Kulturalne Odloty. Kobieca twarz Krakowa

Joanna Targoń
2011-01-20 , aktualizacja: 20.01.2011 13:28
A A A Drukuj
Tych kobiet do odzyskania ciągle przybywa, choć czasem docieramy tylko do nazwisk, bo nie tylko pamięć po nich, ale także dokumenty przepadły. Rozmowa z Natalią Saratą
Collegium Novum UJ
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Collegium Novum UJ
Joanna Targoń: Skąd pomysł na "Krakowski szlak kobiet"? Nie tylko wydawanie przewodników, lecz także organizowanie wycieczek?

Natalia Sarata*: W 2006 r. ukazała się książka krakowskiej antropolożki Grażyny Kubicy "Siostry Malinowskiego". Przeczytałam ją z wypiekami na twarzy, tak samo Ewa Furgał, współtwórczyni projektu. W tej książce pojawiły się postaci bardzo różnych kobiet - poetek, uczonych, lekarek, działaczek społecznych. Niektóre były z Krakowa, ale choć mieszkam tutaj od kilkunastu lat, nigdy o nich nie słyszałam, nigdzie też w przestrzeni miejskiej nie było po nich śladu. Po innych kobietach także - studiowałam na Wydziale Filozoficznym UJ, a nigdy na uniwersytecie nie słyszałam o jego pierwszych studentkach. Choć przecież pierwsze studentki to nie taka znowu odległa przeszłość, koniec XIX wieku. Najmłodsza z nich, Jadwiga Sikorska, zmarła w 1963 r. Grażyna Kubica napisała w swojej książce, że odkryła swoje bohaterki, zajmując się korespondencją Witkacego, Malinowskiego i Conrada. Stwierdziła, że jeśli ona nie pójdzie ich tropem, nikt inny tego nie zrobi. To nas zainspirowało - zaczęłyśmy myśleć, co zrobić, żeby odzyskać pamięć tych kobiet. "Odzyskiwanie pamięci" może brzmi dziwnie, bo nie mogłyśmy o nich zapomnieć, skoro o nich nie wiedziałyśmy w ogóle, ale idea była taka, że jeśli się dowiemy, odszukamy, poznamy, będziemy też mogły pamiętać. W 2009 r. wydałyśmy we współpracy ze stowarzyszeniem Czulent pierwszą książkę - "Przewodniczkę po Krakowie emancypantek". To był pierwszy krok. Potem chciałyśmy odzyskać miasto. Sprawdzałyśmy, czy są w Krakowie pomniki kobiet, ile ulic jest nazwanych ich imionami, analizowałyśmy przewodniki. Postanowiłyśmy zorganizować warsztaty dla przewodników i przewodniczek po Krakowie, żeby przekazać im naszą wiedzę - taką, której brakuje na kursach przewodnickich. Ale też opracować nowe trasy zwiedzania Krakowa, inne niż tradycyjne, i poprowadzić nimi wycieczki, wejść w przestrzeń miasta. I to się udało.

Nasza działalność przyniosła też na przykład taki efekt, że jedna z sal wykładowych w Instytucie Socjologii została nazwana imionami trzech pierwszych studentek: Jadwigi Sikorskiej, Stanisławy Dowgiałło i Janiny Kosmowskiej - Wydział Filozoficzny UJ jako pierwszy zezwolił kobietom na studiowanie.

Wyszły dwa tomy "Krakowskiego szlaku kobiet". Czy będzie trzeci?

- Mamy długą listę nazwisk. Tych kobiet do odzyskania ciągle przybywa, choć czasem docieramy tylko do nazwisk, bo nie tylko pamięć po nich, ale także dokumenty przepadły. Nasze bohaterki albo funkcjonowały samodzielnie, albo też w ramach organizacji oświatowych i szerzej - ruchu kobiecego. Badając taki życiorys, odnajdujemy przyjaciółki i współpracowniczki, o których też warto napisać. Na warsztatach i podczas wycieczek zgłaszają się też do nas autorki z propozycjami. Już myślimy o trzecim, a nawet czwartym tomie.

Jakie są kryteria doboru nazwisk?

- Mamy kilka kryteriów. Po pierwsze, piszemy o osobach nieżyjących. Ale bierzemy pod uwagę zarówno te urodzone w wieku XX, jak i XIX. Chcemy dotrzeć jak najgłębiej wstecz, ale im bardziej się cofamy, tym bardziej ślady po nich się zacierają. Innym kryterium jest emancypacja - naszymi bohaterkami są kobiety, które wychodzą poza tradycyjne przypisywane tej płci role. Albo działały w ramach ruchu emancypacyjnego, przecierały szlaki dla innych kobiet, albo po prostu zajmowały się tym, czym kobiety w powszechnym odczuciu nie powinny się były zajmować - nauką, pisarstwem, architekturą. Przełamywały stereotyp, że kobiety powinny zajmować się domem, dziećmi, gotowaniem i sprzątaniem. I wytyczały szlaki historią swojego życia. Staramy się też pokazywać różne odcienie społeczności Krakowa - mówimy i o katoliczkach, i o ortodoksyjnych Żydówkach, Żydówkach zasymilowanych, ewangeliczkach, kobietach bezwyznaniowych. Chcemy pokazać, że społeczność Krakowa nie była monolityczna.

Kto chodzi na wycieczki?

- Zainteresowanie nimi jest ogromne. Przychodzą przede wszystkim kobiety ciekawe swojej historii w tym mieście, przychodzą też mężczyźni. W różnym wieku. Ludzie zainteresowani inną historią miasta, w którym żyją. Mówią nam, że zobaczyli inną twarz Krakowa.

Czy w innych miastach są podobne trasy?

- W Berlinie i jeszcze kilku europejskich miastach działają całe biura podróży śladami emancypacji kobiet. Latem tego roku w brytyjskim piśmie "HerStoria", z którym nawiązałyśmy współpracę, ukażą się nasze trasy śladami krakowskich Żydówek i śladami krakowskich emancypantek. Turyści i turystki z Wielkiej Brytanii będą więc przyjeżdżać zwiedzać Kraków śladami historii kobiet.

Podobne inicjatywy są np. w Gdańsku. W Poznaniu z kolei jest szlak śladami wielkopolskich pisarek, powstaje ich słownik. W Warszawie Sylwia Chutnik, pisarka i przewodniczka miejska, kilka lat temu przygotowała trasę po cmentarzu Powązkowskim, pokazywała groby kobiet związanych z emancypacją. Teraz napisała przewodnik po Warszawie kobiet. Zabawne, że gdy w Warszawie na spotkaniu promującym naszą przewodniczkę mówiłyśmy o tym, że miasto nas nie wspiera, ona opowiedziała, że starając się o grant na swój przewodnik, dołączyła do swojej aplikacji naszą książkę jako argument, że w Krakowie to już się dzieje. I że Warszawa nie może być gorsza. Grant dostała.

Wycieczki będą w tym roku kontynuowane?

- Tak, zaczynamy w marcu. Kolejna wycieczka krakowskim szlakiem kobiet odbędzie się 19 marca. Mija wtedy - nie 8 marca - setna rocznica pierwszych krakowskich obchodów Dnia Kobiet. Kilkutysięczna manifestacja emancypantek i robotnic wyruszyła z ul. Rajskiej pod magistrat na pl. Wszystkich Świętych, domagając się praw wyborczych dla kobiet. Chcemy do tego wydarzenia nawiązywać także podczas tegorocznej Manify w Krakowie, w ramach wycieczek opowiadać, jak ruch robotniczy w Cygarfabryce łączył się z ruchem emancypacyjnym.

* Natalia Sarata, absolwentka socjologii i europeistyki UJ oraz podyplomowych gender studies. Współzałożycielka fundacji Przestrzeń Kobiet.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów