Czy Wisła zatęskni jeszcze za Skorżą?

Andrzej Klemba
2010-03-17 , aktualizacja: 17.03.2010 10:05
A A A Drukuj
Nie chciałbym być złym prorokiem, ale za Skorżą jeszcze przy Reymonta zatęsknią - pisze o zmianie trenera w Wiśle Kraków Andrzej Klemba z "Gazety Wyborczej". Macieja Skorżę zastąpił Henryk Kasperczak.
Henryk Kasperczak na treningu Wisły
Fot. Pawel Ulatowski / AG
Henryk Kasperczak na treningu Wisły
Henryk Kasperczak
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Henryk Kasperczak
Maciej Skorża
Fot.Krzysztof Karolczyk / AG
Maciej Skorża
SONDAŻ
Wymiana Skorży na Kasperczaka to zmiana...

na lepsze
na gorsze

Jeśli Kasperczak sam zgłosił się do Wisły, to wykazał się nie lada brawurą lub raczej desperacją. Przez kilka lat walczył z klubem w sądzie, niedawno przegrał, a kiedy posada Macieja Skorży zawisła na włosku, jak gdyby nigdy nic wysłał swoje CV. Gdyby jeszcze dwa dni temu sporządzić listę trenerów, których Bogusław Cupiał nigdy by nie zatrudnił, Kasperczak byłby na jej czele daleko, daleko przed pozostałymi kandydatami.

Co więc kierowało Cupiałem? Wspomnienia dawnych sukcesów? Chęć pokazania, że potrafi podać rękę największemu wrogowi? A może po prostu chłodna kalkulacja? Przecież szkoleniowiec, który od sześciu lat nie odniósł żadnego sukcesu, który w trakcie Pucharu Narodów Afryki uciekł z reprezentacji Senegalu, który z hukiem spuścił z ekstraklasy wielki klub Górnik Zabrze, który jest bezrobotny, choć niedawno był murowanym kandydatem na selekcjonera, wygórowanych oczekiwań finansowych mieć nie będzie. A w Wiśle od dłuższego czasu chodzi o to, by wydać jak najmniej, a jednocześnie zachować pozory, że klub finansowo stoi mocno na nogach. I Kasperczak jest do tego idealną osobą. To wciąż dla wielu kibiców symbol największych sukcesów Wisły. - Fenomenalnie! Genialnie! - zareagował przecież aktor Jan Nowicki na wieść o powrocie trenera.

Tyle tylko, że pamiętne mecze z Parmą, Schalke czy Lazio rozgrywała drużyna o niebo lepsza od obecnej. Teraz Kasperczak nie ma do dyspozycji Frankowskiego, Żurawskiego, Szymkowiaka, Uche, Baszczyńskiego czy Kosowskiego. Przejął zespół z bardzo dobrymi piłkarzami, ale na krajowe podwórko. A przecież mistrzostwo Polski dla Cupiała to tylko przystanek, by dostać się na upragnione od 12 lat europejskie salony.

Poprzedni okres pracy Kasperczaka obrósł już legendą. Legendą, która tak naprawdę przysłania katastrofy pokroju ostatniego blamażu Wisły w Tallinie. Dinamo Tbilisi nie było nawet w rankingu UEFA - Gruzini korzystali ze współczynnika krajowego (miejsce 239.). Podobnie było z Levadią, ale Estonia była na miejscu 207. Valerenga zajmowała miejsce 163., Wisła 70.

Tak naprawdę tylko jeden sezon w europejskich pucharach był udany, choć w Europie wyeliminowanie Parmy i Schalke traktowano raczej w kategoriach wypadku przy pracy Włochów i Niemców niż pojawienia się nowej potęgi. Kasperczak z jego Wisłą przyniósł wiele niezapomnianych emocji kibicom, dał im poczucie dumy, że polska drużyna potrafi, choć dotarła tylko do 1/8 finału, i to w mniej prestiżowym Pucharze UEFA.

Dla polskiej piłki, Wisły, Cupiała i Kasperczaka byłoby najlepiej, gdyby rację miał Grzegorz Mielcarski, który uważa, że szkoleniowcowi najbardziej służyła praca przy Reymonta. - Może ostatnio nie odnosił sukcesów, ale Wisła to był właśnie ten klub, z którym osiągnął niemal wszystko - uważa były dyrektor sportowy klubu.

Zwolnienie Macieja Skorży byłoby dobrym posunięciem, gdyby na jego miejsce pozyskano szkoleniowca lepszego. Takiego jednak trzeba by szukać za granicą. Zatrudniono w tej chwili gorszego. Nie chciałbym być złym prorokiem, ale za Skorżą jeszcze przy Reymonta zatęsknią.

Bukmacherska Kasperczak-gate - ktoś zarobił wielkie pieniądze


Podziel się

  • 59 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu