Włamują się do maili profesorów i proszą o "pomoc"
2010-09-16
, aktualizacja: 16.09.2010 10:08
Szajka hakerów włamuje się do skrzynek mailowych znanych osób z Małopolski i podszywając się pod nie, wysyła do znajomych listy z prośbami o pomoc finansową.
ZOBACZ TAKŻE
- Kobieta w internecie: geek w spódnicy? (21-01-11, 15:07)
- Połowy polskich przedsiębiorstw nie ma w sieci (19-11-10, 21:55)
- Małopolska Sieć Hotspotów czeka na realizację (25-10-10, 23:00)
- Po służbie złapali przestępców. Odzyskali zegarki (21-09-10, 00:00)
- Śmierć na kolonii: lekarze chcą nowych biegłych (20-09-10, 22:00)
- Krakowscy profesorowie na celowniku hakerów (17-09-10, 18:20)
- Kraków przystąpił do Koalicji Dojrz@łość w sieci (14-09-10, 22:06)
- Skazany za szantażowanie sfabrykowanymi zdjęciami (14-09-10, 10:10)
- www.ale-nudno-tu.pl, czyli dzielnice w sieci (26-07-10, 09:00)
- Czyżyny dostały bezprzewodowy internet (17-09-10, 09:00)
Pierwszy ofiarą hakerów kilka tygodni temu padł znany astronom ks. prof. Michał Heller. Oszuści włamali się do jego skrzynki i wysłali maile do znajomych i współpracowników, pisząc, że został okradziony w Szkocji i pilnie potrzebuje pomocy finansowej. "Prosił" o wpłatę 1500 funtów. Kilka dni temu w podobny sposób cyberprzestępcy zaatakowali skrzynkę znanego adwokata, teraz posła - prof. Jana Widackiego. Złamali zabezpieczenia i podszywając się pod niego, wysłali list po angielsku do osób i instytucji z listy mailingowej z dramatyczną prośbą o pomoc. Wynikało z niego, że Jan Widacki, rzekomo przebywający w Madrycie, został okradziony, nie ma pieniędzy, kart kredytowych oraz telefonu i prosi o przesłanie 3 tys. euro, by mógł zapłacić za hotel i wrócić do domu. W mailu podano, że pieniądze miały być wysłane przekazem poprzez Western Union na adres w madryckim hotelu Ritz, gdzie przebywa. - Jechałem akurat pociągiem do Warszawy, kiedy zadzwoniła do mnie pani z Fundacji Itaka, mówiąc, że dostali ode mnie takiego maila i wydaje im się, że to oszustwo. Potem miałem jeszcze kilkadziesiąt takich telefonów od różnych osób - opowiada Widacki. Niektórzy jego znajomi chcieli już wysyłać pieniądze, by ratować go z rzekomych tarapatów.
Widacki mówi, że na drugi dzień interweniował w Komendzie Głównej Policji. - W takich sprawach trzeba przecież działać szybko, zwłaszcza że wygląda to na działanie na większą skalę - mówi.
Oba cyberataki łudząco przypominają jedną z metod tzw. oszustwa nigeryjskiego. Śledztwa w sprawie włamań do skrzynek posła i naukowca nie są jednak połączone. Jedno prowadzi krakowska policja, drugie - tarnowska. - Nie wykluczamy, że w obu przypadkach może chodzić o tę samą grupę, bo sposób działania jest bardzo podobny. Ale z drugiej strony jest on typowy dla tego typu przestępstw, więc trudno na tej podstawie przesądzać, że sprawcy są ci sami - mówi Katarzyna Padło z krakowskiej policji.
Ale w sprawie jest jeszcze jedno podobieństwo. Jak ustaliliśmy, obaj poszkodowani korzystali ze skrzynek pocztowych gmail firmy Google. - Znam też osobiście księdza Hellera, choć akurat nie korespondowaliśmy ze sobą mailowo - mówi Widacki.
Katarzyna Padło zapewnia, że obie grupy śledcze są ze sobą w kontakcie, a nie wykluczona jest prośba o pomoc prawną, do krajów, gdzie miały być wpłacane pieniądze.
Ks. Heller: - Atak na moje konto przeprowadzono z wykorzystaniem serwera w USA, ale o tym dowiedziałem się prywatnie.
Widacki przyznaje, że policja ma o tyle utrudnione zadanie, że jego skrzynka po włamaniu jest wciąż zablokowana i nie może doprosić się firmy Google o jej ponowne udostępnienie (hakerzy włamując się, zmienili bowiem hasła dostępu). - Wysyłałem monity, ale Google nie odpowiada. To trwa już tydzień, więc pofatygowałem się osobiście do przedstawicielstwa w Krakowie. Jakaś pani wzięła ode mnie zaświadczenie, że sprawa jest na policji. I tyle. Wciąż czekam, a tymczasem ktoś ma dostęp do moich maili z różnymi informacjami i może je wykorzystać - irytuje się poseł Widacki.
Ks. Michał Heller: - W moim przypadku odzyskałem dostęp do konta po trzech dniach. Najpierw musiałem odpowiedzieć na szereg pytań, a gdy sprawdzili, że to chodzi o mnie, odblokowali skrzynkę.
Czy po takim włamaniu firma dodatkowo zabezpieczyła konto astronoma? - Wprowadziłem bardziej wymyślne hasło. I tyle - odpowiada ks. Heller.
Próbowaliśmy uzyskać komentarz w krakowskim przedstawicielstwie Google, ale odzywała się tylko automatyczna sekretarka.
Widacki mówi, że na drugi dzień interweniował w Komendzie Głównej Policji. - W takich sprawach trzeba przecież działać szybko, zwłaszcza że wygląda to na działanie na większą skalę - mówi.
Oba cyberataki łudząco przypominają jedną z metod tzw. oszustwa nigeryjskiego. Śledztwa w sprawie włamań do skrzynek posła i naukowca nie są jednak połączone. Jedno prowadzi krakowska policja, drugie - tarnowska. - Nie wykluczamy, że w obu przypadkach może chodzić o tę samą grupę, bo sposób działania jest bardzo podobny. Ale z drugiej strony jest on typowy dla tego typu przestępstw, więc trudno na tej podstawie przesądzać, że sprawcy są ci sami - mówi Katarzyna Padło z krakowskiej policji.
Ale w sprawie jest jeszcze jedno podobieństwo. Jak ustaliliśmy, obaj poszkodowani korzystali ze skrzynek pocztowych gmail firmy Google. - Znam też osobiście księdza Hellera, choć akurat nie korespondowaliśmy ze sobą mailowo - mówi Widacki.
Katarzyna Padło zapewnia, że obie grupy śledcze są ze sobą w kontakcie, a nie wykluczona jest prośba o pomoc prawną, do krajów, gdzie miały być wpłacane pieniądze.
Ks. Heller: - Atak na moje konto przeprowadzono z wykorzystaniem serwera w USA, ale o tym dowiedziałem się prywatnie.
Widacki przyznaje, że policja ma o tyle utrudnione zadanie, że jego skrzynka po włamaniu jest wciąż zablokowana i nie może doprosić się firmy Google o jej ponowne udostępnienie (hakerzy włamując się, zmienili bowiem hasła dostępu). - Wysyłałem monity, ale Google nie odpowiada. To trwa już tydzień, więc pofatygowałem się osobiście do przedstawicielstwa w Krakowie. Jakaś pani wzięła ode mnie zaświadczenie, że sprawa jest na policji. I tyle. Wciąż czekam, a tymczasem ktoś ma dostęp do moich maili z różnymi informacjami i może je wykorzystać - irytuje się poseł Widacki.
Ks. Michał Heller: - W moim przypadku odzyskałem dostęp do konta po trzech dniach. Najpierw musiałem odpowiedzieć na szereg pytań, a gdy sprawdzili, że to chodzi o mnie, odblokowali skrzynkę.
Czy po takim włamaniu firma dodatkowo zabezpieczyła konto astronoma? - Wprowadziłem bardziej wymyślne hasło. I tyle - odpowiada ks. Heller.
Próbowaliśmy uzyskać komentarz w krakowskim przedstawicielstwie Google, ale odzywała się tylko automatyczna sekretarka.
- 29 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Włamują się do maili profesorów
freewolf
16.09.10, 08:30
Email typu gmail (czy w innym popularnym portalu) jest najmniej bezpieczną formą komunikacji i nigdy poufne dane nie powinny być nim przesyłane. Zwłaszcza, że ludzie dla wygody ustawiają »
-
Włamują się do maili profesorów
mimix1
16.09.10, 08:32
Znany profesor posługuje się służbowo skrzynką na gmailu??? Hmmmm....»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




