Coraz więcej bezdomnych w szpitalach
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 09:03
W krakowskich szpitalach przybywa bezdomnych. Lekarze, zanim zaczną ich leczyć, muszą ich umyć, odwszawić i zrobić masę badań. Potem dać jedzenie, nowe ubranie i wyrobić ubezpieczenie.
ZOBACZ TAKŻE
- Nie było żadnego centrum urazowego, będą dwa! (26-03-12, 08:00)
- Szpital św. Rafała zwalnia i szuka pieniędzy (07-03-12, 06:00)
- Do lekarza tylko po schodach. Winda nieczynna (03-03-12, 10:00)
- Ośrodek Chorób Rzadkich w Szpitalu Uniwersyteckim (29-02-12, 14:23)
- Hospicjum wyręczy rodziców w kryzysie (18-02-12, 15:00)
- Uzależnionych od zakupów będą leczyć w Brzesku (17-02-12, 09:00)
- Kraków: powstaje nowe centrum pomocy (16-02-12, 17:12)
- Tańszą operację kupię - w internecie już powstają wyszukiwarki (16-02-12, 06:27)
- NFZ nie ściga już byłego więźnia obozu (11-02-12, 08:00)
- Kapucyni zebrali prawie 3 tys. termosów (10-02-12, 14:07)
- Są ciepłe miejsca dla bezdomnych. Nawet nietrzeźwych! (06-02-12, 19:05)
- Bardzo wczesna kolacja w szpitalu. Już o 16 (30-01-12, 09:00)
- Można wyprosić z tramwaju za brzydki zapach? (28-01-12, 13:00)
- Przeszczepy w Małopolsce. Czy są powody do radości? (26-01-12, 09:00)
- Recepta na antybiotyk? Po dodatkowym badaniu (26-01-12, 06:00)
- Przy jakiej muzyce trzeźwieje się najlepiej? (25-01-12, 09:00)
- Operacji nie będzie, bo sala jest dzierżawiona (22-01-12, 23:00)
- Audytorzy w szpitalach sposobem na tańsze polisy (20-01-12, 08:00)
- Oczy krakowskich dzieci ratuje Śląsk (18-01-12, 08:00)
- Szpitale kontra polisy. Będzie bojkot ustawy? (16-01-12, 07:00)
W szpitalu im. Dietla od ponad miesiąca leży bezdomny mężczyzna. Do kliniki przy ul. Skarbowej trafił nieprzytomny, pijany i wyziębiony. - Wciąż jest bardzo słaby, wyniszczony trybem życia, a żebyśmy mogli go wypisać, musi samodzielnie chodzić. Więc na razie leży u nas - mówi dr Róża Karłowska, specjalistka chorób wewnętrznych w szpitalu im. Dietla.
Od początku 2012 r. straż miejska interweniowała ponad 4 tys. razy do osób bezdomnych. - Interwencji przybywa, bo ludzie stali się bardziej wrażliwi na bezdomnych, zwłaszcza gdy panują ostre mrozy, ludzie nie przechodzą obojętnie obok nich - mówi Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej. Kilka dni temu strażnicy otrzymali zgłoszenie, że o jeden z kiosków opiera się osłabiony mężczyzna. - Był mocno wyziębiony, miał zaciśnięte dłonie, a z brody zwisały mu sople lodu. Okazało się, że ma odmrożone palce rąk i jest bezdomny. Wezwaliśmy karetkę - opowiada Anioł.
Dr Karłowska przyznaje, że codziennie na jej oddziale pojawiają się osoby bezdomne. Podobnie sytuacja wygląda w innych krakowskich szpitalach. - Od początku roku przywieziono do nas już kilkanaście osób z ulicy - mówi Leszek Gora, pełnomocnik ds. praw pacjenta w szpitalu im. Żeromskiego. W szpitalu wojskowym przy ul. Wrocławskiej lekarze nawet ich nie liczą. - Nie ma dnia, byśmy nie przyjęli kilku bezdomnych. A w czasie silnych mrozów i śniegu jest ich jeszcze więcej - mówi dr Piotr Puc, ordynator szpitalnego oddziału ratunkowego w szpitalu wojskowym.
Wszyscy przyznają, że bezdomni to trudni pacjenci, a wraz z nimi przybywa w szpitalu problemów.
- Przyjeżdżają wygłodzeni, wychłodzeni, najczęściej pod wpływem alkoholu. Są zawszeni, mają świerzb, liczne owrzodzenia, ropiejące rany, przewlekłe schorzenia neurologiczne. Nim zaczniemy ich leczyć, musimy poddać ich zabiegom higienicznym - tłumaczy Gora.
Bywają też agresywni w stosunku do personelu szpitala, do siebie albo innych pacjentów. - Mieliśmy pacjenta, który siedział na łóżku, wyciągał założonego przez pielęgniarkę pampersa, darł go i rzucał dookoła. Bywają też pacjenci agresywni, wulgarni. Zdarza się, że łamią poczucie intymności innych chorych, używają przemocy w stosunku do personelu. Staramy się ich izolować od reszty chorych, ale to nie zawsze jest możliwe - opowiada dr Karłowska.
Dr Puc dodaje: - Bezdomni to drodzy pacjenci. Trafiają do nas często nieprzytomni, nie reagują na bodźce, więc trzeba im zrobić wiele kosztownych badań: morfologię, biochemię, badania toksykologiczne. Gdy mają uraz głowy, konieczna jest tomografia. Wszystko kosztuje.
A pieniądze za bezdomnych nie zawsze da się odzyskać. - Bezdomni nie chcą się leczyć, a gdy są w szpitalu, najczęściej nie mają dokumentów, ubezpieczenia, ukrywają swoją tożsamość. Gdy trafiają na oddział, wtedy możemy im wyrobić czasowe ubezpieczenie i odzyskać pieniądze od funduszu za hospitalizację - tłumaczy dr Puc.
Za badania na SOR-ach szpitale pieniędzy nie dostają. - NFZ płaci SOR-om ryczałtem zależnie od różnych czynników. Ale za osoby nieubezpieczone nie płaci - mówi dr Puc.
A bezdomnych, nieubezpieczonych pacjentów, którzy opuszczają SOR, nie da się namierzyć. - I koło się zamyka. Z jednej strony, kiedy przyjmujemy bezdomnych, narażamy szpital na wysokie koszty, z drugiej - nie możemy im odmówić leczenia w stanie skrajnego wycieńczenia. Tacy ludzie też zasługują na pomoc - dodaje dr Puc.
Od początku 2012 r. straż miejska interweniowała ponad 4 tys. razy do osób bezdomnych. - Interwencji przybywa, bo ludzie stali się bardziej wrażliwi na bezdomnych, zwłaszcza gdy panują ostre mrozy, ludzie nie przechodzą obojętnie obok nich - mówi Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej. Kilka dni temu strażnicy otrzymali zgłoszenie, że o jeden z kiosków opiera się osłabiony mężczyzna. - Był mocno wyziębiony, miał zaciśnięte dłonie, a z brody zwisały mu sople lodu. Okazało się, że ma odmrożone palce rąk i jest bezdomny. Wezwaliśmy karetkę - opowiada Anioł.
Dr Karłowska przyznaje, że codziennie na jej oddziale pojawiają się osoby bezdomne. Podobnie sytuacja wygląda w innych krakowskich szpitalach. - Od początku roku przywieziono do nas już kilkanaście osób z ulicy - mówi Leszek Gora, pełnomocnik ds. praw pacjenta w szpitalu im. Żeromskiego. W szpitalu wojskowym przy ul. Wrocławskiej lekarze nawet ich nie liczą. - Nie ma dnia, byśmy nie przyjęli kilku bezdomnych. A w czasie silnych mrozów i śniegu jest ich jeszcze więcej - mówi dr Piotr Puc, ordynator szpitalnego oddziału ratunkowego w szpitalu wojskowym.
Wszyscy przyznają, że bezdomni to trudni pacjenci, a wraz z nimi przybywa w szpitalu problemów.
- Przyjeżdżają wygłodzeni, wychłodzeni, najczęściej pod wpływem alkoholu. Są zawszeni, mają świerzb, liczne owrzodzenia, ropiejące rany, przewlekłe schorzenia neurologiczne. Nim zaczniemy ich leczyć, musimy poddać ich zabiegom higienicznym - tłumaczy Gora.
Bywają też agresywni w stosunku do personelu szpitala, do siebie albo innych pacjentów. - Mieliśmy pacjenta, który siedział na łóżku, wyciągał założonego przez pielęgniarkę pampersa, darł go i rzucał dookoła. Bywają też pacjenci agresywni, wulgarni. Zdarza się, że łamią poczucie intymności innych chorych, używają przemocy w stosunku do personelu. Staramy się ich izolować od reszty chorych, ale to nie zawsze jest możliwe - opowiada dr Karłowska.
Dr Puc dodaje: - Bezdomni to drodzy pacjenci. Trafiają do nas często nieprzytomni, nie reagują na bodźce, więc trzeba im zrobić wiele kosztownych badań: morfologię, biochemię, badania toksykologiczne. Gdy mają uraz głowy, konieczna jest tomografia. Wszystko kosztuje.
A pieniądze za bezdomnych nie zawsze da się odzyskać. - Bezdomni nie chcą się leczyć, a gdy są w szpitalu, najczęściej nie mają dokumentów, ubezpieczenia, ukrywają swoją tożsamość. Gdy trafiają na oddział, wtedy możemy im wyrobić czasowe ubezpieczenie i odzyskać pieniądze od funduszu za hospitalizację - tłumaczy dr Puc.
Za badania na SOR-ach szpitale pieniędzy nie dostają. - NFZ płaci SOR-om ryczałtem zależnie od różnych czynników. Ale za osoby nieubezpieczone nie płaci - mówi dr Puc.
A bezdomnych, nieubezpieczonych pacjentów, którzy opuszczają SOR, nie da się namierzyć. - I koło się zamyka. Z jednej strony, kiedy przyjmujemy bezdomnych, narażamy szpital na wysokie koszty, z drugiej - nie możemy im odmówić leczenia w stanie skrajnego wycieńczenia. Tacy ludzie też zasługują na pomoc - dodaje dr Puc.
- 12 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Coraz więcej bezdomnych w szpitalach
dede_222
16.02.12, 07:55
A niby dlaczego NFZ miałby płacić za bezdomnych? Pan dyrektor szpitala "nie może odzyskać" z Funduszu pieniędzy - nie może, bo Fundusz nie jest mu nic winien!»
-
jakie to szlachetne
teczowa-szmata
16.02.12, 18:32
leczyć na siłę bezdomnych gdzie zwykły pacjent czeka czasami bardzo długo na wizytę u specjalisty»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




