, reszta to finanse szkoły. W sumie Kraków na przystosowanie klas dla najmłodszych wydał blisko 2 mln zł. Dostało je wszystkie 50 szkół, w których uczą się sześciolatki (również we wspólnych z siedmiolatkami klasach).
By SP nr 90 była dla najmłodszych uczniów szkołą na miarę reformy, brakuje placu zabaw. Wielokrotnie pisaliśmy, że resort edukacji widzi na nim: drążki, ścianki wspinaczkowe, pomosty, zjeżdżalnie, równoważnie oraz kolorowe huśtawki. Za taki plac zabaw gmina musi zapłacić pół na pół z MEN. W ubiegłym roku chciało je budować 39 krakowskich szkół. Miasto mogło dać pieniądze dla czterech, ale MEN nie dał żadnej. Nic więc nie powstało. W tym roku MEN chciał dać czterem szkołom ponad 211 tys. zł, ale tym razem miasto nie dało, bo pieniądze przeznaczone na drabinki poszły na usuwanie skutków powodzi.
- Nie róbmy ze szkoły przedszkola - mówi o konieczności instalowania zjeżdżalni przy każdej z podstawówek Jan Żądło. Zapewnia jednocześnie, że skoro jest taki wymóg, Kraków znów będzie składał wnioski w ministerstwie o pieniądze na budowę placów.
W całej Małopolsce do szkoły poszło 2,5 tys. sześciolatków. Są w grupie 480 tys. uczniów, którzy rozpoczęli wczoraj rok szkolny.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Re: Czternaście krakowskich szkół przyjaznych sze
alkaseltser
01.09.10, 22:19
Szkoda że nie wspomina się ani słowem, że SP 90 i dyr. Ławrowski są przyjaźniwyłącznie sześciolatkom. Nie wiem, czy to zaleta tej szkoły ;-/ Od lat nie możnadoprosić się o bezkosztowe »
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




więcej zdjęć