Fontanna na Rynku, czyli Kraków przedmurzem kiczu
2010-10-06
, aktualizacja: 05.10.2010 22:07
Kiedyś Kraków był stolicą państwa nazywanego przedmurzem chrześcijaństwa. Niech ktoś przyzna zatem, że dziś to miasto jest przedmurzem kiczu.
ZOBACZ TAKŻE
- Po wyroku sądu. Hotel Forum jeszcze postoi (04-12-10, 09:00)
- Z tego szkła władze miasta kryształu nie ulepią (11-10-10, 06:00)
- Park Kulturowy: Krakowianie na to czekają! (07-10-10, 09:00)
- Mancewicz: Upięknianie Krakowa poprzez przeżuwanie (09-10-10, 09:00)
- Przełomowy projekt. Koniec z nielegalnymi reklamami? (06-10-10, 09:00)
- Wycofali się z budowy fontanny bezkarnie? (04-08-11, 09:00)
- Dunikowski: Bronię prezydenta Krakowa! (16-10-10, 12:00)
- Listy. Fontanna na Rynku: kicz i hipokryzja! (07-10-10, 12:00)
- Remont bez projektu: udaremniony zamach na Feniksa (25-10-10, 09:00)
- Bój o podziemne garaże w centrum Krakowa (21-10-10, 06:00)
- Projektant fontanny na Rynku odcina się od niej (08-10-10, 10:00)
Radni miejscy zajmą się dziś dokumentem, na który czekamy aż pięć lat: projektem Parku Kulturowego dla obszaru Starego Miasta. Ma on uregulować zasady umieszczania szyldów i reklam w najstarszej części Krakowa, możliwości przebudowy zabytkowych kamienic, będzie nawet dotyczył miejsca wywieszania anten radiowo-telewizyjnych i punktów sprzedaży obwarzanków. Projekt ten zachwalał wczoraj prezydent Krakowa. Ponoć na takie prawo czekamy. Lecz wcześniej, bez uciekania się do opinii profesorów i znawców Krakowa, prezydent zezwolił na przebudowę pl. Szczepańskiego. Bez konkursu, wyłącznie na podstawie wyznacznika finansowego, zlecono na nim montaż fontanny. Jak wiemy, grającej w wyznaczonych godzinach i mającej wszystkie kolory tęczy. Krytykowaliśmy na łamach "Gazety" takie potraktowanie Szczepańskiego.
Może niesłuszna była to krytyka, a słuszna decyzja prezydenta. Za kilkadziesiąt godzin ma bowiem uruchomić kolejną fontannę, tym razem na Rynku Głównym. I z jakiegoś powodu znowu nie starczyło pieniędzy na najlepszych wykonawców. Fontanna na Rynku jest więc układanką szkła i aluminium oraz niezbyt przezroczystego kleju łączącego szklane płyty.
Co ważne, projekt tej fontanny był już objęty konkursem architektonicznym. Opłacone ciało ekspertów od estetyki zdecydowało zaś o wyborze tego najlepszego. I wybrało fontannę - o niebiosa! - która gra i świeci we wszystkich kolorach tęczy. Żeby brzmiało światowo, obydwie fontanny - ta z Rynku i ta z pl. Szczepańskiego - określane są mianem "multimedialnych".
Multimedialne urządzenie - idąc za słownikiem - łączy w sobie możliwość przekazu za pomocą wizji i fonii. Aby wypełniać cały zakres znaczenia tego terminu, fontanna powinna więc jeszcze wyświetlać na mgle utworzonej przez wytryśniętą wodę informacje o zawartości muzeum znajdującego się w podziemiach Rynku. Nie wyświetla jednak. Jaki zatem przekaz idzie z nieokreślonych dźwięków i dyskotekowego oświetlenia rynkowej fontanny? Być może to zachęta do imprezy pod gołym niebem. Jeśli tak, decyzja ekspertów o wyborze fontanny była słuszna. Jej idea łączy się świetnie z kiełbaskami sprzedawanymi na Rynku, pchlimi targami i białą limuzyną, która niemal każdego wieczoru zaprasza pod bazyliką Mariacką do domu uciech.
Na czym polega zatem ogłoszony wczoraj sukces zakończenia prac nad Parkiem Kulturowym? Skoro nic się nie zmienia w wyborach estetycznych władz Krakowa, a ich decyzje wspierane są opiniami lokalnych "estetów", to być może taki już kolorowy i kiczowaty musi być Kraków. Być może takie właśnie są nasze statystyczne gusty, taki Kraków chcemy mieć i nie warto walczyć z tą mentalnością, jeśli głęboko utkwiła nawet w głowach osób uznawanych za elity kulturowe.
Lecz skoro tak, to oczekuję, że znajdzie się wreszcie ktoś odważny i powie: "Zgódźmy się na wizerunek europejskiego orientu, miasta bazarów na każdej ulicy, wszechobecnej agresywnej i przyciągającej światłem oraz kolorem reklamy, krzyków sprzedawców zachwalających swój towar. Tacy jesteśmy. Prawo regulujące estetykę miasta jest nam niepotrzebne. Uporządkowanej belgijskiej Brugii u nas nigdy nie będzie". Kiedyś Kraków był stolicą państwa nazywanego przedmurzem chrześcijaństwa. Niech ktoś przyzna zatem, że dziś to miasto jest przedmurzem kiczu. W Bejrucie - pięknym skądinąd mieście - nikt nie wstydzi się kształtu miasta i wyglądu ulic. Są one takie, jakimi są ich mieszkańcy.
Może niesłuszna była to krytyka, a słuszna decyzja prezydenta. Za kilkadziesiąt godzin ma bowiem uruchomić kolejną fontannę, tym razem na Rynku Głównym. I z jakiegoś powodu znowu nie starczyło pieniędzy na najlepszych wykonawców. Fontanna na Rynku jest więc układanką szkła i aluminium oraz niezbyt przezroczystego kleju łączącego szklane płyty.
Co ważne, projekt tej fontanny był już objęty konkursem architektonicznym. Opłacone ciało ekspertów od estetyki zdecydowało zaś o wyborze tego najlepszego. I wybrało fontannę - o niebiosa! - która gra i świeci we wszystkich kolorach tęczy. Żeby brzmiało światowo, obydwie fontanny - ta z Rynku i ta z pl. Szczepańskiego - określane są mianem "multimedialnych".
Multimedialne urządzenie - idąc za słownikiem - łączy w sobie możliwość przekazu za pomocą wizji i fonii. Aby wypełniać cały zakres znaczenia tego terminu, fontanna powinna więc jeszcze wyświetlać na mgle utworzonej przez wytryśniętą wodę informacje o zawartości muzeum znajdującego się w podziemiach Rynku. Nie wyświetla jednak. Jaki zatem przekaz idzie z nieokreślonych dźwięków i dyskotekowego oświetlenia rynkowej fontanny? Być może to zachęta do imprezy pod gołym niebem. Jeśli tak, decyzja ekspertów o wyborze fontanny była słuszna. Jej idea łączy się świetnie z kiełbaskami sprzedawanymi na Rynku, pchlimi targami i białą limuzyną, która niemal każdego wieczoru zaprasza pod bazyliką Mariacką do domu uciech.
Na czym polega zatem ogłoszony wczoraj sukces zakończenia prac nad Parkiem Kulturowym? Skoro nic się nie zmienia w wyborach estetycznych władz Krakowa, a ich decyzje wspierane są opiniami lokalnych "estetów", to być może taki już kolorowy i kiczowaty musi być Kraków. Być może takie właśnie są nasze statystyczne gusty, taki Kraków chcemy mieć i nie warto walczyć z tą mentalnością, jeśli głęboko utkwiła nawet w głowach osób uznawanych za elity kulturowe.
Lecz skoro tak, to oczekuję, że znajdzie się wreszcie ktoś odważny i powie: "Zgódźmy się na wizerunek europejskiego orientu, miasta bazarów na każdej ulicy, wszechobecnej agresywnej i przyciągającej światłem oraz kolorem reklamy, krzyków sprzedawców zachwalających swój towar. Tacy jesteśmy. Prawo regulujące estetykę miasta jest nam niepotrzebne. Uporządkowanej belgijskiej Brugii u nas nigdy nie będzie". Kiedyś Kraków był stolicą państwa nazywanego przedmurzem chrześcijaństwa. Niech ktoś przyzna zatem, że dziś to miasto jest przedmurzem kiczu. W Bejrucie - pięknym skądinąd mieście - nikt nie wstydzi się kształtu miasta i wyglądu ulic. Są one takie, jakimi są ich mieszkańcy.
- 138 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
57 głosów
-
Fontanna na Rynku, czyli Kraków przedmurzem kiczu
wb40
06.10.10, 10:07
Ta fontanna powinna być wykonana z płyty paździerzowej pomalowanej na zielono. W ten sposób jeszcze lepiej wpasowałaby się w klimat krakowskiego Rynku.»
-
Paskudztwo!
white_lake
06.10.10, 13:51
Wygląda, jakby ufo wylądowało. Czy jest w Krakowie jakiś konserwator? Czy toto naprawdę tam stoi? Plac Szczepański jeszcze przełknęłam, wręcz zaakceptowałam, ale takie coś na środku Rynku to»
-
Fontanna na Rynku, czyli Kraków przedmurzem kiczu
2lkad1
13.10.10, 11:59
Ale o sochozi?Rynek jest duży, wszystko się na nim zmieści. I głowa Mitoraja, i dyliżans pocztowy rzadkiej urody i szklana pułapka, pardon, fontanna.»
Najczęściej czytane24 htydzień







więcej zdjęć

