Dzieci na lekcjach kaszlały, zarażając pozostałe. Trzeba było to przerwać - tak Janusz Paszcz, wicedyrektor Zespołu Placówek Oświatowych w Lipniku koło Myślenic, tłumaczy decyzję o zamknięciu placówki. W skład zespołu wchodzi szkoła podstawowa licząca 136 uczniów i gimnazjum, do którego chodzi 66 dzieci.
Uczniowie przestali przychodzić na lekcje do lipnickiej szkoły już w ubiegłym tygodniu. W piątek nieobecnych było 20 proc, w poniedziałek - 40 proc., a we wtorek już 60 proc. Wczoraj do podstawówki nie przyszło 75 proc. dzieci. Decyzję o zawieszeniu zajęć aż "do odwołania" szkoła podjęła po porozumieniu z wójtem. Lekcje odwołano też w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Paleśnicy (gmina Zakliczyn). Do przedszkola liczącego 34 dzieci nie przyszło dwanaścioro, w podstawówce na 95 uczniów nieobecnych było 31. Do gimnazjum nie przyszło 61 uczniów (na 119). Gorączka łapała kolejne dzieci podczas lekcji. - Przed podjęciem decyzji o zamknięciu szkoły dyrekcja skontaktowała się z lekarzem rodzinnym. Sugerował przerwanie nauki, by choroba dalej się nie rozprzestrzeniała - informuje Aleksandra Nowak, rzecznik Małopolskiego Kuratorium Oświaty.
We wtorek odwołano do piątku lekcje w Szkole Podstawowej nr 2 w Skrzyszowie (powiat tarnowski). Na grypę i infekcje grypopodobne zachorowało tam ponad 70 proc. uczniów. - Wiem, że wszyscy apelują, by takie decyzje podejmować z rozwagą, ale w moim przypadku nie można było postąpić inaczej. Trudno prowadzić lekcje w dwuosobowej klasie, za to łatwo się od siebie pozarażać - tłumaczyła nam dyrektorka Natalia Kalemba.
Dyrektor może podejmować decyzję o zamknięciu szkoły z organem prowadzącym. Wszystkie odwołane zajęcia muszą być odrobione w wolne soboty.
W ubiegłym tygodniu w Małopolsce lekarze zdiagnozowali grypę u około 3 tys. osób. - W tym 920 zachorowań to dzieci od pięciu do 14 lat - informuje Rafał Niżankowski, wojewódzki inspektor sanitarny.
Od wczoraj obowiązują nowe zalecenia dla lekarzy rodzinnych, jak postępować z pacjentami, którzy ciężej przechodzą grypę typu A/H1N1. Firmują je Ewa Kopacz, minister zdrowia, i prof. Andrzej Horban, krajowy konsultant ds. chorób zakaźnych.
U tych, którzy gorzej radzą sobie z wirusem, prof. Horban zaleca wdrożenie leczenia antywirusowego. Recepty na lek mają wypisywać lekarze rodzinni. U pacjentów z podejrzeniem zapalenia płuc oprócz leków antywirusowych należy podać antybiotyki. Najciężej chorzy mają być kierowani na szpitalne oddziały zakaźne.
Do tych zaleceń mają się stosować wszyscy lekarze rodzinni w kraju. U osób, które przechodzą grypę lekko (takich ma być 80 proc. chorych), wystarczają leki obniżające gorączkę i przeciwbólowe.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków