Rodzice w szkole rosną w siłę
2009-07-28
, aktualizacja: 28.07.2009 21:11
Ponad dwa tysiące osób miesięcznie korzysta z internetowych kursów dla rad rodziców w szkole! Rodzi się nowa siła, która będzie miała niebagatelny wpływ na edukację - oceniają eksperci
ZOBACZ TAKŻE
- Nadchodzi czas legalnych korków (27-08-09, 00:00)
- Sanepid: Karimata w przedszkolu niehigieniczna (09-09-09, 08:00)
- Nauczyciele idą do szkoły z rozpaczą (01-09-09, 04:00)
- Uczniowie wciąż jak w sardynki w puszce (23-07-09, 21:00)
- Krakowska oświata do raportu! (20-07-09, 23:00)
- Koniec ery szkolnego gimbusa? (14-07-09, 00:00)
- Rodzice sześciolatków pukają do szkół (24-07-09, 23:00)
SERWISY
Rodzice uczniów ze Szkoły Podstawowej nr 51 w Krakowie przez kilka miesięcy walczyli o odwołanie ze stanowiska dyrektorki. Pod skierowanym do wydziału edukacji wnioskiem w tej sprawie podpisało się 70 osób.
Rodzice mają prawa...
Konflikt wywołało niepubliczne gimnazjum, które od trzech lat wynajmuje sale w podstawówce. Ponieważ to jedyne gimnazjum w Bronowicach Wielkich, a w dodatku - choć niepubliczne - to bezpłatne, rodzice chcieli, by nadal funkcjonowało w podstawówce i planowali w przyszłości posłać do niego swoje dzieci. Tymczasem dyrektorka robiła wszystko, by szkołę wyrzucić. Prężnie działająca rada rodziców wymogła na władzach oświatowych szereg spotkań w tej sprawie. W ten poniedziałek udało się dojść do porozumienia. Gimnazjum zostaje w budynku podstawówki. Zostaje też dyrektorka, ale pod warunkiem, że do końca grudnia ułoży poprawnie swoje stosunki z rodzicami.
Jak relacjonuje Tomasz Regulski, ojciec jednego z uczniów, na jednym z negocjacyjnych spotkań dyrektorka powiedziała: "Do kierowania szkołą nie są potrzebni mi rodzice i rada rodziców. Sama sobie poradzę". Ma problem. Bo musi przestrzegać prawa. A to daje rodzicom realny wpływ na to, co dzieje się w szkole.
...ale często ich nie znają
Bez ich opinii nauczyciele nie mogą wybrać podręczników, programów nauczania, wychowawczych i profilaktycznych. Bez ich zgody w szkole nie może działać żadna organizacja lub stowarzyszenie, a uczniowie chodzić w mundurkach.
Mogą występować do dyrektora szkoły i samorządu z wszelkimi wnioskami i opiniami, wyrażać swoje zdanie o funkcjonujących w szkole programach poprawy jakości kształcenia oraz planach finansowych. Mogą na specjalnym koncie gromadzić fundusze w celu wsparcia działalności szkoły - te uprawnienia radom rodziców w kwietniu 2007 r. nadała ustawa o systemie oświaty. Problem w tym, że mało rodziców zdaje sobie z nich sprawę.
Dyrektorzy ich nie informują...
- A wielu dyrektorów szkół nie jest zainteresowanych tym, by ich o tych informować. Przez lata wiele pracy włożyli wiele wysiłku w to, by rodzic w szkole był rzadkim gościem. Bo rodzic, który do szkoły przychodzi i szkołę zna, bywa niewygodnym recenzentem tego, co się tam dzieje - mówi Maria Szpilowska, prezes Fundacji "Rodzice w szkole".
Tymczasem coraz większym powodzeniem cieszą się internetowe kursy dla rad rodziców. Te, oferowane przez Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, przechodzi miesięcznie ponad 2 tys. osób. Przez gąszcz porad prawnych, przepisów i paragrafów przeprowadzają rodziców wirtualni bohaterowie - Julia i Szczepan. Pracują w jednej firmie i mają dzieci w tym samym wieku. W szkole dziecka Szczepana rodzice prężnie działają w radzie, w szkole dziecka Julii nikt nie wierzy, że rada może mieć na cokolwiek realny wpływ.
Prawie 5 tys. rodziców skorzystało z porad kursu Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych.
...bo boją się, że im będą bruździli
Maria Szpilowska ocenia, że zainteresowanie kursami to początek procesu, podczas którego rodzice urosną w ogromną siłę w szkole. Tyle że ta siła potrafi być również niszcząca. Wiedzą o tym dyrektorzy szkół społecznych, które zakładali rodzice i wciąż mają w nich duży wpływ.
- Nauczyciel krzywo popatrzył - zwolnijmy! Podjął decyzję, która się nie podoba, zwolnijmy - Krzysztof Kwiatkowski, kierujący Zespołem Szkół Społecznych nr 3 spędził w swoim gabinecie długie godziny na obronie nauczycieli przed rodzicami. Ich naciski, by pozbywać się niewygodnych, nazywa "próbami szybkiego, ręcznego sterowania bez refleksji". - Są niebezpieczne. Dyrektor, który nie jest dobrym mediatorem, może im ulec, a to nie jest dobre dla szkoły.
Czy wraz z rosnącymi w siłę radami rodziców w szkołach publicznych pojawią się podobne problemy?
- Chodzi o to, by nauczyciele i rodzice stali się sprzymierzeńcami w walce o dobrą edukację - mówi Szpilowska. By tłumaczyć, na czym prawidłowa współpraca rad rodziców ze szkołą powinna polegać, Fundacja przeszkoliła ponad 2 tys. trenerów. - Mają docierać do szkół i uświadamiać rodzicom im prawa, ale również obowiązki, z których najważniejszym jest zaangażowanie w życie szkoły i poczucie odpowiedzialności za edukację swojego dziecka - mówi Szpilowska.
Rodzice mają prawa...
Konflikt wywołało niepubliczne gimnazjum, które od trzech lat wynajmuje sale w podstawówce. Ponieważ to jedyne gimnazjum w Bronowicach Wielkich, a w dodatku - choć niepubliczne - to bezpłatne, rodzice chcieli, by nadal funkcjonowało w podstawówce i planowali w przyszłości posłać do niego swoje dzieci. Tymczasem dyrektorka robiła wszystko, by szkołę wyrzucić. Prężnie działająca rada rodziców wymogła na władzach oświatowych szereg spotkań w tej sprawie. W ten poniedziałek udało się dojść do porozumienia. Gimnazjum zostaje w budynku podstawówki. Zostaje też dyrektorka, ale pod warunkiem, że do końca grudnia ułoży poprawnie swoje stosunki z rodzicami.
Jak relacjonuje Tomasz Regulski, ojciec jednego z uczniów, na jednym z negocjacyjnych spotkań dyrektorka powiedziała: "Do kierowania szkołą nie są potrzebni mi rodzice i rada rodziców. Sama sobie poradzę". Ma problem. Bo musi przestrzegać prawa. A to daje rodzicom realny wpływ na to, co dzieje się w szkole.
...ale często ich nie znają
Bez ich opinii nauczyciele nie mogą wybrać podręczników, programów nauczania, wychowawczych i profilaktycznych. Bez ich zgody w szkole nie może działać żadna organizacja lub stowarzyszenie, a uczniowie chodzić w mundurkach.
Mogą występować do dyrektora szkoły i samorządu z wszelkimi wnioskami i opiniami, wyrażać swoje zdanie o funkcjonujących w szkole programach poprawy jakości kształcenia oraz planach finansowych. Mogą na specjalnym koncie gromadzić fundusze w celu wsparcia działalności szkoły - te uprawnienia radom rodziców w kwietniu 2007 r. nadała ustawa o systemie oświaty. Problem w tym, że mało rodziców zdaje sobie z nich sprawę.
Dyrektorzy ich nie informują...
- A wielu dyrektorów szkół nie jest zainteresowanych tym, by ich o tych informować. Przez lata wiele pracy włożyli wiele wysiłku w to, by rodzic w szkole był rzadkim gościem. Bo rodzic, który do szkoły przychodzi i szkołę zna, bywa niewygodnym recenzentem tego, co się tam dzieje - mówi Maria Szpilowska, prezes Fundacji "Rodzice w szkole".
Tymczasem coraz większym powodzeniem cieszą się internetowe kursy dla rad rodziców. Te, oferowane przez Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, przechodzi miesięcznie ponad 2 tys. osób. Przez gąszcz porad prawnych, przepisów i paragrafów przeprowadzają rodziców wirtualni bohaterowie - Julia i Szczepan. Pracują w jednej firmie i mają dzieci w tym samym wieku. W szkole dziecka Szczepana rodzice prężnie działają w radzie, w szkole dziecka Julii nikt nie wierzy, że rada może mieć na cokolwiek realny wpływ.
Prawie 5 tys. rodziców skorzystało z porad kursu Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych.
...bo boją się, że im będą bruździli
Maria Szpilowska ocenia, że zainteresowanie kursami to początek procesu, podczas którego rodzice urosną w ogromną siłę w szkole. Tyle że ta siła potrafi być również niszcząca. Wiedzą o tym dyrektorzy szkół społecznych, które zakładali rodzice i wciąż mają w nich duży wpływ.
- Nauczyciel krzywo popatrzył - zwolnijmy! Podjął decyzję, która się nie podoba, zwolnijmy - Krzysztof Kwiatkowski, kierujący Zespołem Szkół Społecznych nr 3 spędził w swoim gabinecie długie godziny na obronie nauczycieli przed rodzicami. Ich naciski, by pozbywać się niewygodnych, nazywa "próbami szybkiego, ręcznego sterowania bez refleksji". - Są niebezpieczne. Dyrektor, który nie jest dobrym mediatorem, może im ulec, a to nie jest dobre dla szkoły.
Czy wraz z rosnącymi w siłę radami rodziców w szkołach publicznych pojawią się podobne problemy?
- Chodzi o to, by nauczyciele i rodzice stali się sprzymierzeńcami w walce o dobrą edukację - mówi Szpilowska. By tłumaczyć, na czym prawidłowa współpraca rad rodziców ze szkołą powinna polegać, Fundacja przeszkoliła ponad 2 tys. trenerów. - Mają docierać do szkół i uświadamiać rodzicom im prawa, ale również obowiązki, z których najważniejszym jest zaangażowanie w życie szkoły i poczucie odpowiedzialności za edukację swojego dziecka - mówi Szpilowska.
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
67 głosów
-
Rodzice w szkole rosną w siłę
antonina55
29.07.09, 09:03
Problem jest w tym, że rodzice chcą, by ich dzieci traktować podmiotowo, aleci sami rodzice nauczycieli chcą traktować przedmiotowo.Rodzice kojarzą mi się z teściowymi, które w synowej, czy »
-
Rodzice w szkole rosną w siłę
sikorka68
30.08.09, 13:23
Dobrze, aby ci trenerzy zaczęli od szkół w małych miastach. Wszystkiepozytywne akcje zaczynają się od dużych, a małe są daaaleko z tyłu.Np. w zeszłym roku w byłej szkole mojego syna »
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.






