NFZ nie ściga już byłego więźnia obozu
11.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 21:36
Po ponad roku protestu NFZ zrezygnował z żądania zwrotu prawie 86 tys. zł za leki, które lekarz Wiktor Krzyżanowski, były więzień obozu koncentracyjnego, wypisywał na recepty innym byłym więźniom.
ZOBACZ TAKŻE
- Katownia Podhala wystawiona na sprzedaż (27-04-12, 22:30)
- Jest proteza? Według NFZ dwa buty nie przysługują (12-04-12, 07:00)
- Przepisują antybiotyk bez zniżki, bo obawiają się kar (04-04-12, 10:00)
- Urzędniczki NFZ pozwane za wypowiedzi o kontrakcie (02-04-12, 07:00)
- Hospicjum wyręczy rodziców w kryzysie (18-02-12, 15:00)
- Uzależnionych od zakupów będą leczyć w Brzesku (17-02-12, 09:00)
- Coraz więcej bezdomnych w szpitalach (16-02-12, 06:00)
- Trudniej na medycynę. Uboczny skutek ustawy (10-02-12, 16:55)
- Niemiecka krytyka leczenia Jerzego Ziobry (31-01-12, 22:00)
- Bardzo wczesna kolacja w szpitalu. Już o 16 (30-01-12, 09:00)
- Listy. A czy choroba jest nadal przewlekła? (27-01-12, 08:00)
- Recepta na antybiotyk? Po dodatkowym badaniu (26-01-12, 06:00)
- Przychodzi student do lekarza. I ma problem (11-01-12, 08:00)
- Proszą o dowód ubezpieczenia lub odsyłają do lekarzy (02-01-12, 14:30)
- Co dla pacjenta oznacza: refundacja do decyzji NFZ (31-12-11, 09:00)
Chirurg doktor Wiktor Krzyżanowski to były więzień obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Całe życie - 59 lat - przepracował w Szpitalu Uniwersyteckim. Był lekarzem byłych więźniów obozów koncentracyjnych. W przyszpitalnej przychodni badał, leczył, pisał recepty - głównie na darmowe leki, do których mają prawo byli więźniowie. Na prowadzenie skrupulatnej dokumentacji medycznej brakowało czasu, dlatego wolał wypisywać je na siebie.
W 2011 r. jego działalnością zainteresowali się kontrolerzy NFZ, którzy uznali, że dopuścił się złamania prawa. Ustalili, że dr Krzyżanowski od 2005 r. wystawił 1222 recepty na darmowe leki. - NFZ stoi na stanowisku, że każda ordynacja lekarska, każda recepta powinny znaleźć odzwierciedlenie w dokumentacji medycznej pacjenta, gdyż jest podstawą do wydatkowania publicznych pieniędzy. Szpital Uniwersytecki inaczej jednak interpretuje istniejące przepisy i dlatego zwróciliśmy się do SU o zwrot refundacji - tłumaczyła Jolanta Pulchna, rzeczniczka małopolskiego NFZ.
Opinie w tej sprawie były sprzeczne. Ministerstwo Zdrowia uważało, że lekarz wypisujący recepty na siebie lub swoją rodzinę nie musi wprowadzać ich do dokumentacji. Ale małopolski NFZ twardo domagał się zwrotu pieniędzy. Gdyby szpital je oddał, powinien żądać ich zwrotu od doktora. - Wiemy, kogo leczył, i dlatego podtrzymujemy nasz sprzeciw wobec decyzji kontrolerów z funduszu. Nawet gdyby NFZ obstawał przy swoim i mielibyśmy jednak zwracać te pieniądze, to do doktora Krzyżanowskiego ręki nie wyciągniemy nawet po jeden grosz. Nie uchodzi - tłumaczył stanowisko placówki dyrektor szpitala Andrzej Kulig.
Pomimo takiego stanowiska szpitala rodzina bała się żądań zwrotu pieniędzy. - Skąd tu nagle wziąć 86 tys. zł? - pytał syn doktora Marcin Krzyżanowski. I opowiada o ojcu: - Skończył po wojnie medycynę, choć w więzieniach gestapo w Biarritz i Bordeaux był tak torturowany i bity, że częściowo stracił słuch, ma sparaliżowaną część twarzy i uszkodzone prawe oko.
Po licznych odwołaniach decyzja w sprawie zwrotu pieniędzy za refundowane leki oparła się o prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. W lutym tego roku w końcu uznał on, że nie ma podstaw do karania szpitala i lekarza. "Przepisy prawa nie nakładają jednoznacznego obowiązku odnotowywania przez lekarza w dokumentacji medycznej faktu wystawiania recept na siebie i rodzinę" - czytamy w piśmie skierowanym do SU. Dlatego: "cofam decyzję wydaną przez dyrektora małopolskiego oddziału NFZ i umarzam zobowiązanie Szpitala Uniwersyteckiego w całości".
W 2011 r. jego działalnością zainteresowali się kontrolerzy NFZ, którzy uznali, że dopuścił się złamania prawa. Ustalili, że dr Krzyżanowski od 2005 r. wystawił 1222 recepty na darmowe leki. - NFZ stoi na stanowisku, że każda ordynacja lekarska, każda recepta powinny znaleźć odzwierciedlenie w dokumentacji medycznej pacjenta, gdyż jest podstawą do wydatkowania publicznych pieniędzy. Szpital Uniwersytecki inaczej jednak interpretuje istniejące przepisy i dlatego zwróciliśmy się do SU o zwrot refundacji - tłumaczyła Jolanta Pulchna, rzeczniczka małopolskiego NFZ.
Opinie w tej sprawie były sprzeczne. Ministerstwo Zdrowia uważało, że lekarz wypisujący recepty na siebie lub swoją rodzinę nie musi wprowadzać ich do dokumentacji. Ale małopolski NFZ twardo domagał się zwrotu pieniędzy. Gdyby szpital je oddał, powinien żądać ich zwrotu od doktora. - Wiemy, kogo leczył, i dlatego podtrzymujemy nasz sprzeciw wobec decyzji kontrolerów z funduszu. Nawet gdyby NFZ obstawał przy swoim i mielibyśmy jednak zwracać te pieniądze, to do doktora Krzyżanowskiego ręki nie wyciągniemy nawet po jeden grosz. Nie uchodzi - tłumaczył stanowisko placówki dyrektor szpitala Andrzej Kulig.
Pomimo takiego stanowiska szpitala rodzina bała się żądań zwrotu pieniędzy. - Skąd tu nagle wziąć 86 tys. zł? - pytał syn doktora Marcin Krzyżanowski. I opowiada o ojcu: - Skończył po wojnie medycynę, choć w więzieniach gestapo w Biarritz i Bordeaux był tak torturowany i bity, że częściowo stracił słuch, ma sparaliżowaną część twarzy i uszkodzone prawe oko.
Po licznych odwołaniach decyzja w sprawie zwrotu pieniędzy za refundowane leki oparła się o prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. W lutym tego roku w końcu uznał on, że nie ma podstaw do karania szpitala i lekarza. "Przepisy prawa nie nakładają jednoznacznego obowiązku odnotowywania przez lekarza w dokumentacji medycznej faktu wystawiania recept na siebie i rodzinę" - czytamy w piśmie skierowanym do SU. Dlatego: "cofam decyzję wydaną przez dyrektora małopolskiego oddziału NFZ i umarzam zobowiązanie Szpitala Uniwersyteckiego w całości".
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
NFZ nie ściga już byłego więźnia obozu
olowek_na_stole
11.02.12, 14:18
ja przepraszam, ale czegoś nie rozumiem. to znaczy że każdy lekarz ma obowiązek prowadzić dokumentację, ale ten jeden nie musi, tak? bo inni lekarze czas na to mają a on nie? no coś tu jest »
-
NFZ nie ściga już byłego więźnia obozu
artur737
12.02.12, 22:24
Srodowisko ma zla opinie o Jacku Paszkiewiczu, ze gnida etc, a tu prosze jaki ludzki Pan. A moze sie jednak tylko przestraszyl wrzawy wokol tematu. »
Najczęściej czytane24 htydzień






