Szkieletor: Decyzja o warunkach zabudowy uchylona!
12.12.2011
, aktualizacja: 13.12.2011 12:13
Po pięciu latach sprawa niedokończonego wieżowca NOT-u znalazła się w punkcie wyjścia. Inwestor, który zamierzał dokończyć budowę, stracił decyzję o warunkach zabudowy. - Jestem zszokowany - mówił po ogłoszeniu wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
ZOBACZ TAKŻE
- Projektanci: Szkieletor będzie smukły i elegancki (03-12-11, 08:00)
- Druga "wuzetka" dla "szkieletora" nieważna (24-02-12, 16:24)
- Szkieletor. Stanowisko inwestora: jesteśmy zasmuceni (22-12-11, 15:24)
- Szkieletor obok duchów Pyongyang i Bangkoku (19-12-11, 00:00)
- Człowiek, który powstrzymał rozbudowę Szkieletora (14-12-11, 07:00)
- Miasto: Przyszła pora ratować Szkieletora (14-12-11, 05:00)
- Wiceprezydent: Sprawa Szkieletora to dla nas priorytet (13-12-11, 10:00)
- Nowy Szkieletor z widokiem na Tatry (22-11-11, 07:00)
- Ruszają prace rozbiórkowe szkieletora (21-11-11, 08:00)
- Rachunek sumienia po karze na Szkieletora (26-03-11, 09:00)
- Wojna o Szkieletora. Miasto żąda 20 mln zł kary (22-02-11, 08:00)
- Wiceprezydent o szkieletorze, metrze i centrum Krakowa (21-12-10, 08:30)
- Nowy Szkieletor: ostatnia przeszkoda pokonana (07-08-10, 08:00)
SERWISY
Przedstawiciele krakowskich mediów pojawili się w budynku WSA przy ul. Rakowickiej jeszcze na długo przed rozpoczęciem rozprawy. Inwestor przywiózł ze sobą makietę Krakowa, na której dokończony już wieżowiec bez wstydu spogląda w kierunku "błękitka". Kilkadziesiąt minut później te plany legły w gruzach, a wraz z nimi nadzieje krakowian na to, że uda się odmienić los "szkieletora", obiektu, który od 32 lat jak stalowy kołek tkwi w pejzażu miasta.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uchylił bowiem w poniedziałek decyzję o warunkach zabudowy, na podstawie której inwestor miał dokończyć budowę wieżowca, podnosząc go o dwie kondygnację. "Wuzetkę" zakwestionowało Towarzystwo na rzecz Ochrony Przyrody, które uznało, że jej wydanie odbyło się niezgodnie z zapisami ustawy o planowaniu przestrzennym.
Chodziło głównie o to, że w analizie urbanistycznej, przeprowadzonej na zlecenie wydziału architektury (na jej podstawie wydział wydaje decyzje o warunkach zabudowy w przypadku braku planów miejscowych), gdy ustalano maksymalną wysokość "szkieletora", odniesiono się do strojącego przy rondzie Grzegórzeckim "błękitka", co zdaniem towarzystwa było niezgodne z zasadą tzw. dobrego sąsiedztwa.
Sąd podtrzymał ten zarzut, doszukując się w analizie urbanistycznej wielu innych rażących uchybień. Są to m.in. zbyt duży obszar analizy, a także niewłaściwe określenie linii zabudowy, niejasne szerokości frontowej elewacji czy nawet duża dowolność w określeniu intensywności zabudowy projektowanego zespołu. Nie zabrakło również błędów we wniosku złożonym przez inwestora, a których nie dopatrzył się wydział architektury, jak np. niejednoznaczne określenie funkcji budynku. Krótko mówiąc: chodzi o podręcznikowe błędy, których mieli dopuścić się urzędnicy, wydalając decyzję o warunkach zabudowy na podstawie wadliwej analizy urbanistycznej i nieprecyzyjnego wniosku.
- Zła jakość analizy została zaakceptowana bezrefleksyjnie przez wydział architektury i - co gorsza - nie została zweryfikowana również przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze, które podtrzymało decyzję organu pierwszej instancji - stwierdził sąd, uchylając decyzję o warunkach zabudowy i przekreślając tym samym plany szybkiego dokończenia "szkieletora".
Przypomnijmy, że gotowy był już projekt, a jeszcze przed świętami inwestor chciał złożyć wniosek o pozwolenia na budowę, rozpoczynając prace rozbiórkowe. Sąd nakazał też zwrot na rzecz towarzystwa kosztów sądowych w wysokości... 500 zł.
- Tak inwestycję wartą miliony powstrzymało 500 zł i dwa arkusze papieru A4 złożone jako skargi do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a potem do WSA - komentowano w kuluarach.
- Jestem zszokowany. Granica absurdu została przekroczona - powiedział chwilę po ogłoszeniu wyroku przez Wojewódzki Sąd Administracyjny Szymon Duda, jeden z udziałowców spółki TreiMorfa, właściciela szkieletora.
Wyrok WSA towarzystwo przyjęło ze spokojem. - Nie spodziewałem się innego rozstrzygnięcia, bo też trudno o bardziej spaprane postępowanie administracyjne niż to, które prowadzono w przypadku "szkieletora". Pytanie tylko, czy nie powinien teraz się tym zająć prokurator lub Centralne Biuro Śledcze. Trzeba dokładnie wyjaśnić, jak doszło do tak rażących naruszeń prawa - powiedział "Gazecie" tuż po wyjściu z sali rozpraw Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na rzecz Ochrony Przyrody. Jak dodał, sprawa "szkieletora" to nie kwestia dotycząca jego wysokości, lecz próba odpowiedzi na pytanie, czy Polska jest państwem prawa, czy nie. - Gdyby wyrok był inny, byłby to szkodliwy precedens dający sygnał innym inwestorom, że możliwe jest prowadzenie inwestycji bez stosowania się do zasady tzw. dobrego sąsiedztwa, o której mowa jest w ustawie o planowaniu przestrzennym - dodał Waszkiewicz.
Oficjalne oświadczenie właścicieli "szkieletora" dotyczące ich dalszych planów inwestycyjnych ma być znane we wtorek.
Również na wtorek zapowiedziała zwołanie w magistracie spotkania w sprawie "szkieletora" wiceprezydent Krakowa Elżbieta Koterba. - Proszę mi wierzyć, ja też jestem zdruzgotana. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji i zrobimy wszystko, co możliwe, aby to wyjaśnić - tłumaczyła. Dopóki nie pozna dokładnego uzasadnienia decyzji sądu, nie chce mówił o konsekwencjach wobec osób odpowiedzialnych za kompromitację miasta. Z pewnością jednak takie będą.
Z dziejów "szkieletora"
Historia tego niechlubnie rozsławionego drapacza chmur ciągnie się od 1975 roku. Wówczas bowiem przystąpiono do realizacji planów budowy krakowskiego Manhattanu, który miał być gotowy w 2005 roku. Pierwszym elementem założenia były dwie strzeliste wieże. Władze PRL-u chciały w ten sposób podnieść prestiż stolicy Małopolski i zamanifestować swoją władzę. Realizację 92-metrowego budynku Naczelnej Organizacji Technicznej wstrzymano jednak z powodu kryzysu gospodarczego pod koniec lat 70. i nigdy nie wznowiono. Goły szkielet przez dziesięciolecia obrósł legendą, stając się symbolem ślepego i szkodliwego dla miasta podążania za modą budowlaną.
Aby przerwać złą passę "szkieletora", jego nowy właściciel - który nabył obiekt w 2005 roku, spółka TreiMorfa (głównym udziałowcem jest Verity Development, firma ze szwajcarsko-saudyjskim kapitałem, a mniejszościowym krakowski GD&K Group) - zaprosił do pracy nad projektem niemieckiego architekta prof. Hansa Kollhoffa. Wydawało się, że silnie historyzująca stylistyka architektury Niemca utnie ewentualne oskarżenia wobec inwestora wysuwane przez środowisko krakowskich konserwatorów o forsowanie nazbyt awangardowej formy wieżowca. Powstało kilka koncepcji związanych z adaptacją "szkieletora". Mimo to projekt napotyka na ostry opór środowiska krakowskich konserwatorów. Ostatecznie udaje się jednak osiągnąć porozumienie w sprawie wysokości wieżowca. Tymczasem zmienia się projektant, zmianie ulega również pomysł dokończenia wieżowca, który ponownie nabiera wyraźnie amerykańskiego charakteru.
- 1975 rok - początek budowy, pierwszy właściciel: Naczelna Organizacja Techniczna
- 1979 rok - wstrzymanie budowy
- 2000 rok - budynek trafia w ręce Węglozbytu
- 2003 rok - dwa kolejne przetargi na sprzedaż nie przynoszą rezultatu
- 2005 rok - "szkieletor" wraz z gruntem kupuje spółka TreiMorfa
- 2006 rok - inwestor organizuje międzynarodowy konkurs dla architektów, którzy przygotują projekt dokończenia wieżowca - 2007 rok - niemiecki projektant prof. Hans Kollhoff przedstawia nowe koncepcje "szkieletora"
- 2008 rok - Wojewódzka Rada Konserwatorska nie zgadza się na podwyższenie budynku do 102,5 m
- 2010 rok - inwestor odbiera decyzję o warunkach zabudowy na przebudowę, rozbudowę i nadbudowę "szkieletora", w biurze DDJM powstaje się nowa koncepcja wieżowca - powraca idea krakowskiego Manhattanu
- 2011 rok - unieważnienie decyzji o warunkach zabudowy przekreślające plany inwestora na szybkie dokończenie wieżowca
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uchylił bowiem w poniedziałek decyzję o warunkach zabudowy, na podstawie której inwestor miał dokończyć budowę wieżowca, podnosząc go o dwie kondygnację. "Wuzetkę" zakwestionowało Towarzystwo na rzecz Ochrony Przyrody, które uznało, że jej wydanie odbyło się niezgodnie z zapisami ustawy o planowaniu przestrzennym.
Chodziło głównie o to, że w analizie urbanistycznej, przeprowadzonej na zlecenie wydziału architektury (na jej podstawie wydział wydaje decyzje o warunkach zabudowy w przypadku braku planów miejscowych), gdy ustalano maksymalną wysokość "szkieletora", odniesiono się do strojącego przy rondzie Grzegórzeckim "błękitka", co zdaniem towarzystwa było niezgodne z zasadą tzw. dobrego sąsiedztwa.
Sąd podtrzymał ten zarzut, doszukując się w analizie urbanistycznej wielu innych rażących uchybień. Są to m.in. zbyt duży obszar analizy, a także niewłaściwe określenie linii zabudowy, niejasne szerokości frontowej elewacji czy nawet duża dowolność w określeniu intensywności zabudowy projektowanego zespołu. Nie zabrakło również błędów we wniosku złożonym przez inwestora, a których nie dopatrzył się wydział architektury, jak np. niejednoznaczne określenie funkcji budynku. Krótko mówiąc: chodzi o podręcznikowe błędy, których mieli dopuścić się urzędnicy, wydalając decyzję o warunkach zabudowy na podstawie wadliwej analizy urbanistycznej i nieprecyzyjnego wniosku.
- Zła jakość analizy została zaakceptowana bezrefleksyjnie przez wydział architektury i - co gorsza - nie została zweryfikowana również przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze, które podtrzymało decyzję organu pierwszej instancji - stwierdził sąd, uchylając decyzję o warunkach zabudowy i przekreślając tym samym plany szybkiego dokończenia "szkieletora".
Przypomnijmy, że gotowy był już projekt, a jeszcze przed świętami inwestor chciał złożyć wniosek o pozwolenia na budowę, rozpoczynając prace rozbiórkowe. Sąd nakazał też zwrot na rzecz towarzystwa kosztów sądowych w wysokości... 500 zł.
- Tak inwestycję wartą miliony powstrzymało 500 zł i dwa arkusze papieru A4 złożone jako skargi do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a potem do WSA - komentowano w kuluarach.
- Jestem zszokowany. Granica absurdu została przekroczona - powiedział chwilę po ogłoszeniu wyroku przez Wojewódzki Sąd Administracyjny Szymon Duda, jeden z udziałowców spółki TreiMorfa, właściciela szkieletora.
Wyrok WSA towarzystwo przyjęło ze spokojem. - Nie spodziewałem się innego rozstrzygnięcia, bo też trudno o bardziej spaprane postępowanie administracyjne niż to, które prowadzono w przypadku "szkieletora". Pytanie tylko, czy nie powinien teraz się tym zająć prokurator lub Centralne Biuro Śledcze. Trzeba dokładnie wyjaśnić, jak doszło do tak rażących naruszeń prawa - powiedział "Gazecie" tuż po wyjściu z sali rozpraw Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na rzecz Ochrony Przyrody. Jak dodał, sprawa "szkieletora" to nie kwestia dotycząca jego wysokości, lecz próba odpowiedzi na pytanie, czy Polska jest państwem prawa, czy nie. - Gdyby wyrok był inny, byłby to szkodliwy precedens dający sygnał innym inwestorom, że możliwe jest prowadzenie inwestycji bez stosowania się do zasady tzw. dobrego sąsiedztwa, o której mowa jest w ustawie o planowaniu przestrzennym - dodał Waszkiewicz.
Oficjalne oświadczenie właścicieli "szkieletora" dotyczące ich dalszych planów inwestycyjnych ma być znane we wtorek.
Również na wtorek zapowiedziała zwołanie w magistracie spotkania w sprawie "szkieletora" wiceprezydent Krakowa Elżbieta Koterba. - Proszę mi wierzyć, ja też jestem zdruzgotana. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji i zrobimy wszystko, co możliwe, aby to wyjaśnić - tłumaczyła. Dopóki nie pozna dokładnego uzasadnienia decyzji sądu, nie chce mówił o konsekwencjach wobec osób odpowiedzialnych za kompromitację miasta. Z pewnością jednak takie będą.
Z dziejów "szkieletora"
Historia tego niechlubnie rozsławionego drapacza chmur ciągnie się od 1975 roku. Wówczas bowiem przystąpiono do realizacji planów budowy krakowskiego Manhattanu, który miał być gotowy w 2005 roku. Pierwszym elementem założenia były dwie strzeliste wieże. Władze PRL-u chciały w ten sposób podnieść prestiż stolicy Małopolski i zamanifestować swoją władzę. Realizację 92-metrowego budynku Naczelnej Organizacji Technicznej wstrzymano jednak z powodu kryzysu gospodarczego pod koniec lat 70. i nigdy nie wznowiono. Goły szkielet przez dziesięciolecia obrósł legendą, stając się symbolem ślepego i szkodliwego dla miasta podążania za modą budowlaną.
Aby przerwać złą passę "szkieletora", jego nowy właściciel - który nabył obiekt w 2005 roku, spółka TreiMorfa (głównym udziałowcem jest Verity Development, firma ze szwajcarsko-saudyjskim kapitałem, a mniejszościowym krakowski GD&K Group) - zaprosił do pracy nad projektem niemieckiego architekta prof. Hansa Kollhoffa. Wydawało się, że silnie historyzująca stylistyka architektury Niemca utnie ewentualne oskarżenia wobec inwestora wysuwane przez środowisko krakowskich konserwatorów o forsowanie nazbyt awangardowej formy wieżowca. Powstało kilka koncepcji związanych z adaptacją "szkieletora". Mimo to projekt napotyka na ostry opór środowiska krakowskich konserwatorów. Ostatecznie udaje się jednak osiągnąć porozumienie w sprawie wysokości wieżowca. Tymczasem zmienia się projektant, zmianie ulega również pomysł dokończenia wieżowca, który ponownie nabiera wyraźnie amerykańskiego charakteru.
- 1975 rok - początek budowy, pierwszy właściciel: Naczelna Organizacja Techniczna
- 1979 rok - wstrzymanie budowy
- 2000 rok - budynek trafia w ręce Węglozbytu
- 2003 rok - dwa kolejne przetargi na sprzedaż nie przynoszą rezultatu
- 2005 rok - "szkieletor" wraz z gruntem kupuje spółka TreiMorfa
- 2006 rok - inwestor organizuje międzynarodowy konkurs dla architektów, którzy przygotują projekt dokończenia wieżowca - 2007 rok - niemiecki projektant prof. Hans Kollhoff przedstawia nowe koncepcje "szkieletora"
- 2008 rok - Wojewódzka Rada Konserwatorska nie zgadza się na podwyższenie budynku do 102,5 m
- 2010 rok - inwestor odbiera decyzję o warunkach zabudowy na przebudowę, rozbudowę i nadbudowę "szkieletora", w biurze DDJM powstaje się nowa koncepcja wieżowca - powraca idea krakowskiego Manhattanu
- 2011 rok - unieważnienie decyzji o warunkach zabudowy przekreślające plany inwestora na szybkie dokończenie wieżowca
- 237 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
41 głosów
-
Re: Szkieletor: Decyzja o warunkach zabudowy uchy
pfg
12.12.11, 17:56
A może by go tak zburzyć? Rozebrać?»
-
powalona polska biurokracja
nodzer
12.12.11, 22:28
Tak oczywiście, przecież lepiej, żeby stało dalej to szkaradztwo, bo zdaniem pewnych panów pięknie się prezentuje na naszej panoramie, ale jakby był nowy budynek to skadże, bo przecież »
-
Szkieletor: Decyzja o warunkach zabudowy uchylona!
nrtp
13.12.11, 11:54
Żeby z taka rzetelnością Sądy wydawały sprawiedliwe wyroki skazujące morderców, gwałcicieli, sutenerów i innych degeneratów społecznych byłoby super. Jak trzeba uchylić WZ dla inwestycji, »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Szklany kort do squasha stanie koło ...
- Górka Narodowa wywalczyła zmiany w komunikacji
- Pedofil fotografował 8-latkę w szpitalnej ...
- Squattersi z ul. Zamoyskiego zatrzymani ...
- Porażony prądem kilka godzin leżał na łące
- Centrum grzęźnie w korkach, przerwy w ...
- Budowali autostradę A4. Teraz zwalniają ...








