Ekolodzy wygrali z deweloperem
2009-07-02
, aktualizacja: 01.07.2009 23:29
Ekolodzy ze stowarzyszenia KLON wygrali ze znanym krakowskim deweloperem GD&K. Sąd uznał, że nie nadużyli prawa, skutecznie protestując przeciwko inwestycji w okolicy Lasku Wolskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Awantura o Zakrzówek (02-07-09, 02:00)
- Wąskie drogi uratują Przegorzały? (15-06-09, 03:00)
- Martinsa-Fadesa widzi światełko w tunelu (24-08-09, 13:53)
- Jak deweloper knebluje klientów (13-07-09, 03:00)
- Ceny mieszkań i domów na świecie wciąż spadają (10-07-09, 14:46)
SERWISY
Proces miał charakter precedensowy. Bo dotąd żaden deweloper w Krakowie nie zażądał odszkodowania od ekologów za ich opór przeciwko planowanym inwestycjom. Pierwszym był GD&K, jedna z większych firm na rynku. Jej przeciwnikiem - niewielkie, lokalne stowarzyszenie ekologiczne zawiązane przez mieszkańców. Ale deweloper twierdził, że wyjątkowo utrudniające mu życie. I przed sądem domagał się od ekologów 80 tys. zł odszkodowania, bo na tyle wycenił straty, jakie miał ponieść skutek ich oporu przeciwko budowie domów w sąsiedztwie Lasku Wolskiego. Ale przegrał! I to w obu instancjach.
Cenna enklawa zieleni
Spór dotyczył planowanej przez GD&K budowy przy ul. Wyżgi. To cenna enklawa zieleni śródmiejskiej, zarówno pod względem przyrodniczym, jak i krajobrazowym na obrzeżach Lasku Wolskiego. Początkowo mówiło się nawet o budowie osiedla apartamentowców, ale ostatecznie firma postanowiła wznieść tu kilku domów jednorodzinnych. W 2005 roku GD&K wystąpiła z pierwszymi wnioskami o wydanie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu. To wówczas grupa mieszkańców powołała stowarzyszenie KLON, które oprotestowało te decyzje, bo ich zdaniem obrzeża Lasku Wolskiego powinny być wolne od intensywnej zabudowy. Ale KLON w odróżnieniu od innych głośnych akcji ekologów ograniczał się wyłącznie do działań prawnych, bacznie przyglądając się kolejnym wnioskom inwestora, decyzjom wydawanym przez urzędników oraz zaskarżając niektóre z nich. - To w praktyce jedyny środek, który daje szansę skutecznej obrony konkretnego terenu - uważa Krzysztof Pięch z zarządu stowarzyszenia KLON.
I metoda okazała się skuteczna. Ekologom udało się doprowadzić do uchylenia przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze dwóch wydanych już "wuzetek". - Mamy świadomość, że rozbudowa miasta jest nieunikniona, ale musi być zgodna z prawem. Teren, o którego zachowanie walczy stowarzyszenie, jest przewidziany w studium zagospodarowania jako obszar wyłączony spod zabudowy - przekonuje Jerzy Rzuchowski z zarządu stowarzyszenia KLON.
Nie nadużyli prawa
Deweloper zarzucał ekologom, że w rzeczywistości chodzi im o negowanie wszystkich decyzji wydanych w sprawie budowy, niezależnie czy mają one wpływ na krajobraz, bo domy mają powstać w sąsiedztwie działek należących do członków KLON. GD&K wyliczał, że wskutek ich działań poniósł dodatkowe koszty związane m.in. z dodatkowymi opiniami, analizami urbanistycznymi, a nawet projekcjami multimedialnymi. A sama inwestycja pozostała ostatecznie na papierze.
Ale sąd uznał, że ekolodzy, tocząc walkę z planami dewelopera, nie nadużyli prawa. I zaznaczył, że nadużyciem byłoby karanie ich tylko za to, że korzystali z przysługującego im prawa do odwoływania się od urzędniczych decyzji. A dowody nie potwierdzały, by stowarzyszenie zaskarżało wszystkie, jakie wydawały w tej sprawie urzędy. - Uważamy za bardzo istotne dla funkcjonowania stowarzyszeń nie tylko ekologicznych, iż sądy obu instancji wyraźnie potwierdziły zasadę, że podmioty korzystające z możliwości wynikających z prawa formalnego nie mogą być narażone na zarzut nadużycia prawa i ewentualną odpowiedzialność odszkodowawczą - podkreśla Pięch.
Deweloper nie zamierza złożyć całkowicie broni. - Wystąpimy o kasacje wyroku do Sądu Najwyższego - zapowiada Henryk Gaertner, pełnomocnik GD&K.
Cenna enklawa zieleni
Spór dotyczył planowanej przez GD&K budowy przy ul. Wyżgi. To cenna enklawa zieleni śródmiejskiej, zarówno pod względem przyrodniczym, jak i krajobrazowym na obrzeżach Lasku Wolskiego. Początkowo mówiło się nawet o budowie osiedla apartamentowców, ale ostatecznie firma postanowiła wznieść tu kilku domów jednorodzinnych. W 2005 roku GD&K wystąpiła z pierwszymi wnioskami o wydanie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu. To wówczas grupa mieszkańców powołała stowarzyszenie KLON, które oprotestowało te decyzje, bo ich zdaniem obrzeża Lasku Wolskiego powinny być wolne od intensywnej zabudowy. Ale KLON w odróżnieniu od innych głośnych akcji ekologów ograniczał się wyłącznie do działań prawnych, bacznie przyglądając się kolejnym wnioskom inwestora, decyzjom wydawanym przez urzędników oraz zaskarżając niektóre z nich. - To w praktyce jedyny środek, który daje szansę skutecznej obrony konkretnego terenu - uważa Krzysztof Pięch z zarządu stowarzyszenia KLON.
I metoda okazała się skuteczna. Ekologom udało się doprowadzić do uchylenia przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze dwóch wydanych już "wuzetek". - Mamy świadomość, że rozbudowa miasta jest nieunikniona, ale musi być zgodna z prawem. Teren, o którego zachowanie walczy stowarzyszenie, jest przewidziany w studium zagospodarowania jako obszar wyłączony spod zabudowy - przekonuje Jerzy Rzuchowski z zarządu stowarzyszenia KLON.
Nie nadużyli prawa
Deweloper zarzucał ekologom, że w rzeczywistości chodzi im o negowanie wszystkich decyzji wydanych w sprawie budowy, niezależnie czy mają one wpływ na krajobraz, bo domy mają powstać w sąsiedztwie działek należących do członków KLON. GD&K wyliczał, że wskutek ich działań poniósł dodatkowe koszty związane m.in. z dodatkowymi opiniami, analizami urbanistycznymi, a nawet projekcjami multimedialnymi. A sama inwestycja pozostała ostatecznie na papierze.
Ale sąd uznał, że ekolodzy, tocząc walkę z planami dewelopera, nie nadużyli prawa. I zaznaczył, że nadużyciem byłoby karanie ich tylko za to, że korzystali z przysługującego im prawa do odwoływania się od urzędniczych decyzji. A dowody nie potwierdzały, by stowarzyszenie zaskarżało wszystkie, jakie wydawały w tej sprawie urzędy. - Uważamy za bardzo istotne dla funkcjonowania stowarzyszeń nie tylko ekologicznych, iż sądy obu instancji wyraźnie potwierdziły zasadę, że podmioty korzystające z możliwości wynikających z prawa formalnego nie mogą być narażone na zarzut nadużycia prawa i ewentualną odpowiedzialność odszkodowawczą - podkreśla Pięch.
Deweloper nie zamierza złożyć całkowicie broni. - Wystąpimy o kasacje wyroku do Sądu Najwyższego - zapowiada Henryk Gaertner, pełnomocnik GD&K.
- 58 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
nie kazdemu psu burek
bling.bling
02.07.09, 10:46
kazdy baran ktory protestuje przeciwko inwestycjom budowlanym to ekolog?Ale w Polsce robia krecia robote dla zawodu ekologa»
-
brawa dla ekologów !
12jarek12
02.07.09, 10:53
brawa dla ekologów ! te pazerne dewelopery zabudowali by i planty i park jordana »
-
Ekolog czyli cmentarna hiena
ja_biedronka_pstra
02.07.09, 11:05
Ekologia została zaprzęgnięta do roli destruktywnej i wrogiej społecznie igospodarczo siły.Działalność obejmuje szantaże i wyłudzenia pieniędzy od inwestorów.Gminy mające problem z »
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.






więcej zdjęć