Wisła pokonała amatorów, ale nie drwali

MARCIN DAJOS, PJ
2009-10-27 , aktualizacja: 28.10.2009 08:04
A A A Drukuj
Wisła wygrała z trzecioligową Bytovią 2:0 i awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski. Po ośmiu miesiącach w drużynie mistrzów Polski zadebiutował Łukasz Garguła
Mecz Wisła - Bytovia w PP w 2009 roku
Fot. Dominik Werner / Agencja Ga
Mecz Wisła - Bytovia w PP w 2009 roku
- Jesteśmy pod wrażeniem organizacji. Gdy jechaliśmy na mecz i widzieliśmy tłumy zbliżające się na stadion, to mocniej do nas dotarło, że jesteśmy mistrzami Polski i budzimy zainteresowanie - przyznał Maciej Skorża, trener Wisły.

Plan szkoleniowca był prosty: szybko zdobyć bramkę, kontrolować spotkanie, a później nękać zmęczonych przeciwników. Tymczasem gospodarze nie zamierzali czekać na ataki i sami zaczęli zagrażać bramce Wisły. - I właśnie dlatego żałuję, że straciliśmy gola w momencie, kiedy posiadaliśmy piłkę. Niepotrzebna strata i przegrywamy - rozkładał ręce Waldemar Walkusz, szkoleniowiec Bytovii. Trzecioligowych amatorów skarcił Piotr Ćwielong, który strzałem głową wykorzystał dośrodkowanie Patryka Małeckiego.

- Bramka w 15. min pozwoliła ustawić nam mecz - przyznał Skorża, który dobrze wiedział, na co stać Bytovię. - Nie zlekceważyliśmy przeciwnika. Zrobiliśmy nawet niezłe rozeznanie, a uwagami na ich temat dzielił się z nami m.in. Paweł Kryszałowicz [były napastnik Wisły - przyp. red.].

Kwadrans po przerwie wynik podwyższył Wojciech Łobodziński, który dzięki podaniu Ćwielonga znalazł się sam na sam z bramkarzem Bytovii. - Druga połowa miała pokazać, że jesteśmy słabsi fizycznie, ale zaprezentowaliśmy wolę walki i ambicję. Marzyło nam się ugryźć wielkiego przeciwnika, jednak się nie udało - podsumował trener Walkusz. - Mam nadzieję, że w oczach Wisły nie wyglądaliśmy jak drwale, którzy chcą tylko urwać przeciwnikowi nogę. Wynik 0:2 wstydu nam nie przynosi.

Na otarcie łez i pożegnanie z PP bytomianie postraszyli mistrzów Polski strzałem w poprzeczkę z ok. 30 m. - Mecz z Wisłą zostanie mi w głowie na całe życie. W podobnym już pewnie nie zagram - przyznał Piotr Łapigrowski, pomocnik Bytovii.

Mateusz Oszmaniec, bramkarz trzecioligowca: - Wielkie uznanie dla zawodników ekstraklasy, bo dzięki nim odbyliśmy przygodę życia.

Kwadrans przed końcem na boisko wszedł Łukasz Garguła. Ostatni raz reprezentant Polski wystąpił 20 lutego jeszcze w barwach PGE GKS-u Bełchatów. Wtedy zerwał więzadła w kolanie, a następnie przeszedł operację i rozpoczął żmudną rehabilitację. Wczorajszy debiut Garguły był obiecujący: miał okazję do zdobycia gola i błysnął ładnym rozegraniem piłki z Mauro Cantoro. - Chodziło głównie o psychiczne przełamanie po kontuzji. Teraz ruszam do treningów i mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie lepiej - przyznał Garguła.

Skorża: - Cieszę się z występu Łukasza, ale w pełni będziemy mogli na niego liczyć dopiero wiosną.

Powodów do zadowolenia nie miał Ilie Cebanu. Bramkarz Wisły popełnił kilka błędów, a szczególnie słabo spisywał się na przedpolu. W piątek Wisła gra z Koroną Kielce i nie wiadomo, czy gotowy będzie Mariusz Pawełek. Z czasem walczy też Piotr Brożek, którego wczoraj zastąpił Łukasz Burliga.

Drutex Bytovia II Bytów0
Wisła Kraków2 (1)
Bramki: Ćwielong (15. podanie Małeckiego), Łobodziński (61. Ćwielong)

Bytovia: Oszmaniec - Cierson Ż, Kasperowicz, Jóźwiak (89. Cech), Maciejewski - Pufelski (71. Kraska), Kobiella, Łapigrowski, Ciemniewski, Stanios (60. Wirkus) - Bryndal.

Wisła: Cebanu - Burliga, Jop, Marcelo Ż, Alvarez - Łobodziński, Cantoro Ż (90. Janik), Diaz (74. Garguła), Kirm - Ćwielong (67. Jirsak), Małecki.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu