http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Kraków >  Komunikacja

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum krakow.gazeta.pl/komunikacja

Wysepki nie ma, bo dwie dzielnice nie mogą się dogadać

Dominika Maciejasz
2010-02-10, ostatnia aktualizacja 2010-02-09 20:06

Od trzech lat mieszkańcy Mistrzejowic walczą o wybudowanie wysepki na ruchliwym przejściu dla pieszych. Ale mają pecha, bo droga leży na pograniczu dwóch dzielnic. I żadna nie chce się podjąć zadania

Przejście dla pieszych przy ul. L. Okulickiego
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Przejście dla pieszych przy ul. L. Okulickiego
ZOBACZ TAKŻE
Ruch na przejściu dla pieszych przy ulicy Okulickiego doskwiera mieszkańcom Nowej Huty od lat. Na powiatowej drodze rozpędzają się ciężkie tiry, a trasa jest na łuku i na dodatek pod górkę, przez co pasów nie widać. - Co najmniej raz na godzinę słyszę pisk opon. Nawet przyzwyczaiłem się już do tego hałasu. Sam byłem świadkiem dwóch kolizji w tym miejscu - mówi pan Krzysztof, mieszkaniec ulicy Korfantego na osiedlu Mistrzejowice Nowe.

Mieszkańcy testują nowe sposoby przebijania się przez sznur samochodów. Ubierają odblaskowe kamizelki albo machają do kierowców. Mniej zdeterminowani kwitną na chodniku kilka minut. Bez znaczenia, z której strony ulicy czekają, bo z ruchliwego przejścia korzystają mieszkańcy dwóch nowohuckich dzielnic: Mistrzejowic i Bieńczyc. I to jest właśnie powód, przez który na wysepkę nie mogą się doczekać.

Środkiem ulicy Okulickiego biegnie granica dwóch dzielnic, a przejście leży na ich pograniczu. Dlatego żadna z rad dzielnic nie chce sfinansować wysepki dla pieszych. - Traktujemy wszystkich mieszkańców Krakowa tak samo, ale mimo wszystko ten problem bardziej dotyczy Mistrzejowic. Wysepka bardzo przydałaby się w tym miejscu, ale to inwestycja drogowa, a obowiązki zabezpieczenia ruchu należą do zarządcy drogi - twierdzi Sławomir Góra, przewodniczący dzielnicy Bieńczyce.

Kilka lat temu ze wspólnej kasy obu dzielnic udało się uzbierać pieniądze na chodnik i ślimak dla niepełnosprawnych w tym miejscu. Zapytaliśmy, czy nie można by także tą inwestycją obciążyć po równo obie dzielnice. - Niestety, nie. Prezydent Krakowa zabrał jedną trzecią pieniędzy dla dzielnic na bezpieczeństwo i nie stać nas na to - zapewnia Marek Hohenauer, przewodniczący Mistrzejowic.

Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu też odmówił pomocy mieszkańcom z powodu braku pieniędzy.

Tymczasem dwa lata temu na wysokości szpitala rozpędzony samochód potrącił kobietę. Z licznymi obrażeniami trafiła do szpitala, ale przeżyła. Kierowców to zdarzenie nie dziwi: - Kiedyś musiało dojść do tragedii. Przejście leży na wzniesieniu, a w jedną stronę zawsze jest długi korek do świateł umiejscowionych jakieś 200 metrów od pasów i nie widać, czy ktoś nie przechodzi między samochodami. Pasy leżą między przystankami, które nie mają zatok, i auta często wymijają autobusy, wjeżdżając na przejście - mówi Mariusz, kierowca z Mistrzejowic.

Po naszej interwencji rzecznik ZIKiT-u zapowiedział, że wiosną podejmą decyzję, czy nie zrealizować inwestycji z własnych pieniędzy. - Choć musimy dokładnie przeanalizować, czy wysepka będzie w tym miejscu dobrym rozwiązaniem - podkreśla Jacek Bartlewicz, rzecznik ZIKiT-u.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3

4 głosy