Afera z logo ASP. "Można się było spodziewać"

Małgorzata Skowrońska, Olga Szpunar
22.03.2011 , aktualizacja: 21.03.2011 22:57
A A A Drukuj
Rektor ASP, ogłaszając konkurs na nowe logo uczelni, spodziewał się, że dojdzie do awantury. I się nie zawiódł. Krytycy wytoczyli ciężkie działa, mówią o ustawionym konkursie i plagiacie
Obecne logo ASP
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Obecne logo ASP
Z lewej: logo Open University; z prawej - logo nagrodzone w konkursie
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Z lewej: logo Open University; z prawej - logo nagrodzone w konkursie
Zwycięskie logo
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Zwycięskie logo
Prace zgłoszone na konkurs
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Prace zgłoszone na konkurs
Prace zgłoszone na konkurs
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Prace zgłoszone na konkurs
Do tej pory jako logo służył krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych autoportret Jana Matejki. - W myśl współczesnego rozumienia znaku graficznego to nie jest żadne logo. I do tego ten Matejko... Jak po żółtaczce. Zagraniczni goście, dostając wizytówkę uczelni z tym konterfektem, myśleli, że to aktualny rektor - mówi prof. Adam Wsiołkowski, rektor ASP. To dlatego postanowił zorganizować konkurs na nowe logo. Jak się okazało, nie pierwszy, bo uczelnia już od lat 60. próbowała wybrać swój znak graficzny. Żaden z wybranych wcześniej projektów nie stał się jednak oficjalnym logo. - Wszystko przez środowiskowe animozje. Za każdym razem pojawiali się niezadowoleni, którzy kontestowali wybór. Sam pamiętam ze cztery takie konkursy. Ostatni za poprzedniego rektora - twierdzi prof. Wsiołkowski.

Nowy konkurs miał zakończyć wieloletnie spory. Regulamin zatwierdził senat, ustalono m.in., że wystartować mogą tylko pracownicy i studenci ASP. W jury zasiadło czterech profesorów (rektor jako organizator, Ryszard Otręba, Jan Nuckowski i Władysław Targosz) oraz znany artysta grafik związany z Warszawą - Karol Śliwka. Prace miały być opatrzone nie nazwiskami, ale ciągiem cyfr. - Wydawało się, że zrobiliśmy wszystko, żeby uniknąć afery. Pilnowaliśmy anonimowości. Z ostrożności procesowej z dziesięć razy precyzowaliśmy regulamin. Wiedziałem, że ferment będzie, bo znam środowisko krakowskie i ambicje artystów. I nie zawiodłem się - komentuje rektor.

Prof. Wsiołkowski o pracy rektora: - To codzienne gaszenie pożarów. Przychodzę do pracy i zastanawiam się, kto dziś z jaką pretensją do mnie przyjdzie. Raz mi się zdarzyło, że nie było pretensji. To było wtedy, gdy przez cały dzień podpisywałem podwyżki.

Przy okazji konkursu pożarów było kilka. Pierwszy dotyczył tego, że zwyciężył profesor pracujący na uczelni - Władysław Pluta. - Jego projekt był po prostu najlepszy - komentuje prof. Wsiołkowski.

Drugi pożar to ciąg cyfr, który miał zagwarantować anonimowość w konkursie. Prof. Pluta jako kod wpisał przy swoim projekcie datę urodzenia (28041949). Rektor zarzeka się jednak, że kod był nie do rozszyfrowania ("Nie znam dat urodzin pracowników").

Trzeci pożar wzniecili internauci. W sieci wygrzebali podobne do zwycięskiego logo - The Open University z Wielkiej Brytanii. - Informacje o podobieństwie dotarły do nas jeszcze przed ogłoszeniem wyników. Jury uznało jednak, że różnice są znaczne. Tam są odniesienia do liter "U" i "O", a nasze logo nawiązuje do palety malarza - tłumaczy rektor.

Pożaru czwartego rektor się nie spodziewał. Ci, którzy zauważyli podobieństwo obu znaków, od razu dostrzegli też, że po zarzutach o plagiat logo Pluty uległo zmianie. Kropkę zamieniono na owal. Rektor gasi: - Z regulaminu konkursu wynika, że jury mogło poprosić zwycięzcę o zmiany. I tak się stało. Chodziło o to, że w palecie malarskiej otwór na palce ma kształt owalu, a nie koła.

Krytykom nie podoba się też to, że nagrodą w konkursie były pieniądze. Prof. Pluta otrzymał 5 tys. zł. Przyznano też trzy wyróżnienia (po tysiąc złotych) na ponad 50 zgłoszonych prac. Otrzymało je dwóch profesorów (Wojciech Regulski - I wyróżnienie, Piotr Kunce - III wyróżnienie) i studentka II roku Berenika Buczyńska (II wyróżnienie).

Dr Marek Wroński, rzecznik rzetelności naukowej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym (od lat tropi nieuczciwe zachowania naukowców, zarejestrował ponad 2 tys. przypadków fabrykowania badań naukowych i plagiatów), mówi: - Ten konkurs został źle pomyślany. Profesorowie i studenci nie powinni startować razem. To tak jakby w Wyścigu Pokoju jechali zawodowcy z uczniakami. Gdy wygrywa profesor, pojawia się zarzut kumoterstwa.

Jego zdaniem krakowski konkurs powinien być unieważniony: - W sytuacji gdy profesor koduje swoją pracę datą urodzenia, nie ma mowy o czystej grze.

Zwycięzca konkursu, prof. Pluta, nie ma poczucia, że grał nieczysto. - Zrobiłem projekt, który oceniło jury. Artysta, który tworzy i zwycięża, zawsze naraża się na krytykę.

Nowe logo musi jeszcze zatwierdzić senat uczelni. Rektor przyznaje, że ma obawy, co zrobią członkowie tego gremium. - Jeśli odrzucą wybrany znak, zostaniemy ze starym logo, a karuzelę konkursową pewnie będzie musiał rozkręcić nowy rektor. Bez pewności, że uda się coś przeforsować - mówi prof. Wsiołkowski. I dodaje: - Na AGH wybrali nowe logo bez kontrowersji. Rektor zgłosił projekt, a senat go zatwierdził. Wyobrażam sobie jednak, co by się działo, gdyby na przykład Akademia Muzyczna rozpisała konkurs na hejnał uczelni. Pewnie byłoby to samo co u nas...

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 43 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu