Co straci Krynica, gdy zyska tor saneczkowy?

Rozmawiali: Aneta Zadroga, Jarosław Sidorowicz
2009-08-07 , aktualizacja: 07.08.2009 22:27
A A A Drukuj
Naukowcy z krakowskiej AGH twierdzą, że budowa toru saneczkowego w Krynicy-Zdroju to zagrożenie dla źródeł wód mineralnych i leczniczych. O kontrowersjach wokół inwestycji, którą usiłują przeforsować władze miasta, piszemy w "Gazecie" od kilku dni.
Krynica - budowa toru saneczkowego na Górze Parkowej
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Krynica - budowa toru saneczkowego na Górze Parkowej
Aneta Zadroga, Jarosław Sidorowicz: Dlaczego uważa Pan, że wstrzymanie budowy toru na Górze Parkowej to jedyny ratunek dla wód mineralnych Krynicy?

Mariusz Czop, hydrogeolog, AGH: Góra Parkowa to obszar zasilania wód, strefa uzdrowiskowa, obszar górniczy i teren osuwiskowy. U jej stóp skupionych jest kilkanaście unikatowych nie tylko w Polsce, ale i na świecie źródeł. To park zdrojowy, a drzewa zasadzili nasi przodkowie przed 200 laty. Każda niedozwolona ingerencja w strukturę wzniesienia i w roślinność zniszczy wody. Co więcej, uaktywni procesy osuwiskowe. A taką ingerencją na pewno jest wbicie setek betonowych pali w zbocze, żeby umocować na nich rynnę toru. Góra Parkowa to najgorsza z możliwych lokalizacji dla takiej infrastruktury.

Jak pale mogą zagrozić wodom, przecież źródła są o wiele głębiej niż będzie sięgać konstrukcja?

Mamy tu do czynienia z układem wrażliwym na wszelką ingerencję. Wszelkiego rodzaju roboty ziemne, wiercenia, wlewanie betonu pod ciśnieniem w głąb skał, a przede wszystkim wycięcie ponad czterech hektarów drzew otworzy nowe miejsca migracji dwutlenku węgla, dzięki któremu źródła wód mineralnych w ogóle istnieją.

Ale tor, według gminy, ma powstać po tej stronie góry, po której źródeł nie ma. Czy mimo to może im zagrozić?

Nawet jeśli źródła są z drugiej strony niż planowana inwestycja, wydostający się dwutlenek węgla po jednej stronie zbocza, ściągnąłby ten dwutlenek, który jest odpowiedzialny za powstawanie źródeł. Jeśli znajdzie się ujście, to dwutlenek węgla na pewno znajdzie drogę, żeby z tego ujścia skorzystać. Nawet jeśli będzie ono oddalone od źródeł. Kanały krążenia są ze sobą powiązane, a nie są odcięte, jak zdają się myśleć pomysłodawcy toru na Górze Parkowej.

Bez dwutlenku węgla wody definitywnie znikną?

Stracą swoje lecznicze i mineralne właściwości. Cześć wód opadowych tworzy wody podziemne, które wnikają bardzo głęboko. Z nich właśnie wytwarza się woda mineralna. Dzieje się to jednak dopiero wtedy, gdy dwutlenek węgla nasyca wody podziemne. Gdy zaczniemy coś robić, możemy otworzyć nowe, atrakcyjne drogi migracji dla CO2. A bez gazu wody podziemne zostaną tylko wodami podziemnymi. Nie źródłami leczniczymi.

Tak właśnie stało się przed kilkoma laty ze źródłem Szymon w Szczawnicy. Budowa dolnej stacji kolejki na Palenicę oraz budowa centrum hotelowo-konferencyjnego w pobliżu źródła Szymon znanego od 200 lat, spowodowała jego zniszczenie. Właśnie przez zanik dwutlenku węgla. W wyniku działań budowlańców otworzyły się nowe kanały ujścia dla gazu i ten zniknął. Winny dewastacji może się znajdzie, ale szczawa ze źródła w Szczawnicy już nie wypłynie.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.