Nowy trener ma coś z Leo Beenhakeera

PJ
2010-08-24 , aktualizacja: 24.08.2010 19:30
A A A Drukuj
Robert Maaskant rozpoczął pracę z piłkarzami Wisły. W kwadrans przedstawił reguły, obowiązki oraz cele. - Nie jest idealnie, ale tego się spodziewałem - przyznaje

Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Pierwszych zawodników Maaskant poznał w poniedziałek, a wczoraj przed południem spotkał się z całym zespołem. Żaden z piłkarzy nie chciał jednak zdradzić szczegółów rozmowy. - I bardzo dobrze, bo takie rzeczy muszą zostać w szatni - podkreśla Maaskant.

Szkoleniowiec przekonał się, że w Krakowie nie będzie miał łatwego życia. Część zawodników rozumiała jego polecenia, ale niektórzy robili wielkie oczy. Nie pomagał ani podniesiony ton, ani gestykulacja. Sprawa wyjaśniała się dopiero, gdy do akcji w roli tłumacza wkraczał jeden z asystentów. - Większość z nas rozumie angielski, ale gorzej z mówieniem - przyznaje Łukasz Garguła.

Jeszcze w poniedziałek Maaskant mówił, że widział tylko dwa mecze Wisły. Szybko nadrobił zaległości, bo wczoraj był już po przeglądzie wszystkich spotkań z tego sezonu. Wnioski? Krakowianie za szybko pozbywają się piłki i dają się zdominować, co nie pasuje do holenderskiego stylu, który chce wprowadzić 41-letni szkoleniowiec. - Jak chcesz zwyciężać, to musisz się ruszać, często mieć piłkę przy nodze. Nowy trener to nowe reguły. Zawodnicy są na to otwarci - podkreśla Maaskant.

Dragan Paljić, pomocnik krakowian: - Holenderski szkoleniowiec to połączenie szefa z przyjacielem. Jest naszym trzecim trenerem w ciągu miesiąca, więc to trochę szalone, ale jak nie ma sukcesów, to trzeba się spodziewać roszad.

Garguła po pierwszym treningu widzi podobieństwa między Maaskantem i Leo Beenhakkerem, byłym selekcjonerem reprezentacji Polski. - Zwracają uwagę na niuanse. Już na pierwszym treningu trener mówił, by skoncentrować się na prostych zagraniach - przyznaje pomocnik.

Wczoraj Maaskant przeprowadził ponadpółtoragodzinne zajęcia. Nie był zachwycony boiskiem, ale budowa bazy z prawdziwego zdarzenia jest dopiero planowana. Holender zapewnia, że zna już wszystkich piłkarzy, choć jeszcze nie rozpoznaje braci Brożków. - Dlatego do nich krzyczę: "hej" - śmieje się szkoleniowiec.

Pierwszy trening Maaskanta obserwowało ponad 50 kibiców. Tylu osób nie było od czasów zajęć prowadzonych przez Dana Petrescu.

Maciej Żurawski, napastnik Wisły : - Teraz widzę, jak znajomość języka angielskiego jest przydatna. Gdy się rozumie trenera, to jest zdecydowanie prościej. Zawirowania z poszukiwaniem szkoleniowca zawsze przeszkadzają, ale teraz wszystko wróciło do normy. Trener z zagranicy to dobre posunięcie, ale wyniki zweryfikują wybór. Tak jest od zawsze, bo przecież łatwiej zwolnić jednego szkoleniowca niż 20 zawodników. Podobieństwa do Leo Beenhakkera? Musimy pamiętać, że ten trener doprowadził naszą reprezentację do sukcesu. Choć ocenia się go różnie, to należy przyznać, że wniósł do naszej piłki wiele pozytywów. Wierzę, że tak samo będzie z Maaskantem. Na pewno ma świeże spojrzenie na piłkę, ale będzie też musiał nauczyć się wielu rzeczy o naszej lidze. Co usłyszeliśmy od niego przed treningiem? To była normalna odprawa. Mówił, czego oczekuje, jaką ma wizję. Jak każdy trener chciał nawiązać z zespołem kontakt. Dobrze się stało, że przyszedł do nas teraz, bo po sobotnim meczu z Polonią Bytom będziemy mieli dwa tygodnie przerwy na wspólną pracę.

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów