Marsz w Krakowie: Nie dla dopalaczy! Tak dla marihuany!
2010-10-03
, aktualizacja: 03.10.2010 17:35
Kilkadziesiąt osób przeszło w niedzielę ulicami Krakowa domagając się legalizacji marihuany. - Nie chcemy dopalaczy! Uwolnijmy konopie - skandowali.
ZOBACZ TAKŻE
- Zwolennicy legalizacji marihuany blokują ulicę we Wrocławiu (09-10-10, 15:11)
- Prezydent Warszawy przegrywa w sądzie. Marsze fanów marihuany legalne (05-10-10, 17:09)
- Dopalacze pod kontrolą? "Tajfun" na czarnej liście (02-10-10, 20:38)
- Policjanci odkryli pod Olkuszem fabrykę marihuany (30-07-10, 18:49)
- Za półtora kg "maryśki" chciał opłacić operację (28-07-10, 16:20)
- Narkotyki miały trafić do uzdrowisk (20-02-09, 12:21)
Marsz przeszedł m. in. przez krakowski Rynek i ul. Szewską. Na czele pochodu niesiono transparent z wizerunkiem liścia marihuany. Niedzielny pochód w Krakowie to część ogólnopolskiej akacji na rzecz legalizacji marihuany. Podobna i liczniejsza manifestacja odbyła się w Krakowie także w sobotę. Organizatorzy "Marszu Wolnych Konopii" nie otrzymali na niego zezwolenia. Policja wręczyła maszerującym kilka mandatów - m.in. za prowadzenie nielegalnego marszu i blokowanie ulicy. Demonstracje są organizowane w różnych miastach Polski. We wrześniu manifestowano w tej sprawie w Warszawie, a połowie października podobna demonstracja ma się odbyć w Zakopanem. Marsze organizuje inicjatywa ustawodawcza "Wolne Konopie".
- Nie mamy innego wyjścia, by upomnieć się o naszą sprawę, bo do tej pory najwyższe władze niezgodnie z prawem odmawiały nam prawa do inicjatywy ustawodawczej. - mówi Jędrzej Sadowski, pełnomocnik "Wolnych Konopi".
We wrześniu Sąd Najwyższy uchylił postanowienie Bronisława Komorowskiego, który jeszcze jako marszałek Sejmu, odmówił przyjęcia zawiadomienia o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Wolne Konopie". W czerwcu Komorowski zarzucił wnioskowi błędy formalne. Uniemożliwił przez to rozpoczęcie akcji zbiórki 100 tys. podpisów pod projektem zmian w prawie. Zwolennicy legalizacji marihuany zaskarżyli decyzję do sądu, który teraz podzielił ich racje. Oznacza to, że komitet znów może pracować nad projektem zmian w prawie dotyczących legalizacji tzw. miękkich narkotyków.
- Pewnie dla marszałka Komorowskiego to był niewygodny temat na czas prezydenckiej kampanii wyborczej. Ale przecież prawo nakazuje traktować wszystkich ludzi równo. Chcemy tą sprawę nagłośnić marszami w całej Polsce - wyjaśnia Sadowski. - Mamy lepszą propozycję rozwiązania problemów, z którymi rząd nie potrafi sobie poradzić. Żądamy legalizacji posiadania i uprawy konopi, a także amnestii dla skazanych za posiadanie i uprawę - dodaje.
Takie same akcje są przygotowywane w kilkunastu miastach w całym kraju, m. in. w: Bielsku-Białej, Częstochowie, Gdańsku, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Sandomierzu, Toruniu, Wrocławiu, Zakopanem...
- Pokażemy całej Polsce, jak wielu ludzi nie chce dłużej żyć w fikcji traktującej marihuanę jako używkę nielegalną - argumentuje Sadowski.
Inicjatywę popiera m. in. Kamil Sipowicz, poeta, autor tekstów zespołu "Maanam" i książki "Hipisi w PRL-u.
- Głosowałem na Komorowskiego, bo jego kontrkandydat był dla mnie nie do przyjęcia. Ale takim zachowaniem prezydent nie zyskuje mojego zaufania. Chciałbym przypomnieć, że w czasach PRL-u dostarczaliśmy marihuanę wielu prześladowanym wtedy opozycjonistom. Nie rozumiem tego dzisiejszego demonizowania w Polsce marihuany. O wiele większy problem stanowi legalny alkohol. Pozwalano także legalnie działać sklepom z tak zwanymi dopalaczami, choć do końca nie wiadomo co w sobie zawierają - argumentuje Sipowicz.
- Nie można zakazywać obywatelom zbieranie podpisów w sprawie inicjatywy ustawodawczej. Mają do tego prawo, a do oceny ich projektu powołany jest parlament - komentuje Wiktor Osiatyński, prawnik, konstytucjonalista, który w 1989 r. założył Komisję Edukacji w Dziedzinie Alkoholizmu i Innych Uzależnień działającą przy Fundacji Batorego. - W sprawie legalizacji marihuany na własny użytek uważam, że byłoby to lepsze rozwiązanie niż prohibicja, pod warunkiem ostrych obostrzeń, tak by nie była w obrocie wolnorynkowym - dodaje.
Politycy z różnych ugrupowań są zgodni, że projekt legalizacji marihuany - nawet jeśli poprze go 100 tys. osób - nie ma obecnie w polskim parlamencie wielkich szans na uchwalenie.
- Zapaliłem kiedyś raz marihuanę w Londynie, bo chciałem spróbować co to jest. Czułem się nieprzyjemnie odurzony. Nie chciałbym, żeby w Polsce było to legalne. Myślę, że podobne zdanie w tej sprawie ma większość moich kolegów w partii. Pewnie z tego samego powodu tej inicjatywy nie popiera Bronisław Komorowski - mówi Jerzy Fedorowicz, poseł PO.
- W naszej partii taka inicjatywa nigdy nie spotka się ze zrozumiem - zapewnia Edward Siarka, poseł PiS.
Nawet politycy lewicy nie zamierzają poprzeć idei marszów w sprawie legalizacji marihuany.
- Bronisław Komorowski zachował się w tej sprawie skandalicznie, bo nie można ludziom odmawiać prawa do inicjatywy ustawodawczej. Osobiście nie jestem zwolenniczką legalizacji marihuany. Ludzie lewicy w tej sprawie z pewnością będą podzieleni - uważa Joanna Senyszyn, europosłanka SLD.
- Nie mamy innego wyjścia, by upomnieć się o naszą sprawę, bo do tej pory najwyższe władze niezgodnie z prawem odmawiały nam prawa do inicjatywy ustawodawczej. - mówi Jędrzej Sadowski, pełnomocnik "Wolnych Konopi".
We wrześniu Sąd Najwyższy uchylił postanowienie Bronisława Komorowskiego, który jeszcze jako marszałek Sejmu, odmówił przyjęcia zawiadomienia o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Wolne Konopie". W czerwcu Komorowski zarzucił wnioskowi błędy formalne. Uniemożliwił przez to rozpoczęcie akcji zbiórki 100 tys. podpisów pod projektem zmian w prawie. Zwolennicy legalizacji marihuany zaskarżyli decyzję do sądu, który teraz podzielił ich racje. Oznacza to, że komitet znów może pracować nad projektem zmian w prawie dotyczących legalizacji tzw. miękkich narkotyków.
- Pewnie dla marszałka Komorowskiego to był niewygodny temat na czas prezydenckiej kampanii wyborczej. Ale przecież prawo nakazuje traktować wszystkich ludzi równo. Chcemy tą sprawę nagłośnić marszami w całej Polsce - wyjaśnia Sadowski. - Mamy lepszą propozycję rozwiązania problemów, z którymi rząd nie potrafi sobie poradzić. Żądamy legalizacji posiadania i uprawy konopi, a także amnestii dla skazanych za posiadanie i uprawę - dodaje.
Takie same akcje są przygotowywane w kilkunastu miastach w całym kraju, m. in. w: Bielsku-Białej, Częstochowie, Gdańsku, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Sandomierzu, Toruniu, Wrocławiu, Zakopanem...
- Pokażemy całej Polsce, jak wielu ludzi nie chce dłużej żyć w fikcji traktującej marihuanę jako używkę nielegalną - argumentuje Sadowski.
Inicjatywę popiera m. in. Kamil Sipowicz, poeta, autor tekstów zespołu "Maanam" i książki "Hipisi w PRL-u.
- Głosowałem na Komorowskiego, bo jego kontrkandydat był dla mnie nie do przyjęcia. Ale takim zachowaniem prezydent nie zyskuje mojego zaufania. Chciałbym przypomnieć, że w czasach PRL-u dostarczaliśmy marihuanę wielu prześladowanym wtedy opozycjonistom. Nie rozumiem tego dzisiejszego demonizowania w Polsce marihuany. O wiele większy problem stanowi legalny alkohol. Pozwalano także legalnie działać sklepom z tak zwanymi dopalaczami, choć do końca nie wiadomo co w sobie zawierają - argumentuje Sipowicz.
- Nie można zakazywać obywatelom zbieranie podpisów w sprawie inicjatywy ustawodawczej. Mają do tego prawo, a do oceny ich projektu powołany jest parlament - komentuje Wiktor Osiatyński, prawnik, konstytucjonalista, który w 1989 r. założył Komisję Edukacji w Dziedzinie Alkoholizmu i Innych Uzależnień działającą przy Fundacji Batorego. - W sprawie legalizacji marihuany na własny użytek uważam, że byłoby to lepsze rozwiązanie niż prohibicja, pod warunkiem ostrych obostrzeń, tak by nie była w obrocie wolnorynkowym - dodaje.
Politycy z różnych ugrupowań są zgodni, że projekt legalizacji marihuany - nawet jeśli poprze go 100 tys. osób - nie ma obecnie w polskim parlamencie wielkich szans na uchwalenie.
- Zapaliłem kiedyś raz marihuanę w Londynie, bo chciałem spróbować co to jest. Czułem się nieprzyjemnie odurzony. Nie chciałbym, żeby w Polsce było to legalne. Myślę, że podobne zdanie w tej sprawie ma większość moich kolegów w partii. Pewnie z tego samego powodu tej inicjatywy nie popiera Bronisław Komorowski - mówi Jerzy Fedorowicz, poseł PO.
- W naszej partii taka inicjatywa nigdy nie spotka się ze zrozumiem - zapewnia Edward Siarka, poseł PiS.
Nawet politycy lewicy nie zamierzają poprzeć idei marszów w sprawie legalizacji marihuany.
- Bronisław Komorowski zachował się w tej sprawie skandalicznie, bo nie można ludziom odmawiać prawa do inicjatywy ustawodawczej. Osobiście nie jestem zwolenniczką legalizacji marihuany. Ludzie lewicy w tej sprawie z pewnością będą podzieleni - uważa Joanna Senyszyn, europosłanka SLD.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć

