Wybił napastnikowi zęby. Oskarżony, bo źle się bronił
2010-09-23
, aktualizacja: 23.09.2010 16:01
Krakowska prokuratura chce skazania inwalidy, który stanął w obronie kobiety zaatakowanej przez agresywnego męża. Bo broniąc się przed jego ciosami, wybił mu dwa zęby.
ZOBACZ TAKŻE
- Jakie samochody najczęściej giną w Krakowie [WIDEO] (01-10-10, 06:00)
- Prokuratura daruje inwalidzie, który zranił napastnika (30-09-10, 06:00)
- Oszukana na podwójne doładowanie konta w komórce (25-09-10, 14:05)
- Samorządowiec wysyłał SMS-y z żądaniem okupu (25-09-10, 07:00)
- Kraków: Pijany Anglik z kokainą ukradł meleksa (24-09-10, 22:24)
- Po służbie złapali przestępców. Odzyskali zegarki (21-09-10, 00:00)
- Śmierć na kolonii: lekarze chcą nowych biegłych (20-09-10, 22:00)
- Krakowscy profesorowie na celowniku hakerów (17-09-10, 18:20)
- Kraków: młody mężczyzna raniony maczetami (17-09-10, 16:46)
Oskarżony o uszkodzenie ciała: Kazimierz S., 53 lata, żyje z inwalidzkiej renty. Gdy prokurator zażądał dla niego czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu, grzywny i jeszcze nawiązki dla uderzonego, miał łzy w oczach. - Przecież tylko się broniłem - mówi.
Grzegorz S., "ofiara" inwalidy, jest sporo młodszy, postawniejszy, ma też kryminalną przeszłość - w toku sprawa o znęcanie się nad rodziną.
Wszystko zaczęło się w sierpniu zeszłego roku, gdy do Kazimierza S. zadzwoniła znajoma sprzedająca precle w centrum Krakowa. Prosiła o naprawę witryny w wózku. Ale oprócz niego na miejscu zjawił się też mąż sprzedawczyni. Kobietę obrzucił wyzwiskami, popychał, w końcu uderzył pięścią w twarz. Próbował interweniować jeden z przechodniów - za zwrócenie uwagi też dostał w twarz. Na sprzedawczynię sypią się znowu wyzwiska, mąż szarpie ją i popycha. Kazimierz S. nie wytrzymuje. Do agresywnego mężczyzny, mówi, by przestał i zostawił żonę w spokoju. W odpowiedzi sypią się na niego ciosy. - Upadłem na kolana. Odpadła mi proteza nogi - opowiadał potem w sądzie inwalida. - Krzyczał, że mnie "zaj...", kopał. Byłem na kolanach, nie miałem jak się bronić. Wówczas sięgnąłem po młotek, który miałem za paskiem. Nadal mnie atakował, więc się nim broniłem i go uderzyłem.
Kazimierza S. policja początkowo przesłuchała jako świadka, ale prokuratura wkrótce zdecydowała, że inwalida ma odpowiadać za uszkodzenie ciała, bo Grzegorz S. dostał w twarz i stracił dwa zęby. Wystarczyło do tego przesłuchanie jego adwersarza. - Oskarżony użył środka niewspółmiernego do obrony - twierdzi prokuratura.
W sądzie żona Grzegorza S. zeznaje, że to jej mąż zaatakował i bił starszego mężczyznę, inni świadkowie też potwierdzają, że Grzegorz S. był od początku agresywny. Gdy toczy się proces, Grzegorz S. siedzi w areszcie za znęcanie się nad rodziną i groźby pod adresem inwalidy. Sąd nie ma wątpliwości: - Użycie młotka było całkowicie uzasadnione. Była to jedyna dostępna możliwość odparcia ataku - argumentował sędzia Konrad Gwoździewicz, uniewinniając inwalidę. Ale prokuratura nie rezygnuje. Składa apelację i na czterech stronach dowodzi, że to "dowolna, bez uwzględnienia zasad prawidłowego rozumowania, wiedzy i doświadczenia życiowego ocena dowodów". Dla prokuratora mało prawdopodobne jest, by inwalida został przewrócony, bo jego zdaniem, leżąc nie byłby w stanie dosięgnąć twarzy napastnika. I w centymetrach wylicza, na jakiej wysokości była twarz, a na jakiej ręka z młotkiem. Powątpiewa nawet, że atak na inwalidę był brutalny, bo według niego z akt nie wynika, by Kazimierz S. korzystał z pomocy lekarskiej. I konkluduje: - Oskarżony mógł uderzyć młotkiem w inną część ciała niż twarz i usta, przykładowo w którąś z kończyn. Bo zasady doświadczenia życiowego wskazują, że uderzenie w takie miejsce nie powoduje poważnych obrażeń, ale łączy się z dużym bólem.
Sąd odwoławczy o losie inwalidy zadecyduje w przyszłym tygodniu.
Dla "Gazety": Zbigniew Ćwiąkalski, b. minister sprawiedliwości, adwokat
Stanowisko prokuratury jest dla mnie bardzo wątpliwe. Każdy ma prawo do obrony i atakujący musi się liczyć z konsekwencjami swojego działania. Nawet jeśli doszło do przekroczenia granic obrony, to działanie w strachu lub pod wpływem wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami jest podstawą do uniewinnienia w takiej sytuacji. Pamiętam sprawę sprzed paru lat, gdy dużo większy mężczyzna próbował wyrzucić z 10. piętra mniejszego i zaatakowany, broniąc się, użył noża. Też padł argument, że można było bronić się inaczej, ale Sąd Najwyższy to wyśmiał.
Grzegorz S., "ofiara" inwalidy, jest sporo młodszy, postawniejszy, ma też kryminalną przeszłość - w toku sprawa o znęcanie się nad rodziną.
Wszystko zaczęło się w sierpniu zeszłego roku, gdy do Kazimierza S. zadzwoniła znajoma sprzedająca precle w centrum Krakowa. Prosiła o naprawę witryny w wózku. Ale oprócz niego na miejscu zjawił się też mąż sprzedawczyni. Kobietę obrzucił wyzwiskami, popychał, w końcu uderzył pięścią w twarz. Próbował interweniować jeden z przechodniów - za zwrócenie uwagi też dostał w twarz. Na sprzedawczynię sypią się znowu wyzwiska, mąż szarpie ją i popycha. Kazimierz S. nie wytrzymuje. Do agresywnego mężczyzny, mówi, by przestał i zostawił żonę w spokoju. W odpowiedzi sypią się na niego ciosy. - Upadłem na kolana. Odpadła mi proteza nogi - opowiadał potem w sądzie inwalida. - Krzyczał, że mnie "zaj...", kopał. Byłem na kolanach, nie miałem jak się bronić. Wówczas sięgnąłem po młotek, który miałem za paskiem. Nadal mnie atakował, więc się nim broniłem i go uderzyłem.
Kazimierza S. policja początkowo przesłuchała jako świadka, ale prokuratura wkrótce zdecydowała, że inwalida ma odpowiadać za uszkodzenie ciała, bo Grzegorz S. dostał w twarz i stracił dwa zęby. Wystarczyło do tego przesłuchanie jego adwersarza. - Oskarżony użył środka niewspółmiernego do obrony - twierdzi prokuratura.
W sądzie żona Grzegorza S. zeznaje, że to jej mąż zaatakował i bił starszego mężczyznę, inni świadkowie też potwierdzają, że Grzegorz S. był od początku agresywny. Gdy toczy się proces, Grzegorz S. siedzi w areszcie za znęcanie się nad rodziną i groźby pod adresem inwalidy. Sąd nie ma wątpliwości: - Użycie młotka było całkowicie uzasadnione. Była to jedyna dostępna możliwość odparcia ataku - argumentował sędzia Konrad Gwoździewicz, uniewinniając inwalidę. Ale prokuratura nie rezygnuje. Składa apelację i na czterech stronach dowodzi, że to "dowolna, bez uwzględnienia zasad prawidłowego rozumowania, wiedzy i doświadczenia życiowego ocena dowodów". Dla prokuratora mało prawdopodobne jest, by inwalida został przewrócony, bo jego zdaniem, leżąc nie byłby w stanie dosięgnąć twarzy napastnika. I w centymetrach wylicza, na jakiej wysokości była twarz, a na jakiej ręka z młotkiem. Powątpiewa nawet, że atak na inwalidę był brutalny, bo według niego z akt nie wynika, by Kazimierz S. korzystał z pomocy lekarskiej. I konkluduje: - Oskarżony mógł uderzyć młotkiem w inną część ciała niż twarz i usta, przykładowo w którąś z kończyn. Bo zasady doświadczenia życiowego wskazują, że uderzenie w takie miejsce nie powoduje poważnych obrażeń, ale łączy się z dużym bólem.
Sąd odwoławczy o losie inwalidy zadecyduje w przyszłym tygodniu.
Dla "Gazety": Zbigniew Ćwiąkalski, b. minister sprawiedliwości, adwokat
Stanowisko prokuratury jest dla mnie bardzo wątpliwe. Każdy ma prawo do obrony i atakujący musi się liczyć z konsekwencjami swojego działania. Nawet jeśli doszło do przekroczenia granic obrony, to działanie w strachu lub pod wpływem wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami jest podstawą do uniewinnienia w takiej sytuacji. Pamiętam sprawę sprzed paru lat, gdy dużo większy mężczyzna próbował wyrzucić z 10. piętra mniejszego i zaatakowany, broniąc się, użył noża. Też padł argument, że można było bronić się inaczej, ale Sąd Najwyższy to wyśmiał.
- 80 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
79 głosów
-
ćwiąkalski
gggiaco
23.09.10, 08:27
Mam nadzieję, że pan ćwiąkalski nie powiedział na poważnie tego, że sąd najwyższy coś/kogoś wyśmiał. Nie chciałbym ani takiego sądu w Polsce, który - zamiast orzekać - wyśmiewa, ani pana »
-
Wybił napastnikowi zęby. Oskarżony, bo źle się ...
artur737
23.09.10, 15:46
A ja uwazam, ze wybite dwa zeby za napad sa calkiem adekwatne. »
-
Wybił napastnikowi zęby. Oskarżony, bo źle się ...
wlody1
26.09.10, 09:55
W/g debilnego prokuratora powinien pewnie słownie zaprotestować nie używając przy tym słów wulgarnych np. Bardzo Szanownego Pana proszę! Jaja jakieś- a gdzie nadzór nad prokuratorem? »
Najczęściej czytane24 htydzień






