Niedoceniana w Krakowie turystyka medyczna
2010-09-26
, aktualizacja: 26.09.2010 20:23
Przyjeżdżają do Krakowa w konkretnym celu: podreperować zdrowie. Nazywa się ich turystami medycznymi. Zostawiają w mieście naprawdę duże pieniądze. Czy widzą coś jeszcze oprócz lekarskiego gabinetu?
ZOBACZ TAKŻE
- Mandat w Tatrach za samowolną jazdę na nartach (27-09-10, 07:00)
- Szykuje się skuterowa rewolucja w Krakowie? (11-10-10, 09:00)
- Droga do mistrzostw świata jak zakopianka (25-10-10, 11:00)
- A co mi pani zrobi jak sobie dotknę tego popiersia? (11-09-10, 08:00)
- Kraków: Całkowity zakaz palenia w większości lokali (12-10-10, 08:00)
- Słowacja chce rozmawiać z Polską o wspólnych igrzyskach (25-09-10, 16:04)
- Interniści i pediatrzy: dopuśćcie nas do pacjentów! (06-10-10, 21:06)
- Nowa atrakcja Wieliczki: podziemna trasa ekstremalna (30-09-10, 09:00)
- Spotkanie ludzi mediów z całego świata w Krakowie (29-09-10, 08:00)
- Rydygier zadłużony, dyrektor Kłos zagrożony (29-09-10, 07:00)
- Turyści w Małopolsce to głównie Ślązacy i Brytyjczycy (02-09-10, 19:02)
- Centrum Onkologii od stycznia w Zakopanem (04-10-10, 14:39)
SERWISY
Jeszcze parę lat temu Kraków raczej nie chwalił się taką odmianą turystyki. Ważna była ta klasyczna - poznawanie zabytków, odwiedzanie muzeów, udział w festiwalach. Dziś specjaliści z branży turystycznej mówią wprost: trzeba ściągać każdego gościa, niezależnie od tego, jaką ma motywację do przyjazdu do Krakowa. Szybko zauważyli, że na turystyce medycznej da się zarobić. Pytanie tylko, czy zauważyli to również magistraccy urzędnicy.
Niezłe kadry
- Samorządy w Malezji czy Tajlandii, pomagają lokalnej branży medycznej w promowaniu usług. Wszyscy mają świadomość, że dobra promocja przełoży się na spory zysk, także dla miast - opowiada Maciej Żarów, krakowski stomatolog (prowadzi klinikę Dentist).
- Jak to jest w Krakowie? Nie słyszałem jeszcze o zaangażowaniu miejskich urzędników w pomoc branży. A szkoda, bo to naprawdę niewielki wysiłek - wystarczy taką ofertę dołączyć do katalogów i prezentować ją na targach turystycznych.
A może wciąż wstydzimy się, że po prostu jesteśmy bardziej tani? Fakt, za usługi medyczne zagraniczny turysta nadal zapłaci mniej niż w swoim kraju (w Europie Zachodniej). Ale, jak mówi Żarów, ta rozbieżność cenowa będzie działała na naszą korzyść jeszcze przez pięć, dziesięć lat. Warto ten okres wykorzystać. Dla zagranicznego turysty oczywiście ważna jest cena, ale równie istotna jest jakość usług, a z tą jest w Krakowie podobno znakomicie.
- Kraków ma ten atut, że jest miastem uniwersyteckim i kształci niezłe kadry medyczne, które w dodatku znakomicie mówią po angielsku, niemiecku - dodaje Anna Jędrocha, wiceprezes Krakowskiej Izby Turystyki. - Dla pacjenta z zagranicy to bardzo ważne; powierza on swoje zdrowie osobie, która w każdym momencie przedstawi mu stan jego zdrowia i przebieg leczenia w jego własnym języku.
A atrakcje pozamedyczne?
W Krakowie turysta medyczny leczy przede wszystkim zęby - wstawia implanty, wybiela, robi korony. Do wyboru ma około 20 klinik, które czekają tylko na niego. Pierwsi "medyczni" przylecieli do Krakowa kilka lat temu, kiedy niebo zawojowały tanie linie lotnicze. Wtedy krakowskie kliniki stomatologiczne obsługiwały średnio 600 pacjentów miesięcznie. Dziś liczba ta spadła o jedną trzecią. Powód? Światowy kryzys gospodarczy.
Tysiące euro zostawiają u nas Niemcy, Anglicy, Skandynawowie, rzadziej Francuzi. Czy oprócz gabinetów lekarskich widzą w Krakowie coś jeszcze? Po poważnym zabiegu stomatologicznym pacjent nie powinien wsiadać do samolotu przez kilka dni - to jest ten czas na poznanie innych, pozamedycznych, walorów naszego miasta.
To przyszłość Krakowa
- Z tego, co wiem, większość klinik organizuje cały pobyt swoim pacjentom - od przejazdu z lotniska, miejsca w hotelu, aż po pakiet wycieczek - przekonuje Żarów. - Nadal będę się jednak upierał, że miasto powinno zaangażować się w promocję tego typu turystyki.
Może więc na początek ulotki, foldery, katalogi, przewodniki turystyczne, które turysta medyczny mógłby zabrać z kliniki, szpitala, gabinetu?
- Świetny pomysł, ale skąd na to wziąć pieniądze? Druk takich materiałów kosztuje, a my zaopatrujemy w nie tylko wybrane punkty - odpowiada Katarzyna Gądek, dyrektorka Biura Marketingu Turystycznego UMK. - Nie mówię jednak, że to kiepski pomysł. Uważam, że turystyka medyczna, w tym również uzdrowiskowa czy sanatoryjna, to przyszłość Krakowa.
Niezłe kadry
- Samorządy w Malezji czy Tajlandii, pomagają lokalnej branży medycznej w promowaniu usług. Wszyscy mają świadomość, że dobra promocja przełoży się na spory zysk, także dla miast - opowiada Maciej Żarów, krakowski stomatolog (prowadzi klinikę Dentist).
- Jak to jest w Krakowie? Nie słyszałem jeszcze o zaangażowaniu miejskich urzędników w pomoc branży. A szkoda, bo to naprawdę niewielki wysiłek - wystarczy taką ofertę dołączyć do katalogów i prezentować ją na targach turystycznych.
A może wciąż wstydzimy się, że po prostu jesteśmy bardziej tani? Fakt, za usługi medyczne zagraniczny turysta nadal zapłaci mniej niż w swoim kraju (w Europie Zachodniej). Ale, jak mówi Żarów, ta rozbieżność cenowa będzie działała na naszą korzyść jeszcze przez pięć, dziesięć lat. Warto ten okres wykorzystać. Dla zagranicznego turysty oczywiście ważna jest cena, ale równie istotna jest jakość usług, a z tą jest w Krakowie podobno znakomicie.
- Kraków ma ten atut, że jest miastem uniwersyteckim i kształci niezłe kadry medyczne, które w dodatku znakomicie mówią po angielsku, niemiecku - dodaje Anna Jędrocha, wiceprezes Krakowskiej Izby Turystyki. - Dla pacjenta z zagranicy to bardzo ważne; powierza on swoje zdrowie osobie, która w każdym momencie przedstawi mu stan jego zdrowia i przebieg leczenia w jego własnym języku.
A atrakcje pozamedyczne?
W Krakowie turysta medyczny leczy przede wszystkim zęby - wstawia implanty, wybiela, robi korony. Do wyboru ma około 20 klinik, które czekają tylko na niego. Pierwsi "medyczni" przylecieli do Krakowa kilka lat temu, kiedy niebo zawojowały tanie linie lotnicze. Wtedy krakowskie kliniki stomatologiczne obsługiwały średnio 600 pacjentów miesięcznie. Dziś liczba ta spadła o jedną trzecią. Powód? Światowy kryzys gospodarczy.
Tysiące euro zostawiają u nas Niemcy, Anglicy, Skandynawowie, rzadziej Francuzi. Czy oprócz gabinetów lekarskich widzą w Krakowie coś jeszcze? Po poważnym zabiegu stomatologicznym pacjent nie powinien wsiadać do samolotu przez kilka dni - to jest ten czas na poznanie innych, pozamedycznych, walorów naszego miasta.
To przyszłość Krakowa
- Z tego, co wiem, większość klinik organizuje cały pobyt swoim pacjentom - od przejazdu z lotniska, miejsca w hotelu, aż po pakiet wycieczek - przekonuje Żarów. - Nadal będę się jednak upierał, że miasto powinno zaangażować się w promocję tego typu turystyki.
Może więc na początek ulotki, foldery, katalogi, przewodniki turystyczne, które turysta medyczny mógłby zabrać z kliniki, szpitala, gabinetu?
- Świetny pomysł, ale skąd na to wziąć pieniądze? Druk takich materiałów kosztuje, a my zaopatrujemy w nie tylko wybrane punkty - odpowiada Katarzyna Gądek, dyrektorka Biura Marketingu Turystycznego UMK. - Nie mówię jednak, że to kiepski pomysł. Uważam, że turystyka medyczna, w tym również uzdrowiskowa czy sanatoryjna, to przyszłość Krakowa.
- 21 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Niedoceniana w Krakowie turystyka medyczna
irzyk22
27.09.10, 20:12
I niech tak robią. Podreperują też stan kasy szpitali.Może ich też więcej będzie latać. To co zaoszczędzi na leczeniu to mogą wydać na samolot. www.airportsbase.comduzo informacjo lotniczo -»
-
'bardziej tani'
turpin
27.09.10, 23:21
Krowoderskie "kadry medyczne" może i "znakomicie mówią po angielsku, niemiecku" (w dodatku), ale Kadry Dzienikarskie mają najwyraźniej problemy z polszczyzną.»
Najczęściej czytane24 htydzień







