Wisła pokonała amatorów, ale nie drwali
2009-10-27
, aktualizacja: 28.10.2009 08:04
Wisła wygrała z trzecioligową Bytovią 2:0 i awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski. Po ośmiu miesiącach w drużynie mistrzów Polski zadebiutował Łukasz Garguła
ZOBACZ TAKŻE
- W Wiśle skończył się kredyt zaufania (28-10-09, 22:53)
- Wojciechowski o piłkarzu Polonii: Durny Węgier. Idiota (28-10-09, 11:14)
- Media po klęsce Realu: wstyd i hańba (28-10-09, 09:18)
- Świerczewski niechciany w Lubinie (28-10-09, 09:09)
- Legia znów bez Chinyamy (28-10-09, 08:39)
- Jesteśmy pod wrażeniem organizacji. Gdy jechaliśmy na mecz i widzieliśmy tłumy zbliżające się na stadion, to mocniej do nas dotarło, że jesteśmy mistrzami Polski i budzimy zainteresowanie - przyznał Maciej Skorża, trener Wisły.
Plan szkoleniowca był prosty: szybko zdobyć bramkę, kontrolować spotkanie, a później nękać zmęczonych przeciwników. Tymczasem gospodarze nie zamierzali czekać na ataki i sami zaczęli zagrażać bramce Wisły. - I właśnie dlatego żałuję, że straciliśmy gola w momencie, kiedy posiadaliśmy piłkę. Niepotrzebna strata i przegrywamy - rozkładał ręce Waldemar Walkusz, szkoleniowiec Bytovii. Trzecioligowych amatorów skarcił Piotr Ćwielong, który strzałem głową wykorzystał dośrodkowanie Patryka Małeckiego.
- Bramka w 15. min pozwoliła ustawić nam mecz - przyznał Skorża, który dobrze wiedział, na co stać Bytovię. - Nie zlekceważyliśmy przeciwnika. Zrobiliśmy nawet niezłe rozeznanie, a uwagami na ich temat dzielił się z nami m.in. Paweł Kryszałowicz [były napastnik Wisły - przyp. red.].
Kwadrans po przerwie wynik podwyższył Wojciech Łobodziński, który dzięki podaniu Ćwielonga znalazł się sam na sam z bramkarzem Bytovii. - Druga połowa miała pokazać, że jesteśmy słabsi fizycznie, ale zaprezentowaliśmy wolę walki i ambicję. Marzyło nam się ugryźć wielkiego przeciwnika, jednak się nie udało - podsumował trener Walkusz. - Mam nadzieję, że w oczach Wisły nie wyglądaliśmy jak drwale, którzy chcą tylko urwać przeciwnikowi nogę. Wynik 0:2 wstydu nam nie przynosi.
Na otarcie łez i pożegnanie z PP bytomianie postraszyli mistrzów Polski strzałem w poprzeczkę z ok. 30 m. - Mecz z Wisłą zostanie mi w głowie na całe życie. W podobnym już pewnie nie zagram - przyznał Piotr Łapigrowski, pomocnik Bytovii.
Mateusz Oszmaniec, bramkarz trzecioligowca: - Wielkie uznanie dla zawodników ekstraklasy, bo dzięki nim odbyliśmy przygodę życia.
Kwadrans przed końcem na boisko wszedł Łukasz Garguła. Ostatni raz reprezentant Polski wystąpił 20 lutego jeszcze w barwach PGE GKS-u Bełchatów. Wtedy zerwał więzadła w kolanie, a następnie przeszedł operację i rozpoczął żmudną rehabilitację. Wczorajszy debiut Garguły był obiecujący: miał okazję do zdobycia gola i błysnął ładnym rozegraniem piłki z Mauro Cantoro. - Chodziło głównie o psychiczne przełamanie po kontuzji. Teraz ruszam do treningów i mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie lepiej - przyznał Garguła.
Skorża: - Cieszę się z występu Łukasza, ale w pełni będziemy mogli na niego liczyć dopiero wiosną.
Powodów do zadowolenia nie miał Ilie Cebanu. Bramkarz Wisły popełnił kilka błędów, a szczególnie słabo spisywał się na przedpolu. W piątek Wisła gra z Koroną Kielce i nie wiadomo, czy gotowy będzie Mariusz Pawełek. Z czasem walczy też Piotr Brożek, którego wczoraj zastąpił Łukasz Burliga.
Bramki: Ćwielong (15. podanie Małeckiego), Łobodziński (61. Ćwielong)
Bytovia: Oszmaniec - Cierson Ż, Kasperowicz, Jóźwiak (89. Cech), Maciejewski - Pufelski (71. Kraska), Kobiella, Łapigrowski, Ciemniewski, Stanios (60. Wirkus) - Bryndal.
Wisła: Cebanu - Burliga, Jop, Marcelo Ż, Alvarez - Łobodziński, Cantoro Ż (90. Janik), Diaz (74. Garguła), Kirm - Ćwielong (67. Jirsak), Małecki.
Plan szkoleniowca był prosty: szybko zdobyć bramkę, kontrolować spotkanie, a później nękać zmęczonych przeciwników. Tymczasem gospodarze nie zamierzali czekać na ataki i sami zaczęli zagrażać bramce Wisły. - I właśnie dlatego żałuję, że straciliśmy gola w momencie, kiedy posiadaliśmy piłkę. Niepotrzebna strata i przegrywamy - rozkładał ręce Waldemar Walkusz, szkoleniowiec Bytovii. Trzecioligowych amatorów skarcił Piotr Ćwielong, który strzałem głową wykorzystał dośrodkowanie Patryka Małeckiego.
- Bramka w 15. min pozwoliła ustawić nam mecz - przyznał Skorża, który dobrze wiedział, na co stać Bytovię. - Nie zlekceważyliśmy przeciwnika. Zrobiliśmy nawet niezłe rozeznanie, a uwagami na ich temat dzielił się z nami m.in. Paweł Kryszałowicz [były napastnik Wisły - przyp. red.].
Kwadrans po przerwie wynik podwyższył Wojciech Łobodziński, który dzięki podaniu Ćwielonga znalazł się sam na sam z bramkarzem Bytovii. - Druga połowa miała pokazać, że jesteśmy słabsi fizycznie, ale zaprezentowaliśmy wolę walki i ambicję. Marzyło nam się ugryźć wielkiego przeciwnika, jednak się nie udało - podsumował trener Walkusz. - Mam nadzieję, że w oczach Wisły nie wyglądaliśmy jak drwale, którzy chcą tylko urwać przeciwnikowi nogę. Wynik 0:2 wstydu nam nie przynosi.
Na otarcie łez i pożegnanie z PP bytomianie postraszyli mistrzów Polski strzałem w poprzeczkę z ok. 30 m. - Mecz z Wisłą zostanie mi w głowie na całe życie. W podobnym już pewnie nie zagram - przyznał Piotr Łapigrowski, pomocnik Bytovii.
Mateusz Oszmaniec, bramkarz trzecioligowca: - Wielkie uznanie dla zawodników ekstraklasy, bo dzięki nim odbyliśmy przygodę życia.
Kwadrans przed końcem na boisko wszedł Łukasz Garguła. Ostatni raz reprezentant Polski wystąpił 20 lutego jeszcze w barwach PGE GKS-u Bełchatów. Wtedy zerwał więzadła w kolanie, a następnie przeszedł operację i rozpoczął żmudną rehabilitację. Wczorajszy debiut Garguły był obiecujący: miał okazję do zdobycia gola i błysnął ładnym rozegraniem piłki z Mauro Cantoro. - Chodziło głównie o psychiczne przełamanie po kontuzji. Teraz ruszam do treningów i mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie lepiej - przyznał Garguła.
Skorża: - Cieszę się z występu Łukasza, ale w pełni będziemy mogli na niego liczyć dopiero wiosną.
Powodów do zadowolenia nie miał Ilie Cebanu. Bramkarz Wisły popełnił kilka błędów, a szczególnie słabo spisywał się na przedpolu. W piątek Wisła gra z Koroną Kielce i nie wiadomo, czy gotowy będzie Mariusz Pawełek. Z czasem walczy też Piotr Brożek, którego wczoraj zastąpił Łukasz Burliga.
| Drutex Bytovia II Bytów | 0 |
| Wisła Kraków | 2 (1) |
Bytovia: Oszmaniec - Cierson Ż, Kasperowicz, Jóźwiak (89. Cech), Maciejewski - Pufelski (71. Kraska), Kobiella, Łapigrowski, Ciemniewski, Stanios (60. Wirkus) - Bryndal.
Wisła: Cebanu - Burliga, Jop, Marcelo Ż, Alvarez - Łobodziński, Cantoro Ż (90. Janik), Diaz (74. Garguła), Kirm - Ćwielong (67. Jirsak), Małecki.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Re: Wisła pokonała amatorów, ale nie drwali
brat187
28.10.09, 11:56
Tak,bytomianie. Trochę szacunku dla rywali panie dziennikarzy, takiego jaki okazali piłkarze Wisły.»
Najczęściej czytane24 htydzień






