Czytelnicy zgłaszają, ZIKiT odpowiada (cz. 1)

opr. Dawid Hajok
2009-08-04 , aktualizacja: 04.08.2009 21:51
A A A Drukuj
Przesłaliśmy pierwszą część Waszych zgłoszeń drogowych absurdów Zarządowi Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Publikujemy je wraz z odpowiedziami i uwagami ZiKiT-u.
To oznakowanie zostało po remoncie skrzyżowania ulic Bronowickiej i Stańczyka. Nadesłał: Bartosz Smyk
Fot. Bartosz Smyk
To oznakowanie zostało po remoncie skrzyżowania ulic Bronowickiej i Stańczyka. Nadesłał: Bartosz Smyk

Obwodnica Krakowa w rejonie stopnia wodnego Kościuszko. Ograniczenie prędkości do 70 km/h, oraz zagrodzona część jezdni - miało to sens w trakcie remontu obwodnicy i budowy kładki. Od kilku miesięcy nie widziałem tam żadnego robotnika - pewnie prace już dawno zostały zakończone, a ograniczenia jak stały, tak stoją.

ZIKiT: To pytanie należy skierować do GDDKIA

Drobny "absurd", ale utrudniający życie. ul. Kościuszki - jadąc od str. zachodniej po prawej stronie nr 72, 70, ..., 50 obowiązuje zakaz zatrzymywania. Tez zakaz powinien mięć tabliczkę - nie dot. chodnika, gdyż jest tam dość szeroki chodnik. Mimo tego zakazu przy kamienicy nr 60 jest zakaz postoju z którego są wyłączone samochody Poczty Polskiej. Na ul. Kościuszki od kilku lat nie ma poczty. Przede wszystkim proszę o zaapelowanie o dodanie tabliczki wyłączającej z zakazu chodnik.

ZIKiT: Sprawdzimy w terenie, oznakowanie dla poczty na 90 proc zostanie usunięte, a chodnik trzeba przemierzyć i zobaczyć go w kontekście całej ulicy.

Przesyłam zdjęcia z ul. Jana Sabały w Krakowie. Tak wygląda tworzenie nowego "współczesnego getta" i zawłaszczanie drogi publicznej przez właścicieli kilku domów, poprzez wyłaczenie jej z ruchu. Pikanterii w sprawie dodaje fakt, iz posadowienie tych kilkunastu betonowych separatorów odbyło się z naruszeniem przepisów prawa o drogach publicznych.

ZIKiT: Decyzje SKO potwierdzają, że nie ma tam złamania przepisów.

1. Dla mnie absurd, który dodatkowo wykorzystują policjanci i łapią zdezorientowanych kierowców, to brak przedłużenia ograniczenia do 70mk/h, który jest przez całą Wielicką (od Wieliczki), a nie ma tego na Kaminskiego. Najdziwniejsze jest to, że Wielicka od Tesco do BP jest utkana przejściami dla pieszych - natomiast Kamińskiego jest totalnie wyludniona - dlatego też wjeżdżając na Kaminskiego, wydaje się, że nie może być inaczej jak 70.

ZIKiT: W mieście obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km (w nocy 60). Wielicka jest drogą o lepszych parametrach (po remoncie) niż Kamińskiego a dodatkowo przy tej ulicy prowadzone są budowy, na które wjeżdżają i wyjeżdżają samochody ciężarowe. Zmiana byłaby możliwa dopiero po generalnym remoncie ulicy. A taki w najbliższym czasie nie jest planowany.

2. Następny absurd to to, że kierowcy nie potrafią zachowywać się przy zwężeniu drogi do jednego pasa - zamiast jechać do końca dwoma pasami i na końcu się wyprzedzać, to kotłują się na jednym i wyklinają tych, którzy jadą zgodnie z przepisami - przy okazji wykorzystując tępotę innych. Dobrze by było tak jak jest na zachodzie, żeby przy takich miejscach stawiać po prostu znaki pokazujące, jak to się robi.

ZIKiT: Takie znaki znajdują się przy zwężeniu w rejonie Gaju, ale nie są respektowane, próbowaliśmy naszą kampanią namawiać ludzi do kultury na drodze jako środka do rozładowania korków.

3. Totalny brak używania rozumu przez drogowców podczas realizacji remontów.

Przykład 1.Wielicka, 70km/h - dzień jak co dzień, a tu nagle na jednym pasie drogowcy robią sobie remont. Oczywiście pierwszy zdąży zahamować, ale reszta - już z tym różnie jest... Widziałem już parę razy, że działy się tam naprawdę niebezpieczne rzeczy. Nie rozumiem, dlaczego nie da się postawić jakiś znaków informacyjnych przynajmniej z 300-400m wcześniej.

ZIKiT: Wszelkie roboty muszą być oznakowywane zgodnie z przepisami. Jeśli są co do tego jakiekolwiek wątpliwości, całodobowo działa nasza centrala sterowania ruchem 12- 19478.

Przykład 2. Środek tygodnia, poranek, a ukochani nasi drogowcy robią sobie remont jednego pasa na moście Dębnickim w stronę alei. Skutek: korek od BP do Jubilata. Chyba nie jest tajemnicą, że rano właśnie w tym kierunku jest największy ruch - a wystarczyło to zacząć po południu, i korki na pewno byłyby mniejsze.

ZIKiT: Prace zaczęły się o 22 miały zakończyć się do 6 rano, ale z uwagi na większy zakres prac, jaki ujawnił się po ich rozpoczęciu, trwały dłużej niż pierwotnie zakładano.

4. Zmiany mające na celu zniechęcenie wjeżdżania do centrum - można by je mnożyć. Dam jeden przykład: most na Wiśle przy Starowiślnej - (w stronę Starowiślnej) - wcześniej jakoś w godzinach pozaszczytowych korków tam nigdy nie było - obecnie jest tam zawsze korek - a to dlatego, że zrezygnowano z dodatkowego pasa do jazdy prosto.

ZIKiT: Zachęcamy, by do centrum jeździć tramwajem

I teraz absurd: jeżeli chcą zmieszenia ruchu w centrum, to najpierw muszą zrobić wszystko, żeby było to możliwe - więc poprawić szybkość komunikacji miejskiej, np. rezygnując z obecnego systemu. Powinno być jak w dużych zachodnich miastach - nie ma informacji, o której autobus przyjedzie - jest tylko informacja, co ile jeździ. To pozwala kierowcom jeździć najszybciej jak mogą, a nie że patrzą, żeby zmieścić się w czasie. Przykład: linia 173 jeżdżąca 40km/h na ulicy Wielickiej, gdzie można jeździć szybciej.

ZIKiT: Rozkłady jazdy są potrzebne, ale staramy się też w sposób nowoczesny sterować ruchem - pierwszy krok to wprowadzenie systemu Siemensa.

Druga sprawa to przesiadka na komunikacje miejską. Pytanie jest proste - gdzie ten kierowca ma się przesiąść na komunikację - jadąc od strony Wieliczki i chcąc się dostać na aleje lub na rynek, nie ma ani jednego takiego miejsca.

ZIKiT: Na tych osiedlach komunikacja zbiorowa jest dobrze rozwinięta i można się przesiąść. Z Wieliczki do Krakowa można jechać pociągiem, a dalej z dworca komunikacją zbiorową (wspólny bilet z 10 proc. zniżką na PKP i komunikację miejską).

I dodatkowy pomysł - zrezygnować z normalnych tramwajów i pozostawić tylko szybkie linie. Po prostu ich jest za dużo i korkują Kraków.

ZIKiT: Dla dużego miasta niezbędne są oba typy komunikacji tramwajowej.

Pragnę zgłosić organizację ruchu na Rondzie Czyżyńskim, a dokładnie na jego wylotach w kierunku ul. Bieńczyckiej i al. Pokoju. Opuszczając rondo w tych relacjach, jadąc prawym pasem do jazdy na wprost nie wyjeżdża się na skrajny pas prawy, ale na ślepo zakończony. Lewy pas do jazdy na wprost przed rondem z kolei prowadzi na prawy pas za rondem. To jest totalnie bez sensu. Prawy pas sprzed ronda powinien prowadzić bezkolizyjnie do prawego za rondem, lewy do lewego.

Pojazdy się zajeżdżają, co powoduje kolizyjne sytuacje.

A wystarczyłoby TYLKO zmienić oznakowanie poziome (czyli linie na asfalcie). Zjazd z ronda mógłby się za nim odbywać "na krzywo" (na kształt spłaszczonej litery "s"). Kilka miesięcy temu była okazja to zmienić, bowiem malowano świeże linie na jezdni. I niestety, mimo mojego wcześniejszego monitu do ZIKiT, pomalowano je po staremu.

Uważam, że zmiana organizacji ruchu w tamtym miejscu to kwestia jednej nocy (zmiana malowania poziomego) i to wszystko. Tylko trzeba chcieć i troszkę pomyśleć.

ZIKiT: Taka organizacja ruchu pozwala szybciej opuścić rondo, a dalej kierowcę czeka jedynie prosty manewr zmiany pasa ruchu.

Jadąc al. Jana Pawła II przez Plac Centralny w stronę ul. Igołomskiej mamy dwie pary świateł - na wysokości NCK oraz na wysokości os. Centrum E. Światła wpuszczające na Plac Centralny na wysokości NCK zapalają się ok. 30 sek. wcześniej niż wypuszczające z Placu Centralnego na wysokości od Centrum E. Tworzą się przez to niepotrzebne korki i brak jest płynnej jazdy. Można łatwo to naprawić, najpierw puszczając światło zielone wypuszczające z Placu. Podobne rozwiązanie zastosowano niedawno z dobrym skutkiem na Rondzie Czyzynskim.

ZIKiT: Sensowna propozycja. Przeanalizujemy możliwość wprowadzenia takiej zmiany. Jednak z uwagi na typ sterownika możliwe, że napisanie programu trzeba będzie zlecić, a to wpłynie na czas realizacji. A co do przykładu Ronda Czyżynskiego to miło nam, że zauważają Państwo również dobre rzeczy.

W nawiązaniu do prowadzonej przez Gazetę akcji chciałbym zwrócić uwagę na bezsensowne ustawienie świateł. Sprawa dotyczy przejścia dla pieszych przez ulice Kobierzyńską, w pobliżu skrzyżowania z ul. Grota-Roweckiego. Obecnie zielone światło dla pieszych zapalane jest po naciśnięciu przycisku, przy czym na zapalenie tego światła bez względu na porę dnia czeka się niemal dwie minuty. I nie ma tu znaczenia, jak długo piesi mają czerwone - czas odliczany zawsze jest od naciśnięcia przycisku. W efekcie popołudniami lub wieczorami, gdy ruch samochodowy i pieszy jest niewielki, pieszy i tak musi odstać swoje, mimo że samochody nie jeżdżą a czerwone światło dla pieszych i tak paliło się od dobrych kilku minut. Sygnalizacja ta działa całą dobę (na noc nie jest włączone pulsujące żółte światło), efektem takiego ustawienia sygnalizacji jest to, że przy małym ruchu samochodowym mało kto przejmuje się kolorem światła i najczęściej przechodzi na czerwony.

A wystarczy zrobić prostą rzecz - jeżeli czerwone światło dla pieszych pali się dwie minuty, wtedy naciśnięcie przycisku powinno natychmiast włączyć światło zielone. Nie spowoduje to wzrostu korków samochodowych, a jednocześnie piesi przestaną przechodzić na czerwonym świetle. Na noc można też wyłączać tę sygnalizację, gdyż ruch samochodowy jak i pieszy jest bardzo mały.

ZIKiT: Nie jest tak do końca. Na skrzyżowaniu właśnie odtwarzana jest detekcja, a same programy są usprawniane. Dwie minuty wynikają z cyklu, w jakim działają światła. Jeśli jest możliwość skrócenia czasu oczekiwania, sterownik to realizuje, 2 minuty to maksymalny czas, po jakim wlot (w tym pieszy) musi dostać sygnał zielony.

Druga sprawa, którą chcę poruszyć, dotyczy zielonej strzałki na prawoskrętach. Zauważyłem, że na wielu skrzyżowaniach sekwencja zapalania tej strzałki jest następująca: sytuacja początkowa - czerwone światło dla samochodów i pieszych.

Następnie zapala się zielona strzałka, po czym po 1, 2 sekundach zapala się zielone światło dla pieszych. Dochodzi więc do niebezpiecznych sytuacji - kierowcy widząc zieloną strzałkę i czerwone światło dla pieszych zaczynają ruszać i kiedy są już w ruchu, zapala się zielone dla pieszych, którzy często bez namysłu wchodzą prosto pod koła samochodów (na szczęście prędkość jest niewielka - więc często kończy się wszystko na wymianie uprzejmości). Takie ustawienie świateł w Krakowie jest dosyć powszechne, więc jest to pewnie zaplanowana akcja - tylko jaki ona ma sens? Może Gazeta znajdzie odpowiedź na to pytanie...

ZIKiT: Na wszystkich nowych sygnalizacjach (w tym także ok. 90 wymienionych przez Simensa) ten problem jest rozwiązany. Strzałka włącza się równo bądź 1-2 sekundy po zielonym świetle dla pieszych.

Odpowiadając na Wasz apel przesyłam pierwszą z przygotowywanych przeze mnie informacji na temat dziwactw drogowych. Sytuacja ma miejsce w Zabierzowie (pod Krakowem) na ulicy Kolejowej, przy dojeździe do mostu kolejowego (naprzeciw przedszkola). Literatura znaków drogowych jest tu tak obszerna, że nic tylko wysiąść z samochodu i na piechotę zapoznać się z sześcioma znakami drogowymi, w tym 3 podwójne, rozmieszczonymi na przestrzeni 75 m. A i tak zdarzają się tu wypadki, już niejeden ciężarowy samochód utknął pod mostem i niejeden raz została połamana bariera ochronna wzdłuż chodnika dla pieszych pod mostem. Zdjęcia szpaleru znaków w załączeniu.

ZIKiT: Za ten obszar niestety nie odpowiadamy.

Załączam zdjęcie tablicy (dez)informacyjnej dla kierowców zbliżających się ul. św. Gertrudy do skrzyżowania przy Poczcie Głównej. Wynika z niej, że przez skrzyżowanie nie można skręcać w lewo, bo nie ma wjazdu w ul. Sienną (znak zakaz wjazdu), ale można jechać prosto w ul. Westerplatte (OK), skręcać w prawo w ul. Starowiślną (OK), a także skręcić w prawo skos w ul. Wielopole, czyli pod prąd w ulicę jednokierunkową (!). N.b. zakaz wjazdu w Sienną nie dotyczy samochodów z identyfikatorem strefy A i B, ale mniejsza z tym. Gorzej, że informacja o możliwości wjazdu pod prąd w ul. Wielopole grozi efektowną czołówką.

ZIKiT: Ta tablica ma służyć osobom nie znającym skrzyżowania, pomagając w jego rozczytaniu (skąd są wloty i jak biegną główne kierunki). O tym, w które ulice można wjechać, informują znaki. Symbol zakaz wjazdu na tablicy ma informować o zakazie wjazdu do strefy. Nie przewidujemy jego zmiany.

Byłbym bardzo zadowolony, gdyby ktoś był mi wstanie wytłumaczyć, dlaczego wyjeżdżając z piętrowego parkingu Galerii Kazimierz na al. Daszyńskiego jest nakaz skrętu w lewo, czyli w stronę ul. Podgórskiej? Dlaczego nie można skręcić w prawo i jechać w stronę np. ul. Grzegórzeckiej?

ZIKiT: Takie rozwiązanie nie wynika z przepisów o ruchu drogowym, lecz zostało przyjęte w ramach ugody z mieszkańcami dzielnicy. Na ich wniosek radni Grzegórzek zwrócili się do nas o wprowadzenie obowiązkowego lewoskrętu. Mieszkańcy obawiali się, że po otwarciu galerii fala samochodów wleje się do wnętrza ich dzielnicy.

2. Przez nikogo nie przestrzegany nakaz skrętu w prawo z ul. Straszewskiego w Podzamcze. Może by tak go zdjąć?

ZIKiT: W ten sposób chcemy ograniczyć ruch samochodów pod Wawelem.

3. Światła na skrzyżowaniu z alejami pod Radiem "wiadrem" Kraków. Dla jadących na wprost z ul Kazimierza Wielkiego, inteligentny sygnalizator na środku skrzyżowania włącza zielone światło na kilka sekund. Niemal zawsze przejeżdża się na żółtym/czerwonym. Czerwone światło pali się wtedy dla obu przecinających się kierunków ruchu - wszyscy stoją i zachodzą w głowę, myśląc: "co autor mial na mysli".

ZIKiT: To być może ciekawa informacja, ale na tym skrzyżowaniu działa 6 programów i musimy wiedzieć, w jakich godzinach dzieją się takie sytuacje, aby ustalić, który program wymaga skorygowania. Dotąd nasi inspektorzy tego nie zauważyli.

4. Może by tak w ramach ruchu proekologicznego wyłączyć sygnalizacje na skrzyżowaniu Lubicz/Pawia? Od lat (?) tylko migające żółte...

ZIKiT: Na razie nie zostanie wyłączona. Działa w trybie ostrzegania i tak pozostanie do czasu jej uruchomienia w trybie pełnej pracy. Na razie nie ma decyzji mówiącej, kiedy miałoby to nastapić.

5. Przydałoby się dobrze rozrysować pasy na rondzie Grunwaldzkim; przy skręcie w lewo z Konopnickiej w ul. Dieta samochody nie z Krakowa zawsze zajmują złe pasy ruchu (skręcający ze środkowego pasa starają się wjechać na lewy pas do zjechania w Dieta). To chyba o czymś świadczy. Nie jest to wina kierowców, bo po prostu pasy prowadza nie intuicyjnie. Niepotrzebne nerwy i klakson, a wystarczyłoby trochę farby.

ZIKiT: Świadczy o tym, że kierowcy nie zwracają uwagi na oznakowanie poziome, które jest tam czytelne.

Chciałem zwrócić uwagę na rozwiązanie ruchu na Rondzie Grunwaldzkim w Krakowie. Jadący ul. Monte Cassino w kierunku Mostu Grunwaldzkiego często "wpychają się" po przejechaniu świateł przed Rondem na jego lewy skrajny pas, tak aby skręcić w lewo w ul. Konopnickiej. Tym samym omijają prawidłowo ustawionych do skrętu w lewo, którzy zajmują lewy pas przed Rondem. Dzieje się tak, ponieważ najpierw zapala się światło zielone dla tych, którzy jadą prosto na Most Grunwaldzki, a dopiero po kilkudziesięciu sekundach dla tych, którzy skręcają w lewo. Jeśli sygnalizację ustawiono by tak, aby najpierw pozwalała wjechać na Rondo tym, którzy skręcają w lewo a dopiero potem tym, którzy jadą na wprost, nie byłoby tego problemu. Praktycznie nie ma zmiany świateł, aby ktoś nie łamał celowo przepisu w tym miejscu.

ZIKiT: Zalecamy przestrzeganie przepisów o ruchu drogowym!

Proponuję przyjrzeć się ostatniej zmianie organizacji ruchu na ul. Zamoyskiego. Całą ulicę poszatkowano znakami informującymi o jednokierunkowości raz w jedną, raz w drugą stronę. Uniemożliwiono też zjazd z ulicy Kamińskiego. Wszystko to rzekomo po to, żeby uniemożliwić tranzyt tą ulicą, którego nigdy nie było. Ruch po wprowadzeniu ograniczeń jest podobny jak przed. Część kierowców ignoruje znaki, żeby nie robić kilometrów do własnego domu. Najpierw przy remoncie przewęzili Kalwaryjską tak że się korkuje, a teraz uniemożliwiają przejazd ul. Zamoyskiego. Poza tym wjeżdżając w tę ulicę, przypadkowy przyjezdny będzie kluczył, bo zmiany kierunków jazdy są totalnie nieracjonalne i nieprzewidywalne. Jestem mieszkanką tej ulicy i uważam, że ruch nie jest aż tak duży, aby utrudniać nam dojazd do domów. To w zasadzie centrum miasta i jak jakiemuś radnemu przeszkadza 10 samochodów na godzinę, proponuje przenieść się na wieś. Widzę jedynie sens wprowadzenia jednokierunkowości od mniej więcej ul. Stromej do Rynku Podgórskiego ze względu na utrudniony przejazd (po obu stronach parkują samochody i trudno się minąć). Miasto powinno się też zająć problemem braku miejsc parkingowych w podgórzu. Może parking pod Rynkiem Podgórskim, w kamieniołomie za Kościołem Redemptorystów?

ZIKiT: Rano 500 samochodów na godzinę, na wąskiej ulicy z pieszymi, którzy - aby wyminąć samochody - schodzili na jezdnię. Do tego przedszkole, kościół, uczelnia. Na to nałożyły się jeszcze prośby mieszkańców i opinia Rady Dzielnicy XIII. W konsekwencji decyzja jest taka a nie inna. Ale będziemy patrzeć, jak się sprawdza w praktyce.

Piszę, aby zwrócić uwagę na to, że znaki zakazu nie są respektowane. Przykład? Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego na Koszykarskiej. Mimo zakazów parkowania, zatrzymywania się , dróg wewnętrznych , droga jest cała "obsadzona" samochodami. Nawet Straż Miejska nie reaguje. No i jaki ma to być przykład dla osób zdających egzamin, skoro przed ich oczami łamane jest prawo drogowe? Druga sprawa - po upałach ul Nowohucka, odcinek od tandety do M1, jest rozjeżdżony. Głębokość dziur i kolein przechodzi ludzkie pojęcie. I na koniec, wjazd od Nowohuckiej do Koszykarskiej, po prawej stronie jest zniszczony dokumentnie chodnik. Mimo próśb nikt nie reaguje. Piszę, bo jedynie akcja prowadzona przez dziennikarzy w ZIKiT daje efekty i zmienia Kraków na lepsze.

ZIKiT: W pierwszym przypadku chodzi o problem egzekucji prawa, a w drugim o brak środków na remonty.

Aleja 29 Listopada - odcinek od skrzyżowania z ul. Żmujdzką do estakady. Jedną z podstawowych zasad projektowania organizacji ruchu jest, aby pas przeznaczony do ruchu na wprost nie zmieniał się na pas do skrętu. Na wspomnianym odcinku alei 29 Listopada jednak często zdarza mi się gwałtownie hamować, bo znalazł się ktoś, kto nie wiedział o takim rozwiązaniu i w ostatniej możliwej chwili stara się zmienić pas ruchu. Możliwych rozwiązań podawał nie będę - myślę, że ludzie pracujący w zarządzie dróg są mimo wszystko bardziej kompetentni ode mnie. Natomiast na pewno na ich miejscu zastanowiłbym się nad zmianą poziomego oznakowania, bo akurat na tym odcinku niektórzy kierowcy rozwijają spore prędkości, a w dodatku jest to ulica wylotowa z Krakowa - co za tym idzie - bardzo uczęszczana. Chyba, że ktoś liczy na to, że korki w odpowiedni sposób zmniejszają ryzyko niebezpiecznego wypadku.

ZIKiT: Pojedziemy w teren i zobaczymy, co da się zrobić.

Miejsce: wyjazd z tunelu drogowego pod dworcem głównym w kierunku ulicy Pawiej i Warszawskiej. Tunel ma dwa pasy ruchu, które na pierwszych światłach po wyjeździe (tak pod górkę) rozdzielają się na trzy: skrajny lewy do skrętu w lewo w kierunku Warszawskiej i do skrętu w prawo w ulice Pawią, środkowy do jazdy w ulicę Pawią oraz skrajny prawy do jazdy w kierunku parkingu Galerii Krakowskiej. Przy dużym ruchu na kierunku wyjazd z tunelu skrzyżowanie z Warszawską skręcający w tym kierunku blokują jeden pas ruchu na kierunku w ulicę Pawią (w rzeczywistości w Pawią wjeżdża się tylko z pasa środkowego). Czy nie mozna by było skrajny pas lewy przeznaczyć tylko do jazdy w kierunku ulicy Warszawskiej, natomiast do pasa, który służy do skrętu w prawo w kierunku Galerii (tam nie prawie żadnego ruchu) dodać możliwość jazdy w kierunku pawiej czyli na "wprost"?

ZIKiT: Organizacja ruchu na tym skrzyżowaniu wynika z rozplanowania ruchu na skrzyżowaniach przyległych.

Skrzyżowanie ulic: Krakowska-Stradom-Dietla - na przejściach dla pieszych przez ul. Dieta jest sygnalizacja świetlna jezdnia-torowisko-jezdnia, wyposażona w przyciski dla pieszych. Po zapaleniu się zielonego światła dla samochodów dla kierunku Krakowska-Stradom, zielone dla pieszych włącza się na torowisku i na przejściu przez drugą jezdnię samo. Natomiast idąc od Kazimeirza lewą stroną (zachodnią) lub od Stradomia też lewą (wschodnią), o ile się nie nacisnęło przycisku na pierwszej jezdni, światło pozostaje czerwone cały czas.

ZIKiT: I gdzie tu brak logiki? Wystarczy wcisnąć przycisk.

Ja nie przedstawię zdjęcia absurdalnego znaku, ja chciałbym zwrócić uwagę na problem, który dotyka całego miasta: sygnalizacje świetlne. I to z kilku powodów. Po pierwsze-moim zdaniem spokojnie można ją wyłączać na noc. Do tego wniosku uprawniają pozytywne doświadczenia z wyłączenia sygnalizacji W DZIEŃ na ruchliwych skrzyżowaniach pod dworcem oraz przy Piłsudskiego, moje własne doświadczenia z innego miasta, które od wielu lat sygnalizację właśnie wyłącza (Zielona Góra) oraz własne obserwacje z nocnego Krakowa. Przez 3 lata mieszkałem z widokiem na ruchliwą ulicę Stella-Sawickiego. Nieraz późnym wieczorem jechałem przez rondo Mogilskie. Również i one zamierały, ale odczekać na nie wiadomo co na światłach - było trzeba.

Po drugie - sygnalizacje tzw. wzbudzane. W rzeczywistości utrudniacze życia. Jako pieszy bardzo sobie cenię sygnalizację na skrzyżowaniu Wiślicka-Bora Komorowskiego, która nie jest wzbudzana. Widzę z daleka, czy mam zielone czy nie, i jeśli mam zielone, mogę podbiec. Wybitnie nie trawię natomiast wzbudzanych świateł na Stella Sawickiego koło akademików, gdzie w dodatku osobno trzeba czekać na zielone przed obydwiema jezdniami tej ulicy! Podobnie np. naprzeciw komendy wojewódzkiej policji, wzdłuż ulicy Mogilskiej. Tam biegnie ścieżka rowerowa. Bez "wzbudzania" rowerzysta po prostu mógłby przejechać, gdyby miał zielone. Dzięki "wzbudzaniu" musi zatrzymać się ZAWSZE. Po to tylko, aby wcisnąć przycisk. W dodatku to "wzbudzanie" nie daje kompletnie NIC. I tak jakoś równomiernie trzeba dać to zielone każdemu z kierunków na skrzyżowaniu, aby nie tworzyły się korki!

Po trzecie - czy na pewno każda sygnalizacja w tym mieście jest potrzebna? Przykładowo: na skrzyżowaniu Młyńskiej i Miechowity. Przecież przy samym rondzie Polsadu, może 200 metrów dalej, jest drugie przejście dla pieszych ze światłami!

I po czwarte - synchronizacja. Niech będzie jakaś zielona fala! Bo to, co jest obecnie, zachęca do przekraczania dozwolonej szybkości (przykładowo na Bora Komorowskiego)! Zachęca, bo człowiek chce zdążyć na zielone na kolejnym skrzyżowaniu.

ZIKiT: W nocy sygnalizacje, które nie mają detekcji, są sukcesywnie dopisywane do listy przechodzących w tryb żółte migowe. Z kolei te z detekcją przy braku ruchu dają zielone po dojechaniu do skrzyżowania. Co do przycisków np. na Rondzie Grunwaldzkim, takie rozwiązanie zostało wprowadzone w miejsce wzbudzanej sygnalizacji.

Niepotrzebne znaki "ustąp pierwszeństwa przejazdu":

1) skrzyżowanie ulic Grabowskiego i Kochanowskiego: znak "ustąp pierwszeństwa przejazdu" jest postawiony przy wylocie ul. Grabowskiego, jednak nie ma komu ustąpić pierwszeństwa, gdyż ani z prawej strony, ani z lewej nie nadjedzie żaden pojazd, ponieważ ulica Kochanowskiego ma ruch jednostronny - w lewo od ulicy Grabowskiego w kierunku Michałowskiego oraz w prawo - od ulicy Grabowskiego do al. Mickiewicza.

2) skrzyżowanie ulic Kochanowskiego i Michałowskiego - identyczna sytuacja jak opisana powyżej. Nadjeżdżając z ulicy Kochanowskiego w kierunku ulicy Michałowskiego (z obydwu stron) napotykamy znak "ustąp pierwszeństwa przejazdu" - tyle że ulica Michałowskiego jest jednokierunkowa i ruch na niej jest tak zorganizowany, że można jechać tylko w kierunku od ulicy Michałowskiego.

Kierowcy, którzy nie znają organizacji ruchu w tym miejscu, zatrzymują się przed znakiem i nerwowo rozglądają, czy nie z prostopadłej ulicy nie nadjedzie jakiś pojazd - a to nigdy się nie stanie!

ZIKiT: Możliwe że to pozostałość po starej organizacji ruchu, sprawdzimy.

Jadąc ulicą Pasternik od Katowic do Krakowa, na górce przy stacji ARGE stoi ograniczenie prędkości do 70, a zaraz potem znak "miasto Kraków" Często stoi tam Policja i łapie kierowców, którzy nie mają 50 km/h na swoim wskaźniku - co uważam jest celowym wprowadzaniem w błąd i powinno być wyjaśnione - albo do 70, albo do 50 km....

ZIKiT: 70 jest poza miastem, a w pobliżu jest przystanek i ulica podporządkowana, więc zostanie tak, jak jest.

Na końcowym odcinku ul Olszanickiej prowadzącej wśród pól i łąk nadal obowiązuje 50 km/h! Brak tam jednak jakichkolwiek zabudowań. Wszyscy kierowcy jadą tam 80-100, co skrupulatnie wykorzystuje drogówka czająca się po krzakach. Proponuje albo podniesienie prędkosci do 90, albo postawienie znaku "teren niezabudowany), i ew. dopiero za wiaduktem ograniczyć prędkość do 50 km/h.

ZIKiT: Podwyższenie prędkości do 70 km stosuje się jedynie na ulicach o rozdzielonych pasach ruchu, nauczyły nas tego statystyki wypadków. Kiedy dochodzi do zderzeń czołowych, niższa prędkość stanowi pewną formę zabezpieczenia.

Chciałem podzielić się największym absurdem, jaki ostatnio spotkałem na ulicach Krakowa - jest to skrzyżowanie ulicy Przybyszewskiego z ulicą Zarzecze. Stoją tam dwa tzw. trójkąty w położonych naprzeciw siebie jednokierunkowych odcinkach Przybyszewskiego, mimo że z ulicy Zarzecze przecież nie można wyjechać w ulicę Przybyszewskiego. Te znaki są tak po prostu absurdalne.

ZIKiT: Możliwe, że to pozostałość po starej organizacji ruchu, sprawdzimy

Podziel się

  • 31 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu