Można wyprosić z tramwaju za brzydki zapach?
28.01.2012
, aktualizacja: 28.01.2012 13:13
Zagotowało się na forum po opublikowanym przez nas w sieci liście Michała Zięby o bezdomnych jeżdżących na gapę komunikacją miejską. Większość komentarzy dotyczyła... brzydkich zapachów. Okazuje się jednak, że narzędzi do walki z brakiem higieny nie ma. A problem ten dotyczy nie tylko bezdomnych
ZOBACZ TAKŻE
- Mają 10 promili i wciąż żyją (07-05-12, 16:00)
- Kraków: powstaje nowe centrum pomocy (16-02-12, 17:12)
- Ruch tramwajów do Bronowic przywrócony (16-02-12, 12:54)
- Coraz więcej bezdomnych w szpitalach (16-02-12, 06:00)
- Są ciepłe miejsca dla bezdomnych. Nawet nietrzeźwych! (06-02-12, 19:05)
- Nowotarżanie chcą w piątek zablokować "zakopiankę" (31-01-12, 17:51)
- Wszystko można powiedzieć, zależy tylko jakim tonem (30-01-12, 20:47)
- Paliwowy protest. Kierowcy blokują drogi (28-01-12, 12:38)
- Listy. Linia 139, czyli w ścisku do pracy (25-01-12, 23:33)
- Listy. Problem bezdomnych w tramwajach (23-01-12, 12:00)
- Słuchał głośno muzyki w autobusie, wezwano strażników (20-01-12, 16:12)
- Ułatwienie dla pasażerów bez biletu i drobnych (20-01-12, 09:00)
- Bilet okresowy MPK kupisz przez internet (17-01-12, 11:37)
- Tramwaje na Ruczaj nie dla wszystkich dostępne (03-01-12, 23:00)
Problem bezdomnych, którzy traktując podróż tramwajem i autobusem jako możliwość ogrzania się, uprzykrzają pasażerom podróż swoim zapachem, nie dotyczy oczywiście tylko zimy, choć właśnie wraz ze spadkiem temperatur znacznie się nasila. Brudni pasażerowie na gapę wsiadają zazwyczaj w rejonie Starego Miasta, Galerii Krakowskiej, czasem także na przystankach położonych przy pętlach, i drzemią przez kilka długości trasy. Często zdarza się, że z powodu zapachu nawet w największym tłoku miejsce koło takiej osoby zawsze pozostaje wolne.
"Ostatnio czterech osobników jechało tramwajem nr 4, mówili, że ze dwie godziny pojeżdżą, bo do jadłodajni jeszcze czas. Również 10-tką się wożą, do czasu aż na Dietla będą wydawać obiady. Wtedy należy na pierwszym przystanku wysiąść, bo smród jest nie do zniesienia" - napisała Anna Rzadkosz.
Kierowcy i kontrolerzy zazwyczaj ignorują kloszardów jeżdżących na gapę, bo oczekiwanie na wezwane służby może oznaczać przerwę w trasie. Czytelniczka Maja jechała autobusem 220 w towarzystwie bezdomnego, którego zapach zmusił ją do interwencji u kierowcy. Bez skutku. "Kierowca odpowiedział mi opryskliwie, że on tego nie zrobi i może najwyżej wezwać straż miejską, ale wtedy dalej nie pojedziemy" - pisze. A Filip potwierdza: "Kontroler, sprawdzając bilety wszystkich pasażerów, po prostu zignorował bezdomnego siedzącego niedaleko mnie. Osoba ta nie spała i może nawet była trzeźwa, ale po prostu śmierdziała".
- Nie istnieją w polskim prawie obiektywne normy ani przepisy sanitarne o poziomie higieny osobistej osób przebywających w przestrzeni publicznej. Przymus można zastosować jedynie w przypadku dramatycznej sytuacji powszechnego zagrożenia epidemiologicznego - tłumaczy Anna Armatys, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie, i jako podstawę prawną w przypadku zapachu wskazuje regulamin przewozu. A w MPK przepisy zabraniają przewożenia jedynie cuchnących przedmiotów, nie ludzi.
- Regulamin zabrania pasażerom zanieczyszczania pojazdu i współpasażerów. Kierowca może odmówić przejazdu osobom nietrzeźwym, agresywnym czy stwarzającym istotne zagrożenie dla pasażerów. Te przepisy dotyczą m.in. osób bezdomnych, które swoim zachowaniem, a często nawet samą tylko obecnością w tramwaju czy autobusie przeszkadzają innym pasażerom w komfortowej podróży. Prowadzący ma wtedy obowiązek zareagować i zgłosić ten fakt dyspozytorowi, aby poprosił o wezwanie służb porządkowych w celu wyegzekwowania opuszczenia pojazdu przez taką osobę. Sami pasażerowie także mogą zgłosić prowadzącemu pojazd fakt przebywania w pojeździe osoby o nieprzyjemnym zapachu - mówi Marek Gancarczyk, rzecznik MPK. - Kontrolerzy są instruowani, jak powinni reagować, mają obowiązek co najmniej nakazać bezdomnym opuszczenie pojazdu.
W przypadku braku reakcji prowadzący ma obowiązek zgłosić to dyspozytorom, którzy natychmiast poproszą o interwencję straż miejską lub policję. Jednak dopóki nie dojdzie do wykroczenia, służby mają związane ręce. - Sam zapach nie stanowi podstawy do interwencji, nie ma też narzędzi prawnych, by zmusić kogoś do dbania o siebie, jeżeli sam tego nie chce - mówi Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej.
- Problem przykrego zapachu to nie jest kwestia biedy, a braku kultury. Bezdomny wcale nie oznacza brudny. Czasem w tramwajach uprzykrzają podróż osoby, które mają gdzie mieszkać, jednak z jakiegoś powodu łamią, świadomie lub też nie, normy kulturowe - mówi Marta Chechelska-Dziepak, rzeczniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie, i dodaje, że w Krakowie funkcjonują dwie łaźnie miejskie, w których potrzebujący mogą za darmo się wykąpać, odwszawić i otrzymać nową odzież.
Według szacunków MOPS-u w Krakowie przebywa ok. 2200 bezdomnych. W mieście działa 10 jadłodajni wydających ciepłe posiłki, 10 - w których można dostać suchy prowiant, i 11 - w których mogą liczyć na pomoc rzeczową: odzież i obuwie zimowe. Wśród bezdomnych pracują także streetworkerzy, którzy pomagają chętnym uporać się z problemem długotrwałego wykluczenia społecznego.
"Ostatnio czterech osobników jechało tramwajem nr 4, mówili, że ze dwie godziny pojeżdżą, bo do jadłodajni jeszcze czas. Również 10-tką się wożą, do czasu aż na Dietla będą wydawać obiady. Wtedy należy na pierwszym przystanku wysiąść, bo smród jest nie do zniesienia" - napisała Anna Rzadkosz.
Kierowcy i kontrolerzy zazwyczaj ignorują kloszardów jeżdżących na gapę, bo oczekiwanie na wezwane służby może oznaczać przerwę w trasie. Czytelniczka Maja jechała autobusem 220 w towarzystwie bezdomnego, którego zapach zmusił ją do interwencji u kierowcy. Bez skutku. "Kierowca odpowiedział mi opryskliwie, że on tego nie zrobi i może najwyżej wezwać straż miejską, ale wtedy dalej nie pojedziemy" - pisze. A Filip potwierdza: "Kontroler, sprawdzając bilety wszystkich pasażerów, po prostu zignorował bezdomnego siedzącego niedaleko mnie. Osoba ta nie spała i może nawet była trzeźwa, ale po prostu śmierdziała".
- Nie istnieją w polskim prawie obiektywne normy ani przepisy sanitarne o poziomie higieny osobistej osób przebywających w przestrzeni publicznej. Przymus można zastosować jedynie w przypadku dramatycznej sytuacji powszechnego zagrożenia epidemiologicznego - tłumaczy Anna Armatys, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie, i jako podstawę prawną w przypadku zapachu wskazuje regulamin przewozu. A w MPK przepisy zabraniają przewożenia jedynie cuchnących przedmiotów, nie ludzi.
- Regulamin zabrania pasażerom zanieczyszczania pojazdu i współpasażerów. Kierowca może odmówić przejazdu osobom nietrzeźwym, agresywnym czy stwarzającym istotne zagrożenie dla pasażerów. Te przepisy dotyczą m.in. osób bezdomnych, które swoim zachowaniem, a często nawet samą tylko obecnością w tramwaju czy autobusie przeszkadzają innym pasażerom w komfortowej podróży. Prowadzący ma wtedy obowiązek zareagować i zgłosić ten fakt dyspozytorowi, aby poprosił o wezwanie służb porządkowych w celu wyegzekwowania opuszczenia pojazdu przez taką osobę. Sami pasażerowie także mogą zgłosić prowadzącemu pojazd fakt przebywania w pojeździe osoby o nieprzyjemnym zapachu - mówi Marek Gancarczyk, rzecznik MPK. - Kontrolerzy są instruowani, jak powinni reagować, mają obowiązek co najmniej nakazać bezdomnym opuszczenie pojazdu.
W przypadku braku reakcji prowadzący ma obowiązek zgłosić to dyspozytorom, którzy natychmiast poproszą o interwencję straż miejską lub policję. Jednak dopóki nie dojdzie do wykroczenia, służby mają związane ręce. - Sam zapach nie stanowi podstawy do interwencji, nie ma też narzędzi prawnych, by zmusić kogoś do dbania o siebie, jeżeli sam tego nie chce - mówi Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej.
- Problem przykrego zapachu to nie jest kwestia biedy, a braku kultury. Bezdomny wcale nie oznacza brudny. Czasem w tramwajach uprzykrzają podróż osoby, które mają gdzie mieszkać, jednak z jakiegoś powodu łamią, świadomie lub też nie, normy kulturowe - mówi Marta Chechelska-Dziepak, rzeczniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie, i dodaje, że w Krakowie funkcjonują dwie łaźnie miejskie, w których potrzebujący mogą za darmo się wykąpać, odwszawić i otrzymać nową odzież.
Według szacunków MOPS-u w Krakowie przebywa ok. 2200 bezdomnych. W mieście działa 10 jadłodajni wydających ciepłe posiłki, 10 - w których można dostać suchy prowiant, i 11 - w których mogą liczyć na pomoc rzeczową: odzież i obuwie zimowe. Wśród bezdomnych pracują także streetworkerzy, którzy pomagają chętnym uporać się z problemem długotrwałego wykluczenia społecznego.
Przeczytaj także list Czytelnika: Problem bezdomnych w tramwajach
- 72 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
55 głosów
-
Można wyprosić z tramwaju za brzydki zapach?
shroeder1970
28.01.12, 16:28
"A w MPK przepisy zabraniają przewożenia jedynie cuchnących przedmiotów, nie ludzi"A śmierdzący kloszard ma na sobie śmierdzące rzeczy i w ten sposób je przewozi.Literalnie: regulamin nie »
-
Re: Można wyprosić z tramwaju za brzydki zapach?
e-ftalo
29.01.12, 15:31
Jeśli bezdomni mają możliwość kąpieli i ubrania w nowe ciuchy,to straż miejka powinna jak najszybciej skierować taką osobę do takiego punktu i wyexekwować to. Dlaczego wezwanie straży »
-
Można wyprosić z tramwaju za brzydki zapach?
ryanmdusa
30.01.12, 01:38
Prawde mowiac polowa ludzi w Polsce smierdzi, a gdyby sie czepiac higieny jamy ustnej, ktory powoduje odruch wymiotny, to ten procent bylby znacznie wyzszy. Ustalmy zatem dopuszczalny poziom»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Szklany kort do squasha stanie koło ...
- Górka Narodowa wywalczyła zmiany w komunikacji
- Pedofil fotografował 8-latkę w szpitalnej ...
- Squattersi z ul. Zamoyskiego zatrzymani ...
- Porażony prądem kilka godzin leżał na łące
- Centrum grzęźnie w korkach, przerwy w ...
- Budowali autostradę A4. Teraz zwalniają ...




