Przewoźnicy za przystanki płacić nie chcą
09.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 22:13
Prywatni przewoźnicy domagają się obniżenia stawek za korzystanie z przystanków komunikacji miejskiej. W przeciwnym razie zapowiadają paraliż na drogach w centrum Krakowa. Na proteście najbardziej ucierpią pasażerowie.
ZOBACZ TAKŻE
- Przewodnik po protestach w Krakowie (10-02-12, 23:10)
- Likwidacja PKS Nowy Sącz przesądzona (09-02-12, 17:56)
- Nowy Targ. Zbudują chodnik do McDonald's (09-02-12, 16:28)
- Listy. Zapchane autobusy linii 178 (07-02-12, 12:48)
- Podkrakowskie gminy kontra miejska komunikacja (04-02-12, 08:00)
- Powstaną nowe mosty na drodze krajowej nr 75 (01-02-12, 15:09)
- Gdy paliwo drożeje, MPK może zyskać (31-01-12, 05:00)
- Listy. Linia 139, czyli w ścisku do pracy (25-01-12, 23:33)
- Zakopianka: system informacyjny się sprawdza (21-01-12, 06:00)
- Płatna A4 krótsza. Stalexport i tak podniesie ceny (20-01-12, 19:07)
- Za 5 milionów zł zlikwidowali korki do Zakopanego? (18-01-12, 11:49)
- Jaworzno: odtajnić umowę koncesyjną na A4 (17-01-12, 15:26)
- Kontrola busów: najgorzej wypadła Małopolska (30-03-11, 15:03)
Chodzi o opłatę za zatrzymywanie się busów przy przystankach komunikacji miejskiej. Od ubiegłego roku za każde zatrzymanie miasto nalicza przewoźnikom 5 gr. Ich zdaniem to zbyt wiele. - Jeśli mamy cztery auta, to miesięcznie opłaty za zatrzymanie pojazdów idą w tysiące! - skarży się Krzysztof Bańka z Krab-Bus. - Do tego trzeba przecież doliczyć należność za przejazd drogą krajową, podatek zawarty w cenie paliwa czy podatek od środków transportu. To wegetacja, a nie biznes. Nie mamy już pieniędzy na inwestycje w nowe pojazdy, zresztą przy takich kosztach mija się to z celem. W takiej sytuacji wielu z nas zastanawia się nad podwyżką cen biletów - przyznaje Bańka.
Spór przewoźników z Krakowem trwa, od kiedy kilka miesięcy temu opracowywano projekt uchwały wprowadzającej pięciogroszową stawkę za zatrzymanie na przystanku. Małopolskie Stowarzyszenie Przewoźników Osobowych wystąpiło wówczas do prezydenta i przewodniczącego rady miasta o zmniejszenie opłat. - Zaproponowaliśmy rozdzielenie cen: 5 gr mogłyby płacić autobusy, średnie busy 2-3 gr, a te najmniejsze 1 gr. Otrzymaliśmy dość obszerną odpowiedź, z której wynika, że koszty utrzymania przystanków są bardzo wysokie i prywatni przewoźnicy też powinni się do nich dorzucić - przypomina Marek Dyszy, ówczesny szef MSPO.
Władze stowarzyszenia planują kolejne petycje i pisma w tej sprawie. Mają je otrzymać władze Krakowa i sąsiednich miejscowości. Przewoźnicy grożą, że jeśli opłaty nie zostaną obniżone, rozpoczną protest, który może oznaczać komunikacyjny paraliż w centrum Krakowa. - Na przewoźników nakładane są kolejne opłaty, a niektóre przedsiębiorstwa stają się nierentowne. Ludzie są zdesperowani. W przyszłym tygodniu pisma trafią do adresatów, być może uda się zorganizować jakieś spotkanie, ale jeśli to nie pomoże, wyjedziemy na al. Trzech Wieszczów i będziemy spowalniać ruch do 15-20 km/godz. - zapowiada Dariusz Tarnawski, prezes MSPO. - Zakładamy też, że któregoś dnia busy po prostu nie wyjadą na linie. Ucierpią na tym przede wszystkim pasażerowie, dlatego chcielibyśmy tego uniknąć - przyznaje Tarnawski.
Nic nie wskazuje jednak, by miasto zgodziło się na obniżenie stawek za korzystanie z przystanków. - Nie widzimy żadnego uzasadnienia dla takiego rozwiązania - twierdzi Piotr Hamarnik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. - Przecież z czegoś trzeba opłacić sprzątanie i odśnieżanie przystanków czy ich naprawę. Te koszty są pokrywane właśnie z opłat za zatrzymanie na przystankach. Jeśli przewoźnicy chcą obniżyć koszty, mogą dowozić pasażerów tylko na obrzeża Krakowa. Przecież na tej samej zasadzie działają autobusowe linie aglomeracyjne - przypomina Hamarnik.
Ale ich przyszłość również jest niepewna. Niektóre małopolskie samorządy zakładają bowiem, że nie stać ich na nowe, wyższe dopłaty do komunikacji aglomeracyjnej i mogą z niej w ogóle zrezygnować. Szansę widzą w tym dla siebie prywatni przewoźnicy. - Mówi się o problemach finansowych samorządów, a przecież prywatni przewoźnicy, którym dopłacać nie trzeba, starają się w pełni obsługiwać daną linię i nie ma potrzeby, by busy były dublowane przez autobusy MPK - ocenia Tarnawski.
Spór przewoźników z Krakowem trwa, od kiedy kilka miesięcy temu opracowywano projekt uchwały wprowadzającej pięciogroszową stawkę za zatrzymanie na przystanku. Małopolskie Stowarzyszenie Przewoźników Osobowych wystąpiło wówczas do prezydenta i przewodniczącego rady miasta o zmniejszenie opłat. - Zaproponowaliśmy rozdzielenie cen: 5 gr mogłyby płacić autobusy, średnie busy 2-3 gr, a te najmniejsze 1 gr. Otrzymaliśmy dość obszerną odpowiedź, z której wynika, że koszty utrzymania przystanków są bardzo wysokie i prywatni przewoźnicy też powinni się do nich dorzucić - przypomina Marek Dyszy, ówczesny szef MSPO.
Władze stowarzyszenia planują kolejne petycje i pisma w tej sprawie. Mają je otrzymać władze Krakowa i sąsiednich miejscowości. Przewoźnicy grożą, że jeśli opłaty nie zostaną obniżone, rozpoczną protest, który może oznaczać komunikacyjny paraliż w centrum Krakowa. - Na przewoźników nakładane są kolejne opłaty, a niektóre przedsiębiorstwa stają się nierentowne. Ludzie są zdesperowani. W przyszłym tygodniu pisma trafią do adresatów, być może uda się zorganizować jakieś spotkanie, ale jeśli to nie pomoże, wyjedziemy na al. Trzech Wieszczów i będziemy spowalniać ruch do 15-20 km/godz. - zapowiada Dariusz Tarnawski, prezes MSPO. - Zakładamy też, że któregoś dnia busy po prostu nie wyjadą na linie. Ucierpią na tym przede wszystkim pasażerowie, dlatego chcielibyśmy tego uniknąć - przyznaje Tarnawski.
Nic nie wskazuje jednak, by miasto zgodziło się na obniżenie stawek za korzystanie z przystanków. - Nie widzimy żadnego uzasadnienia dla takiego rozwiązania - twierdzi Piotr Hamarnik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. - Przecież z czegoś trzeba opłacić sprzątanie i odśnieżanie przystanków czy ich naprawę. Te koszty są pokrywane właśnie z opłat za zatrzymanie na przystankach. Jeśli przewoźnicy chcą obniżyć koszty, mogą dowozić pasażerów tylko na obrzeża Krakowa. Przecież na tej samej zasadzie działają autobusowe linie aglomeracyjne - przypomina Hamarnik.
Ale ich przyszłość również jest niepewna. Niektóre małopolskie samorządy zakładają bowiem, że nie stać ich na nowe, wyższe dopłaty do komunikacji aglomeracyjnej i mogą z niej w ogóle zrezygnować. Szansę widzą w tym dla siebie prywatni przewoźnicy. - Mówi się o problemach finansowych samorządów, a przecież prywatni przewoźnicy, którym dopłacać nie trzeba, starają się w pełni obsługiwać daną linię i nie ma potrzeby, by busy były dublowane przez autobusy MPK - ocenia Tarnawski.
- 25 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Przewoźnicy za przystanki płacić nie chcą
zzzuser
09.02.12, 06:40
Nikt im nie karze tymi ogórkowozami do Krakowa jeździć. Jak im się nie podoba, to niech tu nie przyjeżdżają. Wstyd, że takie wehikuły po drogach jeżdżą w ogóle - trzeci świat. »
-
Przewoźnicy za przystanki płacić nie chcą
bleku666
09.02.12, 07:02
Czy ten tytuł pisał mistrz Yoda? Nawet gimnazjaliści wiedzą, w ktróym miejscu w zdaniu sformułowanym w języku polskim powinno być orzeczenie...»
Najczęściej czytane24 htydzień





