Czy wpisy Kracika na facebooku to kampania wyborcza?
2010-09-08
, aktualizacja: 08.09.2010 20:54
Federacja Młodych Socjaldemokratów uważa, że Stanisław Kracik, kandydat PO na prezydenta Krakowa, rozpoczął na Facebooku kampanię wyborczą przed jej oficjalnym ogłoszeniem
ZOBACZ TAKŻE
- Kto na prezydenta? Krakowskie paradoksy przedwyborcze (11-09-10, 12:00)
- Kampania wyborcza: egzotyczna POlityka miłości (22-09-10, 07:00)
- Na konwencie PO. Golonka do kolegów: Ważny jest styl! (18-09-10, 15:54)
- SLD będzie walczyć w wyborach o "Wielki Kraków" (18-09-10, 12:51)
- Kandydaci na start! Prezydent na Mikołaja (15-09-10, 22:00)
- Referendum - kto zrozumie tak postawione pytania? (14-09-10, 06:00)
- Gdzie jest kandydat Platformy na prezydenta Krakowa? (02-09-10, 09:00)
- List PO do proboszczów - przekupywanie Kościoła? (01-09-10, 09:00)
- Platforma - Kościół. Małżeństwo z nierozsądku (31-08-10, 05:00)
- Senyszyn: Jeśli partia zdecyduje, będę kandydować (30-08-10, 10:00)
- Wybory prezydenckie. Majchrowski faworytem bukmacherów (26-08-10, 16:04)
- SLD (nie) pali się do walki z prezydentem Krakowa (23-08-10, 23:00)
- Platforma Kraków widzi ogromny. I w nim metro (20-09-10, 15:59)
- PO i SLD wystartowały z kampanią (20-09-10, 03:00)
- Odkryliśmy w portalu społecznościowym Facebook, że Stanisław Kracik umieścił na swoim profilu spot wyborczy z logo potencjalnego komitetu wyborczego. To rodzi podejrzenia o złamaniu prawa. Zgodnie z nim nie wolno przed ogłoszeniem terminu wyborów wydawać pieniędzy na kampanię wyborczą, ani jej prowadzić - tłumaczy Adrian Sysiak, przewodniczący Federacji Młodych Socjaldemokratów w Krakowie (młodzieżówki SLD), która złożyła do prokuratury oraz komisarza wyborczego doniesienia na Kracika.
FMS sugeruje, że złamano nie tylko ordynacje, ale też ustawę o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta.
W ostatnim czasie Kracik zmodyfikował profil na portalu społecznościowym Facebook w kierunku typowo wyborczym. Zamieścił tam nowe zdjęcie, przedstawia się jako kandydat na prezydenta Krakowa, zachęca też do debaty na temat Krakowa jutra. "Myślimy o tym, jak Kraków powinien wyglądać. Zorganizujmy się tak, aby zmienić miasto, wygrać te wybory" - apeluje Kracik w internecie.
Współpracownicy wojewody też nie pozostawiają wątpliwości: "Zaczynamy nowy etap kampanii. Przed nami wiele pracy, ale cel jest w zasięgu ręki" - obwieszczają na Facebooku.
Grzegorz Stawowy, odpowiedzialny za kampanię Stanisława Kracika, odpierał wczoraj zarzut kampanijnego falstartu. - To absurdalne zarzuty. Przecież od wielu miesięcy większość mediów określa Stanisława Kracika jako kandydata na prezydenta Krakowa. Czy zatem dziennikarze też złamali ordynację? - pyta Stawowy i tłumaczy, że Facebook, jako nowoczesne narzędzie komunikacji, rządzi się swoimi prawami. - Nie zamieściliśmy na profilu ani programu, ani agitacji. Użytkownicy portalu sami rozpoczynają dyskusję o Krakowie, wymuszają odpowiedzi. Mamy do czynienia z prekampanią, a nie z właściwą kampanią wyborczą - ocenia.
- Będziemy analizować to doniesienie. Kierownictwo prokuratury zdecyduje, która jednostka się nim zajmie - mówi Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury.
Najpoważniejszy konkurent Kracika - Jacek Majchrowski też wykorzystuje internet do komunikacji z krakowianami. Ma profil na Facebooku, pisze też blog - wszędzie przedstawia się jednak nie jako kandydat, ale jako prezydent Krakowa, prawnik, historyk. Wczoraj zresztą Jacek Majchrowski, przeczuwając być może ruch Młodych Socjaldemokratów, komentował na swym blogu prekampanię Stanisława Kracika: "Rozumiem, że na potrzeby kampanii (którą Pan wojewoda już prowadzi - o czym informuje wszem i wobec), można pleść, co ślina na język przyniesie, jednak takich bzdur opowiadać nie można" - wpisał prezydent na swojego bloga, polemizując ze Stanisławem Kracikiem na temat Narodowego Centrum Nauki.
Dla Gazety
Jarosław Flis, socjolog, znawca tematyki samorządowej: - Sprawa jest delikatna. Teoretycznie ta prawdziwa kampania zaczyna się w dniu, w którym ogłoszony zostaje termin wyborów - wówczas obowiązują ścisłe limity finansowe. Ale praktycznie kampania wyborcza zaczyna się dużo wcześniej. Przecież większość partii przedstawia swoich kandydatów na prezydentów czy posłów, zanim zostanie formalnie ogłoszona kampania. Czy zatem konferencje prasowe organizowane w tej sprawie też byłyby złamaniem prawa? Nikt nie czynił z tego dotychczas nikomu zarzutu. Nie tak dawno PiS sugerował, że prawybory kandydata na prezydenta RP w Platformie Obywatelskiej to już kampania wyborcza, ale z tego, co wiem, zarzuty te nie zostały uznane.
Jan Widacki, prawnik, poseł: - Z całą pewnością nie wolno prowadzić kampanii przed jej ogłoszeniem. Gdyby każdy mógł prowadzić kampanię, kiedy chce, wszelkie rygory finansowe byłyby fikcją - prowadziłoby to do sytuacji, że we właściwej kampanii wyborczej każdy wydawałby na plakaty czy reklamówki tylko tyle, ile można, a wcześniej, przed startem kampanii, obklejałby całe miasto swoimi plakatami.
Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego: - Na zdrowy rozsądek każdy obywatel, w tym pan Kracik, może przed rozpoczęciem kampanii robić na własny koszt, co chce. Ja też mógłbym napisać w internecie, że jestem kandydatem na określone stanowisko - byłoby to tylko kwestią mojej wiarygodności, nie sądzę, by było to złamaniem ordynacji wyborczej. Ale zaznaczam, że nie jestem specjalistą od wyborów samorządowych.
FMS sugeruje, że złamano nie tylko ordynacje, ale też ustawę o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta.
W ostatnim czasie Kracik zmodyfikował profil na portalu społecznościowym Facebook w kierunku typowo wyborczym. Zamieścił tam nowe zdjęcie, przedstawia się jako kandydat na prezydenta Krakowa, zachęca też do debaty na temat Krakowa jutra. "Myślimy o tym, jak Kraków powinien wyglądać. Zorganizujmy się tak, aby zmienić miasto, wygrać te wybory" - apeluje Kracik w internecie.
Współpracownicy wojewody też nie pozostawiają wątpliwości: "Zaczynamy nowy etap kampanii. Przed nami wiele pracy, ale cel jest w zasięgu ręki" - obwieszczają na Facebooku.
Grzegorz Stawowy, odpowiedzialny za kampanię Stanisława Kracika, odpierał wczoraj zarzut kampanijnego falstartu. - To absurdalne zarzuty. Przecież od wielu miesięcy większość mediów określa Stanisława Kracika jako kandydata na prezydenta Krakowa. Czy zatem dziennikarze też złamali ordynację? - pyta Stawowy i tłumaczy, że Facebook, jako nowoczesne narzędzie komunikacji, rządzi się swoimi prawami. - Nie zamieściliśmy na profilu ani programu, ani agitacji. Użytkownicy portalu sami rozpoczynają dyskusję o Krakowie, wymuszają odpowiedzi. Mamy do czynienia z prekampanią, a nie z właściwą kampanią wyborczą - ocenia.
- Będziemy analizować to doniesienie. Kierownictwo prokuratury zdecyduje, która jednostka się nim zajmie - mówi Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury.
Najpoważniejszy konkurent Kracika - Jacek Majchrowski też wykorzystuje internet do komunikacji z krakowianami. Ma profil na Facebooku, pisze też blog - wszędzie przedstawia się jednak nie jako kandydat, ale jako prezydent Krakowa, prawnik, historyk. Wczoraj zresztą Jacek Majchrowski, przeczuwając być może ruch Młodych Socjaldemokratów, komentował na swym blogu prekampanię Stanisława Kracika: "Rozumiem, że na potrzeby kampanii (którą Pan wojewoda już prowadzi - o czym informuje wszem i wobec), można pleść, co ślina na język przyniesie, jednak takich bzdur opowiadać nie można" - wpisał prezydent na swojego bloga, polemizując ze Stanisławem Kracikiem na temat Narodowego Centrum Nauki.
Dla Gazety
Jarosław Flis, socjolog, znawca tematyki samorządowej: - Sprawa jest delikatna. Teoretycznie ta prawdziwa kampania zaczyna się w dniu, w którym ogłoszony zostaje termin wyborów - wówczas obowiązują ścisłe limity finansowe. Ale praktycznie kampania wyborcza zaczyna się dużo wcześniej. Przecież większość partii przedstawia swoich kandydatów na prezydentów czy posłów, zanim zostanie formalnie ogłoszona kampania. Czy zatem konferencje prasowe organizowane w tej sprawie też byłyby złamaniem prawa? Nikt nie czynił z tego dotychczas nikomu zarzutu. Nie tak dawno PiS sugerował, że prawybory kandydata na prezydenta RP w Platformie Obywatelskiej to już kampania wyborcza, ale z tego, co wiem, zarzuty te nie zostały uznane.
Jan Widacki, prawnik, poseł: - Z całą pewnością nie wolno prowadzić kampanii przed jej ogłoszeniem. Gdyby każdy mógł prowadzić kampanię, kiedy chce, wszelkie rygory finansowe byłyby fikcją - prowadziłoby to do sytuacji, że we właściwej kampanii wyborczej każdy wydawałby na plakaty czy reklamówki tylko tyle, ile można, a wcześniej, przed startem kampanii, obklejałby całe miasto swoimi plakatami.
Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego: - Na zdrowy rozsądek każdy obywatel, w tym pan Kracik, może przed rozpoczęciem kampanii robić na własny koszt, co chce. Ja też mógłbym napisać w internecie, że jestem kandydatem na określone stanowisko - byłoby to tylko kwestią mojej wiarygodności, nie sądzę, by było to złamaniem ordynacji wyborczej. Ale zaznaczam, że nie jestem specjalistą od wyborów samorządowych.
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień







