"Brzydki knot" czy "pomnik parkowy"?

Rafał Romanowski
2009-07-03 , aktualizacja: 03.07.2009 20:22
A A A Drukuj
Wielkie emocje towarzyszą nowym pomnikom w ścisłym centrum Krakowa. Tymczasem wiele, przeważnie kiepskiej jakości, staje też na obrzeżach miasta bez konsultacji. Najnowszy "ozdobi" park Jerzmanowskich
Rzerźba Erazma Jerzmanowskiego autorstwa Stefana Dousy
Fot.Tomasz Wiech / AG
Rzerźba Erazma Jerzmanowskiego autorstwa Stefana Dousy
ZOBACZ TAKŻE
- Naprawdę? Już go odlali? - kiedy pytam o 2,5-metrowy pomnik Erazma Jerzmanowskiego, słynnego XIX-wiecznego przemysłowca, wynalazcy i filantropa, który ma zostać odsłonięty w prokocimskim parku jego imienia, miejski plastyk Krakowa Jacek Stokłosa nie może się nadziwić tempu produkcji. - Nie we wszystko mogę ingerować. Choć pomnik to średnio udany, zwłaszcza z powodu gołębia wylatującego z ręki pana Erazma oraz drepczących ptaków na postumencie, trzyma się jakoś konwencji pomnika parkowego. Niechże już tam będzie. Choć proszę podkreślić, że apelowałem do inicjatorów, aby przysłali mi plany zagospodarowania tej przestrzeni w parku - zaznacza.

Autorem odlewu z brązu jest rzeźbiarz Stefan Dousa. - Postać Jerzmanowskiego, człowieka, który "rozświetlił Amerykę", jest mi bardzo bliska. Byłem mnóstwo razy w Stanach, gdzie uważa się go nie tylko za mającego Polskę w sercu milionera, ale przede wszystkim wynalazcę, który unowocześnił tamtejsze gazownictwo i eksploatację gazu świetlnego - opowiada.

Gotowy odlew leży w garażu na terenie parku przy ul. Górników. Uroczyste odsłonięcie nastąpi we wrześniu, w setną rocznicę śmierci Jerzmanowskiego, który zmarł w swych prokocimskich włościach. Uhonorować go chce Towarzystwo Przyjaciół Prokocimia - inicjatorzy ufundowania przez władze Krakowa pomnika za 200 tys. zł. Rzeźba Dousy, dość konwencjonalna i z twarzy do Jerzmanowskiego podobna, zdążyła wywołać już sporo kontrowersji. - Pomnik Jerzmanowskiemu słusznie się należy, inicjatywa ze wszech miar godna uznania. Ale sposób i organizacja przedsięwzięcia jednak nie do przyjęcia - krytykuje Joanna Daranowska-Łukaszewska, prezes krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Historyków Sztuki. Jej zdaniem każdy pomnik stawiany w przestrzeni publicznej musi być poddany ocenie gremiów naprawdę fachowych, a nie stawiany po cichu. - Najlepsze intencje fundatorów, połączone zwykle z ich słabym wyrobieniem artystycznym i źle rozumianą oszczędnością, ciągle owocują pomnikami konwencjonalnymi i zazwyczaj anachronicznymi, a bardzo często, niestety, brzydkimi knotami. Nie wspominając o łatwiźnie odlewu, która całkiem już wyparła monumenty odkuwane.

Choć nikt nie protestuje, aby w pięknym parku w Prokocimiu ustawić jednak rzeźbę Dousy, pojawiają się też głosy krytyczne. - Jeśli dowiaduję się, że obok pomnika zainstalowane zostanie "podświetlane szkło w formie płomienia w rozłupanym kamieniu", budzi to moją trwogę. Wygląda na to, że w Krakowie można stawiać liche pomniki bez jakiejkolwiek kontroli, a władza plastyka miejskiego gaśnie wraz z odległością od centrum - oburza się, choć nie pod nazwiskiem, jeden z czołowych krakowskich architektów i aranżatorów miejskiej przestrzeni.

Erazm Jerzmanowski ma już na Prokocimiu swą ulicę. Popularny park, w którego centralnym punkcie stanie pomnik, nosi imię jego oraz jego amerykańskiej żony Anny.

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu