na czerwono - przekazane do Działu Inżynierii Ruchu
na zielono - wniosek zostanie rozpatrzony i tam, gdzie to możliwe, zostaną podjęte działania uwzględniające poprawę funkcjonowania komunikacji miejskiej
Cieszę się, że po tropieniu drogowych absurdów, również postanowiliście się przyglądnąć krakowskiej komunikacji miejskiej, w funkcjonowaniu, której też nie brakuje absurdów. W swoim mailu chciałby zwrócić uwagę na linię nr 50 zwaną szumnie krakowskim szybkim tramwajem o ironio!!
1. Od początku października tego roku na tej linii panował prawdziwy koszmar, na trzecim przystanku (Prądnicka) od strony pętli Krowodrza Górka, dostanie się do środka tego tramwaju graniczyło z cudem. Praktycznie codziennie w przypadku kursów o godzinie 7:20 oraz 7:30 (odjazd z pętli Krowodrza Górka) panował straszny tłok, w efekcie czego na przystanku Prądnicka nie wszyscy mogli wsiąść do środka i zostawali na przystanku. W tej chwili po ponad miesiącu sytuacja się trochu polepszyła, jest już mniejszy tłok i można jakoś wsiąść do tramwaju. Ale nie jest to w żadnym przypadku efekt działań ZIKiT czy też MPK, po prostu część osób, tak jak ja, przesiadło się do samochodów.
Powiem szczerze, że obawiałem się trochu porannych korków w drodze do pracy, ale ku mojemu zdziwieniu okazało się że pomimo kilku minut stania na Nowym Kleparzu i tak jestem przeszło 10 minut szybciej w pracy jadąc samochodem (czas przejazdu około 20 minut) niż jadąc krakowskim szybkim tramwajem nr 50 (czas przejazdu około 30 minut). Dlatego też póki co nie ma co liczyć na zachęcenie części kierowców do rezygnacji z samochodu na rzecz tramwaju, o czym tak szumnie mówiono otwierając tą linię.
2. Drugą kwestią w przypadku linii 50 jest tabor ją obsługujący. Ładne nowe, przyjazne dla niepełnosprawnych składy NGT 6 nie do końca jednak sprawdzają się przy tak dużych obciążeniach na niektórych liniach. Po pierwsze posiadają one dużą liczbę miejsc siedzących przez co wnętrze nie jest tak przestronne i utrudnia przemieszczanie się pasażerów w przypadku tłoku. Po drugie przed wprowadzeniem nowoczesnych "bombardierów" linie z Krowodrzy w kierunku Kurdwanowa oraz Bieżanowa obsługiwały składy złożone z dwóch wagonów typu 105 N. Pojemność tych wagonów wynosi po około 140 pasażerów każdy, czyli łączna pojemność takiego składu to około 280 osób. Tymczasem "bombardiery", które je zastąpiły mają pojemność około 182 osób. Jak widać zdolność przewozowa na każdym kursie została zmniejszona o około 100 osób, a mieszkań i mieszkańców na Krowodrzy nie ubywa, ale wręcz przeciwnie przybywa.
Bardzo kontrowersyjną kwestią jest również brak w "bombardierach" klimatyzacji, projekt i konstrukcja tych tramwajów zakładała ich wyposażenie w instalację klimatyzującą jako standard. W efekcie braku tej instalacji w lecie podróż tym tramwajem to prawdziwy koszmar co widać po wysiadających dosłownie mokrych ludziach i nie zmienią tego doraźne zabiegi MPK w postaci montażu większej liczby otwieranych okien.
Na koniec pragnę dodać, iż bardzo dobrym rozwiązaniem komunikacyjnym łączącym Krowodrzę z południowymi dzielnicami Krakowa, była linia 34, która dość sprawnie szybko przemierzała swoją trasę, a w godzinach największego porannego szczytu była złożona z 3 wagonów 105 N o łącznej pojemności 420 osób.
To tylko jeden z wielu przykładów funkcjonowania krakowskiej komunikacji miejskiej, które zniechęcają z korzystania z tego środka transportu. Pozdrawiam Konrad
Po pierwsze. Obecnie. Zablokowanie lewego pasa przed przejściem dla pieszych jest nieporozumieniem, powstaje tam zator aut z autobusami i busami, pojazdy blokują się wzajemnie. Dodatkowo zatrzymują się tam autobusy i busy na przystanku w celu wymiany pasażerów co powoduje większy korek. Autobusy jeżdżą na dużym opóźnieniu.
Proponowane rozwiązanie. Zlikwidowanie przystanku " nowy kleparz" na ul. Prądnickiej(następny przecież jest 100m dalej za skrzyżowaniem), lewy pas powinien być wyłącznie dla autobusów aż do skrętu w lewo na pętle końcowa " Nowy Kleparz", co nie powodowałoby to blokady przez samochody osobowe a przed przejściem zjazd autobusów które jadą w kierunku alej (odwrócenie obecnej sytuacji).
Po drugie. Pasy dla komunikacji miejskiej powinny być monitorowane żeby samochody nie blokowały autobusów. Pozdrawiam Grzegorz
Chciałam opisać jak wygląda jazda komunikacja miejską z Woli Duchackiej. Od lat jadąc rano na zajęcia do centrum, zwłaszcza ok. 7, ale także później, między 8 a 9, przepuszczam 1 lub 2 autobusy, bo nie jestem w stanie do nich wsiąść, tak są zatłoczone, a muszę dodać, że mój przystanek jest drugi (!) na trasie linii 164.
Na mojej trasie jeździ też autobus linii 179, ale mam jeszcze mniejsze szanse, żeby się do niego zmieścić, bo gdy już autobus dojedzie na mój przystanek jest już w nim cały Kurdwanów. Nie ważne o której wyjdę z domu, notorycznie spóźniam się na zajęcia. Czasem uda mi się wsiąść do autobusu po 10 minutach czekania, czasem po 30, co powoduje, że dostanie się na rynek zajmuje mi godzinę lub więcej, podczas gdy normalnie potrzeba na to 15-20 min. Rozumiem, że dochodzą do tego również korki, na które MPK nie ma wpływu, ale gdybym mogła zmieścić się do pierwszego autobusu, który podjedzie na przystanek, sprawa wyglądałaby inaczej. Gdy już uda mi się wsiąść do autobusu zazwyczaj jadę w takim ścisku, że nie mogę się wyprostować, a ponoć MPK jest jednym z najlepszych i najbardziej komfortowych przewoźników na świecie, jak przeczytałam kiedyś w prasie.
Teoretycznie autobusy jeżdżą rano co 10 min, ale jak widać to zbyt rzadko, przynajmniej jeśli chodzi o godzinę 7-8. Nie znoszę jeździć autobusami, ale nie mam wyjścia, po każdym rannym przejeździe muszę odchorować z pół godziny. Z popołudniowymi powrotami nie jest lepiej. Wszystkie autobusy, które jadą w moją stronę, czyli 164, 179 i 184 przyjeżdżają razem na Rondo Matecznego, a potem ok. 25 min nie jedzie nic. Nie wierzę, że nie można mądrzej ułożyć rozkładu jazdy. Pozdrawiam, Kaśka
Kolejnym absurdem wg mnie chodź nie wiem czy to już nie zostało zmienione ponieważ na moje szczęście od kliku miesięcy nie jeżdżę już linią 137 jest wilekość autobusów, które kursują na tej linii. Są to najmniejsze z możliwych autobusów a np rano między godziną 7 a 8 muszą zabrać mieszkańców z osiedla Kuźnicy Kołątajowskiej do centrum Krakowa. Jest to jedyna linia kursująca bezpośrednio z tego miejac na kleparz więc proszę sobie wyobrazić jak wygląda ten autobus już na przystanku początkowy, na kolejnych już nie sposób do niego wsiąść.
OdpowiedźZIKiT: ZIKiT na wnioski mieszkańców zdecydował o uruchomieniu komunikacji autobusowej w rejonie os. Kuźnicy Kołłątajowskiej pomimo, że lokalne ulice którymi prowadzona jest tam trasa linii nr 137 posiadają ograniczone parametry techniczne. W konsekwencji nie można obecnie skierować do obsługi tej linii taboru autobusowego o większej pojemności (większych gabarytów). Aby zmniejszyć uciążliwość podróżowania tą linią zwiększono ostatnio częstotliwość jej kursowania w godzinach występowania przepełnień.
No i oczywiście popieram jak najbardziej to co już się pojawiło czyli "szybki tramwaj" może zamiast tego tunelu który kosztował krocie wartałoby dodać jakąś dodatkową linie kursującą z osiedla Piaski Nowe ponieważ kursuje tam jedna jedyna linia 164 i to niezbyt często to samo tyczy się osiedla Piaski Stare do którego dojeżdża tylko autobus 107 , kursujący raz na godzinę a mieszkańców tego osiedla przybywa co raz więcej, na chwilę obecną nie wyobrażam sobie mieszkania tam bez samochodu. Pozdrawiam Ania
1.Węzeł Mogilski (dawniej Rondo Mogilskie ). Połowa samochodów jadacych z Powstania Warszawskiego w Wita Stwosza jest zatrzymywana przez zielone światło dla wyjeżdżających z Beliny-Prażmowskiego. Jednocześnie samochody wyjeżdżające z Beliny muszą znowu hamować i stać na ok. 10 sekund przepuszczając samochody wjeżdżające z Wita Stwosza na Węzeł Mogilski. Wydłużenie trwania zielonego światła dla jadących w kierunku Wita Stwosza pozwoliłoby opróżnić Rondo z samochodów, a jednocześnie pozwoliłoby na płynne, bez strat paliwa na ruszanie, hamowanie i ponowne ruszanie, przemieszczenie się z Beliny w Powstania Warszawskiego.
2. Długość cyklu na Rondzie Grzegórzeckim. Jest on tak długi, że zdąży się uzbierać tyle pojazdów skręcających w lewo (szczególnie z al. Pokoju w Kotlarską ), że zostają przed rondem i tworzą korek. Długość cykluuderza również w "uprzywilejowaną" komunikację miejską, bo każdy prawie pojazd skręcający na tym rondzie musi na nim spędzić około minuty. Niestety nie zadziała tu system Siemensa z racji ilości pojazdów komunikacji zbiorowej, ale jestem prewny, że skrócenie cyklu o 1/3 zwiększyłoby znacznie przepustowość tego ronda, bo na pewno nie ma ono teraz zdolności 5,9 tys. pojazdów na godzinę.