Remont bez projektu: udaremniony zamach na Feniksa
2010-10-25
, aktualizacja: 24.10.2010 21:53
Za poprawianie architektury Feniksa, najstarszego krakowskiego wysokościowca, zabrała się wspólnota mieszkaniowa. Bez żadnego projektu, bez konsultacji z konserwatorem czy miejskim wydziałem architektury. Prace po naszej interwencji przerwano.

Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Gmach Feniksa przy ul. Basztowej w Krakowie

Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Gmach Feniksa przy ul. Basztowej w Krakowie

Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Gmach Feniksa przy ul. Basztowej w Krakowie

Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Gmach Feniksa przy ul. Basztowej w Krakowie
ZOBACZ TAKŻE
- Wyburzą hotel Forum i zbudują osiedle? Sąd zadecyduje (03-12-10, 12:26)
- Po wyroku sądu. Hotel Forum jeszcze postoi (04-12-10, 09:00)
- Jak będzie wyglądał krowoderski rynek (23-10-10, 10:00)
- Nie ma już pana Jasia, Barcelony też nie będzie (25-11-10, 08:00)
- Park Kulturowy: Krakowianie na to czekają! (07-10-10, 09:00)
- Cichy Kącik, czyli niszczenie Krakowa w skali lokalnej (27-11-10, 12:00)
- Kopiec Kościuszki: zdążyć z remontem przed zimą (28-10-10, 05:00)
- Nikt nie chce Związkowca. Miał być teatr, jest magazyn (27-10-10, 09:00)
- Z tego szkła władze miasta kryształu nie ulepią (11-10-10, 06:00)
- Szansa na remont kamienicy Wita Stwosza (09-11-10, 06:00)
- Kraków wciąż czeka na studium. I jeszcze poczeka (31-10-10, 11:00)
- Bój o podziemne garaże w centrum Krakowa (21-10-10, 06:00)
- Projektant fontanny na Rynku odcina się od niej (08-10-10, 10:00)
- Fontanna na Rynku, czyli Kraków przedmurzem kiczu (06-10-10, 10:00)
Gmach "Feniksa" przy ul. Basztowej 15 (dziś bardziej znany jako budynek PLL LOT) jest drugim w Krakowie budynkiem wzniesionym dla wiedeńskiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego "Feniks" (pierwszy stoi w Rynku Głównym). Zaprojektowany przez Jerzego Struszkiewicza i Maksymiliana Burstina powstał w 1933 roku. Jest najstarszym wysokościowcem w mieście i do dziś stanowi jeden z najokazalszych i najlepiej zachowanych przykładów przedwojennego modernizmu Krakowa. Po blisko 80 latach istnienia zarząd wspólnoty mieszkaniowej postanowił poprawić dzieło architektów. Na własną rękę, bez konsultacji z konserwatorem, bez projektu, a nawet wiedzy miejskiego wydziału architektury, wynajął firmę, która rozpoczęła zrywanie starych parapetów i montaż styropianowych płyt na elewacji.
Architekci: to problem naszej kultury!
"Gazetę" zaalarmowali członkowie Krakowskiego Stowarzyszenia "Przestrzeń-Ludzie-Miasto". - To już kolejny, bulwersujący przykład dewastacji architektury modernistycznej w naszym mieście - poczynając od budynków 20-lecia międzywojennego, a kończąc na najważniejszych gmachach powojennych. Jak widać na przykładzie "Feniksa", problem przestał już dotyczyć jedynie "zwyczajnych" kamienic, a przeniósł się na jedne z najważniejszych obiektów tego okresu - napisał Kacper Kępiński z PLM.
Po interwencji "Gazety" Jerzy Sonik, szef wspólnoty mieszkaniowej budynku przy Basztowej 15, obiecał, że wstrzyma roboty i zgłosi się do magistrackiego wydziału architektury. - Chcieliśmy tylko wymienić parapety i wyrównać zagłębienia między oknami. Nie wiedziałem, że takie spawy trzeba z kimś uzgadniać - tłumaczy w rozmowie z "Gazetą". - Wiem teraz, że z punktu widzenia prawa nie wygląda to najlepiej, ale proszę mi wierzyć, chciałem dobrze. Zależało mi na oszczędnościach - dodaje Sonik.
- Jestem przestraszony tym, co się dzieje. W Niemczech, Francji, Belgii czy Anglii nikomu nie przyszłoby do głowy, aby podejmować tego typu działania na własną rękę. Na razie, jako społeczeństwo, jesteśmy na etapie zaspokajania najbardziej podstawowych potrzeb, a kwestie ładu i estetyki odchodzą na dalszy plan. W takiej sytuacji niszczenie czyjegoś dzieła oceniane jest jako niska szkodliwość społeczna - ostro działania wspólnoty komentuje Borys Czarakcziew, przewodniczący Małopolskiej Okręgowej Izby Architektów.
Tłumaczy też, że zgodnie z obowiązującym prawem budowlanym działania, jakich podjął się zarząd wspólnoty, wymagają przede wszystkim opracowania projektu termomodernizacji. Tego może podjąć się tylko architekt z uprawnieniami, a prace budowlane przed ich rozpoczęciem - a nie po! - należy zgłosić w wydziale architektury miasta. - Jeżeli ta sprawa pozostanie bezkarna, to będzie to sygnał dla innych właścicieli, że można niszczyć i dewastować wszystko - podkreśla Czarakcziew.
Konserwator: będzie wpis do rejestru
Sprawą już zajął się małopolski konserwator zabytków Jan Janczykowski. Jeszcze w piątek późnym popołudniem na miejscu pojawili się podlegli mu inspektorzy. Budynek wpisany jest do gminnej ewidencji zabytków, znajduje się też na obszarze, którego układ urbanistyczny chroniony jest przez konserwatora.
- Rzeczywiście, prace były prowadzone bez jakichkolwiek pozwoleń i uzgodnień. Interweniowałem już w zarządzie wspólnoty, nakazując natychmiastowe ich wstrzymanie. Ocieplenie tego obiektu jest możliwe, ale wymaga dobrego projektu, popartego rzetelnymi analizami konserwatorskimi. Nie można iść po linii najmniejszego oporu. W przeciwnym razie bogata architektura, pełna uskoków, zagłębień, profili i gzymsów straci swój charakter - ostrzega Janczykowski.
Jeszcze w poniedziałek - jak zapewnił "Gazetę" - o naruszeniu przepisów prawa budowlanego poinformuje Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego.
Jak się dowiedzieliśmy, z początkiem nowego roku w biurze wojewódzkiego konserwatora rozpocznie się też procedura wpisu gmachu "Feniksa" do rejestru zabytków. Wówczas nawet zmiana koloru elewacji czy przykręcenie szyldu wymagało będzie jego zgody. - Ten budynek w pełni na to zasługuje - nie ma wątpliwości Janczykowski.
W to, co się stało, nie może uwierzyć główny architekt miasta prof. Andrzej Wyżykowski. - Wynika to z totalnej nieświadomości co do wartości modernistycznej architektury naszego miasta. A to w historii Krakowa ważny okres, którym należy się chwalić - mówi architekt. I przypomina, że w żelbetowej konstrukcji gmachu, który wznosi się na 7 pięter (zwieńczonych dwukondygnacyjną wieżą) mieściły się komfortowe mieszkania, ekskluzywna sala kinowa oraz sale restauracyjne. - Takie budynki to skarb - ucina główny architekt.
Architekci: to problem naszej kultury!
"Gazetę" zaalarmowali członkowie Krakowskiego Stowarzyszenia "Przestrzeń-Ludzie-Miasto". - To już kolejny, bulwersujący przykład dewastacji architektury modernistycznej w naszym mieście - poczynając od budynków 20-lecia międzywojennego, a kończąc na najważniejszych gmachach powojennych. Jak widać na przykładzie "Feniksa", problem przestał już dotyczyć jedynie "zwyczajnych" kamienic, a przeniósł się na jedne z najważniejszych obiektów tego okresu - napisał Kacper Kępiński z PLM.
Po interwencji "Gazety" Jerzy Sonik, szef wspólnoty mieszkaniowej budynku przy Basztowej 15, obiecał, że wstrzyma roboty i zgłosi się do magistrackiego wydziału architektury. - Chcieliśmy tylko wymienić parapety i wyrównać zagłębienia między oknami. Nie wiedziałem, że takie spawy trzeba z kimś uzgadniać - tłumaczy w rozmowie z "Gazetą". - Wiem teraz, że z punktu widzenia prawa nie wygląda to najlepiej, ale proszę mi wierzyć, chciałem dobrze. Zależało mi na oszczędnościach - dodaje Sonik.
- Jestem przestraszony tym, co się dzieje. W Niemczech, Francji, Belgii czy Anglii nikomu nie przyszłoby do głowy, aby podejmować tego typu działania na własną rękę. Na razie, jako społeczeństwo, jesteśmy na etapie zaspokajania najbardziej podstawowych potrzeb, a kwestie ładu i estetyki odchodzą na dalszy plan. W takiej sytuacji niszczenie czyjegoś dzieła oceniane jest jako niska szkodliwość społeczna - ostro działania wspólnoty komentuje Borys Czarakcziew, przewodniczący Małopolskiej Okręgowej Izby Architektów.
Tłumaczy też, że zgodnie z obowiązującym prawem budowlanym działania, jakich podjął się zarząd wspólnoty, wymagają przede wszystkim opracowania projektu termomodernizacji. Tego może podjąć się tylko architekt z uprawnieniami, a prace budowlane przed ich rozpoczęciem - a nie po! - należy zgłosić w wydziale architektury miasta. - Jeżeli ta sprawa pozostanie bezkarna, to będzie to sygnał dla innych właścicieli, że można niszczyć i dewastować wszystko - podkreśla Czarakcziew.
Konserwator: będzie wpis do rejestru
Sprawą już zajął się małopolski konserwator zabytków Jan Janczykowski. Jeszcze w piątek późnym popołudniem na miejscu pojawili się podlegli mu inspektorzy. Budynek wpisany jest do gminnej ewidencji zabytków, znajduje się też na obszarze, którego układ urbanistyczny chroniony jest przez konserwatora.
- Rzeczywiście, prace były prowadzone bez jakichkolwiek pozwoleń i uzgodnień. Interweniowałem już w zarządzie wspólnoty, nakazując natychmiastowe ich wstrzymanie. Ocieplenie tego obiektu jest możliwe, ale wymaga dobrego projektu, popartego rzetelnymi analizami konserwatorskimi. Nie można iść po linii najmniejszego oporu. W przeciwnym razie bogata architektura, pełna uskoków, zagłębień, profili i gzymsów straci swój charakter - ostrzega Janczykowski.
Jeszcze w poniedziałek - jak zapewnił "Gazetę" - o naruszeniu przepisów prawa budowlanego poinformuje Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego.
Jak się dowiedzieliśmy, z początkiem nowego roku w biurze wojewódzkiego konserwatora rozpocznie się też procedura wpisu gmachu "Feniksa" do rejestru zabytków. Wówczas nawet zmiana koloru elewacji czy przykręcenie szyldu wymagało będzie jego zgody. - Ten budynek w pełni na to zasługuje - nie ma wątpliwości Janczykowski.
W to, co się stało, nie może uwierzyć główny architekt miasta prof. Andrzej Wyżykowski. - Wynika to z totalnej nieświadomości co do wartości modernistycznej architektury naszego miasta. A to w historii Krakowa ważny okres, którym należy się chwalić - mówi architekt. I przypomina, że w żelbetowej konstrukcji gmachu, który wznosi się na 7 pięter (zwieńczonych dwukondygnacyjną wieżą) mieściły się komfortowe mieszkania, ekskluzywna sala kinowa oraz sale restauracyjne. - Takie budynki to skarb - ucina główny architekt.
- 50 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
39 głosów
-
Swego czasu Sztaudynger napisał:
guru133
25.10.10, 10:34
[i]Krakowski szczyt zbytku[Stanąć tyłem do zabytkuTak więc niektórzy z tyłu mają wiele zabytków, uważając ich ochronę za jakies tam fanaberie. Niestety braki w wyszkoleniu estetycznym »
-
Remont bez projektu: udaremniony zamach na Feni...
urbanizm
25.10.10, 21:46
Jak najbardziej rozumiem konieczność docieplenia takich budynków, ale to można zrobić w cywilizowany sposób, np poprzez wewnętrzny montaż płyt z wełny mineralnej. Ma to swoje wady niestety »
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




więcej zdjęć