Amstaff pogryzł 5-letnią Włoszkę w restauracji
2009-08-04
, aktualizacja: 04.08.2009 22:07
Pięcioletnia Włoszka ma 90 szwów na twarzy. Należący do właścicielki restauracji amstaff rzucił się na trójkę goszczących w lokalu dzieci. - Gdyby zaatakował dziewczynkę niżej, w szyję, nie byłoby ratunku - mówią lekarze.
ZOBACZ TAKŻE
- Sąd: surowy wyrok dla właścicielki groźnego psa (22-02-11, 10:36)
- Proces ws. pogryzienia małej Włoszki - do mediacji (12-05-10, 17:00)
- Restauracja, w której amstaff właścicielki pogryzł dziecko nie zostanie zamknięta (10-08-09, 13:03)
- Specjaliści: agresywny amstaff jest zdrowy (17-08-09, 14:51)
- Amstaff w restauracji: mandat dla właścicielki (10-08-09, 16:03)
Do tragedii doszło w restauracji Arlecchino przy ul. Grodzkiej. W poniedziałek wieczorem do lokalu przyszła grupa Włochów przebywających akurat na wakacjach w Polsce - cztery osoby dorosłe i trójka dzieci. W pewnym momencie pięcioletnia dziewczynka wraz z dwójką innych dzieci poszła do toalety. To wtedy rozegrał się dramat.
Z ustaleń policji wynika, że z zaplecza wyszły dwa amstaffy. Jeden z nich - 10-miesięczna suka - zaatakował. Dwójce dzieci udało się uciec, ale pięciolatka została dotkliwie pogryziona. Na ratunek dziewczynce rzucił się jej ojciec. - Musiałem rękami otworzyć psu szczękę, by oswobodzić córkę - mówił Telewizji Kraków. Rodzice twierdzili też, że nikt z obsługi im nie pomógł.
Dziewczynka ma rany na policzkach, nosie, brodzie i uszach. Trafiła do szpitala dziecięcego w Prokocimiu. Jeszcze tego samego dnia została zoperowana. - Na szczęście ubytki nie były duże, ale blizny pozostaną. Dziewczynka miała dużo szczęścia, bo gdyby pies zaatakował niżej, w okolicy szyi, mogłoby się to skończyć tragedią - mówi Magdalena Oberc, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Dziecko jeszcze przez kilka dni zostanie w szpitalu. Dalszy tok leczenia zależy od tego, jak będą się goić rany.
Krakowska prokuratura wczoraj wszczęła w sprawie pogryzienia śledztwo. - Dotyczy spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziewczynki. Grozi za to od roku do 10 lat więzienia - mówi prokurator Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury. Właścicielka amstaffów może dostać zarzuty w tej sprawie. Będzie przesłuchiwana dzisiaj.
Policja bada, w jaki sposób psy znalazły się na zapleczu restauracji i jak się stamtąd wydostały. Wiadomo, że były szczepione, ale nie miały kagańców. - Nie ma wątpliwości, że psów nie powinno tam być - mówi Katarzyna Cisło z biura prasowego małopolskiej policji.
Z właścicielką psów nie udało nam się wczoraj skontaktować. Pracownicy restauracji nie chcieli rozmawiać o zdarzeniu. - Nie możemy udzielić żadnych informacji. A właścicielka w ogóle nie trzyma tu swoich psów - usłyszeliśmy od jednego z nich.
Amstaff, który pogryzł pięcioletnią Włoszkę, został przewieziony do schroniska na obserwację.
Amstaffów nie ma na liście psów ras agresywnych, na posiadanie których wymagane jest pozwolenie. - To nie jest rasa obronna. Przez wiele lat amstaff był psem wystawowym, z natury jest przyjazny człowiekowi - mówi Katarzyna Kordowska z Fundacji AST na rzecz Zwierząt Niechcianych, znawczyni rasy amstaff. - Wiele jednak zależy od tego, w czyich rękach jest ten pies. Często właściciele nie do końca wiedzą, z kim mieszkają i jak należy wychowywać swojego pupila. Poza tym nasuwa się podstawowe pytanie: czy te amstaffy powinny być w restauracji?
Z ustaleń policji wynika, że z zaplecza wyszły dwa amstaffy. Jeden z nich - 10-miesięczna suka - zaatakował. Dwójce dzieci udało się uciec, ale pięciolatka została dotkliwie pogryziona. Na ratunek dziewczynce rzucił się jej ojciec. - Musiałem rękami otworzyć psu szczękę, by oswobodzić córkę - mówił Telewizji Kraków. Rodzice twierdzili też, że nikt z obsługi im nie pomógł.
Dziewczynka ma rany na policzkach, nosie, brodzie i uszach. Trafiła do szpitala dziecięcego w Prokocimiu. Jeszcze tego samego dnia została zoperowana. - Na szczęście ubytki nie były duże, ale blizny pozostaną. Dziewczynka miała dużo szczęścia, bo gdyby pies zaatakował niżej, w okolicy szyi, mogłoby się to skończyć tragedią - mówi Magdalena Oberc, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Dziecko jeszcze przez kilka dni zostanie w szpitalu. Dalszy tok leczenia zależy od tego, jak będą się goić rany.
Krakowska prokuratura wczoraj wszczęła w sprawie pogryzienia śledztwo. - Dotyczy spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziewczynki. Grozi za to od roku do 10 lat więzienia - mówi prokurator Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury. Właścicielka amstaffów może dostać zarzuty w tej sprawie. Będzie przesłuchiwana dzisiaj.
Policja bada, w jaki sposób psy znalazły się na zapleczu restauracji i jak się stamtąd wydostały. Wiadomo, że były szczepione, ale nie miały kagańców. - Nie ma wątpliwości, że psów nie powinno tam być - mówi Katarzyna Cisło z biura prasowego małopolskiej policji.
Z właścicielką psów nie udało nam się wczoraj skontaktować. Pracownicy restauracji nie chcieli rozmawiać o zdarzeniu. - Nie możemy udzielić żadnych informacji. A właścicielka w ogóle nie trzyma tu swoich psów - usłyszeliśmy od jednego z nich.
Amstaff, który pogryzł pięcioletnią Włoszkę, został przewieziony do schroniska na obserwację.
Amstaffów nie ma na liście psów ras agresywnych, na posiadanie których wymagane jest pozwolenie. - To nie jest rasa obronna. Przez wiele lat amstaff był psem wystawowym, z natury jest przyjazny człowiekowi - mówi Katarzyna Kordowska z Fundacji AST na rzecz Zwierząt Niechcianych, znawczyni rasy amstaff. - Wiele jednak zależy od tego, w czyich rękach jest ten pies. Często właściciele nie do końca wiedzą, z kim mieszkają i jak należy wychowywać swojego pupila. Poza tym nasuwa się podstawowe pytanie: czy te amstaffy powinny być w restauracji?
- 174 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Amstaff pogryzł 5-letnią Włoszkę w restauracji
krakower
04.08.09, 12:24
I co? Boicie się podać nazwę knajpy, w której jakaś wariatka hoduje wściekłe psy (na pewno szczają w kuchni za przyzwoleniem Sanepidu)? »
-
te psy niestety
jukka2003
04.08.09, 13:05
nie sa na liscie agresywnych psow. Jest opinia ze te psy sa po prostu niebezpieczne - co sie wlasnie potwierdzilo.Ciekawe co na ty kynolodzy - znowu powtorza "charakter tych psow zalezy od »
-
Amstaff pogryzł 5-letnią Włoszkę w restauracji
kati_p
04.08.09, 14:07
Psy na zapleczu? Ciekawe, co na to sanepid. Redakcja powinna podać nazwęrestauracji!»
Najczęściej czytane24 htydzień




