Uczniowie książek nie czytają
2009-03-25
, aktualizacja: 25.03.2009 18:13
Co trzeci uczeń w wieku od 15 do 19 lat nie przeczytał w ciągu roku żadnej książki - wynika z badań przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową. - Winny jest system edukacji - komentują krakowscy poloniści.
ZOBACZ TAKŻE
- Koniec dyktatu wzrokowców w szkołach (27-03-09, 07:00)
- Szkolna przedsiębiorczość poszła w las (26-03-09, 09:00)
- Windą do szkolnych klas (12-03-09, 20:58)
- Nauczyciele: Zróbcie z nas twardzieli! (13-02-09, 22:00)
- Unia douczy licealistów matematyki (05-02-09, 21:22)
- Zawodowa armia narodzi się w gimnazjach (29-01-09, 19:41)
- Unijna kasa nie dla upośledzonych (28-01-09, 22:00)
- W szkołach będą lekcje pierwszej pomocy (23-01-09, 23:00)
- Do kosza dzienników szkolnych nie wyrzucą (19-01-09, 22:00)
SERWISY
Biblioteka ogłosiła właśnie raport na temat czytelnictwa Polaków. Jest najgorszy ze wszystkich dotychczasowych (badania prowadzone są co dwa lata od 1992 roku). Najbardziej spadł poziom czytelnictwa wśród uczniów. Choć wciąż są oni grupą, która czyta najwięcej, w ciągu ostatnich dwóch lat liczba tych, którzy sięgnęli choć po jedną książkę, zmniejszyła się o 16 proc. (w 2006 roku wynosiła ona 81 proc., dziś - 65 proc).
Renata Jarosz, polonistka z VIII LO w Krakowie, winą za taki stan obarcza obecny system edukacji. - Weryfikacja wiedzy ucznia polega teraz na rozwiązywaniu testów. Tyle że przy odrobinie szczęścia test można rozwiązać, nie mając w ogóle książki w ręce, więc po co się męczyć? - pyta.
Podobnego zdania jest Małgorzata Niemczyńska, była polonistka w krakowskim II LO. - Szkoła przestała sprawdzać solidnie wiedzę ucznia na temat lektury. Szkole teraz chodzi o to, by jak najlepiej przygotować go do matury. A obecna matura to test.
Nauczyciele podkreślają, że na sprawdzianach i egzaminach przy pytaniu o daną lekturę zawsze zamieszczony jest fragment, którego pytanie dotyczy, a to dla ucznia kolejna wskazówka, że czytać nie trzeba. To również wskazówka dla nauczycieli, że można sobie odpuścić omówienie lektury. Pokazała to ubiegłoroczna afera z egzaminem gimnazjalnym, gdzie przy poleceniu napisania charakterystyki bohatera "Syzyfowych prac" lub " Kamieni na szaniec" zabrakło fragmentów lektur. Bez tego uczniowie sobie nie poradzili i wyszło na jaw, że nauczyciele książek nie przerabiali.
Sposób weryfikacji wiedzy to według polonistów niejedyna przyczyna, dla której uczniowie nie sięgają po książki. Kolejną jest lista lektur, a na niej pozycje nie do strawienia nawet przez samych nauczycieli. - Właśnie skończyłam omawiać z klasą "Gloria victis" Orzeszkowej. Sama nie wiem, kto przy tym bardziej cierpi: ja czy uczniowie - przyznaje szczerze Jarosz. - To tekst z dużymi wartościami wychowawczymi, ale stylistycznie jest nie do zniesienia. Poza tym tego rodzaju patriotyzm nie jest dziś młodzieży potrzebny. Ich teraz trzeba uczyć, jak być dobrym obywatelem. Płacić podatki, budować drogi. Wokulskiego z "Lalki" powinno się omawiać z klasą jako przykład biznesmena. Ale na to nie ma czasu, bo trzeba gnać z materiałem - opowiada.
Nie lubi Masłowskiej, ale porusza tematy, o których trzeba z młodzieżą dyskutować. Według niej na liście lektur obowiązkowych powinna być też Terakowska. Na przykład zamiast "Kordiana", bo z tamtego okresu uczniom według niej wystarczy znajomość III części "Dziadów". - Archaicznymi lekturami zabijamy w nich miłość do książki - mówi.
"Archaiczne" lektury nauczyciele omawiają jednak nawet wtedy, gdy nie są obowiązkowe. - Co z tego, że w podstawie programowej mają podaną dowolną powieść XIX wieku, skoro w wydawanych przez CKE syllabusach [informatorach o wymaganiach maturalnych - przyp. red.] podany jest już konkretny tytuł tej powieści. Może i ktoś wolałby przerobić "Ojca Goriot" zamiast "Zbrodni i kary", ale wszyscy omawiają "Zbrodnię i karę", bo tak sugeruje syllabus - zauważa Niemczyńska.
W analizie wyników czytelnictwa uczniów Katarzyna Wolff z Pracowni Badań Czytelnictwa Instytutu Książki i Czytelnictwa BN zauważa też, że coraz więcej lektur - zgodnie z wymogami podstawy programowej - omawianych może być jedynie we fragmentach, a to też nie sprzyja rozwijaniu zamiłowania do czytania książek.
Szokują też dane na temat dorosłych. W całej Polsce żadnej książki nie przeczytało 62 proc. Polaków. W regionie małopolskim (za takie w badaniach uznano dawne województwa: kieleckie, tarnobrzeskie, rzeszowskie, przemyskie, krośnieńskie, tarnowskie, nowosądeckie, krakowskie) jest jeszcze gorzej - po książkę nie sięgnęło 68 proc. osób.
Renata Jarosz, polonistka z VIII LO w Krakowie, winą za taki stan obarcza obecny system edukacji. - Weryfikacja wiedzy ucznia polega teraz na rozwiązywaniu testów. Tyle że przy odrobinie szczęścia test można rozwiązać, nie mając w ogóle książki w ręce, więc po co się męczyć? - pyta.
Podobnego zdania jest Małgorzata Niemczyńska, była polonistka w krakowskim II LO. - Szkoła przestała sprawdzać solidnie wiedzę ucznia na temat lektury. Szkole teraz chodzi o to, by jak najlepiej przygotować go do matury. A obecna matura to test.
Nauczyciele podkreślają, że na sprawdzianach i egzaminach przy pytaniu o daną lekturę zawsze zamieszczony jest fragment, którego pytanie dotyczy, a to dla ucznia kolejna wskazówka, że czytać nie trzeba. To również wskazówka dla nauczycieli, że można sobie odpuścić omówienie lektury. Pokazała to ubiegłoroczna afera z egzaminem gimnazjalnym, gdzie przy poleceniu napisania charakterystyki bohatera "Syzyfowych prac" lub " Kamieni na szaniec" zabrakło fragmentów lektur. Bez tego uczniowie sobie nie poradzili i wyszło na jaw, że nauczyciele książek nie przerabiali.
Sposób weryfikacji wiedzy to według polonistów niejedyna przyczyna, dla której uczniowie nie sięgają po książki. Kolejną jest lista lektur, a na niej pozycje nie do strawienia nawet przez samych nauczycieli. - Właśnie skończyłam omawiać z klasą "Gloria victis" Orzeszkowej. Sama nie wiem, kto przy tym bardziej cierpi: ja czy uczniowie - przyznaje szczerze Jarosz. - To tekst z dużymi wartościami wychowawczymi, ale stylistycznie jest nie do zniesienia. Poza tym tego rodzaju patriotyzm nie jest dziś młodzieży potrzebny. Ich teraz trzeba uczyć, jak być dobrym obywatelem. Płacić podatki, budować drogi. Wokulskiego z "Lalki" powinno się omawiać z klasą jako przykład biznesmena. Ale na to nie ma czasu, bo trzeba gnać z materiałem - opowiada.
Nie lubi Masłowskiej, ale porusza tematy, o których trzeba z młodzieżą dyskutować. Według niej na liście lektur obowiązkowych powinna być też Terakowska. Na przykład zamiast "Kordiana", bo z tamtego okresu uczniom według niej wystarczy znajomość III części "Dziadów". - Archaicznymi lekturami zabijamy w nich miłość do książki - mówi.
"Archaiczne" lektury nauczyciele omawiają jednak nawet wtedy, gdy nie są obowiązkowe. - Co z tego, że w podstawie programowej mają podaną dowolną powieść XIX wieku, skoro w wydawanych przez CKE syllabusach [informatorach o wymaganiach maturalnych - przyp. red.] podany jest już konkretny tytuł tej powieści. Może i ktoś wolałby przerobić "Ojca Goriot" zamiast "Zbrodni i kary", ale wszyscy omawiają "Zbrodnię i karę", bo tak sugeruje syllabus - zauważa Niemczyńska.
W analizie wyników czytelnictwa uczniów Katarzyna Wolff z Pracowni Badań Czytelnictwa Instytutu Książki i Czytelnictwa BN zauważa też, że coraz więcej lektur - zgodnie z wymogami podstawy programowej - omawianych może być jedynie we fragmentach, a to też nie sprzyja rozwijaniu zamiłowania do czytania książek.
Szokują też dane na temat dorosłych. W całej Polsce żadnej książki nie przeczytało 62 proc. Polaków. W regionie małopolskim (za takie w badaniach uznano dawne województwa: kieleckie, tarnobrzeskie, rzeszowskie, przemyskie, krośnieńskie, tarnowskie, nowosądeckie, krakowskie) jest jeszcze gorzej - po książkę nie sięgnęło 68 proc. osób.
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Wszystkie reformy oświaty ostatniego
guru133
25.03.09, 11:31
dwudziestolecia prowadziły i nadal prowadzą do obniżenia poziomu wykształceniaPolaków i jest to działanie celowe, które ma doprowadzić do tego że na dobrewykształcenie - tak jak to już jest »
Najczęściej czytane24 htydzień



