Kard. Dziwisz: tablica to nie "triumf własnych racji"
2010-09-10
, aktualizacja: 11.09.2010 06:56
Czy nasza pamięć jest "dobra"? Czy nie wymaga "oczyszczenia"? - pytał kard. Dziwisz podczas mszy poprzedzającej odsłonięcie tablicy z nazwiskami 96 ofiar katastrofy smoleńskiej.
ZOBACZ TAKŻE
- Mocne słowa Mazowieckiego o polskim katolicyzmie (10-09-10, 14:40)
- Wojewoda przeprasza za niedostarczone zaproszenia (10-09-10, 17:15)
- Komorowski za zabraniem krzyża do Smoleńska (10-09-10, 13:58)
- Kaczyński: Krzyż powinien zostać przed pałacem (09-10-10, 15:25)
- Tablica w wawelskiej krypcie (11-09-10, 01:00)
- Krzyż dzieli rodziny ofiar (11-09-10, 01:00)
- Msza na Wawelu w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Nie wyczytano nazwisk wszystkich ofiar (10-09-10, 17:32)
- Na Wawelu nie wyczytano nazwisk wszystkich ofiar [WIDEO] (10-09-10, 18:34)
Ascetyczna, prosta w formie, z nazwiskami ofiar - tak wygląda tablica upamiętniająca katastrofę smoleńską na Wawelu. W krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów zawisła w czwartek. - Tablicę tę umieszczamy przy sarkofagu z doczesnymi szczątkami prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii. Umieszczamy ją na Wawelu, który dla Polaków jest szczególnym miejscem pamięci. Dramatyczna śmierć dziewięćdziesięciu sześciu ludzi, którzy wykonując nierzadko najbardziej odpowiedzialne zadania w naszym Państwie współtworzyli jego najnowszą historię, domaga się pamięci. Ta tragedia musi zostać utrwalona w pamięci Narodu. Naród bez pamięci stałby się narodem bez tożsamości. I bez przyszłości - mówił kard. Dziwisz podczas mszy w katedrze wawelskiej.
Metropolita przypomniał, że "pamięć narodu" nie istnieje sama, zawsze tworzą ją ludzie. Pytał też o pamięć o tragedii smoleńskiej ("Czy sami dobrze widzimy ową drogę pamięci? Czy nasza pamięć jest dobra? Czy nie wymaga oczyszczenia?"). Zaznaczył, że problemem pamięci jest "ślepota". - A właściwie bardzo szczególny rodzaj ślepoty, która rodzi się z pychy i odbiera człowiekowi zdolność widzenia własnych grzechów i wad - mówił.
Hierarcha zaznaczył, że wawelska tablica to nie "triumf własnych racji" i "postawienie na swoim". - Przeciwnie, czynimy to w pokorze, świadomi własnych ułomności, bez cienia pychy. Sami chcemy się poddać lekcji zawartej w tym wydarzeniu; sami chcemy się uczyć. I chcemy się uczyć wspólnie z innymi. Razem! - mówił.
O tym, że na Wawelu, oprócz sarkofagu Lecha i Marii Kaczyńskich, powinna pojawić się tablica upamiętniająca wszystkie ofiary smoleńskiej katastrofy, mówiło się już podczas pogrzebu pary prezydenckiej. Pośpiech, w jakim pochówek przygotowywano, wykluczał jednak jej wykonanie. W kwietniu ustalono tylko, że będzie zrobiona z różowego piaskowca gładkiego, a zgodę na jej powieszenie w kryptach wydał wojewódzki konserwator zabytków. Początkowo pertraktowano, kto ją ufunduje. Krakowska kuria, która jest gospodarzem katedry na Wawelu, zasypywana była ofertami, ale obwarowanymi żądaniami o umieszczeniu na tablicy inskrypcji, m.in. męczeńskiej śmierci ofiar. Ostatecznie tablicę sfinansował budżet państwa (kosztowała 15 tys. zł), a jej wykonanie nadzorował małopolski wojewoda.
Na tablicy wykuto napis "Corpora dormiunt, vigilant animae" ("Ciała śpią, dusze czuwają"). Projektantka Marta Witosławska, która jest też autorką sarkofagu pary prezydenckiej, zaczerpnęła sentencję z baldachimu znad wyjścia z grobów królewskich w katedrze wawelskiej. Na tablicy (o wymiarach 184 na 127 cm) znalazł się jeszcze jeden napis: "Pamięci ofiar katastrofy w Smoleńsku. 10 kwietnia 2010 r.", a zaraz pod nim trzy nazwiska: Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii oraz prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. Niżej, mniejszą czcionką i w kolejności alfabetycznej, ale bez podawania funkcji, rzeźbiarz Jan Siuta wykuł nazwiska wszystkich ofiar smoleńskiej katastrofy.
Podczas uroczystości odsłonięcia tablicy została odczytana listę tragicznie zmarłych. Przez przeoczenie pominiętych zostało kilka nazwisk. O bliskich upomniały się rodziny, głośno wymieniając brakujące nazwiska.
Metropolita przypomniał, że "pamięć narodu" nie istnieje sama, zawsze tworzą ją ludzie. Pytał też o pamięć o tragedii smoleńskiej ("Czy sami dobrze widzimy ową drogę pamięci? Czy nasza pamięć jest dobra? Czy nie wymaga oczyszczenia?"). Zaznaczył, że problemem pamięci jest "ślepota". - A właściwie bardzo szczególny rodzaj ślepoty, która rodzi się z pychy i odbiera człowiekowi zdolność widzenia własnych grzechów i wad - mówił.
Hierarcha zaznaczył, że wawelska tablica to nie "triumf własnych racji" i "postawienie na swoim". - Przeciwnie, czynimy to w pokorze, świadomi własnych ułomności, bez cienia pychy. Sami chcemy się poddać lekcji zawartej w tym wydarzeniu; sami chcemy się uczyć. I chcemy się uczyć wspólnie z innymi. Razem! - mówił.
O tym, że na Wawelu, oprócz sarkofagu Lecha i Marii Kaczyńskich, powinna pojawić się tablica upamiętniająca wszystkie ofiary smoleńskiej katastrofy, mówiło się już podczas pogrzebu pary prezydenckiej. Pośpiech, w jakim pochówek przygotowywano, wykluczał jednak jej wykonanie. W kwietniu ustalono tylko, że będzie zrobiona z różowego piaskowca gładkiego, a zgodę na jej powieszenie w kryptach wydał wojewódzki konserwator zabytków. Początkowo pertraktowano, kto ją ufunduje. Krakowska kuria, która jest gospodarzem katedry na Wawelu, zasypywana była ofertami, ale obwarowanymi żądaniami o umieszczeniu na tablicy inskrypcji, m.in. męczeńskiej śmierci ofiar. Ostatecznie tablicę sfinansował budżet państwa (kosztowała 15 tys. zł), a jej wykonanie nadzorował małopolski wojewoda.
Na tablicy wykuto napis "Corpora dormiunt, vigilant animae" ("Ciała śpią, dusze czuwają"). Projektantka Marta Witosławska, która jest też autorką sarkofagu pary prezydenckiej, zaczerpnęła sentencję z baldachimu znad wyjścia z grobów królewskich w katedrze wawelskiej. Na tablicy (o wymiarach 184 na 127 cm) znalazł się jeszcze jeden napis: "Pamięci ofiar katastrofy w Smoleńsku. 10 kwietnia 2010 r.", a zaraz pod nim trzy nazwiska: Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii oraz prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. Niżej, mniejszą czcionką i w kolejności alfabetycznej, ale bez podawania funkcji, rzeźbiarz Jan Siuta wykuł nazwiska wszystkich ofiar smoleńskiej katastrofy.
Podczas uroczystości odsłonięcia tablicy została odczytana listę tragicznie zmarłych. Przez przeoczenie pominiętych zostało kilka nazwisk. O bliskich upomniały się rodziny, głośno wymieniając brakujące nazwiska.
- 33 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
49 głosów
-
Kaczorowski duza czcionka... aaaa, ten zabawkowy
cyniczne_oko
10.09.10, 18:12
prezydencik, buahahaha. starsi panowie pozostajacy po wojnie na emigracji wybierali sposrod siebie "prezydenta polski" co jakis czas. Nigdzie nie uznawanego, bez zadnej wladzy, pozycji , »
-
Kard. Dziwisz: tablica to nie "triumf własnych ...
koziorozec2
10.09.10, 18:23
ten pacjent przestał rozumieć co mówi. Psychiatra by to ocenił może bardziej naukowo, ale ja to widzę, że za mnie ktoś bardzo głupi wypowiada swoje racje, i myśli że wszyscy są tego samego »
-
Kard. Dziwisz: moja wina, moja wielka wina!
jimir
11.09.10, 12:17
Przyznaje: nie umiem podołać obowiązkom jakie na moje barki,prostego wieśniaka,który przez wszystkie lata tak naprawdę był tylko służącym Karola spadły, gdy w dowód wdzięczności za usługi »
Najczęściej czytane24 htydzień


