Metro w Krakowie. Pierwsze tunele będą rewolucją

Bartosz Piłat
2009-09-18 , aktualizacja: 18.09.2009 11:28
A A A Drukuj
Jestem pewien: budowa dwóch tuneli pod Starym Miastem jest realna i opłacalna - mówi Stanisław Albricht, który opracował najnowsze studium metra w Krakowie.
Stanisław Albricht
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Stanisław Albricht
Bartosz Piłat: Żałuje Pan, że niemal 20 lat temu przerwano prace nad metrem w Krakowie?

Stanisław Albricht: Powinny być kontynuowane. Mielibyśmy dziś opracowania geologiczne i dokładne analizy ruchu w mieście. Wtedy nie było na realizację metra pieniędzy, ale co szkodziło przygotowywać dokumenty na lepsze czasy. Miasta zachodnie tej wielkości co Kraków na ogół mają metro lub premetro. My skupiliśmy się na budowie sieci tramwajowej. O wiele tańszej i realnej finansowo. To dobrze, bo szybki tramwaj też jest potrzebny.

Opracowanie zespołu, który prowadzę, jest dość znaczną modyfikacją przebiegu planowanych na początku lat 70. tras metra. Kierunki rozwoju miasta się zmieniły, trasy przemieszczania się mieszkańców Krakowa częściowo również.

Wtedy, kiedy rezygnowano z metra, padały poważne argumenty, które wskazywały, że metro jest nieekonomicznym i nierealnym rozwiązaniem?

- Mam wrażenie, że w Polsce wszystko jest nierealne. Odkąd na przełomie XIX i XX wieku zbudowano u nas kilka tuneli kolejowych, to nie powstał dotąd ani jeden nowy. Zawsze pada hasło: nie stać nas. Tyle że budowanie rzeczy tanich niekoniecznie się opłaca długofalowo.

Według opracowania, które przygotowała Pana firma, metro się opłaca?

- Co czwarta podróż do pracy w Krakowie kończy się w obrębie drugiej obwodnicy. Na trasie Nowa Huta - Rynek może przejeżdżać 12 tys. osób w ciągu godziny. Taka liczba osób wymaga kursowania pociągów metra co cztery minuty i będzie to opłacalne. Jeden pociąg zabierze ok. 800 osób. W przyszłości maksymalna możliwa częstotliwość to jeden pociąg na minutę.

Najbardziej popularnym kierunkiem podróży będzie połączenie centrum Nowej Huty ze Starym Miastem. Jednak metro nie powinno przebiegać śladem linii tramwajowej, tylko wkraczać na osiedla, by skracać czas dojścia na stację i obsługiwać jak największą liczbę mieszkańców. Właśnie dlatego chcę, by metro niemal cały czas prowadzone było pod ziemią, bo choć poza obszarem drugiej obwodnicy jest już sporo miejsca, by bezkolizyjnie prowadzić nowe linie, to jednak tylko wzdłuż głównych ulic. A tunel pozwoli wejść pod osiedla, bez ingerencji w istniejącą strukturę miasta. Na dodatek w ten sposób można skrócić trasę. A przecież podstawową zaletą metra ma być czas przejazdu.

Co się zmieniło, że podane w Pana opracowaniu szacunki finansowe zaskoczyły wszystkich pozytywnie? 2,5 mld zł to bardzo dużo, ale w zasięgu miasta.

- Moim zdaniem 20 lat temu, kiedy rezygnowano z metra, koszty jego budowy nie były o wiele większe niż teraz. Na obniżenie kosztów drążenia tuneli miał jednak duży wpływ rozwój technologiczny. Dzisiejsze maszyny są w stanie pracować o wiele szybciej i przewidują, jaki grunt jest przed nimi, dostosowując odpowiednio tarczę drążącą. Koszt wyprodukowania takiej maszyny jest podobny, ale ponieważ pracuje ona szybciej, jesteśmy w stanie taniej zbudować tunel.

Budowa pierwszego tunelu o długości ponad 4 km zajmie pewnie ok. pięciu lat. Wszystko dlatego, że inżynierowie górnicy będą musieli znaleźć najlepsze parametry pracy takiej maszyny. Drugi tunel powinien powstać już w dwa, trzy lata.

Ceny, które podaliśmy, odpowiadają najnowszym realizacjom na świecie. Przepełnione gadżetami elektronicznymi i niemal wyzłocone metro w Dubaju kosztowało 400 mln zł za kilometr. Kraków złotych klamek nie potrzebuje, więc za kilometr tunelu wraz z infrastrukturą i budową stacji zapłacimy ok. 300 mln zł.

Warszawa na ostatnim przetargu na metro omal się nie przejechała

- Przykład cen z Warszawy nie jest najlepszy, bo miasto spieszyło się z budową drugiej nitki. W takiej sytuacji ceny zawsze są wyższe. Z pierwszego przetargu, jak wiemy, nic nie wyszło, bo firmy uznały, że Warszawa jest gotowa zapłacić każdą cenę za metro. Stolica jest za to świetnym przykładem, że metro się opłaca i może być równie rentowne jak tramwaj. Kiedy rusza metro w jakimś mieście, to po jakimś czasie okazuje się, że przewozi więcej ludzi niż zakładano. Sam fakt istnienia metra przyciąga ludzi, którzy wolą jechać pod ziemią, niż być może bliższym ich domu tramwajem. Taki efekt zaobserwowano także w Warszawie. Tak też będzie w Krakowie. Kiedy powstaną pierwsze trasy tunelowe, ludzie będą z nich chętnie korzystać. Zawsze będzie to podróż szybsza niż tramwajem, autobusem czy prywatnym autem.

Czyli jak szybka?

- Według naszego projektu, średni czas dojścia na stację metra wyniesie ok. 4,5 minuty, w centrum ok. 3 minuty, najdalsza stacja powinna znajdować się od osiedla o ok. 600 m. Do tego dokładamy średni czas oczekiwania na pociąg 2 minuty oraz ok. 2-3 minuty na zjazd do tunelu i 2-3 minuty na wyjazd ze stacji. Biorąc pod uwagę, że średnia prędkość podróży metrem to 40 km/h, minie zaledwie kwadrans od wyjścia z domu w rejonie ronda Mogilskiego i będziemy stali na skrzyżowaniu Kijowskiej i Królewskiej pod Biprostalem.

Nawet najlepszy system sterowania światłami nie pozwoli szybkiemu tramwajowi być lepszym od metra pod względem czasu podróży. Największą zaletą tramwaju jest to, że porusza się na poziomie ulicy, ale to jest też jego wadą. W ścisłym centrum tramwaj stoi z tego powodu w korkach, bo jeśli nie światła, to samochody blokują mu przejazd. Na Karmelickiej zaś nawet bez aut dochodzi do zatorów, bo częstotliwość przejazdu tramwajów jest tak wielka, że wystarczy, by jeden motorniczy poczekał 20 sekund dłużej, czekając na dobiegającą osobę, i tworzy się kolejka tramwajów przed przystankiem. Metro wymusza pewnego rodzaju dyscyplinę. Jest ściśle określony czas otwarcia drzwi i postoju na stacji. Potem pociąg jedzie dalej. Kto się spóźni, wiele nie traci, bo po czterech minutach jedzie następny pociąg.

Im bardziej będzie rozwijać się sieć metra, tym mniej potrzebny będzie tramwaj?

- Szybki tramwaj musi rozwijać się równolegle, bo będzie się z metrem dopełniał w gęstą siatkę połączeń. Poza tym nie będzie nas stać na tak szybki rozwój metra, by całkowicie zrezygnować z budowy nowych linii tramwajowych. Ponadto idea tworzonego przez mój zespół projektu sieci metra ma ścisły związek z systemem Park and Ride. Cały system metra powstanie jednak najwcześniej za 20-30 lat. Dlatego przy pętlach tramwajowych mieszczących się na granicach miasta powinny już teraz powstawać parkingi dla osób, które chciałyby zostawić tam samochód i dalej jechać tramwajem. Kiedy powstanie pierwszy etap, czyli dwa tunele pod centrum, jestem pewien, że zainteresowanie takim sposobem poruszania się po Krakowie wzrośnie. Na razie kierowcy wolą, by miasto zapewniło im darmowy strzeżony parking gdzieś w centrum miasta.

Altrans przygotował studium. Teraz od rady miasta, a potem prezydenta zależy, czy prace będą kontynuowane. Jaki powinien być następny krok?

- Dokładne badania geologiczne. Tylko na tej podstawie może powstać dokładniejsze szacowanie kosztów. Niezmiernie ważne będzie też, by ruszyły konsultacje społeczne. Ludzie powinni mieć wpływ na rozmieszczenie stacji i przebieg linii. My proponujemy szlaki na podstawie naszych obliczeń. Mieszkańcy będą zaś w stanie sensownymi uwagami wprowadzić poprawki, które zwiększą ich komfort podróży. Dziwne jest więc dla mnie, że metra nie ma w aktualizowanym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Krakowa. Przecież założenie, że taka inwestycja może kiedyś powstać, nie oznacza, że powstać musi zaraz. Jeśli zaś w studium nie zostaną ujęte potencjalne stacje i trasy metra, później realizacja tuneli może być droższa, bo okaże się, że trzeba wyburzyć jakieś budynki albo zmienić kilkadziesiąt dokumentów planistycznych, by wszystko odbywało się zgodnie z prawem. Ponadto planowane zagospodarowanie powinno być spójne z systemem metra, aby nowe osiedla czy biurowce powstawały tam, gdzie będą powstawać stacje.

Potem trzeba będzie odpowiedzieć na wiele pytań technicznych. Choćby, czy realizować tunel z założeniem, że tramwaje nim jeżdżące w pierwszym etapie będą korzystały z klasycznej trakcji elektrycznej zawieszonej u sufitu, czy też będą pobierać prąd z tzw. trzeciej szyny na poziomie toru? To drugie rozwiązanie pozwoli obniżyć tunel o metr i zmniejszyć koszty jego budowy. Takich pytań będzie wiele, dlatego nim dojdzie do przygotowania projektu budowlanego, trzeba będzie przeprowadzić mnóstwo symulacji i analiz.

Pan jest przekonany o słuszności budowy metra w Krakowie. Nim jednak rada podejmie decyzję, wysłucha miejmy nadzieję wielu specjalistów. Nie brakuje takich, którzy metro w Krakowie uważają za fanaberię?

- Oczywiście, liczę się z tym, że znajdzie się wielu przeciwników budowy metra. Głównym argumentem będzie zapewne jego kontestowana opłacalność. Ja wolę być optymistą. Metro w Krakowie zawsze było moim marzeniem, a skoro obliczenia wskazują, że może być opłacalne nie widzę przeszkód, by je budować. Oszczędność czasu, jaką zyskają mieszkańcy dzięki tunelom, skompensuje wydatki.

Co będzie oznaczała decyzja o budowie metra?

- Nic takiego. Zaledwie wydatek 2,5 mld zł na początek... A tak na poważnie, to zaletą proponowanego przez nas rozwiązania jest jego etapowanie, czyli na początek premetro. Po zakończeniu pierwszego etapu budowy tuneli będą nimi kursować tramwaje. Biorę nawet pod uwagę, że kiedy ktoś odważny zdecyduje o budowie metra, to po wybudowaniu tuneli pod Starym Miastem projekt może zostać wstrzymany na jakiś czas. Poza ścisłym centrum tramwaje poruszają się już stosunkowo szybko, więc różnica względem metra nie będzie tak bardzo zauważalna. A pierwszy etap doprowadzi do rewolucji, bo trasa pod ziemią będzie oznaczała ominięcie wszystkich dzisiejszych kłopotów tramwaju.

Nasz projekt przewiduje możliwość wydłużania tuneli w kierunku północnym i południowym w kolejnych etapach w dowolnym momencie.

Skąd wziąć na to pieniądze?

- Żadne miasto nie jest w stanie samodzielnie sfinansować budowy metra. Już teraz Kraków powinien zatem starać się o dotacje na tę inwestycję. Lobbować i przekonywać. Nikt nam z dnia na dzień nie podaruje 2 mld zł, a rządowe dotacje zależą niestety nie tylko od jakości projektu, ale też od polityki.

Co z budową III obwodnicy. Ona też będzie kosztować ok. 3 mld zł. Najpierw metro, czy obwodnica?

- Muszę niestety przyznać, że jest to chyba pilniejsza inwestycja niż metro. Nie tylko dlatego, że pozwoli uwolnić centrum od samochodów, ale przyspieszy w ten sposób komunikację publiczną. Miasto będzie mogło jeszcze bardziej ograniczyć ruch w centrum. Powiedzmy, że stawiam na remis ze wskazaniem na obwodnicę.

* Stanisław Albricht od 1994 roku prowadzi firmę Altrans, która specjalizuje się w przygotowywaniu projektów organizacji ruchu, długofalowych planów rozwoju sieci komunikacyjnych. Oprócz studium metra, jego firma wykonała również studium dla trasy Łagiewnickiej (części tzw. III obwodnicy).

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu