"Na ulicy Franciszkańskiej pozwolono na ustawienie zabandażowanych stalą figur, które kamiennymi łbami wpatrują się w święte okno, ksiądz Skarga nadal straszy na placu Marii Magdaleny, a przy ulicy Asnyka kompromituje nas nowy neogotycki Rejtan. Kościół św. Małgorzaty na Salwatorze został udekorowany figurą Papieża Jana Pawła II, a skwer przy ulicy Piłsudskiego wkrótce otrzyma dramatyczny pomnik Marszałka" - napisali architekci w liście do prezydenta Majchrowskiego. Co tak zirytowało krakowskich projektantów? Ilość i jakość pomników, jakie powstają w mieście. Zaapelowali do władz o umiar w stawianiu rzeźb, które przez długie lata będą straszyć krakowian i turystów.
"Czesław, nie Dźwigaj...!"
Kraków ma 31 pomników. Opiekuje się nimi Krakowski Zakład Komunalny. Rocznie na ich utrzymanie (w tym także kaplic, krzyży i pamiątkowych tablic, których w sumie jest 152) miasto wydaje około 150 tys. zł.
Opinię architektów o pomnikomanii podzielają historycy sztuki i konserwatorzy zabytków.
- Udanych przykładów w Krakowie jest jak na lekarstwo. Pomnik kardynała Adama Sapiehy, dłuta Augusta Zamoyskiego, przy kościele franciszkanów przypomina dziadka kościelnego. Niebywałą tragedią są też fallusy, zwane aniołami, które ustawiono przed Pałacem Biskupim - mówi dr Zbigniew Beiersdorf, historyk sztuki i były konserwator miejski. Z kolei dr Monika Bogdanowska, konserwator sztuki, jako przykłady pomnikomanii podaje rzeźby papieża na Skałce. - Skandalem trzeba nazwać lokalizację przy wejściu do Krypty Zasłużonych pomnika Jana Pawła II. Ktoś trafnie określił tę rzeźbę jako "człowiek, który spadł z krzesła".
Dlaczego historycy sztuki podważają walory artystyczne wielu krakowskich pomników? Konrad Myślik ze Stowarzyszenia Archi-Szopa twierdzi, że wiele powstałych w ostatnim czasie rzeźb to przejaw "pychy inicjatorów". Jako przykład podaje ustawiony na placu św. Marii Magdaleny pomnik księdza Skargi, autorstwa prof. Czesława Dźwigaja. Akurat na tym pomniku poznali się też krakowianie. Wkrótce po tym, jak nocą ustawiono kolumnę z postacią Piotra Skargi, ktoś przykleił kartkę z napisem: "Czesław, nie Dźwigaj więcej takich pomników, bo znów będą same Skargi!".
Pomnik gołębia przygnębia
O krakowskiej pomnikomanii mówili też radni podczas ostatniej lipcowej sesji rady miasta.
- Padały wtedy głosy, że każda ulica i każdy skwer zostaną wkrótce "zapomnikowane" - przypomina sobie Małgorzata Radwan-Ballada z PO. Choć radna "w zasadzie" zgadza się z tą opinią, uważa, że niektórym postaciom pomnik się "po prostu należy". To właśnie ona poparła pomysł postawienia koło Barbakanu pomnika Jana Matejki. - Przyszli do mnie panowie z AGH, którzy chcą upamiętnić wielkiego malarza. Nic tylko poprzeć - dodaje. Tymczasem Zofia Gołubiew, dyrektor Muzeum Narodowego, wskazuje na inny sposób uczczenia Matejki. - Po śmierci artysty ówcześni krakowianie nie wystawili mu pomnika, ale wykupili jego kamienicę. Dziś w tym miejscu znajduje się oddział Muzeum Narodowego, Domowi Jana Matejki przydałby się każdy grosz - mówi.
Kolejny pomnik zaaprobowany przez radnych to rzeźba Piłsudskiego. Marszałek oparty na szabli ma stanąć na skwerku u zbiegu ulic: Piłsudskiego, Garncarskiej i Wenecji. Sfinansuje go Bractwo Kurkowe, a autorem rzeźby będzie nie kto inny tylko członek Bractwa, prof. Dźwigaj.
Z kolei w pracowni rzeźbiarza Jana Siuty powstaje model pomnika gołębia (w rzeczywistości trzech ptaków - pierwszy zrywa się do lotu, drugi skubie ziarno, trzeci w sferze pomysłu). Lokalizacja: przy kościółku św. Wojciecha na Rynku. Bogusław Krzeczkowski, przewodniczący dzielnicy I, twierdzi, że ma to być "pierwszy w mieście niezobowiązujący w treści i formie pomnik symbol".
- Oczywiście może się to wydawać zabawne, tak jak ustawienie pomnika świni w małym miasteczku w południowo-zachodnich Niemczech, ale pozostaje pytanie czy musimy upamiętniać wszystkie istoty, które żyły w tym mieście - zastanawia się Myślik.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków