Góral zamęczył konia w drodze do Morskiego Oka?
2009-07-26
, aktualizacja: 27.07.2009 10:34
Jeden z dwu koni, które w piątek ciągnęły przeładowany powóz do Morskiego Oka, padł i wkrótce zdechł. - Ino się przegrzoł. Odwodnił się organizm - skwitował sprawę powożący góral.
ZOBACZ TAKŻE
- Umorzona sprawa śmierci konia w Tatrach (04-12-09, 12:49)
- Góralskie konie odsapną od turystów (24-11-09, 07:00)
- Konie dorożkarskie cierpią też w domu (30-07-09, 22:00)
- Śledztwo w sprawie przyczyn śmierci konia (27-07-09, 12:46)
- Konie na Rynku pracowały mimo upału (24-07-09, 00:00)
- Dorożki bez wjazdu na Rynek w środku dnia (22-07-09, 14:53)
- Prokuratura bada wypadek dorożki (21-07-09, 10:23)
SERWISY
Koń zasłabł po pół godzinie ciężkiej pracy, gdy ciągnięty przez niego fasiąg (wóz do przewozu turystów) stanął na stacji końcowej na Włosienicy. Mimo usilnych starań woźnicy, gróźb i popychania, zwierzę już nie wstało i po około dwóch godzinach agonii zdechło.
Sprawę nagłośnił "Tygodnik Podhalański". Do redakcji dotarł jeden z turystów, który sfilmował zdarzenie. - Gdy dojechaliśmy do Włosienicy, widać było, że koń jest straszliwie przemęczony - relacjonował autor filmu. - Słaniał się na nogach i w końcu upadł. Rozmawialiśmy też z woźnicą. Tłumaczył nam, że to atak serca. Później dowiedzieliśmy się, że zwierzę nie przeżyło. Moim zdaniem koń padł z przemęczenia - mówił turysta.
Na filmie widać i słychać, jak woźnica woła do konia: "Wio, wio, wiśty", próbując nakłonić go do wstania. Potem pogania zwierzę lejcami i wreszcie próbuje pomóc mu wstać. Gdy orientuje się, że koń jest w bardzo kiepskim stanie, próbuje bagatelizować sytuację słowami: "Nigdy mu się to nie dzioło. No widziołeś?" Następnie zapewnia otaczających go turystów, że na dole jest jego kolega i po konia przyjedzie. Obiecuje również, że napoi konia w domu.
- Koń po dwóch godzinach męki zdechł. Prawdopodobnie zaszkodziła mu nie tylko ciężka praca, ale również ścieranie wydzielanej przez skórę piany. Koń wydzielał ją, by lepiej się ochładzać, a woźnica ją ścierał - ocenia Beata Czerska z Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Nie ulega wątpliwości, że woźnica przekroczył dopuszczalną liczbę pasażerów w wozie ciągniętym przez konia. Dopuszczalna liczba osób na wozie wynosi bowiem 14, a na powozie ciągniętym przez zamęczonego konia siedziało ich 20!
TTOnZ w piątek zgłosiło sprawę do prokuratury. Zdaniem członków Towarzystwa woźnica zamęczył konia. - Z relacji świadków wynika, że już w połowie drogi widzieli jak koń ledwo szedł - mówiła dziennikarzom Beata Czerska.
Sprawę nagłośnił "Tygodnik Podhalański". Do redakcji dotarł jeden z turystów, który sfilmował zdarzenie. - Gdy dojechaliśmy do Włosienicy, widać było, że koń jest straszliwie przemęczony - relacjonował autor filmu. - Słaniał się na nogach i w końcu upadł. Rozmawialiśmy też z woźnicą. Tłumaczył nam, że to atak serca. Później dowiedzieliśmy się, że zwierzę nie przeżyło. Moim zdaniem koń padł z przemęczenia - mówił turysta.
Na filmie widać i słychać, jak woźnica woła do konia: "Wio, wio, wiśty", próbując nakłonić go do wstania. Potem pogania zwierzę lejcami i wreszcie próbuje pomóc mu wstać. Gdy orientuje się, że koń jest w bardzo kiepskim stanie, próbuje bagatelizować sytuację słowami: "Nigdy mu się to nie dzioło. No widziołeś?" Następnie zapewnia otaczających go turystów, że na dole jest jego kolega i po konia przyjedzie. Obiecuje również, że napoi konia w domu.
- Koń po dwóch godzinach męki zdechł. Prawdopodobnie zaszkodziła mu nie tylko ciężka praca, ale również ścieranie wydzielanej przez skórę piany. Koń wydzielał ją, by lepiej się ochładzać, a woźnica ją ścierał - ocenia Beata Czerska z Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Nie ulega wątpliwości, że woźnica przekroczył dopuszczalną liczbę pasażerów w wozie ciągniętym przez konia. Dopuszczalna liczba osób na wozie wynosi bowiem 14, a na powozie ciągniętym przez zamęczonego konia siedziało ich 20!
TTOnZ w piątek zgłosiło sprawę do prokuratury. Zdaniem członków Towarzystwa woźnica zamęczył konia. - Z relacji świadków wynika, że już w połowie drogi widzieli jak koń ledwo szedł - mówiła dziennikarzom Beata Czerska.
- 99 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Góral zamęczył konia w drodze do Morskiego Oka
konikdrewniany07
26.07.09, 22:59
a kościoły na Podhalu pełne - taki "krześcijański" naród, Ojca Swiętego by narękach nosili, a zamęczyć nieszczęsne zwierze - czemu by nie - pazerni iprymitywni ludzie...»
-
Góral zamęczył konia w drodze do Morskiego Oka
fakuju
27.07.09, 08:08
W połowie drogi widzieli, że koń ledwo szedł... Ale pewnie żaden "turysta" niezlazł, tylko dalej wiózł d... na wozie. A co do górali - brak jodu i selenu wdiecie powoduje endemiczny »
-
Góral zamęczył konia w drodze do Morskiego Oka?
vito3
28.07.09, 07:40
spojrzalem dzis jeszcze raz do gazety i na cala dyskusje i uwazam ze cos sie z ludzmi porobilo okropnego bez konkretnej wiedzy na co padl kon wydano wyroki a nawet jest sporo chetnych do »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Trzy osoby zginęły. Przygniotła je ściana ...
- Nowy krakowski dworzec dopiero jesienią. ...
- Agresywny golas paradował nocą w centrum ...
- Jak niepisana zasada chroni trawniki ...
- Odcięli mu prąd, zaprószył ogień świeczkami
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 1]
- Rozwiąż nasz test! Sprawdź, czy znasz przepisy






