Co włożyć do kuli? Pendrive, dvd nie zdadzą egzaminu

Małgorzata Skowrońska
30.07.2010 , aktualizacja: 31.07.2010 17:34
A A A Drukuj
Postęp w cyfryzacji i miniaturyzacji jest niesamowity. Jeśli przyszli krakowianie otworzą kulę i znajdą w niej nasze narzędzia służące do przechowywania danych, będą mieli na pamiątkę jedynie prymitywne urządzenia - mówi prof. Ryszard Tadeusiewicz.
Prof. Ryszard Tadeusiewicz
Fot. Michal Lepecki / AG
Prof. Ryszard Tadeusiewicz
"Gazeta": Panie Profesorze, szukamy pomysłów na to, co włożyć do kuli czasu, która jesienią zawiśnie na Sukiennicach. Ma to być pamiątka naszych czasów. Ma Pan jakiś pomysł?

Prof. Ryszard Tadeusiewicz, były rektor AGH, automatyk i naukowy wizjoner: Naszym signum temporis jest komórka. To narzędzie komunikacji międzyludzkiej zrewolucjonizowało nasze życie. Komórka to coś, czego nie tak dawno jeszcze nie było, a wkrótce zniknie. Za chwilę w ogóle nie będziemy potrzebowali urządzenia, bo komunikować zapewne będziemy się na zasadach bezpośredniej łączności pomiędzy mózgami. Komórka symbolizuje wyraźny zakręt cywilizacji, a dla potomnych, którzy za sto lat otworzą kulę i zobaczą dzisiejszy nowoczesny iPhone, będzie prymitywnym narzędziem komunikacji.

Mamy sporo nowoczesnych przekaźników danych, choćby pendrive czy płyty CD i DVD. Można na nich umieścić sporo informacji o życiu miasta i ludzi pod koniec pierwszej dekady XXI w. Pojawiły się sugestie, że powinniśmy nagrać np. krakowskie spektakle i umieścić je na płycie w kuli czasu. Pytanie tylko, czy taka płyta przetrwa?

- Fizycznie przetrwa, bo zbudowana jest ze znacznie trwalszych i odporniejszych materiałów niż papier. Pojawi się jednak problem z odczytem. Jeśli za 100 lat nasi potomkowie otworzą kulę i wezmą pendrive czy płytę do ręki, nie będą potrafili ich odczytać. Sam niedawno wyrzucałem całe szuflady dyskietek, których dziś już nikt nie używa do zapisu danych. Wcale nie minęło 100 lat, a prawie zniknęły komputery, które mogłyby je odczytać. Podobnie jest z kasetami magnetofonowymi czy VHS. Prawdopodobnie nie minie 10 lat, a płyty DVD i pendrive znikną. Postęp w cyfryzacji i miniaturyzacji jest niesamowity. Jeśli przyszli krakowianie otworzą kulę i znajdą w niej nasze narzędzia służące do przechowywania danych, będą mieli na pamiątkę jedynie prymitywne urządzenia.

Zmartwił mnie Pan. Nie ma żadnego narzędzia, które mogłoby przechować duże ilości danych dla naszych potomnych?

- Aż tak źle nie jest. Rzeczą trwałą są zasoby internetu. Serwery będą coraz nowocześniejsze, ale retrokonwersja danych będzie kontynuowana. Internet jest jak rzeka, która płynie i ciągle rozszerza swoje koryto. Dziś wartością jest informacja, a nie narzędzie, czyli serwer.

Myśli Pan, że ludziom będzie zależało na tym, by dbać o stare informacje?

- Podpowiada to zdrowy rozsądek i to, że człowiek dba o korzyści. Nikt nie wyrzuca pudełka z brylantami. Jeśli będzie potrzebował nowego pudełka, to je weźmie, ale najpierw przesypie do niego brylanty. Tak działa i będzie działał internet. Dzieło Kopernika za ileś set lat może zostać zniszczone (oby nie!), ale przełożone na zapis cyfrowy przetrwa kolejne wieki.

Czyli e-kula?

- Wystarczy to, co znajdzie się w kuli, umieścić też w wirtualnej kuli w internecie, np. w społecznościowym portalu. Wtedy zyskujemy gwarancję długowieczności naszych pamiątek.



Akcja "Kula czasu"

Zakończył się czteroletni remont Sukiennic. Tradycją takich remontów jest to, że w tzw. gałkach umieszczanych na dachach chowa się dokumenty i pamiątki dla potomnych. Tak będzie też w przypadku Sukiennic. Wraz z Muzeum Narodowym w Krakowie czekamy na najciekawsze teksty z życia Krakowa z 2010 r., które trafią do kuli z Sukiennic. Gatunek dowolny: od relacji, reportażu i wywiadu, po analizy, ogłoszenia i enumeratio. Obszar poszukiwań tematycznych nieograniczony: od komunikacji poprzez biznes, edukację i świat artystyczny miasta. Najciekawsze znajdą się w specjalnym wydaniu "Gazety", której egzemplarz umieścimy w kuli na Sukiennicach. Na teksty czekamy do północy 27 sierpnia. Warunek jest jeden: tekst nie może być dłuższy niż 3 tys. znaków (ze spacjami). Można go dostarczyć mailem (kula@krakow.agora.pl), pocztą (adres: Redakcja "Gazety Wyborczej", ul. Szewska 5, 31-009 Kraków, dopisek "Kula") albo przynieść je osobiście.

Czekamy też na propozycje pamiątek, które miałyby zaświadczyć o tym, jak żyło się w Krakowie w 2010 r. Sposoby dostarczenia zgłoszenia takie jak w przypadku tekstu. Jury, w skład którego wejdą przedstawiciele Muzeum Narodowego i redakcji "Gazety", wybiorą najlepsze prace. Nagrodą dla zwycięzców będzie udział we wrześniowej gali otwarcia muzeum w Sukiennicach oraz albumowe wydawnictwa Muzeum Narodowego. Więcej informacji na stronie www.krakow.gazeta.pl.

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Re: Co włożyć do kuli? Pendrive, dvd nie zdadzą e gieekaa 31.07.10, 07:19

    Bzdury opowiada pan były rektor. Ostatnio oglądałem w tv jak amerykaniezbudowali fonograf by odczytać jakieś nagranie sprzed ponad 100 lat. Nie chcieliużywać oryginalnego, chociaż działał, »

  • Krzyze i encykliki papieskie. the_rapist 31.07.10, 13:24

    A tak troche powazniej. Profesor raczy bredzic. Jesli nawet za 100-200 latkomputery i odtwarzacze dvd, jakie znamy dzis beda tylko w muzeach touwzgledniajac postep techniki skonstruowanie »

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.