Kibic przyjedzie na Euro. Co mu pokazać?
08.02.2012
, aktualizacja: 07.02.2012 21:22
Co robi kibic w wolnym czasie (kiedy nie kibicuje, bo akurat jego drużyna nie gra)? Wbrew pozorom nie siedzi tylko w pubie. Dlatego w magistracie myślą o tych, którzy chcą w Krakowie "zażyć trochę kultury" (wysokiej).
ZOBACZ TAKŻE
- Kraków: biznes lunch czy wieczór kawalerski? (15-02-12, 06:00)
- Kto może oprowadzać turystów po mieście? (21-01-12, 10:00)
- Które kluby polecą turystom krakowscy urzędnicy? (20-01-12, 07:00)
- Kraków - miasto biesiadne. Ale czy kreatywne? (14-01-12, 14:00)
- Krakus podczas Euro 2012 chętnie kibiców ugości (12-01-12, 08:00)
- Turyści ze Wschodu polubili Kraków (05-01-12, 10:00)
- 155 dni do Euro: hotele czekają, co z komunikacją? (04-01-12, 09:00)
- Euro w Krakowie. Anglicy z trawą i ambasada kibica (30-12-11, 08:00)
- Euro 2012. Chcą wynająć taras na Sukiennicach (10-12-11, 08:00)
- Nie możemy promować się tylko dobrą zabawą! - mówi Izabela Helbin, szefowa Krakowskiego Biura Festiwalowego, które będzie odpowiadać za wiele wydarzeń związanych z Euro 2012 w Krakowie (mimo że żaden mecz w naszym mieście nie będzie rozegrany, zostaliśmy oficjalnie piątym gospodarzem turnieju). - Kibicom, którzy przyjadą do Krakowa za swoimi drużynami, nie możemy zaproponować tylko piwa w pubie i strefy kibica. Miłośnik futbolu też bywa konsumentem kultury.
A przyjadą do Krakowa trzy drużyny narodowe: holenderska, włoska i angielska. Tu będą stacjonować, czyli mieszkać i trenować. Co właściwie chcemy zaproponować ich kibicom? Miasto już o tym myśli, podobno intensywnie, ale konkretów nie ma. Wiadomo, że ma to być oferta "superatrakcyjna, pokazująca w Krakowie to, co najciekawsze".
- Nie tylko kibice przyjadą do Krakowa, będziemy też gościć żony i narzeczone piłkarzy, przedstawicieli UEFA, oficjeli. Pracujemy nad ofertą, nad jakimś znakomitym pakietem - zapewnia Marcin Kandefer, dyrektor magistrackiego wydziału informacji, turystyki i promocji miasta. - Oferta musi być bogata na tyle, żeby każdy dzień ich pobytu w Krakowie był niepowtarzalny. Czas zorganizujemy również dziennikarzom, i to ważne, ponieważ z Krakowa popłynie przekaz nie tylko dotyczący treningów i przygotowań, ale również samej atmosfery miasta. Dziennikarze powinni poznać ją od jak najlepszej strony.
A co dla szeregowych kibiców? Oczywiście możemy im pokazać Wawel i Podziemia Rynku - i pewnie tam ich zaprosimy - ale ciekawym dodatkiem będą wydarzenia tematyczne, czyli te związane z futbolem.
- Mamy, mamy! Właśnie przygotowujemy wystawę "Do przerwy 0:1 - piłka nożna w PRL" - opowiada Jadwiga Emilewicz, dyrektorka nowohuckiego Muzeum PRL. - Doprawdy trudno o bardziej tematyczną rzecz.
Dwujęzyczna wystawa zostanie otwarta pod koniec kwietnia. Pytanie tylko, czy kibice pojadą do Nowej Huty, żeby ją zobaczyć. I czy zainteresuje ich piłka w Peerelu?
- Przecież w Nowej Hucie, na obiektach Hutnika, będą trenować Anglicy! A nasze muzeum będzie po drodze - tłumaczy Emilewicz. - Wątek piłki w Peerelu, owszem, może być dla nich egzotyczny, ale to tylko zaleta. Pokażemy na przykład, jak w Peerelu oglądało się mecze w naszym kraju; pamiętają państwo te sąsiedzkie nasiadówy przy małym telewizorku? Pół bloku schodziło się do sąsiada i wspólnie kibicowało. Dla Anglików to może być - w jakimś sensie - wielkie odkrycie...
Może jednak coś bliżej? Jest, na Floriańskiej! Galeria Pauza zaprosi na wystawę zdjęć Jessiki Hilltout (od 15 czerwca), która przejechała 15 tys. km w poszukiwaniu korzeni futbolu. Te fotografie naprawdę zrobią wrażenie.
W magistracie trwają poszukiwania śladów holenderskich, włoskich i angielskich. Chodzi o te, którymi możemy spokojnie pochwalić się zagranicznym turystom. Z holenderskich na pewno będzie Rembrandt (jego dzieło "Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem" będzie można oglądać od kwietnia w Muzeum Narodowym w Krakowie). Z włoskimi też żaden problem, bo wystarczy przecież pójść na Wawel lub zobaczyć "Damę z gronostajem" Leonarda da Vinci, ale z angielskimi kłopot (nie o ślady współczesne i budzące często przerażenie urzędnikom chodzi). Po co to wszystko? Magistrat tłumaczy: żeby kibice z Włoch, Anglii i Holandii czuli się w Krakowie prawie jak u siebie.
A przyjadą do Krakowa trzy drużyny narodowe: holenderska, włoska i angielska. Tu będą stacjonować, czyli mieszkać i trenować. Co właściwie chcemy zaproponować ich kibicom? Miasto już o tym myśli, podobno intensywnie, ale konkretów nie ma. Wiadomo, że ma to być oferta "superatrakcyjna, pokazująca w Krakowie to, co najciekawsze".
- Nie tylko kibice przyjadą do Krakowa, będziemy też gościć żony i narzeczone piłkarzy, przedstawicieli UEFA, oficjeli. Pracujemy nad ofertą, nad jakimś znakomitym pakietem - zapewnia Marcin Kandefer, dyrektor magistrackiego wydziału informacji, turystyki i promocji miasta. - Oferta musi być bogata na tyle, żeby każdy dzień ich pobytu w Krakowie był niepowtarzalny. Czas zorganizujemy również dziennikarzom, i to ważne, ponieważ z Krakowa popłynie przekaz nie tylko dotyczący treningów i przygotowań, ale również samej atmosfery miasta. Dziennikarze powinni poznać ją od jak najlepszej strony.
A co dla szeregowych kibiców? Oczywiście możemy im pokazać Wawel i Podziemia Rynku - i pewnie tam ich zaprosimy - ale ciekawym dodatkiem będą wydarzenia tematyczne, czyli te związane z futbolem.
- Mamy, mamy! Właśnie przygotowujemy wystawę "Do przerwy 0:1 - piłka nożna w PRL" - opowiada Jadwiga Emilewicz, dyrektorka nowohuckiego Muzeum PRL. - Doprawdy trudno o bardziej tematyczną rzecz.
Dwujęzyczna wystawa zostanie otwarta pod koniec kwietnia. Pytanie tylko, czy kibice pojadą do Nowej Huty, żeby ją zobaczyć. I czy zainteresuje ich piłka w Peerelu?
- Przecież w Nowej Hucie, na obiektach Hutnika, będą trenować Anglicy! A nasze muzeum będzie po drodze - tłumaczy Emilewicz. - Wątek piłki w Peerelu, owszem, może być dla nich egzotyczny, ale to tylko zaleta. Pokażemy na przykład, jak w Peerelu oglądało się mecze w naszym kraju; pamiętają państwo te sąsiedzkie nasiadówy przy małym telewizorku? Pół bloku schodziło się do sąsiada i wspólnie kibicowało. Dla Anglików to może być - w jakimś sensie - wielkie odkrycie...
Może jednak coś bliżej? Jest, na Floriańskiej! Galeria Pauza zaprosi na wystawę zdjęć Jessiki Hilltout (od 15 czerwca), która przejechała 15 tys. km w poszukiwaniu korzeni futbolu. Te fotografie naprawdę zrobią wrażenie.
W magistracie trwają poszukiwania śladów holenderskich, włoskich i angielskich. Chodzi o te, którymi możemy spokojnie pochwalić się zagranicznym turystom. Z holenderskich na pewno będzie Rembrandt (jego dzieło "Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem" będzie można oglądać od kwietnia w Muzeum Narodowym w Krakowie). Z włoskimi też żaden problem, bo wystarczy przecież pójść na Wawel lub zobaczyć "Damę z gronostajem" Leonarda da Vinci, ale z angielskimi kłopot (nie o ślady współczesne i budzące często przerażenie urzędnikom chodzi). Po co to wszystko? Magistrat tłumaczy: żeby kibice z Włoch, Anglii i Holandii czuli się w Krakowie prawie jak u siebie.
Co warto pokazać kibicom? Zaproponuj: redakcja@krakow.agora.pl
- 15 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Kibic przyjedzie na Euro. Co mu pokazać?
stasieczek5
08.02.12, 07:33
Pani Emilewicz,Ponieważ Pani podaje jakieś "sensacyjne" przykłady o oglądaniu telewizji w PRL-u. to poinformuję Panią, że w Irlandii (w początkach telewizji, jak w Polsce) ludzie szli "na »
-
Kibic przyjedzie na Euro. Co mu pokazać?
poborowy102
08.02.12, 13:25
wiecie co zrobić, zeby się podlansować i zrobić im miło? Zagrac po hymnie każdej reprezentacji, która stacjonuje w Kraku, z Wieży Mariackiej;)»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Policja i straż miejska usunęła ...
- Kierowca potrącił dwulatka przy Kleparzu. ...
- Naukowcy przebadali Berlinkę. Odkryli ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 1]
- Dziewczynka zmarła przygnieciona przez drzewo
- Okiem kierowcy. Rowerzyści i motocykliści ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 2]






