Komorowski za zabraniem krzyża do Smoleńska

Magdalena Kursa
2010-09-10 , aktualizacja: 10.09.2010 13:59
A A A Drukuj
"Całym sercem i całą duszą" prezydent Bronisław Komorowski poparł inicjatywę rodzin 28 ofiar katastrofy smoleńskiej: pielgrzymki na miejsce katastrofy i zabranie tam krzyża spod Pałacu Prezydenckiego.
Bronisław Komorowski
Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta
Bronisław Komorowski
Pałac Prezydencki na Krakowskim Przedmieściu
Fot. Filip Klimaszewski AG
Pałac Prezydencki na Krakowskim Przedmieściu
- Ta inicjatywa oznacza możliwość przełamania absolutnego dramatu, w jakim się znaleźliśmy - dramatu podziałów i konfliktów dzielących nawet te nieszczęsne rodziny - tłumaczył prezydent, dodając, że docenia ogromną odwagę i determinację inicjatorów pielgrzymki w konsolidowaniu, a nie dzieleniu środowiska rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.

Bliscy 28 ofiar katastrofy zwrócili się do żony prezydenta Anny Komorowskiej o pomoc w organizacji oraz objęcie patronatem pielgrzymki. Do wspólnej podróży zapraszają wszystkich bliskich 96 ofiar. "Wierzymy, że ta podróż będzie służyła ukojeniu złych emocji, a nasze cierpienie znajdzie zrozumienie nawet u tych, którzy dziś w ferworze politycznej walki zdają się zupełnie go nie dostrzegać" - napisali. Zaproponowali też, że zabiorą ze sobą krzyż z Krakowskiego Przedmieścia, ponieważ trudno znaleźć dla niego miejsce akceptowane przez wszystkich. Wyjazd do Katynia miałby się odbyć 10 października.

Bronisław Komorowski poparł tę inicjatywę w rozmowie z dziennikarzami, tuż po otwarciu w Tomaszowicach pod Krakowem międzynarodowej konferencji nt. Roli Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.