Powodzi w Małopolsce już dziękujemy

Damian Dyjak, Dominika Maciejasz, sid
2010-09-02 , aktualizacja: 02.09.2010 20:42
A A A Drukuj
Oświęcim, zalane gospodarstwa w dzielnicy Dwory II Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Oświęcim, zalane gospodarstwa w dzielnicy Dwory II
Na ulice Oświęcimia wypłynęły łodzie, strażacy przygotowali się do ewakuacji, mieszkańcy przynosili kanapki czuwającym na wałach. Ale pogoda w ostatniej chwili zlitowała się nad Małopolską - przestało padać, odeszło też widmo powodzi
Władysław Kulpa i jego córka Kaludia, Oświęcim, zalane gospodarstwa w dzielnicy Dwory II
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Władysław Kulpa i jego córka Kaludia, Oświęcim, zalane gospodarstwa w dzielnicy Dwory II
Władysław Kulpa i jego córka Kaludia, Oświęcim, zalane gospodarstwa w dzielnicy Dwory II
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Władysław Kulpa i jego córka Kaludia, Oświęcim, zalane gospodarstwa w dzielnicy Dwory II
- Niech pani nawet nie wypowiada tego słowa! Myśmy się już dwa razy ewakuowali w tym roku i więcej nie zamierzamy - dyżurująca w sztabie pracownica Urzędu Gminy w Szczurowej nie chciała dopuścić myśli o ponownym opuszczaniu domów. Ale kadetom z Krakowa i brzeskim strażakom wspólnymi siłami udało się uratować przeciekające wały na Uszwicy w Księżach Kopaczach i Kwikowie.

Dla mieszkańców oświęcimskiej dzielnicy Dwory II po dwóch dniach nieprzerwanego deszczu decydująca dla ratowania dobytku okazała się noc ze środy na czwartek. - Wody gwałtownie przybywało z godziny na godzinę. O godz. 7 rano była już na posesjach - mówi Stanisław Bartuś z OSP w Oświęcimiu. - Przygotowywaliśmy się do ewakuacji, ale mieszkańcy nie chcieli opuszczać domów i sami powywozili wartościowe przedmioty. My dowoziliśmy im żywność łodziami i wozami.

Mieszkańcy brodzący po kolana w wodzie z oburzeniem kręcili głowami. - Dopiero co w maju była powódź, a rowów przy ulicach i przepustów umożliwiających odpływ wody jak nie było, tak nie ma - żalił się Władysław Kulpa. Na szczęście udało się uniknąć poważniejszych strat. Strachu najedli się też mieszkańcy Brzeszczy w powiecie oświęcimskim. - W nocy z wtorku na środę woda podniosła się o cztery metry 20 cm. Czuwaliśmy przy wałach non stop, bo w tym roku zalewało nas dwa razy, ale na szczęście po kolejnej dobie woda zaczęła opadać - opowiada burmistrz Brzeszczy Teresa Jankowska. Zalaniem zagrożone były też domy znajdujące się w pobliżu niecek powstałych na szkodach górniczych. Tam utworzyły się rozległe rozlewiska, z których strażacy godzinami wypompowywali wodę. W Rajsku, także pod Oświęcimiem, podtopieniu uległy szkoły: podstawówka i gimnazjum.

Na południu natomiast ruszyła się ziemia. - Wnuki, które przyjechały odwiedzić babcię w jej drewnianym domu w Męcinie w powiecie myślenickim, zauważyły, że przy fundamentach popękał grunt. Całą trójkę ewakuowaliśmy - informował Andrzej Siekanka z małopolskiej PSP.

W Lubniu, w powiecie myślenickim, na terenie kamieniołomu zginął mężczyzna porażony prądem. Do wypadku doszło podczas zabezpieczania miejsca przed zalaniem. W wyniku gwałtownych opadów prawie 700 mieszkańców miejscowości na terenie gminy Muszyna - Milika, Barcic, Krynicy - Słotwiny i Banowic nie miało prądu. W górach Raba przerwała drogę gminną i odcięła od Pcimia 45 rodzin z osiedla Świątki. Mimo iż sytuacja na małopolskich rzekach powoli się stabilizuje, alarmy przeciwpowodziowe wciąż obowiązują w 18 gminach, w tym w samym Krakowie.

Wczoraj krakowska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie trzech barek, które w środę porwane przez Wisłę uderzyły w stopień wodny na Dąbiu. Przesłuchano już ich właściciela. - Śledztwo dotyczy sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu wodnym. Grozi za to do ośmiu lat pozbawienia wolności - poinformował prokurator Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Wojewoda małopolski Stanisław Kracik zapowiedział, że zwróci się do Prokuratury Generalnej o objęcie osobistym nadzorem tego śledztwa. - Klasyczne postępowanie okazało się w przypadku właściciela barek nieskuteczne. Prokuratura, sądy czy policja nie dają sobie z nim rady. Zdemontowano nielegalną żwirownię, zapadł wyrok, a on już następnego dnia chciał montować taśmociągi do produkcji żwiru - mówi wojewoda. - Zerwanie tych barek groziło katastrofą. Gdyby one zatrzymały się i ułożyły inaczej, mogłyby zablokować prześwit mostu i woda przelałaby się górą. Nie mogę dopuścić, by to zagrożenie znów się pojawiło.

Małopolska w najbliższych dniach powinna odetchnąć od deszczu. Od piątku ma już nie padać, temperatura przez weekend ma nie przekraczać 15 st. C.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu