Przeskoki i zwisy w każdej podstawówce
2009-07-07
, aktualizacja: 06.07.2009 22:26
Rząd przyjął program "Radosna szkoła", ale w Krakowie radości nie ma. Urzędnicy narzekają, że na zakup drążków, drabinek i zjeżdżalni trzeba będzie sięgnąć do miejskiej kasy - pustej kasy.
ZOBACZ TAKŻE
- Krakowska oświata do raportu! (20-07-09, 23:00)
- Indeksy dla niedouczonych maturzystów? (29-06-09, 21:54)
- Gimnazja: Połowa chce poza rejonem (26-06-09, 22:39)
- Gimnazjaliści wpadli w pułapkę (23-06-09, 23:04)
- Łazienki w szkołach do remontu (01-06-09, 21:11)
- Małopolscy uczniowie zdają coraz słabiej (28-05-09, 20:06)
- Nauczyciel pląsa, by sprostać reformie (19-05-09, 06:00)
- Gimnazjaliści będą grali w karty (15-05-09, 23:00)
SERWISY
Za pięć lat każda podstawówka musi mieć dobrze wyposażoną świetlicę i prawie każdy plac zabaw z prawdziwego zdarzenia - tak zakłada przyjęty 1 lipca przez rząd program "Radosna szkoła". Jak czytamy na stronach internetowych resortu edukacji, na placu z prawdziwego zdarzenia powinny być drabinki, drążki, ścianki wspinaczkowe, pomosty, zjeżdżalnie, równoważnie, "przeplotnie" oraz kolorowe huśtawki. Tak by uczeń mógł "czworakować" robić "przeploty", "przeskoki" czy "zwisy".
"Przeskoki" uczeń powinien robić nie tylko na wolnym powietrzu, ale również w budynku. To dlatego w każdej świetlicy powinny znaleźć się zestawy do pokonywania wysokości i tory przeszkód oraz piłki w różnych kolorach i wielkościach. Wszystko po to, by "umożliwić sześciolatkom uczącym się w szkołach rozładować napięcia emocjonalne i fizyczne wynikające z ograniczenia spontanicznej aktywności w trakcie zajęć prowadzonych w klasach".
Na przystosowanie podstawówek do reformy posyłającej sześciolatki do szkół rząd ustanowił kwotę 2,5 mld. zł. Dużo? Problem w tym, że tylko połowa środków ma pochodzić bezpośrednio z państwowej kasy, drugą połowę mają wyłożyć gminy. Kraków już narzeka, że nie ma skąd wziąć pieniędzy: - Program nazywa się "Radosna szkoła", ale nam daleko do radości - mówi dyrektor wydziału edukacji Jan Żądło.
W związku z kryzysem miasto przygotowuje się do cięć w oświacie. Obcina środki przeznaczone na dokształcanie nauczycieli, do oszczędności zmobilizował dyrektorów szkół. Dodatkowo w budżecie krakowskiej edukacji mamy 40-milionową dziurę - tyle trzeba wydać na zarządzone przez MEN podwyżki dla nauczycieli. Jan Żądło nie kryje, że do końca roku pieniędzy na ich wypłacanie może zabraknąć.
Dlatego może się okazać, że krakowskie szkoły, które już w tym roku chciałby ruszyć z budową lub modernizacją placu zabaw, nie dostaną na to z gminy wymaganej połowy pieniędzy. - Ostateczne decyzje podejmiemy dopiero po tym, gdy zorientujemy się, ile wpłynie do nas tego typu wniosków ze szkół - mówi dyrektor.
O ile rządowy program zakłada znaczną pomoc gminy w tworzeniu i modernizacji placów zabaw, o tyle zakup pomocy dydaktycznych do szkolnego kącika ma być finansowany w całości z państwowych pieniędzy. Rząd chce przeznaczyć na szkołę od 6 do 12 tys. zł. Problem w tym, że by utworzyć kącik większość szkół, musi w tym celu zaadaptować specjalne pomieszczenie. Tego państwo już nie sfinansuje.
Tomasz Malicki, dyrektor SP nr 26 w Krakowie, obliczył właśnie koszt kącika w swojej szkole. Wyszło ponad 20 tys. zł. - Mogę oczywiście wstawić kolorowe klocki do starego pomieszczenia z brudnymi ścianami i starymi oknami, ale to nie będzie miejsce dla sześciolatka, tylko dziadostwo - komentuje.
Inni dyrektorzy uważają, że dzieciom bardziej potrzebne są wyremontowane boiska i sale gimnastyczne z działającymi prysznicami przy szatniach. - Pomijając pierwszaki, większość uczniów zainteresowana jest bardziej kopaniem piłki niż huśtaniem się na huśtawce - podkreślają.
Wnioski o pieniądze w ramach programu "Radosna szkoła" można składać do 20 lipca w gminach. Potem oceni je działająca przy wojewodzie specjalna komisja. Pierwszeństwo w przyznaniu pieniędzy będą miały te szkoły, do których we wrześniu przyjdą uczniowie sześcioletni.
"Przeskoki" uczeń powinien robić nie tylko na wolnym powietrzu, ale również w budynku. To dlatego w każdej świetlicy powinny znaleźć się zestawy do pokonywania wysokości i tory przeszkód oraz piłki w różnych kolorach i wielkościach. Wszystko po to, by "umożliwić sześciolatkom uczącym się w szkołach rozładować napięcia emocjonalne i fizyczne wynikające z ograniczenia spontanicznej aktywności w trakcie zajęć prowadzonych w klasach".
Na przystosowanie podstawówek do reformy posyłającej sześciolatki do szkół rząd ustanowił kwotę 2,5 mld. zł. Dużo? Problem w tym, że tylko połowa środków ma pochodzić bezpośrednio z państwowej kasy, drugą połowę mają wyłożyć gminy. Kraków już narzeka, że nie ma skąd wziąć pieniędzy: - Program nazywa się "Radosna szkoła", ale nam daleko do radości - mówi dyrektor wydziału edukacji Jan Żądło.
W związku z kryzysem miasto przygotowuje się do cięć w oświacie. Obcina środki przeznaczone na dokształcanie nauczycieli, do oszczędności zmobilizował dyrektorów szkół. Dodatkowo w budżecie krakowskiej edukacji mamy 40-milionową dziurę - tyle trzeba wydać na zarządzone przez MEN podwyżki dla nauczycieli. Jan Żądło nie kryje, że do końca roku pieniędzy na ich wypłacanie może zabraknąć.
Dlatego może się okazać, że krakowskie szkoły, które już w tym roku chciałby ruszyć z budową lub modernizacją placu zabaw, nie dostaną na to z gminy wymaganej połowy pieniędzy. - Ostateczne decyzje podejmiemy dopiero po tym, gdy zorientujemy się, ile wpłynie do nas tego typu wniosków ze szkół - mówi dyrektor.
O ile rządowy program zakłada znaczną pomoc gminy w tworzeniu i modernizacji placów zabaw, o tyle zakup pomocy dydaktycznych do szkolnego kącika ma być finansowany w całości z państwowych pieniędzy. Rząd chce przeznaczyć na szkołę od 6 do 12 tys. zł. Problem w tym, że by utworzyć kącik większość szkół, musi w tym celu zaadaptować specjalne pomieszczenie. Tego państwo już nie sfinansuje.
Tomasz Malicki, dyrektor SP nr 26 w Krakowie, obliczył właśnie koszt kącika w swojej szkole. Wyszło ponad 20 tys. zł. - Mogę oczywiście wstawić kolorowe klocki do starego pomieszczenia z brudnymi ścianami i starymi oknami, ale to nie będzie miejsce dla sześciolatka, tylko dziadostwo - komentuje.
Inni dyrektorzy uważają, że dzieciom bardziej potrzebne są wyremontowane boiska i sale gimnastyczne z działającymi prysznicami przy szatniach. - Pomijając pierwszaki, większość uczniów zainteresowana jest bardziej kopaniem piłki niż huśtaniem się na huśtawce - podkreślają.
Wnioski o pieniądze w ramach programu "Radosna szkoła" można składać do 20 lipca w gminach. Potem oceni je działająca przy wojewodzie specjalna komisja. Pierwszeństwo w przyznaniu pieniędzy będą miały te szkoły, do których we wrześniu przyjdą uczniowie sześcioletni.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.





