Dama, czyli podróże pod specjalnym nadzorem

Małgorzata Skowrońska
11.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 18:12
A A A Drukuj
Prezentacja obrazu Dama z gronostajem w Muzeum Narodowym Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Prezentacja obrazu Dama z gronostajem w Muzeum Narodowym
W plotkarskich portalach nie wspominają o niej, a to jedna z najbardziej niezwykłych kobiet świata. Podróżuje wiele, szczególnie ostatnio, ale jej wyjazdy i przyjazdy odbywają się w ścisłej tajemnicy. Choć wiele już przed nami odkryła, wciąż ma swoje tajemnice. O kim mowa? O "Damie z gronostajem".
Prezentacja obrazu Dama z gronostajem w Muzeum Narodowym
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Prezentacja obrazu Dama z gronostajem w Muzeum Narodowym
Prezentacja obrazu Dama z gronostajem w Muzeum Narodowym
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Prezentacja obrazu Dama z gronostajem w Muzeum Narodowym
Dama z gronostajem w Muzeum Czartoryskich
Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta
Dama z gronostajem w Muzeum Czartoryskich
Muzeum Czartoryskich: Dama wyjeżdża
Fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta
Muzeum Czartoryskich: Dama wyjeżdża
Podpisanie Memorandum w sprawie obrazu Dama z gronostajem. Jan Janczykowski, Josette Czartoryska, Adam Karol Czartoryski, Piotr Żuchowski
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Podpisanie Memorandum w sprawie obrazu Dama z gronostajem. Jan Janczykowski, Josette Czartoryska, Adam Karol Czartoryski, Piotr Żuchowski
ZOBACZ TAKŻE
Najcenniejszy polski obraz, portret pędzla Leonarda da Vinci, po ostatnich podróżach wrócił do Krakowa i nie będzie się stąd ruszał przynajmniej przez dziesięć lat. Na taki okres spokoju i wypoczynku pozwolili "Damie..." sygnatariusze porozumienia pomiędzy Fundacją Książąt Czartoryskich, Muzeum Narodowym w Krakowie i Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Do czasu zakończenia remontu Muzeum Czartoryskich dzieło będzie wystawiane w jednej z siedzib Muzeum Narodowego. Początkowo miała być to kamienica Szołayskich, ale MNK nie udało się zdobyć pieniędzy na przebudowę parteru i pierwszego piętra budynku. Dlatego obraz będzie można oglądać od kwietnia w Arsenale.



Dzieło wraca w wielkim stylu. Na wystawach w Berlinie i Londynie było gwiazdą uczczoną efektowną ekspozycją. W Berlinie "Dama" była pokazywana w osobnej sali zamykającej pokaz, co miało unaocznić, że jest ukoronowaniem renesansowego portretu. W Londynie obraz otwierał zaś wystawę poświęconą kobiecym wizerunkom Leonarda.

Uwaga na dłoń, twarz i zwierzątko

Młoda kobieta o bardzo szczupłej twarzy i spadzistych ramionach siedzi w lekkim półobrocie. Jakby czegoś nasłuchiwała albo odwracała się, by spojrzeć, co dzieje się poza polem jej widzenia. Może ktoś pojawił się w pomieszczeniu, w którym jest portretowana, albo z niego wychodzi? Lewa ręka podtrzymuje zwierzątko, prawa zaś - duża, ale też subtelna, o długich palcach, trochę nerwowa - gładzi jego futerko. Prof. Maria Rzepińska, autorka monografii „Co wiemy o » Damie z gronostajem” z Muzeum Czartoryskich”, pisze, że właśnie dłoń, twarz i zwierzątko szczególnie przyciągają uwagę widza: „Miękko skręcone ciało gronostaja i obrót torsu kobiety mają coś wspólnego, wspólna jest też żywość spojrzenia kobiety i oczu zwierzątka”.

Portret nie jest duży. Orzechowa deska, na której go namalowano, ma wymiary 54,8 na 40,3 cm. Specjaliści określają, że należy do grupy półfigur na ciemnym tle, pochodzących z kręgu mediolańskiego. Oryginalność krakowskiego obrazu polega na tym, że tylko "Dama..." pokazana jest w półobrocie, a oczy modelki mają w sobie żywotność.

Obszerne studium analizujące strój i fryzurę modelki opublikował nestor polskich muzealników Zdzisław Żygulski. Według niego kobieta nosiła się na modłę hiszpańską. Płaszczyk narzucony na lewe ramię to hiszpańska sbernia, a typ uczesania to nic innego jak el tranzado . Na szyi nosi czarne bursztyny. Taki strój i dodatki wprowadziła na dwór mediolański Izabella Aragońska, co zdaniem Żygulskiego narzuca datę powstania obrazu. Według niego portret namalowano ok. 1490 r. i taka data widnieje w obecnym katalogu kolekcji Czartoryskich. Prof. Maria Rzepińska w cytowanej już książce optuje jednak za datą powszechnie przyjętą, czyli latami 1483-85, bardziej prawdopodobnymi ze względu na młody wiek Cecylii, modelki Leonarda.

Jedną z tajemnic bezcennego dzieła jest też tło. Badania radiograficzne, jakie przeprowadzono w 1992 r. w Waszyngtonie, potwierdziły, że czarne tło nie jest tym, które namalował Leonardo. Pierwotnie był to szaro-niebieski rysunek, który zamalowano, o czym świadczą choćby ostre miejscami kontury sukienki modelki. Co jakiś czas pojawiają się głosy, by zdjąć czerń i wrócić do pierwotnego tła. Pisała o tym ostatnio na łamach „Gazety Wyborczej” historyk sztuki prof. Maria Poprzęcka: „ » Dama z gronostajem” będzie przez dziesięć lat odpoczywać w Krakowie. Można wykorzystać ten czas () i wrócić do sprawy oczyszczenia obrazu z czarnego, położonego w XIX wieku tła. Może » Dama” - teraz znana i sławna konkurentka » Giocondy” - objawi nowe uroki oblana jasnym, szaro-błękitnym światłem. A jakim międzynarodowym wydarzeniem byłoby pokazanie jej w nowym blasku!”.

Gronostaj, czyli mistrzowskie futerko

Warstwa malarska portretu jest gładka i jednolita, a pociągnięcia pędzla widać najlepiej na futerku trzymanego przez modelkę zwierzątka. Na podstawie makrofotografii, jaki pisze prof. Rzepińska, stwierdzono, że te pociągnięcia wykonano lewą ręką. To jeden ze szczegółów, które przemawiają za autorstwem Leonarda da Vinci - malarz pisał prawą i lewą ręką; przy malowaniu mógł też używać obu rąk.

Gronostaj - jak twierdzą historycy sztuki - namalowany jest po mistrzowsku. Zwierzątko ma w sobie tyle gracji, że jak twierdzi prof. Rzepińska, samo mogłoby świadczyć o autorstwie Leonarda. Nad tym, czy na pewno jest to gronostaj, debatowało wielu specjalistów, nie tylko historyków sztuki. Futerko zwierzaka jest białe (na obrazie pierwotnego koloru nie widzimy - to efekt zżółknięcia i ściemnienia powierzchni malarskiej). Kolor wskazuje na gronostaja, ale głowa jest nieco zbyt szeroka. Kłótnie o gatunek nie są bez znaczenia, bo łasica była symbolem rozwiązłości, a gronostaj - czystości. Wśród historyków sztuki są i tacy, którzy uważają, że zwierzątko ma znaczenie alegoryczne. Inni twierdzą, że mogło być malowane z natury, bo gronostaje były hodowane na dworze Sforzów.

Jeśli nie Leonardo, to kto?

Analizy cech stylistycznych i walory malarskie wskazują, że autorem portretu był Leonardo. Specjaliści zauważają, że niektóre części obrazu, na przykład ręka w cieniu, która nie przypomina tej subtelnej prawej dłoni gładzącej zwierzątko, prawdopodobnie była wykonana przez ucznia mistrza. Tło, przedłużone kosmyki i czarne kokardki na rękawie zostały domalowane dopiero przed końcem XVIII w. Znawcy twórczości Leonarda wiążą „Damę...” z okresem florenckim malarza (proporcja postaci, format, ostra, ale też delikatna forma) i wskazują jednocześnie na wyjątkową pionierskość portretu. Marek Rostworowski, autor ciekawej książki „Gry o » Damę... «”, nazywa dzieło nawet „przewrotem w sztuce portretowej XV w.”. Chodzi o osadzenie modelki w przestrzeni i stworzenie psychicznej atmosfery.

Portret budził zachwyt poetów. Opiewał go m.in. dworski poeta Bernardo Bellincioni, który pisał:

"Czemuż się gniewasz, komuż, Naturo, zazdrościsz?

Vinciemu, który odmalował jedną z twoich gwiazd!

Cecylia jest dziś tą najpiękniejszą,

przy której pięknych oczach słońce czarnym się zdaje.

Cześć tobie się należy, choć na jego malowidle

ona zdaje się nasłuchiwać, ale nie mówi.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Boże, ile razy można to tłumaczyć? turpin 11.02.12, 16:08

    Dorosły gronostaj (lub łasica) waży mniej więcej tyle, co niewyrośnięy szczur. Zwierzę na obrazie to fretka (masa około połowy do 2/3 kota, czyli 10x tyle). Arystokracja, która obcuje z »

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu